skipbeatopowiadania.jun.pl
Miejsce dla fanów Skip Beat!

Opowiadania z innych m&a - Konoha - ukryte życie

Juri - 2016-09-17, 13:16
Temat postu: Konoha - ukryte życie
Hej :) Mam na imię Jowita i jestem tu nowa, dlatego liczę na wasze wszelkie rady i uwagi :D
Przedstawiam Wam jak do tej pory moje pierwsze opowiadanie - (do tej pory pisałam tylko wiersze, więc było to dla mnie miłym wyzwaniem :D ). Miłego czytania:*

PROLOG


Obudziła się zlana potem. Po raz kolejny miała ten sam sen. Nie chciała o nim myśleć, wstała a jej białe, długie do kostek włosy opadły na podłogę. Poszła do kuchni by napić się wody.
- 4:00 nie ma sensu znowu się kłaść - pomyślała patrząc na zegarek.
Wzięła szybki prysznic, związała mocno włosy w wysoka kitkę tak by sięgały jej kolan. Jej strój był jednym z najładniejszych wśród grupy kunoichi z którymi współpracowała. Granatowa, długa do ziemi sukienka, bez pleców idealnie przylegała do jej wyrzeźbionego ciała z mocnym rozcięciem od samego uda. Podkreślała jej wszystkie walory - krągły biust, biodra, a także złoty kolor oczu który z granatem sukienki tworzył niezapomniany widok.
Poszła na poligon by poćwiczyć przed poranna zbiórka. Nie zdziwił jej fakt, że pomimo godziny 5 rano ćwiczyła tam już Sakura wraz z Ino.
- Witaj Dekashi, dołączysz do nas? Przywitała ją z uśmiechem Sakura
- Niestety dzisiaj muszę odpuścić - nie chciała być niegrzeczna, ale wolała pobyć w samotności.
- Daj spokój tak dawno razem nie ćwiczyłyśmy, ostatnio ciągle jesteś na misjach albo siedzisz w domu z Misaki. Może się na nas obraziłaś? - Ino nie dawała za wygraną dodając do tego błagający ton.
- W żadnym wypadku- odpowiedziała szturchając przyjaźnie Ino w ramie. Ostatnio po prostu w nocy nie mogę spać i odsypiam w południe. Wybaczcie, ale nie chce się spóźnić na zbiórkę. Pomachała im na odchodne i patrząc prosto przed siebie weszła do lasu. Dopiero tutaj mogła odetchnąć. Lubiła te dwie dziewczyny, chociaż Sakura często irytowała ją swoją natarczywością. Ino można powiedzieć była jej obojętna. Nie było to jednak widoczne, ponieważ każdego dnia zakładała maskę uprzejmości, która skrywala jej prawdziwa osobowość i uczucia. Nie mogła sobie pozwolić jednak na bycie sobą. Odkąd pamięta musiała się zachowywać według określonego wzorca by niczego nie zdradzić. Konoha była jej domem, znała ludzi tu mieszkających, a także większość ninja. Jednak nigdy nie integrowała się w pełni z tym miejscem. Nie była jego częścią. Nie uczęszczała do akademii jak inni, nie należała do trzy osobowej grupy. Od samego początku była członkiem specjalnego oddziału ANBU, który szkolił indywidualnie uzdolnionych uczniów by później zapełniali szeregi jednostek specjalnych. Mimo to co jakiś czas przydzielano ją do różnych grup, aby umiała działać w zespole. Znała więc wszystkich ze swojego rocznika. Najbardziej bawił ją Naruto, który pomimo niezdarności zawsze był przyjaźnie nastawiony do wszystkich. Było to dla niej dosyć niezwykłe. Jak można być tak otwartym na zupełnie obcych ludzi.
- A ty znowu bujasz w obłokach - z letargu wyrwał ja wysoki, brązowowłosy chłopak o niebieskich oczach. W wiosce uchodził za przystojnego jednak nie był w jej typie.
- Takumi… czekam aż zacznie się apel i wyznaczanie kolejnych misji. Jestem ciekawa do kogo tym razem mnie przydzielą.
- Ja też. Mam nadzieję że nie trafię znowu na tego chłopaka od robaków… przez tydzień po misji nie mogłem się od nich odgonić. Były normalnie wszędzie!
- Hahaha, radzę Ci pominąć te szczegóły z misji na najbliższej randce - on zawsze potrafił ją rozśmieszyć. Traktowała go jak przyjaciela mimo że wielokrotnie pokazywał jej, że liczy na coś więcej. Nie chcąc jednak stracić jej przyjaźni trzymał się granic, które ona wyznaczała.
- Na najbliższy czas koniec z randkami. Mam wrażenie że dziewczyny z tej wioski są cholernie tępe. Albo to ze mną jest coś nie tak.
- Na pewno to ty jesteś wadliwy -usłyszeli za sobą szczery śmiech.
- Nie ma to jak liczyć na własną siostrę. Myślałem Maki, że jeszcze smacznie śpisz. Specjalnie popsułem ci budzik.
- Zapominasz braciszku, że na takich ludzi jak my takie tanie sztuczki nie działają. Chociaż w twoim wypadku do tej pory zastanawiam się co robisz w tym oddziale.
- Bądźcie już cicho, piąta właśnie zaczęła przydzielać misję - upomniała ich Dekashi.
Na samym końcu listy usłyszała:
-Dekashi Makuda - przez najbliższy miesiąc masz wolne.
Nie wierzyła własnym uszom… ona, jedna z najlepszych, ciągle wykonująca misję rangi S ma wolne?!!! Co to ma znaczyć. W dodatku jako jedyna. Znana była ze swojego temperamentu, dlatego nikogo nie zdziwiło jej wtargniecie do gabinetu Hokage.
- Mam wrażenie, że zaszła jakaś pomyłka i … dopiero teraz zauważyła, że w gabinecie siedzi Kakashi i jej dowódcy z ANBU. Nie przejęła się tym zbytnio, zaczęła kontynuować. W tej samej chwili jednak przerwała jej Tsunade -
- To żadna pomyłka. Przez ostatnie trzy miesiące wykonałaś 80 misji rangi s. To zdecydowanie za dużo. Na pierwszy rzut oka widać że jesteś przemęczona, a nie mogę pozwolić by jeden z moich czołowych członków oddziału specjalnego padł z wycieńczenia. Masz więc przymusowy urlop.
- Świetnie- wymamrotała pod nosem nie ukrywając swojej irytacji. Tsunade zawsze patrzyła na nią z niepewnością, jakby jej nie do końca ufała. Irytowało ją to niemiłosiernie. Bez względu na to jak się starała i bez względu na to co zrobi dla wioski V zawsze będzie obdarzać ją takim spojrzeniem.
- Nie zwracając uwagi na jej zachowanie Tsunade kontynuowała - począwszy od następnego tygodnia trenować będziesz z Kakashim. Przygotował dla ciebie specjalny grafik. Będziecie korzystać z poligonu poza miastem. To wszystko.
Nie było sensu dalej się kłócić… wyszła z podniesiona głową trzaskając drzwiami. Brak misji, specjalny trening… o co tu chodzi.
- Tu jesteś nasz urlopowiczu - odwróciła się patrząc na Maki złowrogim spojrzeniem. Dopiero po chwili odpuściła, mówiąc sobie że przecież dziewczyna nie jest niczemu winna i lubi dokuczać każdemu.
- Daj jej spokój Maki, bo zaraz to ty będziesz miała urlop ale zdrowotny. Co ci powiedziała Tsunade - zapytał Takumi
- Że wyrobiłam za dużo misji… dodatkowo mam mieć trening z Kakashim przez najbliższy miesiąc. Jakbym go w ogóle potrzebowała.
- Nie narzekaj już… będziesz miała wreszcie czas na normalne życie, by spotkać się ze znajomymi. A co do treningu - nie powinno być źle, przecież lubisz mistrza Kakashiego. W dzieciństwie biegłaś wręcz do niego by wziął cię na ręce.
- To było dawno, zresztą nieważne. A wy co za misję dostaliście?
- Ja mam eskortować jednego z Kage na tajną naradę w naszej wiosce
- A ja mam się rozglądać za wężami.
- Wężami? - spytała zdziwiona
- Podobno Orochimaru i jego świta znów węszy w naszej wiosce, czegoś szuka. Ostatnio zniknęły bardzo ważne akta. Piąta uważa że to on maczał w tym palce. No i przy okazji może znajdziemy tego uciekiniera Sasuke.
Teraz zaczęła wszystko rozumieć. To dlatego Hokage kazała jej zostać… jeśli Orochimaru tu jest i czego szuka to najprawdopodobniej tym czymś jest ona… ale z drugiej strony… przecież nikt nie zna jej sekretu… no z wyjątkiem Misaki, Piątej, Kakashiego i paru dowódców ANBU. Nikt nie wie że on nie jest jedynym ocalałym… że jest jeszcze jeden Uchiha - ona.


ROZDZIAŁ 1


Dzień zaczął zbliżać się ku końcowi, lubiła te letnie długie wieczory. Czuła jakby wszystkie problemy odchodziły z lekkim, ciepłym wiatrem. Szła w stronę domu znajdującego się na wzgórzu poza centrum.

W oddali zobaczyła Naruto, Sakure i Hinate w Irakuramen. Uśmiechnęła się mimowolnie - chyba cała Konoha wiedziała o upodobaniach żywieniowych Naruto. Miała moment zawahania - a może wejść i zjeść z nimi? Tyle razy ja zapraszali… górę jednak wzięła jej ukryta osobowość. Od zawsze musiała radzić sobie sama. Przyzwyczaiła się do swojej samotności. Mimo iż powierzchownie wyglądała na towarzyską często męczyły ja te rozmowy “o niczym ”. A na ciężkie tematy nikt normalny nie chce przecież rozmawiać… no właśnie - normalny. Ona zdecydowanie nie należała do tej grupy. Pogrążona w myślach nawet nie zauważyła, gdy na jej drodze stanął Neji, prawie na niego wpadając.

- Ostrożnie! - Zawołał przytrzymując ją aby nie upadła. - Jak na kogoś z oddziału ANBU jesteś dosyć niezdarna- mówiąc to uśmiechnął się szeroko.

- Tego jednego nie są w stanie u mnie zmienić - odwzajemniła uśmiech. Neji był jej najlepszym kompanem do treningów z poza oddziału - znał więc jej wszystkie słabe strony.

- Dziwne, że widzę cię o tej porze, ostatnio nie mogłem się już połapać czy wracasz czy może wyruszasz na kolejną misję.

- Powiedzmy, że przez najbliższy czas będziemy się spotkać częściej. Mam miesiąc urlopu. - Zacisnęła pięści mówiąc to - I właśnie dlatego szłam do domu.- starała się by jej ton nie zdradzał podenerwowania, ale przed nim trudno było ukryć jej emocje.

- Widzę, że nie za bardzo się z tego cieszysz. Chodź, odprowadzę cię. - Po czym ruszyli dalej brukowana ścieżką. Jego oczy obserwowały każdy jej ruch, gest. Dla niego była zjawiskowa, taka inna, jakby nie z tego świata. Czasem nawet myślał, że zupełnie nie pasuje do wioski. Ten jej delikatny chłód, tajemniczość a mimo tego zawsze towarzyszący jej uśmiech sprawiał, że była pełna sprzeczności i go pociągała. Wiedział, że nie tylko on ją tak postrzega. Gdy przechodziła niemal każdy mężczyzna chciał chociaż ukradkiem na nią spojrzeć. Ona natomiast zachowywała się tak jakby zupełnie tego nie dostrzegała.

- Słuchaj - zaczął niepewnie - za dwa tygodnie organizowany jest bal dla jouninow. Może poszłabyś ze mną?

Pytanie ja trochę zaskoczyło. Nie umiała odnaleźć się w takich sytuacjach, gdy mężczyźni ofiarowywali jej spotkania, randki czy zapraszali na kawę.

- Skoro to bal dla jouninow to przecież oczywiste jest że też tam będę - odparła jakby w ogóle nie widziała problemu i nie zauważyła pytania. Neji imponował jej, był przystojny, troskliwy. Jednak wiedziała że ten związek nie ma szans… już w dzieciństwie została przeklęta i nic tego nie zmieni… jej przeznaczenie pisane było zupełnie inaczej. Niezgodne z jej wolą. Dlatego wolała trzymać się od spraw damsko-męskich z daleka.

- W takim razie będę niecierpliwie cię wyczekiwał - wolał nie drążyć tematu zwłaszcza że ciągle była czymś poddenerwowana. - Dotarliśmy, daj znać jeśli będziesz miała ochotę potrenować.

- Pewnie - odpowiedziała nie patrząc mu w oczy. Czuła jak jego wzrok ją prześwietla. - Do zobaczenia i dziękuję, że mnie odprowadziłeś. - Po czym Weszła do domu.

W progu już czekała Misaki. Staruszka patrząc na nią podniosła brew.

- Nie musisz być taka oschła dla tego chłopaka. Nic dziwnego, że się tu kręci. Jesteś całkiem ładna, tylko za chuda. Chodź, zrobiłam kolacje.

Taaa…. od razu było czuć, że jest się w domu… Misaki opiekowała się nią od dziecka. Była to poczciwa, aczkolwiek upierdliwa staruszka. Dekashi jednak kochała ją niezmiernie i traktowała jak własną babcie. Tylko przy niej nie musiała udawać - mogła być sobą. Na stole stał bakłażan z warzywami, ryż i tofu. Misaki zawsze starała się by posiłek był jak najbardziej treściwy. Usiadła po czym zaczęła jeść.

- Słyszałam że w najbliższym czasie trochę odetchniesz.

- Widzę że wieści o moim przymusowym urlopie dotarły już i do ciebie - powiedziała posępnie.

- Kakashi tu był. Piąta chce mieć cię na oku. To dla twojego dobra.

- Pff - prychnęła - Izolowanie mnie od świata i trzymanie jak zwierzę w klatce nie wyjdzie mi na dobre. Dodatkowo te treningi. Nie są mi potrzebne. To ja szkole od 2 lat nowych rekrutów. Tsunade chyba się coś pomyliło.

- Jak zwykle widzisz same negatywy - Misaki była niezmiernie opanowania - Tsunade chce byś potrenowała techniki wzrokowe… od bardzo dawna ich nie używałaś. A kto wie, może będą ci potrzebne.

Na te słowa łyżka o mało nie wypadła jej z rąk. Czyżby miała pozwolenie na aktywowane sharingana? Jeżeli to prawda to Kakashi będzie jedyną osoba która może jej w tym pomóc. Przez to że ukrywa swoją tożsamość nie używa go wcale. Na misjach także. To dzięki temu stała się taka silna. Nie mogła nawet polegać na swoich genach i korzyściach z tym związanych. Niczym zwykły wojownik musiała nauczyć się przewidywać ruchy przeciwnika, wyczuwać jego czakre. Z sharinganem nie było to nic trudnego. Po raz ostatni używała go gdy miała 10 lat… i to zupełnie przez przypadek. Pamięta jak dziś tamten moment. Na szczęście ten kto to widział już dawno nie żył. Zabiła go. Teraz mając 17 lat ma na nowo nauczyć się z niego korzystać. Myśli które kłębiły się w jej głowie sprawiły, że poczuła zmęczenie.

- Misaki, jestem zmęczona. Położę się dziś wcześniej. Po czym wstała i poszła do swojego pokoju.

Staruszka popatrzyła na zamknięte już drzwi. Było jej żal tego kruchego stworzenia, które za wszelką cenę chciało pokazać jak bardzo jest silne.[/u]

zamek1989 - 2016-09-17, 17:45

slońce moja opinie n temat opowiadania znasz ale powiem to jeszcze raz bardzo mi się podob charakter glownej bohaterki jest tajemnicz zmknieta w sobie:) czekam na dalszą część i bardzo się ciesze że dołączyłaś kochana do nasego grona łych duszków:D
Sesiva - 2016-09-18, 07:56

o cosik nowego :D poczytam..czytam.. i sama nie wiem... charakterek głównej bohaterki przypadł mi do gustu ale co dalej co sie stanie? niecpierpliwie oczekuje dalszej częsci.
Juri - 2016-09-18, 12:58

Bardzo dziękuję :* ostatnio mam wenę, dlatego rozdziały będę dodawać dosyć często :D co do fabuły - liczę, że mimo znacznych "nowości" przypadnie do gustu :P

Rozdział 2 czI. - Przeszłość

Kręciła się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Te wszystkie informacje przywołały wspomnienia… próbowała je odgonić, ale niczym film przewijały się w jej głowie. Przypomniało jej się wszystko sprzed tej całej tragedii… kłótnie siostry z rodzicami, płacz matki i podniesiony ton ojca. Siedząc w ogrodzie przed domem usłyszała :
- Będzie tak jak postanowiłem! Jako jej ojciec mogę decydować o jej losie. Zresztą o twoim także!
Były to ostatnie słowa jakie pamięta z ust ojca. Nie wiedziała co się dzieje i o co ta cała awantura. Dopiero później wyjaśniła jej wszystko siostra.
Ich ojciec - Isao Uchiha, był prawa ręka i przyjacielem lidera klanu - Fugaku. Chcąc zapewnić znaczącą rolę klanu dla wioski starali się podnieść jego siłę i wpływy. Całymi dniami szkolili najlepszych w jednostkach policyjnych. Nawet swoje najstarsze dzieci posłali do ANBU, by móc szpiegować władze wioski. Mieli również plany co do młodszych dzieci… postanowili, aby zgodnie z dawną tradycją przypieczętować przyjaźń zaręczynami najmłodszych. Sądzili że z połączenia ich najsilniejszych rodzin, narodzą się nowi, zdolni Uchiha, którzy przewyższą siłą nie tylko ich, ale i dorównają legendzie klanu - Madarze.
Dla jej siostry - Yumi - był to przerażający pomysł. Nie dość, że klan jest na skraju wojny domowej to ojciec układa życie jej ukochanej młodszej siostrzycce, która nie może nawet się sama obronić. Nie miała nic przeciwko temu związkowi jeśli sama by kiedyś tego chciała. Ale nie jeśli będzie to wbrew jej woli.
Któregoś razu bawiąc się w lesie usłyszała rozmowę siostry z czarną postacią. Nie mogła dokładnie zobaczyć jego twarzy.
- Nic z tym nie zrobimy? Będziemy patrzeć jak nasi ojcowie wykorzystują ich do swoich chorych planów? No powiedz coś! - obserwując wzburzenie siostry, zwróciła uwagę jak pięknie czarne kosmyki włosów Yumi falują na wietrze. Zawsze żałowała, że nie jest do niej podobna. Miała w sobie tyle gracji i wdzięku… zupełne jej przeciwieństwo. Ona potrafiła potknąć się nawet na prostej drodze…
- Nic nie możemy zrobić. Za moment i tak się wszystko rozsypie. Przykro mi, próbowałem rozmawiać z ojcem, ale bezskutecznie. Musimy skupić się teraz na dobru wioski, a nie problemach i knowaniach naszego klanu.
- Itachi… Ale oni chcą poddać ją rytuałowi… i to jeszcze dzisiaj. Po tych słowach zobaczyła jak czarna postać przytula mocno jej siostrę i prowadzi w głąb lasu.
Jako mała dziewczynka i tak za wiele z tego nie zrozumiała. Często bawiła się z Sasuke na placu zabaw, który przeznaczony był tylko dla dzieci z klanu. Lubiła go, ale nie rozumiała całego tego zamieszania wokół ich osoby.
Jednak ten wieczór wyrył się w jej pamięci. Jak zwykle po porannych ćwiczeniach z ojcem, wróciła do domu, zjadła obiad i już chciała pójść pobawić się w ogrodzie, gdy nagle matka zawołała ja do salonu. Dopiero teraz zauważyła, że siedzieli w nim przedstawiciele głównych rodzin, lider klanu i rodzice. Nigdzie natomiast nie mogła dojrzeć Yumi. Jej wzrok zatrzymał się jednak na starej kobiecie, która stała po środku pokoju.
- Podejdź dziecko- zawołała. Widząc jednak jej zawahanie skinęła głową na matkę, a ta natychmiast przeprowadziła ja przed staruchę. Wyglądała jakby miała 100 lat… albo i więcej. Była lekko zdezorientowana i wystraszona, dlatego bez sprzeciwu wykonała następne polecenie starszej kobiety.
- Usiądź wygodnie - powiedziała po czym zaczęła swoje przemówienie. - Zebraliśmy się tutaj, aby być świadkami i uczestnikami najdawniejszej z naszych tradycji pochodzącej z czasów samego Madary. Zapewnia nam ona narodziny najsilniejszych członków klanu i ciągłość siły. Niechaj każdy z obecnych na zawsze zapamięta, że ta dziewczynka może przyczynić się do ponownego wywyższenia Uchihów. Reszty nie dane jej było wysłuchać, gdyż starucha zbierając w prawej ręce czakre, z całej siły uderzyła ja w brzuch. Była zszokowana. Ból był tak wielki, że nawet nie słyszała własnych myśli. Obraz zaczął się jej zamazywać. Ogarnęła ja ciemność.
[/i]

Seiti1008 - 2016-09-18, 15:21

Powszechnie wiadomo, że ciężko mi z ff zwłaszcza z tymi, które lubię.

Czytało mi się lekko, choć miałam problem z jednym zdaniem z prologu. Ogólnie styl płynny i przyjemny.

Fabuła ciekawa. Główna bohaterka interesująca, choć wyczułam pewne sprzeczności w zachowaniu - skoro miała maskę uprzejmości i skrywała swoje prawdziwe myśli, to chyba nie powinna wtargnąć do gabinetu Piątej. Cóż, na razie to szkic jej postaci i może później ułoży mi się to w główce ;)
Lubię kobity z jajami, więc kibicuje jej i Tobie. :D

Juri - 2016-09-18, 19:20

Bardzo dziękuję Saiti za twoją opinie:* - więcej rozpisałam się na priv :D

Rozdział 2 Przeszłość Cz. II


Obudziła się tydzień później. Ból zelżał tylko trochę, przez co dalej nie mogła się ruszać. Nad sobą zobaczyła twarz starszej kobiety. W pierwszej chwili myślała, że to ta sama kobieta z salonu, ale gdy jej oczy przyzwyczaiły się już do światła, zauważyła istotne różnice. Ta była zdecydowanie młodsza i mimo że się do niej uśmiechała w jej oczach gościły łzy – łzy bólu, współczucia? Sama nie wiedziała. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że to nie jest jej dom.
- Gdzie mama i tata, gdzie jest Yumi?- Zapytała kobiety, ledwie słysząc swój własny głos.
- Csii, moje dziecko. Śpij teraz, odpocznij – odpowiedziała nieznajoma. Ona jednak nie dawała za wygraną. Musi się dowiedzieć co to za miejsce i gdzie są jej bliscy. Staruszka zaciskając oczy z żalu, wyszeptała:
- Wszyscy nie żyją. – Te słowa były zbyt straszne by mogły być prawdziwe. Patrząc jednak na zdruzgotaną twarz kobiety, zdała sobie sprawę że ona nie kłamie. Złość, żal, rozpacz jakie ją ogarnęły były niewyobrażalne. Nie mogła jednak w żaden sposób zareagować, gdyż ból brzucha który nadszedł niespodziewanie spowodował że straciła przytomność. Po jej policzku jednak zdążyła już spłynąć jedna, kryształowa łza.
………………………….

- Chodź do kuchni skarbie, przygotowałam Ci gorące kakao. – Misaki zachęciła radośnie dziewczynkę. Pomimo jej starań Dekashi od miesiąca się nie uśmiechała. Była małomówna, zamyślona. Nie dziwiło jej to. Jak można się uśmiechać, gdy spotkała Cię taka tragedia. Miała nawet wrażenie jakby dziewczynka znacznie dojrzała, wydoroślała. Ta myśl przyprawiała ją o smutek – wiedziała, że jej dzieciństwo minęło bezpowrotnie.
- Nie mam ochoty Misaki. Dziękuję, ale zostanę w pokoju. – Jej myśli ciągle skupione były na wydarzeniach, które miały miejsce jeszcze nie tak dawno temu… Po dziwnym spotkaniu ze staruchą, gdy straciła przytomność rodzice oddali ją pod opiekę zielarki zaprzyjaźnionej z klanem. Chcieli by doszła do siebie w jak najlepszych warunkach, a takie zapewniała lecznica Misaki. Jednak w tym samy czasie jej świat rozpadł się na drobne kawałeczki. Wymordowano jej rodzinę, przyjaciół - cały klan. Nie rozumiała jak mógł to zrobić syn przywódcy… Martwiła ją jeszcze jedna rzecz. W odróżnieniu od rodziców, ciała jej siostry nie odnaleziono. Czy to możliwe, że jednak przeżyła? Misaki wielokrotnie zapewniała ją, że nie ma takiej opcji, ale ona czuła wewnętrznie coś innego. W dodatku poinformowano ją, że nie może nigdy nikomu zdradzić swojej tożsamości. Od teraz miała być przyszywaną córką Misaki.
- A co jeśli ktoś mnie rozpozna? Sasuke doskonale wie kim jestem i na dodatek może normalnie żyć i nie ukrywać kim jest. Dlaczego tylko ja mam przestrzegać tego głupiego nakazu!? – niemal wykrzyczała to niskiemu, starszemu człowiekowi, który przyszedł obwieścić jak jej życie ma teraz wyglądać. Po pewnym czasie dowiedziała się, że tym człowiekiem był sam Hokage.
- Rozumiem Dekashi twoją frustrację, jednak zapewniam Cię, że to dla twojego dobra. – odpowiedział spokojnie trzeci - Jesteś zbyt cenna i martwimy się, by źli ludzie tego nie wykorzystali. Lepiej będzie jeśli Konoha będzie przekonana tylko o jednym ocalałym. A co do Sasuke… On też Cię nie wyda. Rozumie powagę sytuacji i zagrożenia. Jako jedyni macie unikalne zdolności – dar po mędrcu sześciu ścieżek. Łatwiej będzie nam was chronić, rozdzielając was. To, że padło na ciebie miało wpływ kilka czynników: Od samego początku twój ojciec sam Cię szkolił w sztuce ninja, przez co bardzo rzadko opuszczałaś waszą dzielnicę i nie musiałaś uczęszczać do akademii. Jesteś więc bardziej anonimowa niż Sasuke. Ponadto dzięki temu będę mógł Cię przydzielić do specjalnej jednostki ANBU. Tam nie będziesz mieć styczności z osobami które kiedykolwiek mogły Cię widzieć. No i rozwiniesz swoje umiejętności. Myślę, że póki co są to wystarczające informacje dla Ciebie. Misaki będzie teraz twoją opiekunką, a Kakashi Hakate jednym z głównych nauczycieli. On również posiada sharingana więc pomoże ci nad nim zapanować.
- Zapanować? Chyba raczej rozwinąć- odparła zdziwiona.
- O tym porozmawiamy następnym razem, gdy Was odwiedzę. – wstał z miękkiego zielonego fotela i skierował się do wyjścia. – Jeśli będziesz miała jakieś problemy nie wahaj się odwiedzić mojego gabinetu- dodał na odchodne.
Nie miała sił już płakać. Była bezradna. Nie chciała takiego życia. Gdy Hokage wyszedł Dekashi podjęła jeszcze jedną próbę zdobycia informacji.
- Misaki - zaczęła- dlaczego wtedy tamta kobieta uderzyła mnie w brzuch? Dlaczego mama i tata na to pozwolili?
- O tym co ci wtedy zrobiono porozmawiamy kiedy dorośniesz- po czym wstała i wyszła z pokoju zostawiając ją samą.

Juri - 2016-09-19, 23:41

Do oceny rodziały 3 i 4 ^^

Rozdział 3. Normalny dzień

Otworzyła oczy. Kolejna bezsenna noc… To nie urlop jest jej potrzebny, a coś co odwróci jej uwagę od dręczących myśli. Od jutra zaczyna trening, w takim razie dzisiejszy dzień trzeba będzie jakoś przeżyć. Może pomoże Misaki w lecznicy? Mimo że szpital w mieście miał najlepszy zespół lekarzy to większość biednych mieszkańców wolała radzić się jej opiekunki w sprawach zdrowotnych. Hmm… Z rozmyślań wybudził ją dzwonek do drzwi.
-Takumi… - pomyślała schodząc na dół. Jednak jej oczom ukazał się zupełnie inny widok.
- Cześć Dekashi , zbieramy Cię dzisiaj na caaaalllutkkii dzień!!! – Ino jak zwykle w radosnym nastroju, zakomunikowała jej to jednym tchem. Tuż za nią stała Sakura, Hinata oraz Ten-Ten.
- Chcecie potrenować? – wydukała zaskoczona
- HAHAAH, tobie tylko jedno w głowie, nie głuptasie. Idziemy na zakupy- zawołała Sakura.
- Zakupy? – Teraz już całkiem nie wiedziała o co chodzi.
- No bo… niedługo jest bal…dla joninów i – zaczęła nieśmiało Hinata.
- I wiemy, że na pewno na tą okazję założysz to, co obecnie masz na sobie – dokończyła bezpośrednio Ten- Ten, lustrując jej koszule nocną w kwiatki - teoretycznie nie było by w tym nic złego, ale zaznaczyli, że obowiązują stroje wieczorowe. Jednym słowem robimy babski wypad po sukienki.
Tego się nie spodziewała. Zapraszają ją na zakupy? Przecież są tylko dobrymi znajomymi. Nigdy razem nie umawiały się, nie plotkowały… Chociaż… jak się nad tym zastanowiła była to ewidentnie jej wina. To ona ich unikała. Nie dlatego, że była odludkiem ale… tak naprawdę sama nie umiała sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jej życie wypełnione było misjami, a nie przyziemnymi rzeczami. Jedynie w towarzystwie Sakury nie czuła się zbytnio komfortowo, pomimo że dziewczyna zawsze okazywała jej wiele sympatii. Nie mogła jednak znieść jej częstego wspominania Sasuke. Było to niezmiernie irytujące…
- Wybaczcie, ale chciałam dziś pomóc Misaki w lecznicy- próbowala się wykręcić.
- Dziś lecznica zamknięta- jak spod ziemi wyrosła staruszka- idę do pani Fukurawy pomóc w sierocińc,u więc cały dzień mnie nie będzie. Nie patrząc na zirytowaną twarz swojej wychowanki, poszła zaparzyć herbaty.
-Jak na złość- pomyślała Dekashi.
- Nie masz już żadnej wymówki, ubieraj się i idziemy. –powiedziała Ten Ten - No chyba, że chcesz furorę zrobić już dzisiaj, idąc w tej koszuli- dodała zadziornie.
Trzeba odpuścić… Zresztą, może Takumi ma rację. Powinna spotkać się ze znajomymi. Spędzić dzień jak normalny człowiek.
- Dajcie mi więc 10 minut. – Gdy miała już wyjść zauważyła, że Misaki uśmiecha się pod nosem. Podeszła do niej i ucałowała w policzek – Udało Ci się mnie wrobić.
- Wiedziałam, że sama byś z nimi nie poszła. A mimo iż tego nie odczuwasz, to przebywanie z innymi jest Ci potrzebne. Zwłaszcza z osobami w twoim wieku. Odpuść i baw się dobrze- odrzekła, kładąc dłoń na jej policzku. – Idź już – ponaglała. Westchnęła i poszła w stronę drzwi.
- Już jestem - powiedziała do ewidentnie zniecierpliwionych koleżanek.
- Najpierw pójdziemy… - (Ino zaczęła wymieniać nazwy wszystkich okolicznych butików z sukienkami). Jej było to zupełnie obojętne. Zresztą większości i tak nie kojarzyła, dlatego pozwoliła by to Ino przejęła dowodzenie. Po 5 godzinach jednak miała dość. Lubiła zakupy, przymierzanie pięknych ubrań, ale na dłuższą metę była to strata czasu. Obeszły z 15 sklepów, przymierzyła z 50 sukienek jednak Ino na każdą kręciła głową z dezaprobatą. Co ciekawe reszcie dopisało szczęście i swoje sukienki miały już zapakowane w torbach, łącznie z ich liderką.
- Ino, nie wytrzymam zaraz. Mam wrażenie, że chcesz mnie wykończyć- mówiąc to podniosła brew z udawaną pretensją w głosie- to ostatni sklep do którego dziś wejdę i radzę Ci zaakceptować którąś z sukienek.
- To nie moja wina… tak rzadko się z nami bawisz… we wszystkich tych sukienkach wyglądasz tak ładnie, że nie mogę się zdecydować.
- Żartujesz sobie, myślałam że żadna mi nie pasuje i dlatego marudzisz! Gdybym wiedziała wcześniej, to wzięłabym tą zieloną.- Na te słowa Sakura z Ten Ten o mało nie padły ze śmiechu.
- Żebyś widziała jak wybierała mi strój na zakończenie egzaminu… przez tydzień łażenia po sklepach, nie było nic „godnego mojej osoby”, jak wtedy stwierdziła – wtrąciła Ten Ten, ocierając łzy i śmiejąc się dalej.
- Gdyby nie ja, nie znałybyście najnowszych trendów- zauważyła Ino- no już już… obiecuję, że to ostatni sklep jaki dziś odwiedzimy.
Wchodząc do przymierzalni miała dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje. -Pewnie mam już paranoje- pomyślała, nie zauważając nic niepokojącego. Założyła czerwoną sukienkę z gorsetem. Dół był wycięty, tak że odsłaniał jej zgrabne nogi do kolan, tył natomiast sięgał ziemi dając niezwykle szykowny efekt. Wychodząc z przebieralni od razu wiedziała, że sukienka wróci razem z nią do domu. Ino klasnęła w dłonie, zachwycając się przy tym jakością i lekkością materiału. Jej samej też się podobała. Lubiła taki kobiecy ubiór, podkreślający jej atuty.
- Jestem strasznie głodna, chodźmy coś zjeść – Sakura też widać już była zmęczona.
- Idziemy do tej nowej restauracji, obok mojej kwiaciarni? – spytała Ino
- Podobno robią najlepsze kalmary w wiosce – Hinata o dziwo na zakupach znacznie się wyluzowała i była bardziej rozmowna niż zazwyczaj.
- Ok to postanowione – skwitowała Dekashi, której głód też zaczął doskwierać. Przecież nawet nie zdążyła zjeść śniadania.
……………………………

Gdy kelnerka przyjęła już zamówienie i odeszła, Ino rozpoczęła dosyć niewygodny temat.
- To z kim przychodzicie na bal? Ja zastanawiam się kiedy wreszcie Sai mnie zaprosi…
- Radze ci sama go zaprosić. Zanim na to wpadnie, pójdziecie na bal dla emerytowanych ninja – Ten Ten skwitowała to jednoznacznie.
- Też racja – Ino zrezygnowana upiła łyk zamówionego koktajlu. – A ty z kim przychodzisz Hinata?
- Ja… hmmm… chciałabym z Naruto. – znowu zaczęła się jąkać. - Widać dla niej to też krępujący temat- pomyślała Dekashi.
- A ja idę z Nejim.- Usłyszała słowa Ten Ten- podobno jakaś laska dała mu kosza, dlatego idziemy razem, by nie wyglądać głupio bez pary. Zresztą idę tylko dlatego, bo organizuje catering. Nie lubię tańczyć.
- Ja zawsze chciałam iść na taki bal z nim… powiedziała smętnie Sakura.
-No i się zaczyna-powiedziała pod nosem Dekashi, przygryzając dolną wargę. Wiedziała, że Sasuke był bożyszczem kobiecej części wioski, ale nie rozumiała co prócz urody mógł zaofiarować. Silny był, to fakt, jednak wiedziała że potrafiłaby mu dorównać mocą. Ale to jego zachowanie budziło w niej negatywne emocje. Ciągle naburmuszony z głową podniesioną do góry. Widać było, że czuł się lepszy od innych. W stosunku do niej zawsze był obojętny. Gdy był jeszcze wiosce wysłano ich dwa razy na misje. Zachowywał się jakby jej nie znał. Jakby nie łączyła ich wspólna przeszłość, tragedia. Wobec niego zachowywała się podobnie. Nie zamierzała jak reszta dziewczyn wzdychać do kogoś tak odpychającego. Miała żal do rodziców, że chcieli by żyła z kimś takim. Ten żal powodował, że nie tęskniła za nimi tak bardzo. Zresztą, nie miała z nimi zbyt wielu wspomnień. Ciągle byli czymś zajęci, nie mieli dla niej czasu. Rodziców zastępowała jej Yumi…
- Ej, haaaaloooo słyszysz mnie? – Ino machała jej ręką przed oczyma.
- Wybacz, zamyśliłam się. Co mówiłaś? – starała się aby jej ton nie zdradzał smutku, który wywołało wspomnienie siostry
- Z kim zamierzasz pójść na bal? Z tym… jak mu tam, Takumim? – Ino przyparła ją do muru. Całkiem niezły z niego przystojniak. Ale straszny flirciarz… kiedyś zabrał mnie ( Ino zaczęła bardzo długą i szczegółową opowieść) – Pasowało jej to… dzięki tej całej paplaninie nie musiała odpowiadać na pytanie, o którym i tak w końcu zapomniała reszta towarzyszek. Po zjedzonym posiłku wszystkie się pożegnały. Sakura rzuciła jeszcze do niej na odchodne :
- Cieszę się, że z nami poszłaś. Musimy to jeszcze powtórzyć.
- Pewnie- odpowiedziała, blado się uśmiechając.
Księżyc już od pewnego czasu oświetlał swoim blaskiem niebo. Szła powoli, rozkoszując się ciszą. Dopiero teraz odczuła ogromne zmęczenie. Nie żałowała, że z nimi poszła. W dużej mierze dobrze się bawiła. Dawno nie przeżyła takiego zwykłego, normalnego, a jakże radosnego dnia…





Rozdział 4 – Trening

- Sharingan- krzyknęła, starając się zauważyć każdy ruch i cień wokół niej. To dopiero 4 godzina treningu, a ona ledwo stała na nogach. Znana była ze swojej wytrzymałości i nieustępliwości, ale to zaskoczyło nawet ją… nie sądziła, że jest tak słaba. Dziedzictwo klanu, które miało dać jej wielką siłę było jej największą słabością. Czuła jak wszystkie bodźce z otoczenia docierają do niej z zawrotną szybkością. Nie wiedziała na czym skupić swoją uwagę czy w którym kierunku skierować swoje techniki, jednym słowem totalna katastrofa! Nagle poczuła za sobą ruch, odwróciła się jednak zbyt wolno. Po chwili znów leżała na ziemi. Cios przeciwnika powalił ją z dziecinną łatwością.
- Na dzisiaj koniec – powiedział – musisz odpocząć.
- Kakashi sensei, chce spróbować jeszcze raz- powiedziała wstając. Była cała posiniaczona. Od dawna nie była w takim żałosnym stanie.
- Robisz naprawdę duże postępy Dekashi, nie ma co się śpieszyć. To naturalne, że twoje ciało nie nadąża za tym co widzą oczy. Musisz się wyciszyć, dopiero wtedy będziesz wiedziała na którym szczególe zwrócić swoją uwagę.
- Wałkujemy to już tydzień czasu, a ja nie jestem w stanie wytrzymać marnych 4 godzin. Jak możesz mówić o postępach!? – nie lubiła być chwalona, gdy wiedziała, że nie dopisała.
- Pierwszego dnia nie byłaś w stanie w normalnej walce wytrzymać 10 minut. Jeżeli w ciągu tygodnia potrafisz już wytrzymać do 4 godzin to za pół roku opanujesz wykorzystanie czakry w pełni. Każdy Uchiha uczy się tego od najmłodszych lat natomiast ty…
Nie dokończył bo mu przerwała
– Nie mogłam się tego nauczyć, bo mi zabroniliście… Przez 2 lata uczyłeś mnie jak panować nad niekontrolowaną aktywacją sharingana, która jak wielokrotnie mówiłeś „często występuje instynktownie u młodych użytkowników podczas walki”. A teraz chcesz wmówić postępy… Traktujecie mnie jak szczura laboratoryjnego! Raz mam się czegoś oduczyć by potem nauczyć ponownie. Dlaczego dopiero teraz!? Wszelkie informacje są mi dozowane odkąd pamiętam. Chce wiedzieć, czemu nic nie mówisz sensei!? – zmęczenie i frustracja w końcu z niej wyszły. Sama nie mogła uwierzyć, że wykrzyczała mu w twarz to co myśli. Zawsze ją wspierał. Gdy była mała przynosił słodycze, opowiadał o jej klanie. Szkoląc ją nigdy nie porównywał do Sasuke… Gdy pytała czy jest od niej lepszy, zawsze odpowiadał, że inny ale nie lepszy. Był byłym członkiem ANBU, jej mistrzem, opiekunem a ona tak się zachowała… rumieniec wstydu zagościł na jej twarzy.
- Masz racje- jego opanowanie i słowa sprawiły, że poczuła się jeszcze gorzej- usiądźmy pod tym drzewem… Wiem jak trudno Ci zrozumieć działania Hokage i rady…- kontynuował - jednak wiedz, że nie oczekujemy od Ciebie rzeczy, którym byś nie podołała. Uśpienie umiejętności twojego klanu było niezbędne by Cię chronić. Trzeci chciał byś zdobyła siłę jako zwykły ninja, a gdy przyjdzie czas skorzystała z wrodzonych umiejętności. Tak, byś mogła bronić się sama. Jak się okazało nasze obawy były słuszne – Orochimaru upatrzył sobie Sasuke ze względu na sharingana. Z tobą byłoby podobnie. Dzięki temu, że nikt o tobie nie wiedział mogłaś prowadzić stosunkowo normalne życie.
- Słyszałam, że zostały ostatnio skradzione tajne akta… czy w nich znajdowało się coś na mój temat?
- Niestety- odparł- wszelkie twoje dane, pochodzenie, zdjęcia a także umiejętności.
- Czemu w ogóle takie akta były przetrzymywane skoro miałam być anonimowa? Myślisz sensei, że ukradł je Orochimaru?
- Trzeci chciał usunąć wszelkie informacje o tobie, jednak rada się nie zgodziła. Twierdzili, że bezpieczniej będzie posiadać takie dane. Nie wiem dokładnie czym to argumentowali. Co do Orochimaru- po nim można się spodziewać wszystkiego.
- Ale jak to możliwe… przecież nikt nie wie… powiedziawszy to zamilkła na chwilę. Przypomniała sobie tamtą sytuację gdy miała 10 lat… W drodze do Konohy wracając z misji, zatrzymali się w pewnej wiosce. Chcieli odpocząć po długiej podróży i uzupełnić zapasy… Pewnego ranka zobaczyła jak jakiś mężczyzna bije swoją żonę i córeczkę. Gospodyni u której się zatrzymali mówiła, że często mu się to zdarza, a kobieta wielokrotnie trafiała do szpitala z ciężkimi urazami. Teraz osobiście była tego świadkiem… Nie mogła na to patrzeć… nikt nie zwracał uwagi na krzyki, płacze i wołanie o pomoc dobiegające z małego, drewnianego domku. Nim się zorientowała, to ona stała nad nieprzytomną kobietą… Kunai, który trzymała w ręku był cały we krwi… Przepełniała ją nienawiść. Z obrzydzeniem patrzyła na martwe ciało mężczyzny.
- Ścierwo- pomyślała – szkoda, że takich jak on jest na świecie więcej… - zza szafy wyłoniła się malutka, zapłakana postać.
- No już kruszynko, nie bój się. Wszystko będzie dobrze- mówiła uspokajającym tonem do 5 letniej dziewczynki
- Już jesteś bezpieczna. Nie zrobię Ci krzywdy- Wyciągnęła do niej dłoń. Jednak zdziwił ją fakt, że mała tak uważnie się jej przygląda. Powód tego ujrzała w odbiciu lutra, które stało przy szafie. Miała aktywowanego Sharingana!!! To dlatego jej szybkość i reakcja się zwiększyły. Instynktownie zareagowało jej ciało… no i geny. Pospiesznie opuściła ten dom… Nawaliła! Chociaż z drugiej strony czy 5 letnie dziecko może być jakimś zagrożeniem? Pewnie zapomni… Nie powiedziała o tym nikomu. Nawet jemu. Nie chciała go zawieść. I mimo że przez lata starała się o tym zapomnieć, ta myśl co jakiś czas wracała nie dając jej spokoju.
- Orochimaru dalej ma swoich szpiegów. W jakiś sposób mógł się domyśleć – Kakashi na szczęście nie zauważył jej zawahania na twarzy. Mniemam, że nie dasz mi spokoju i będziesz chciała dalej ćwiczyć?
Twierdząco pokiwała głową, szeroko się uśmiechając.
- Dziękuję sensei… Na jej twarzy widać było tryumf. Często ulegał… nie mógł jej inaczej wynagrodzić straconego życia. Czuł się za nią odpowiedzialny, nawet bardziej niż za drużynę 7. Oni mieli siebie nawzajem, a ona nikogo. Rozczulały go wspomnienia jej małych rączek na jego szyi, gdy ściskała go na powitanie. Stare czasy…
-Dobra, zobaczymy jak poradzisz sobie z tym – po czym rozpoczął walkę.
………………………………..
Leżała bez ruchu na chłodnej trawie. Odpoczywała. Udało się jej wytrzymać 6 godzin. Dobrze, że Kakashi dał się namówić na przedłużenie treningu. Pewnie nalegałaby, żeby jeszcze został i ją uczył, ale on również miał swoje zobowiązania wobec wioski. Postanowiła, że gdy trochę odpocznie potrenuje z własnym klonem… Jeśli jej ciało nie odmówi posłuszeństwa...
- Jaki rzadki widok, kto Cię tak sponiewierał? Wstydź się! – nie musiała się podnosić by wiedzieć, do kogo należy ten ironiczny ton.
- Cześć Maki, szybko wróciłaś- powiedziała wstając.
- Musiałam, Nie mogłam przecież opuścić tego ekscytującego wydarzenia.
- Wydarzenia?
- Matko, Dekashi… jak na shinobi jesteś strasznie zapominalska. Chodzi mi o bal. Jestem główną wokalistką- dodała z dumą. Nie może mnie zabraknąć.
- No tak….- zupełnie zapomniała. To już za trzy dni. - Nie wiedziałam, że śpiewasz – dodała.
- Mówiłam Ci wielokrotnie, ale jak zwykle nie słuchałaś – westchnęła z rezygnacją. Powinnaś trochę się oszczędzać. Nie jesteś niezniszczalna, pamiętaj.
- I kto to mówi – odparła. Patrzyła na ta drobną postać w króciutkich, blond włosach. Zupełnie niepodobna do swojego brata, przypominała jej elfa. Na co dzień beztroska o nieprzeciętnym poczuciu humoru, na polu walki zmieniała się nie do poznania. Potrafiła być bezwzględna i zimna, zawsze wykonująca polecenia przełożonych. Zazwyczaj z wszystkich pojedynków wychodziła bez szwanku. Stąd jej docinka na samym początku
- Idę złożyć raport, piata nie lubi czekać. Idziesz ze mną? – spytała Maki
Nie miała nastroju by oglądać twarz głównodowodzącej. – Miałam zamiar jeszcze poćwiczyć
-Jak zwykle. Ok to ja idę. Ale radzę Ci wyleczyć te zadrapania na policzku, nie wypada by w takim stanie iść na bal- po wypowiedzeniu ostatniego słowa, zniknęła w kłębi dymu.
Jaaasne…. Dobrze wiedziała, że przez te trzy dni nie tylko się ich nie pozbędzie, ale i wzbogaci o nowe… Nie przeszkadzało jej to jednak. Liczyło się tylko jedno…

Seiti1008 - 2016-09-21, 11:20

W końcu doczytałam, ciągle mi przeszkadzano.
Jeszcze charakter Dekashi mi się nie wyklarował, ale bardzo ładnie wplotłaś jej historię w fabułę Naruto. Zastanawia mnie tylko, albo nie... nie ważne, znowu za bardzo analizuję. ;)
Jestem ciekawa balu. Osobiście nie znoszę tego opisywać.

zamek1989 - 2016-09-22, 21:31

wiesz jak bardzo mi sie podoba twoje opowiadanie moja opinie znasz na bierzaco podoba mi sie że opowiadanie jest takie poważniejsze :)Noi Kakashi którego uwielbim XD
Juri - 2016-09-23, 00:35

zamek 1989 :* :* jestes pierwszym recenzentem :D a do tego kochanym ^^

a wiec rodział 5

Ding dong, usłyszała zmywając naczynia. Już miała biec otworzyć, gdy do kuchni weszła Misaki.

Masz gościa słoneczko, nie będę wam przeszkadzać, pójdę na ganek poczytać.

Nie musisz Misaki, z tego co widzę to tylko Takumi – wychylając się spojrzała przez ramię.

-“To Tylko Takumi”? Mam wrażenie czy za dużo przebywasz z moją siostrą – wszedł z szerokim uśmiechem na twarzy. Nim zdążyła mu odpowiedzieć, starsza kobieta cichutko oddaliła się na wygodny fotel przed domem.

- Poczekaj chwilę – zwróciła się do chłopaka, po czym wzięła dzbanek z lemoniadą, szklankę i zaniosła swojej opiekunce. Było lato, a ten dzień był wyjątkowo upalny.

- Gdybyś jeszcze czegoś potrzebowała daj mi znać . – Powiedziała całując ją w policzek.

- Nic już mi nie potrzeba słoneczko, wygrzeje tylko trochę te stare kości. Dziękuję.

Wracając do kuchni pomyślała jak wiele zawdzięcza tej małej, zgarbionej postaci, a jak ona niewiele może dla niej zrobić. Bo przecież jak można się odwdzięczyć komuś kto przygarnął sierotę… dlatego starała się jej pomagać na wszelkie możliwe sposoby. To ona powoli przyjmowała obowiązki gospodyni- sprzątanie, pranie, zakupy. Oczywiście, gdy była tu na miejscu, a nie na misjach. Co do gotowania, Misaki wolała robić to sama. Mówiła że ją to odpręża, dlatego Dekashi nie oponowala.

- A ty czego do picia sobie życzysz zbłąkany wędrowcze? – zwróciła się do niego

- Taaaaakkkkk… zdecydowanie przebywacie ze sobą za często- chłopak wykrzywił twarz w udawanym grymasie, kontynuując swoje wcześniejsze spostrzeżenie.

- Poproszę zieloną herbatę… Słoneczko- dodał po chwili z chochlikowym spojrzeniem. Wiedział, że to przezwisko wzięło się od złotego koloru oczu jego przyjaciółki.

- Pff… nie mówisz tego tak uroczo jak Misaki. – Podając mu herbatę, mrugnęła porozumiewawczo do niego. Wydawała się znacznie radośniejsza od ich ostatniego spotkania. Ale nie tylko powierzchownie, lecz wewnętrznie. Miał wrażenie, że jest swobodniejsza. Siostra opowiadała mu, że się przeforsowuję na treningach z Kakashim. Nie było to dla niego nic dziwnego. Jako shinobi z tajnej jednostki musieli być najlepsi… oczekiwano od nich więcej, dlatego nie mogli sobie pozwalać na normalny tok treningowy. Dekashi jednak pod tym względem była bardziej surowa wobec siebie niż reszta z oddziału. Pewnie dawno zostałaby jednym z dowódców, ale z jakiegoś powodu Hokage wstrzymywała tę decyzję, argumentując to jej młodym wiekiem i niewystarczającym doświadczeniem. Jego zdaniem nie były one słuszne. Jak na swój wiek to Dekashi była bardzo dojrzała, a doświadczenia w walce mógł jej pozazdrościć niejeden przełożony.

- Mam dla Ciebie przesyłkę od Maki- podał małą, aczkolwiek ciężką kosmetyczkę. – Sama nie miała czasu Ci tego dać bo od rana przygotowuje się do występu. Od tych jej treli myślałem, że eksploduje mi głowa.

Zaglądając do środka zauważyła kilka podkładów, korektorów i pudrów do twarzy. Dodatkowo paręnaście szminek i innych przyrządów do „upiększenia”. Pytająco popatrzyła na posłańca.

- hahaha, żebyś widziała swoją minę – zaczął się śmiać- Maki kazała ci tym zatuszować wszystkie siniaki i cięcia. Sukienka jest odkryta więc masz trochę pracy przed sobą. Wyglądasz koszmarnie, a widziałem Cię już w różnych sytuacjach

- Skąd wiecie jaką kupiłam sukienkę?

- Ino rozpowiada wszystkim klientom, że pomogła Ci ją wybrać i jak zwykle z dokładnością opisuje szczegóły. Aż sam jestem ciekawy jak będziesz w niej wyglądać…czy czerwony czasem nie gryzie się z fioletowo- zielonymi plamami? – ledwo wychwyciła jego słowa spośród tych śmiechów… Nie mogła nie przyznać mu racji… Mimo drobnych postępów, dalej dostawała w kość od Kakashiego…była przekonana, że po aktywacji sharingana nawet dziecko dało by sobie z nią radę. Zużywała też większa ilość czakry, dlatego była bardzo osłabiona. Najchętniej przespałaby ten dzień.

- Masz rację… dawno też się tak nie czułam. Może zostanę w domu.

- Nie przesadzaj…

- Nie dość, że będę tak wyglądać to jeszcze przyjdę sama. Co prawda wcale nie chciałabym tego zmieniać, ale dla wielu może to być dziwne. A ty z kim idziesz? – Przekierowała rozmowę na inne tory. Nagle spoważniał.

-Z nikim. – Odparł krótko.

- Taki łamacz serc jak ty ma przyjść sam? Nie wierze – zaczęła się śmiać. Jednak patrząc na jego poważną minę zaniepokoiła się. – Coś się stało?

- Nie do końca. Podczas balu będę patrolował czy nic się nie dzieje. Oczywiście tak by nikt tego nie zauważył z naszych kolegów i koleżanek.

-Jest aż tak źle? – spytała, wiedząc, że skoro Tsunade nawet na balu chce mieć wszystko pod kontrolą coś konkretnego musiało się stać.

- Źle? Nie… ale dość słabo. Znów zaginęło parę ważnych akt pomimo podwójnej ochrony. Dlatego Piąta już w pełni zaangażowała w tę sprawę nasz oddział. Patrolujemy teren dniem i nocą.

- Cholera, a mnie akurat musiała odsunąć! – zdenerwowana podeszła do okna. Misaki spała smacznie w fotelu. – Zaraz, zaraz…czy wy przypadkiem nie obserwujecie i mnie?! – nie mogła się powstrzymać…znowu wybuchła… odkąd zaczęła używać sharingana częściej się to jej zdarzało.

- Ah ten temperament… uspokój się, tak obserwujemy. Z tego co przekazała V mamy mieć oko na wszystkich których, akta zaginęły. Nie wiemy czego chce Orochimaru, ani co planuje.

- czyje akta jeszcze zginęły? – powoli starała się uspokoić.

- Twoje i paru innych ninja. Nie powiem Ci nic więcej, bo się zaangażujesz i zaczniesz nam pomagać. Zresztą nie masz się czym martwić. To tylko rutynowe działanie.

- Widzę – powiedziała z przekąsem.

- Muszę lecieć, Maki chciała jeszcze bym zrobił dla niej zakupy. Przestań patrzeć na mnie z wyrzutem, wiesz że chętnie bym został – drażnił się z nią.

- A ty wiesz, że nie o to chodzi – dobry nastrój bardzo szybko jej przy nim wracał. – Podziękuj Maki za kosmetyczkę.

- Sama jej podziękujesz wieczorem, jestem pewien, że będziesz wyglądać pięknie – powiedział to wręcz szeptem by nie zbudzić śpiącej w fotelu staruszki, gdy wychodził.

Patrzyła za nim, aż zniknął za zakrętem.

- Możesz już otworzyć oczy, wiem że nie śpisz – zwróciła się do Misaki.

- Co mnie zdradziło? – spytała staruszka

- Co chwilę otwieranie jednego oka by podejrzeć sytuacje – powiedziała śmiejąc się i obejmując ją za szyje. Chodź już do domu, pora zrobić obiad, pomogę Ci.

………………………………………….

Już prawie była gotowa. Jeszcze tylko założyć złote szpileczki… no i zrobić coś z włosami. Zdecydowała się na lekkiego warkocza. Na końcu zawiązała go czerwoną tasiemką w złote kwiatki. Popatrzyła w swoje odbicie – Wyszło całkiem nieźle – pomyślała. Większość siniaków udało się ukryć pod warstwami makijażu… niektóre jednak były na tyle uparte , że przybrały tylko jaśniejszy odcień. Na to już nic nie mogła poradzić. Schodząc po schodach, zauważyła, że Misaki dalej siedzi w salonie i odpoczywa po obiedzie. Ostatnio ciągle się źle czuła – starość moje dziecko, starość- powtarzała, gdy Dekashi próbowała w jakiś sposób jej ulżyć. Gdy jednak zobaczyła, że jej wychowanka szykuje się do wyjścia, wstała i wyciągnęła z komody mały, srebrny naszyjnik.

- Chodź, mam dla ciebie coś – rzekła zachrypniętym głosem.

- Co to takiego – spytała

- Naszyjnik twojej matki… Po tamtej tragedii poszłam do waszej posiadłości… Chciałam czegoś poszukać co zawsze będzie przypominać ci twych bliskich i twoje pochodzenie. Załóż, będzie pasował do sukienki. Miałam Ci już go dać wcześniej, ale czekałam na odpowiednią okazję. – Podała dziewczynie naszyjnik. Ta jednak rzuciła się jej na szyje. Łzy spływały po jej policzkach.

- Aż tak się ucieszyłaś z pamiątki rodzinnej? – Z uśmiechem zauważyła staruszka.

- Nie, bo to TY jesteś moją rodziną… jedyną bliską osobą- teraz to i Misaki miała łzy w oczach- zajęłaś się mną, wychowałaś i stworzyłaś ciepły dom w którym zawsze na mnie czekałaś. Byłaś powodem dla którego chciałam wracać z misji. Nie chcę pamiątek po tamtym życiu. Moje prawdziwe życie, wspomnienia są tylko z Tobą Misaki. – Obejmowały się płacząc dalej ze wzruszenia. Staruszka nie sądziła, że w sercu tego zamkniętego na prawdziwe uczucia dziecka, znajdzie się miejsce dla niej – zwykłej zielarki. Mocniej przytuliła ją do siebie.

- Spóźnisz się Słoneczko, do tego rozmazałaś makijaż – powiedziała patrząc z rozbawieniem na złote oczy dziewczyny. – Weź go, jeszcze raz dała jej naszyjnik.

- Nie chcę… będzie mi przypominał te straszliwą chwilę. Żadni rodzice nie szykują swojemu dziecku takiego losu jak moi. Włóż go z powrotem do pudełka. Jestem Ci wdzięczna za to, że tam poszłaś, ale ja nie chce mieć z nimi nic wspólnego.

-Gdyby to był naszyjnik od Yumi to co innego- pomyślała.

-No już dobrze, dobrze. – Mówiąc to zmazała jej rozmazany makijaż. – Teraz wyglądasz olśniewająco. A teraz już idź.

- Na pewno nie chcesz iść ze mną? Będziesz moją parą towarzyszącą – zapytała radośnie Dekashi

- Nie Słoneczko, nie nadaje się na takie wyjścia. Jestem już stara, wszystko mnie boli. Muszę się zdrzemnąć, odpocząć. Będę na ciebie czekać, jak zwykle – powiedziała całując ja w jeszcze wilgotny policzek.


Wchodząc do mocno oświetlonego korytarza, przejrzała się w lustrze. Jej twarz już nie zdradzała rozczulonych uczuć i łez, które po wyjściu z domu jeszcze towarzyszyły jej w drodze tutaj. Akceptując swój wygląd, skierowała się w stronę pomieszczenia z którego dochodził dźwięk muzyki. Sala bankietowa była ogromna. Wszędzie dostrzec było można balony, kwiaty i inne dekoracje. Grała już głośna muzyka – Maki faktycznie ładnie śpiewa – pomyślała, widząc jej drobną posturę na scenie. Miała na sobie zieloną, tiulową sukienkę. Wyglądała niczym księżniczka z bajki.

- DEEEEKKAAASHIIIII- ktoś ją wołał. Uśmiechnęła się widząc, że to Naruto. Tylko on był w stanie przekrzyczeć muzykę. Podbiegł do niej radośnie.

- A co ty, przyszłaś sama? Nikt Cię nie zaprosił? Dziwne. Ale Nie szkodzi! Usiądziesz ze mną i Hinatą- Nim zdążyła odpowiedzieć na którekolwiek z tych pytań, ten pociągnął ją za rekę w stronę stolika przy którym siedziała Hinata.

- Witaj – wydukała uśmiechając się do niej- pięknie wyglądasz.

-Nie tak pięknie jak ty, myślę że Naruto jest oczarowany – Odpowiedziała jej do ucha Dekashi. Ta na te słowa od razu się zaczerwieniła patrząc na blondyna, który znosił im najlepsze smakołyki i kazał wszystkiego próbować.

- Szkoda, że nie ma ramenu… Ten Ten powiedziała, że ma już dosyć tej zupy i zmieniła menu- powiedział lekko zasmucony.

- Naruto idź sobie gdzie indziej, przez chwilę będzie to babski stolik – Sakura zbliżała się w ich stronę, krzycząc do kolegi z drużyny. Wobec niego często bywała grubiańska.

- Aaleee, Sakurcia ja wam nie będę przeszkadzał. – Powiedział błagalnie.

- Nie będziesz, bo sobie pójdziesz – jak spod ziemi wyrosła za nim Ino. Zrezygnowany poszedł w kierunku stojącego przy ścianie Kiby.

- Jak ci smakuje jedzenie? – Ten Ten przysiadła się do niej niczym burza.

- Wygląda świetnie, chociaż jeszcze niczego nie spróbowałam. Dopiero przyszłam – popatrzyła przepraszająco na koleżankę. Nie zrażona Ten Ten kontynuowała-

-Polecam Ci wołowinę w sezamie i kalmary. Palce liz…Choji!!!! Nie wyjadaj zupy z wazy, od tego są talerze!!! – popędziła w kierunku grubaska by ratować resztę jedzenia przed pochłonięciem. Na ten widok wszystkie zaczęły się śmiać.

- No to opowiadaj – zagadnęła Ino, gdy zauważalne było opanowanie sytuacji przez Ten Ten.

- Opowiadaj ale co? – spytala zdezorientowana

- No czemu wyglądając tak bosko przyszłaś sama. Nie wierzę, że nikt Cię nie zaprosił.

- Nie potrzebne mi towarzystwo, mam przecież was – odbiła piłeczkę z uśmiechem do blondynki.

- Jak tak dalej pójdzie będziesz sama do końca życia. Nawet Sakura przyszła z Kibą.

- Co na to Lee? – spytała Sakurę Hinata. Jednak patrząc po minie koleżanki, stwierdziła że lepiej nie kontynuować tematu. - Maki ślicznie śpiewa – Szybko dodała białooka.

- Bardzo, kto by pomyślał, że w tak drobnym ciele drzemie taki mocny głos – Ten Ten już do nich wróciła.

Nagle poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Podniosła wzrok. Przed nią stał wysoki mężczyzna w czarnym smokingu. Mimo eleganckiego stroju widać było jego wyrzeźbione ciało, mięśnie.

- Czy zechcesz ze mną zatańczyć? – Spytał. Wzrok jej koleżanek mówił sam za siebie. Wszystkie były oczarowane jego wyglądem. Uświadomiła sobie, że ktoś ją zachęcająco szturcha… Ino.

- Dawno nie tańczyłam- zaczęła, gdy Ten Ten ją „wsparła”

- Idz śmiało Dekashi, Neji jest naprawdę znakomitym tancerzem – wręcz popchnęła ją w jego ramiona.

- Czy znakomitym to nie wiem, ale dosyć dobrym- uśmiechał się, a jego szare oczy wędrowały po całej jej sylwetce. – Odkąd weszłaś nie mogłem oderwać od Ciebie wzroku, pięknie wyglądasz w czerwieni- powiedział, gdy tańczyli na środku parkietu.

- Ino pomogła mi wybrać sukienkę. Podobno pasuje do białych włosów – odpowiedziała najswobodniej jak umiała, starając się zatrzeć intymność tej chwili. Jak na złość kapela zaczęła grać same powolne utwory…czuła że Maki maczała w tym palce. Miała wrażenie, że wszyscy na nich patrzą. Dodatkowo Neji nie chciał jej puścić po jednym tańcu, argumentując, że musi mieć jakąś nagrodę za przegrane pojedynki jakie stoczyli. Był opanowany, swobodny. Czuła się przy nim zawsze skrępowana. Mimo że mieli dużo wspólnych tematów do rozmów i spostrzeżeń, peszył ją jego wzrok.

- Może chcesz się napić szampana w ogrodzie? Zrobiło się tu dość duszno- rzekł. Oj tak…zdecydowanie musi się przewietrzyć. Nogi zaczęła mieć jak z waty. Nie mogła nawet sklecić przy nim porządnego zdania.

- Dobrze. – Powiedziała – poczekam na zewnątrz.

Wychodząc poczuła ulgę. Westchnęła głęboko… musi się opanować. Jak to możliwe, że jest ktoś kto potrafi tak na nią działać. Podobał się jej… Nie tylko jego powierzchowność i zdolności, ale charakter. Męski, a zarazem czuły. Odganiała jednak zawsze te myśli najszybciej jak się dało…Nie było to łatwe, bo ciągle się wokół niej kręcił.

- Już jestem, wybacz że musiałaś czekać. Przejdźmy się alejkami- zaproponował.

No tak… dodajmy jeszcze jego szarmanckość, pomyślała. Księżyc już dawno widniał na niebie. Coraz bardziej w oddali było słychać dźwięki muzyki. Rozmawiali… O wszystkim. Nie było tematu na jaki nie mogliby porozmawiać. Często rozumieli się też bez słów. Ta umiejętność była niezwykle przydatna na misjach. Usiedli na kamiennej ławce, znajdującej się w samym sercu ogrodu. Upiła kolejny łyk szampana, patrząc w srebrzystą kulę na niebie. Nim się zorientowała, że jej zimno zarzucił na nią swoją marynarkę.

- Uważaj żebyś się nie przeziębiła – rzekł przypatrując się jej oczom, w których odbijał się księżyc. Była taka piękna. Bawiło go, że na co dzień wykwalifikowany zabójca w kontaktach z innymi była niezwykle delikatna i czuła się zagubiona. Od dawna ją kochał. To dlatego wynajdywał preteksty by być blisko niej… a to trening, szkolenia rekrutów, misje do których często zgłaszał się na ochotnika. Ona wydawała się jednak nie być tego świadoma. Traktowała go jak kompana, nic więcej.

- A co z tobą? – usłyszał jej dźwięczny głos- Teraz to ty się przeziębisz i kto będzie mi towarzyszył na ćwiczeniach? – Dodała żartując.

- Nic mi nie będzie – przysunął się do niej lekko, patrząc w oczy. -Jest zdecydowanie za blisko- pomyślała nieznacznie się odsuwając. Nagle poczuła jak łapię ją w talii i pewnym ruchem przyciąga do siebie. Już miała coś zrobić gdy poczuła na swoich ustach jego pocałunek. Nie była w stanie się poruszyć, świat wirował… Nie czuła się urażona czy dotknięta. W głębi siebie chciała tego… nieśmiało oddała pocałunek. Był taki czuły… muskał jej wargi tak jakby miała zaraz się pokruszyć i rozlecieć. Nie… musi przestać… to i tak nie ma sensu…

- Proszę przestań- powiedziała odchylając się i próbując uwolnić z jego silnych ramion, które teraz ją szczelnie oplatały.

- wybacz, nie mogłem się powstrzymać. Ja…- Nie dokończył, bo weszła mu w słowo.

- Zapomnijmy o tym Neji. Tak będzie lepiej.

- Jak możesz tak mówić… to najpiękniejsza chwila w moim życiu. Jeśli to dla Ciebie za szybko to poczekam, aż będziesz gotowa.

- To nie ma sensu, uwierz mi. Nie możemy być razem – powiedziała zaciskając wargi na których czuła jeszcze jego smak.

- Ale dlaczego? Jest ktoś inny? – dopytywał.

Jak miała mu wyjaśnić swoje beznadziejne położenie? Nie mogła. Wiązało się to ze zdradzeniem swojego pochodzenia. Jak by nawet na to wszystko zareagował? Ona sama gdy pojęła wszystko i zrozumiała znaczenie „rytułału” jakiemu ją poddano, nie mogła dojść do siebie. Nie dziwiła się, że Misaki nie chciała jej o tym powiedzieć. Zmusiła ją jednak do tego pewnego zimowego dnia. Była tak nachalna, że staruszka nie miała już siły jej się sprzeciwiać.

- „Rytuał” moje dziecko miał na celu związać Cię na zawsze z Sasuke. Czakra którą przeszyła twoje ciało tamta kobieta miała zagwarantować, że urodzisz dziecko tylko i wyłącznie Sasuke. Miało to zapewnić wam silnego potomka. Nawet jeśli będziesz chciała być z kimś innym, ciążyć będzie na tobie bezpłodność. Nie wiem dokładnie jak to działa, bo były to tajniki waszego klanu. Jednak z tego co wiem, tego nie można cofnąć. Dlatego rytuał miał wielu przeciwników… dawał jednak gwarancję, że co jakiś czas w klanie urodzi się ktoś wyjątkowy. Powinność wobec klanu dla wielu kobiet była silniejsza niż miłość. Ale z tobą nie musi tak być…brak dzieci to żadna tragedia. Spójrz na mnie. Mimo że nie mam własnych, wychowuję tak wspaniałą młoda kobietę jak ty… mówiąc to wszystko tuliła ją do siebie i ocierała jej łzy. Obiecaj, że będziesz zawsze kierować się sercem. Życie bez miłości jest gorsze niż śmierć. Pamiętaj…

Pamięta te słowa jakby to było wczoraj… Kieruj się miłością… ale jak można się nią kierować jeśli drugą stronę skazuje się na brak potomka, który dla każdego klanu jest tak istotny…Zresztą… Neji się jej podobał…ale czym w zasadzie jest miłość? Ona jej nie czuła w stosunku do niego. Nie była przekonana czy kiedykolwiek ją poczuje do kogokolwiek.

- Nie Neji, nie o to chodzi… jest mi dobrze tak jak jest. Nie niszczmy naszych relacji – mówiła pojednawczo, starając się go nie zranić.

- Jesteś wystraszona. Rozumiem. Nie poddam się jednak i będę czekał… Za bardzo mi na tobie zależy.

- Musze już wracać, Misaki dzisiaj źle się czuła. Może czegoś potrzebować. – Zostawiła go siedzącego na ławce, odkładając przy tym jego marynarkę.

Szła w kierunku świateł, mając plątaninę myśli w głowie. Zatrzymała się, czując że serce zaraz wyskoczy jej z piersi. Wspomnienie pocałunku było tak świeże… jego ciepło, dotyk. – Dekashi!!! Opanuj się, mówiła w myślach. Nagle usłyszała za sobą męski głos.

- No no no…a mi to nawet przytulić się nie dajesz. – To Takumi szedł w jej stronę.

Cholera, pewnie wszystko widział…Jestem przecież pod obserwacją – karciła się w duchu.

- Nie ładnie podglądać – skarciła go widząc, że kąciki jego warg podnoszą się ku górze. Patrzył na nią. Cała drżała. Zawsze marzył o takiej chwili, a tu proszę… Hyuga go ubiegł… Pocieszała go jednak myśl, że dostał kosza. Chociaż w zasadzie sam nie wiedział dlaczego.

- Nie zrobiłem tego specjalnie. Wykonywałem tylko swoje obowiązki… Nic dziwnego, że się na Ciebie rzucił. Wyglądasz oszałamiająco – swoim żartobliwym sposobem bycia chciał zamaskować ból, który czuł z tego powodu.

- Przestań ze mnie drwić, wracam do domu. Dojrzał w jej oczach łzy i rumieniec na policzkach.

- Nie drwię z Ciebie głuptasie… -Uspokajająco zwrócił się do niej.

- Skoro chcesz wracać to nie sama tylko ze mną.- Widząc, że chce zaprotestować dodał- jestem na służbie i moim obowiązkiem jest Cię obserwować. Pozwól mi wiec robić swoje. – Objął ją ramieniem i ruszyli w stronę wyjścia.

Szli dosyć długo…Buty które założyła nie pozwalały na chodzenie w tempie do którego przywykła. Dodatkowo szumiało jej w głowie od alkoholu… i pocałunku. A może od wszystkiego na raz. Nie odzywali się do siebie, za co była mu bardzo wdzięczna… nie miała ochoty już więcej o tym rozmawiać. Chciała tylko wtulić się w ramiona Misaki i wypłakać swoje żale. Tylko ona wiedziała czemu tak to przeżywa. Nikt inny tego nie zrozumie.

Weszli do domu, Takumi poszedł do salonu zapalić światło w salonie. Ona w tym czasie zdjęła swoje pantofelki chcąc podążyć za nim. Chciała podejść do Misaki, która najwidoczniej siedziała w fotelu. Zatrzymał ją jednak.

- Nie wchodź tam, popatrzył na nią smutno.

- O czym ty mówisz… musze się z nią przywitać. Wyrwała mu się, czując jak niepokój pomiędzy nimi rośnie. Podbiegła do fotela… Był już przy niej, trzymał za rękę… teraz zrozumiała czemu nie chciał by wchodziła. Spokój na twarzy jej opiekunki mówił wszystko. ..Maki nie żyła, a jej świat znów legł w gruzach….

Juri - 2016-09-26, 11:11

Rozdział 6 Ból
Minęły dwa miesiące od śmierci Misaki… Na pogrzeb przyszło bardzo wielu ludzi w różnym wieku. W większości byli to pacjenci zielarki. Podczas ceremonii nie miała już siły płakać. Stała tam tylko jak słup soli, prawie nieobecna. Mechanicznie przyjmowała kondolencje. Wspominała ostatnią ich rozmowę, posiłek… nie mogła uwierzyć, że jej już nie ma. Spakowała jej rzeczy i położyła w jednym z wolnych pokoi. Mimo to, wszystko tutaj przypominało o tej poczciwej kobiecie. Próbowała uporać się z jej stratą… czuła jednak, że razem z nią umarła jej radość i chęć do życia. Znów pogrążyła się w wirze pracy. Z Kakashim już nie mogła trenować, bo wyruszył na kilkumiesięczną misję. Nie miała ochoty nigdzie wychodzić, a w nocy dręczyły ją koszmary. Gdy przyjaciele przychodzili ją pocieszać, udawała że nie ma jej w domu. Do czasu…
- Cholera Dekashi… nie mogłaś mi otworzyć…? Nie musiałbym wtedy wchodzić przez okno jak jakiś włamywacz – Takumi był najbardziej uparty z ich wszystkich. Dzwonił, robił zakupy, a nawet gdy jej nie było posprzątał i zrobił obiad. Wiedziała, że bardzo się stara. Ona natomiast stała się oschła i zimna… Nie chciała taka być. Po prostu nie wiedziała jak to zmienić.
-Widzę, że Muszę następnym razem pozamykać okna- spojrzała na niego bez wyrazu.
- Ostatnio zrobiłaś się bardzo milutka - próbował z nią żartować mimo iż wiedział, że nie przynosi to upragnionego efektu. – Zrobiłem Ci zakupy.
- Nie jestem głodna
- Gdyby nie ja w ogóle byś nie jadła… spójrz na siebie…. Skóra i kości. Nie wytrzymasz na najbliższej misji.
- Trudno…
Nie wiedział już co robić… z każdym dniem było coraz gorzej. Chciał jej jakoś pomóc, ale ona na to nie pozwalała… Marniała w oczach. Podszedł do siedzącej na kanapie dziewczyny wziął za ramiona i potrząsnął najmocniej jak się dało.
- Zostaw mnie, co ty wyrabiasz!!? – krzyknęła.
- Próbuję odzyskać przyjaciółkę, jestem pewny że gdzieś tam jest!
- Nie ma! Powiedziałam zostaw mnie!
- Jak myślisz co by powiedziała Misaki, widząc Cię w takim stanie?
- Nie waż się o niej rozmawiać!
- Spróbuj mi zabronić! Odkąd umarła nie jesteś sobą! Nie tak Cię wychowała… Ludzie odchodzą Dekashi… taka jest kolej rzeczy. Sama Misaki o tym dobrze wiedziała. Przestań się wreszcie obwiniać! Ciekawe jakby zareagowała gdyby zobaczyła jaką suką się stałaś . – po tych słowach poczuł palące ciepło na policzku. Nie patrzyła na niego ze złością, a ogromnym bólem… Cieszył się, że go spoliczkowała. Była to wreszcie jakakolwiek reakcja z jej strony.
- Nie rozumiesz… to jest moja wina… ona umarła tu sama… nikt nie trzymał ją za rękę… gdy wydawała ostatnie tchnienie ja….. – tu słowa ugrzęzły jej w gardle.
- Przestań – objął ją lekko sadzając na dywanie – chciała byś poszła na ten bal, cieszyła się z tego. Równie dobrze mogło się to zdarzyć w zwykły dzień. To nie twoja wina. – ukryła twarz w jego torsie.
- Musisz żyć w pełni… dla niej… dla siebie. Wiem, że to już druga taka strata, ale nie możesz się poddawać. Ona by tego nie chciała… - poczuł jak jego koszulka robi się mokra od jej łez.
- Przepraszam – usłyszał – Nie chcę taka być, ale nie jestem w stanie się z niczego cieszyć
- Daj sobie czas. To minie. Obiecuję, że będzie lepiej. – po czym przytulił ją jeszcze mocniej.
…………………………………………………………………………………………..

Rozpakowała ostatnie pudło. Przeprowadzka to był jednak dobry pomysł. Dom Misaki pomimo że ogromny i wygodny budził za dużo wspomnień. Czas leczył rany, powoli zaczynała jak to mówił Takumi „wracać do świata żywych”. Mieszkanie które kupiła, znajdowało się na drugim piętrze ogromnego, blokowego budynku. Spełniało jej najważniejsze potrzeby. Nie potrzebowała luksusów, bo i tak często była poza wioską.
- Wszystko ładnie tylko łazienka strasznie mała – Maki wyraziła swoją opinię.
- Gdybyś widziała jakie mieszkanie chciała kupić na samym początku… Tam wszystko było małe- Takumi skwitował. Pomogli jej przenieść wszystkie rzeczy. Dom w którym mieszkała oraz lecznica zostały zamknięte, ale nie chciała ich sprzedać. Kto wie- może jeszcze kiedyś tam wróci.
- A to od nas na nowe mieszkanie – Maki wręczyła jej kryształowe naczynie wypełnione wodą. W środku pływała mała niebieska rybka.
- Serio? Źle życzycie temu stworzeniu? – patrzyła z niedowierzaniem na rodzeństwo.
- Hahahah- spokojnie, żartowałam to nie na zawsze. Jutro idziemy na misję, a wiem że masz wolne. Może mogłabyś zająć się nią przez tydzień? – Maki popatrzyła błagalnym wzrokiem.
- Nikt inny nie może tego zrobić? Wiesz, że zapominałam nawet podlewać kwiaty jak miałyśmy w domu, a co dopiero zajmować się czymś żywym.
- Rodzice wyjeżdżają na miesiąc…. Prrooosze…. Wystarczy że dwa razy nasypiesz jej jedzenie. Jest dosyć wytrzymała – Nalegała dalej
- Ale zostawiasz ją na własną odpowiedzialność. – Wzięła rybkę i odłożyła na okrągły kawowy stolik.
- To my idziemy, musimy jeszcze się przygotować. Na pewno niczego już nie potrzebujesz? – upewnił się jej przyjaciel.
- Mam już wszystko czego mi potrzeba… i rybkę – mówiąc to uśmiechnęła się szeroko. Tak dawno tego nie widział. Tęsknił za jej radosnym wyrazem twarzy. Przez ostatnie miesiące wspierał ją i był przy niej.
- I byłbym zapomniał…nie obserwujemy Cię już. Widać Orochimaru dał sobie spokój, bo od paru miesięcy nikt już nie kręci się w wiosce. Ale musieliśmy się upewnić, dlatego z tym zwlekaliśmy.
- Jak ja się do tego teraz przyzwyczaję-powiedziała z przekąsem. Po czym dodała: - Dziękuję. Za wszystko- popatrzyła na niego znacząco.
-Nie ma za co, wiesz przecież, że dla ciebie zrobiłbym wszystko…
…………………………………………………………………………
Patrząc przez okno widziała jak jesienne liście opadają z drzew na brukowaną drogę. Słońce chyliło się ku zachodowi, a ona nagle poczuła się strasznie zmęczona. Tsunade nie miała dla niej zadań na ten tydzień. Co ciekawe nie czuła z tego powodu żalu. Potrzebowała trochę wytchnienia. Była psychicznie zmęczona, a to był idealny czas by wszystko sobie poukładać w głowie. Naruto, Ino, Sakura i reszta zostali przydzieleni do różnych zadań poza wioską. Ona miała w tym czasie trenować nowych rekrutów do jednostki. Lubiła to. Dzięki temu sama mogła się czegoś nauczyć poznając zdolności swoich podopieczny. Budziła respekt w szeregach. Tylko Takumi z Maki traktowali jak równą sobie. Nic w tym dziwnego, byli czołowymi reprezentantami oddziału. I pomimo że darzyli się ogromną sympatią, w pracy zawsze zachowywali się powściągliwie. Uczeni byli od maleńkości, że nawet ich sposób bycia może zostać wykorzystany przez wroga. Dopiero teraz zwróciła uwagę, że stała przy oknie bardzo długo. Na dworze zrobiło się już ciemno.
- Faktycznie za dużo siedzę w obłokach- powiedziała do siebie. Nie było osoby która by jej tego nie powiedziała. Poszła w stronę łazienki. Wchodząc do wanny czuła jak gorąca woda koi jej zmysły. Mimowolnie wróciła myślami do chwili balu… a szczególnie do chwili pocałunku… od tamtej pory Neji zachowywał się wobec niej jeszcze bardziej delikatnie. Nie narzucał się, ale starał się być blisko. Wielokrotnie, gdy przezywała trudne chwile, widziała jak kręci się wokół domu nawet kilka godzin. Nie czuła jednak do niego tego, czego by chciał… Był ideałem w każdym calu. Ale problem leżał w niej… to ona dla niego nie była zbyt dobra. Czując, że woda już ostygła pospiesznie się umyła i otuliła grubym, puchatym ręcznikiem. Słysząc dzwonek do drzwi zaczęła się szybko ubierać.
- Chwileczkę – krzyknęła, aby uspokoić ciągle dzwoniącego gościa.
-Matko, ktoś jest bardziej niecierpliwy ode mnie – pomyślała, po czym ruszyła w stronę drzwi z lekką irytacją. Otwierając je już chciała zwrócić uwagę, że wystarczy zadzwonić raz, ale szybko się powstrzymała. Przed nią stała mała dziewczynka o białych- jak jej- włosach. Oczy miała niczym małe węgielki i roześmianą buzię. W jednym ręku trzymała pluszowego zajączka, a w drugiej jakiś półmisek.
- Szukasz kogoś maleńka?- spytała, rozglądając się czy w pobliżu nie ma opiekunów dziewczynki.
-Pani – odpowiedziała z uśmiechem
- A jak mogę ci pomóc, zgubiłaś się? – przykucnęła automatycznie by być na poziomie dziecka. W jakiej innej sprawie mogła przyjść ta kruszynka…?
- Nie, ale coś przyniosłam. – mówiąc to wręczyła Dekashi półmisek. Otworzyła wieczko, by zobaczyć co dostała. Na korytarzu i mieszkaniu od razu rozniósł się zapach smażonych pierożków.
- To na pewno dla mnie?
Mała pokiwała głową. - Mamusia zrobiła specjalnie, bo jest Pani u nas nowa.- dodała.
Wzruszył ją ten drobny, ale jak miły gest.
- Więc jesteśmy sąsiadkami. Podziękuj mamie. Jak masz na imię?
- Nana, mieszkam na parterze.
Jak na takie maleństwo, wydaje się być bardzo dojrzała. – Pierwsza myśl jaka przeszła przez jej głowę.
-Ja jestem Dekashi, może wejdziesz i zjesz ze mną ?
- Nie, mamusia kazała mi wracać jak to Pani dam. Do widzenia.- pobiegła w kierunku schodów nim zdążyła jeszcze cokolwiek powiedzieć.
Trudno, najwyżej jutro oddając naczynie, podziękuję osobiście jej mamie- postanowiła. Zapach jedzenia rozbudził w niej głód. Wyjęła jednego pierożka i ugryzła kawałek. Smakował wyśmienicie. Już sięgała po drugiego, gdy poczuła nagłe zawroty głowy i mrowienie we wszystkich kończynach. Upadła na podłogę. Ostatnie co widziała to kula z małą niebieską rybką, pływającą w kółko i buty, zbliżającej się do niej postaci….

Juri - 2016-09-29, 23:30

Rozdział 7 Spotkanie po latach.
Czuła jakby od środka trawił ją ogień i chciało się jej potwornie pić. Otwierając oczy czuła jakby zrobiła niesamowity wysiłek. Obraz był dalej nieco rozmazany, ale zdążyła już w pełni pojąć swoją sytuacje. Nic dziwnego, że bolały ją ręce. Związane były wysoko nad głową, grubym łańcuchem, ciasno oplatającym jej nadgarstki. Krępował wszelki jakikolwiek ruch nimi.
- Nie dam rady wykonać żadnych pieczęci… muszę znaleźć inny sposób… - pomyślała. Zaczęła się rozglądać uważniej po pokoju, a właściwie celi w której panował półmrok. W samym jej rogu dostrzegła stół, a na nim tlącą się leniwie świeczkę.
- Do porannych skowronków to ty nie należysz – odezwał się ktoś siedzący na krześle przy stole – nie sądziłem, że tak podziała na Ciebie mój środek. Byłaś nieprzytomna 3 dni. Gdybym wiedział, zmniejszyłbym dawkę.
Ujrzała wreszcie twarz swojego rozmówcy. Mimo że nigdy nie widziała go osobiście, jego dokumenty, historia i wygląd były jej bardzo znane.- Dałam się złapać w tak głupio banalny sposób…- jej myśli przywoływały ostatnie wydarzenia. Dziewczynka, poczęstunek, natychmiastowa utrata przytomności.
-Kabuto… wyszeptała zachrypnięta. Musiałeś wykorzystać prawdziwe dziecko… Na pewno nie użyłeś podmiany… Dosyć sprytne.
- Bingo. – tryumfalnie zaakcentował- podmianę jako shinobi tej rangi od razu byś zauważyła. Musiałem wymyślić naprawdę dobry plan. Zajęło mi to miesiące…. Aż wpadłem na pewien pomysł…W pobliżu był sierociniec… mieszka w nim bardzo wiele słodkich dziewczynek- uśmiechał się kpiąco.
- Draniu… - dalej ciężko było jej mówić – co z nią zrobiłeś? Poszlachtowałeś do swoich badań? – nienawidziła, wszystkich którzy krzywdzą dzieci…
-I tu się zdziwisz… nie tym razem. Jest bezpieczna wraz z innymi sierotkami. Gdybym ją zabrał ze sobą zwróciłbym na siebie niepotrzebną uwagę, a zależało nam żebyście myśleli że odeszliśmy.
- Nam? Mówisz o tym nic nie wartym gnoju, którego słuchasz? – chciała go sprowokować
- Nie waż się tak mówić o czcigodnym Orochimaru! – udało się…
- Kabuto przestań… ona się z tylko z tobą drażni. - do pomieszczenia wszedł ktoś jeszcze.
- O wilku mowa…Na żywo wyglądasz jeszcze bardziej obleśnie – warknęła.
- Twoja porywczość jest dosyć znana w śród shinobi. Mimo że starasz się ją ukryć… No, ale nie uprzedzajmy się tak do siebie od razu na początku. – stanął naprzeciwko niej. Oblizał językiem swoje wargi.
- Porozmawiajmy w bardziej sprzyjającej atmosferze, zapewne chce Ci się pić. Ale najpierw zadam Ci kilka pytań
- Tylko po to mnie tu sprowadziłeś? Żeby o coś spytać? Wystarczyło zadzwonić – kpiąco spojrzała mu w twarz.
- Hehehe…Jesteś wygadana. Ale przejdźmy do konkretów. Czemu Dekashi Maruda nie używasz swojego prawdziwego nazwiska?
Zamurowało ją… on wie… jeżeli akta zawierały wszystkie informacje o niej, a on je ukradł, to jej tożsamość jest mu dobrze znana. Postanowiła jednak iść w zaparte.
- Jakiego nazwiska? O czym ty do cholery mówisz…
- Tak sądziłem, że nie będziesz chciała się przyznać. A co powiesz na to, że mam twoje akta, tak pilnie strzeżone przez Konohę? Dodatkowo w sąsiedniej wiosce żyje pewna matka z dzieckiem, które twierdzi, że jej ojca zabiła białowłosa dziewczyna o czerwonych oczach.
- Wioska ma bardzo wiele placówek z chronionymi danymi. Każda z nich jest pilnie strzeżona. Jednak część z nich zawiera sfałszowane informacje i akta. Nawet jak na ciebie, taka pewność siebie, że posiadasz prawdziwe jest lekkomyślna. A co do dziecka… Każdy dobrze wie, że nie są najlepszym źródłem informacji.
- Pomogę ci odnaleźć siostrę – rzucił nie zwracając uwagi na jej tłumaczenia.
Tego się nie spodziewała… Czuła, że Yumi żyje… szukała na własną rękę latami jakiejś wzmianki o niej, jednak bezskutecznie. Czy więc to możliwe, że ma jakieś informacje na jej temat? Jeśli tak, nie może zaprzepaścić takiej szansy! Ale to Orochimaru…na pewno ma w tym jakiś cel…poza tym jej sposób życia do tej pory byłby bezsensowny… nie może się zdradzić… postara się inaczej wyciągnąć od niego te informacje.
- Widać nie przeczytałeś dokładnie tych akt. Jestem sierotą. Nie mam żadnej rodziny… Skoro już odpowiedziałam na stek bezsensownych pytań może mnie uwolnisz?
- Takiej opcji nie przewidziałem, niestety. Ale sądzę, że bez łańcuchów będzie ci się lepiej myślało. Uwolnij ją Kabuto i daj wody. Wracam do swoich obowiązków. Nie martw się… jeszcze utniemy sobie nie raz taką miłą pogawędkę. – zasyczał, po czym wyszedł.
- No to zobaczymy – pomyślała. Kabuto w tym czasie uwolnił jej nadgarstki. Tylko na to czekała. Wykorzystując jego nieuwagę ogłuszyła go jednym ciosem. Nie chciała używać technik od razu. Nie dość, że przez trzy dni wisiała przypięta za ręce, to nie wiedziała na jakie jeszcze przeszkody natrafi uciekając. Dodatkowo z odwodnienia, dalej miała zawroty głowy. Wybiegła z pokoju. Pomimo ilości i krętości korytarzy bez problemu znalazła wyjście. Była szkolona i przygotowywana na takie sytuacje.
-Świeże powietrze…od razu lepiej…. Poszło jednak za łatwo… muszę się spieszyć - pomyślała.
- Podobno jeden z więźniów uciekł… Jak jednak widać, niedaleko – usłyszała za sobą. Odwróciła się powoli. Stał pewny siebie z mieczem w ręce. Mimo że nie widziała go wiele lat i jego wygląd się zmienił, głos brzmiał podobnie… zimny, bez uczuć, wywołujący ciarki na plecach. Wiedziała, że czeka ją ciężka walka...
-Wracaj, to nie zrobię Ci krzywdy – dodał.
Uśmiechnęła się pogardliwie. Nie poznał jej. Inaczej na pewno by coś powiedział.
- Wolę się przekonać czy faktycznie jesteś taki dobry jak mówią… Uchiha Sasuke – Po czym ruszyła prosto na niego, formując pieczecie.

Juri - 2016-10-09, 21:36

Specjalnie dla Zameczka:*

Rozdział 8 Umowa
Jeszcze trochę i zginę – przeszła ją ta myśl, unikając jednocześnie ogromniej kuli ognia. Rozejrzała się wokoło, chcąc się ukryć. Nie było jednak gdzie… Las w którym walczyli, przypominał teraz jałowy teren w którym nic się nie odrodzi przez najbliższe 100 lat… Spalone drzewa, trawa, ogromne kratery i wyrwy w ziemi. Nie był to przyjemny widok. Nie wiedziała jak długo walczą… godzinę może trzy. Czuła, że za moment nie wytrzyma. Złamana prawa noga, wyrwany bark i liczne cięcia. Nie traktował jej wcale ulgowo. Miał cel sprowadzić ją z powrotem żywą lub martwą. Stoczyła wiele walk, ale on walczył jak maszyna. Nie zważał na nic. Nie chciała dać mu jednak satysfakcji i postanowiła walczyć do samego końca. Nawet jeśli będzie kosztowało to jej życie….
- Muszę zakończyć to jednym atakiem – postanowiła, zaciskając wargi z bólu.
……………………………………………………….
Jeszcze nie mierzył się z takim przeciwnikiem jak ona. W wielu wrogach budził strach, gdy poznawali jego umiejętności, natomiast ona wcale się go nie bała. Sama prowokowała wiele ataków. Szybka i zwinna bardzo dobrze unikała jego technik. Nie znaczy to jednak, że nie oberwała. Widać było , że ledwo stała na nogach, ale jej determinacja była ponad to i mobilizowała do dalszej walki. On sam także ucierpiał. Rozcięcie wzdłuż pleców i złamane 3 żebra to najmniejsze z jego obrażeń.
- Porusza się prawie z taką samą szybkością jak ja. – pomyślał. Dopiero po dłuższej walce, lepiej się jej przyjrzał. Dyszała ciężko, a włosy zasłaniały jej twarz. Widać jednak było, że ma wyjątkową urodę, a ciało sprężyste i bardzo kobiece. Nigdy nie zwracał uwagi na walory kobiet… Jego priorytety były zdecydowanie inne. Nawet, gdy Sakura czy później inne kobiety narzucały mu się, ignorował je. Liczyła się tylko zemsta, która wypełniała całe jego życie. Tu nie mógł jednak tego zrobić. Sam się dziwił, że zaintrygowała go ta białowłosa kunoichi. Nikt wcześniej nie wytrzymał tak długo pojedynku z nim. Nagle zniknęła. Jak to możliwe, skoro przed jego oczami nikt nie jest w stanie uciec!? Przesuwając się poczuł jak coś ostrego wbija mu się w ramię.
- Zapewne celowała w serce – nim zdążył się zastanowić nad następnym posunięciem instynktownie złapał ją i przypierając do pozostałego pnia drzewa wbił jej miecz w brzuch. Nie chciał tak zakończyć tej walki. Zrobił to intuicyjnie. Byli teraz bardzo blisko siebie. Zobaczył jak z jej ust wypływa krew. Podnosząc głowę spojrzała na niego. To co jednak ujrzał, przeraziło go.
- Sharingan!?? – Wyszeptał patrząc w oczy czerwone jak jego, które po chwili zgasły.

……………………
Siedział na kanapie w wielkim pomieszczeniu przypominającym salon. Cała jego biała koszula zabarwiona była krwią. Głowę miał schowaną w rękach, a myśli odciągały od rzeczywistości.
-Niemożliwe…To nie może być ona…- Bił się z myślami – Tak dawno jej nie widziałem, że zapomniałem jak wygląda. Ale dlaczego wcześniej nie użyła sharingana? Jeśli bez niego była tak dobra to po aktywacji mogłaby mnie pokonać… Co robi w kryjówce Orochimaru i czemu nic nie powiedziała…- im więcej się nad tym zastanawiał, tym więcej miał pytań.
- Kilka centymetrów dalej i nie mógłbyś nawet śnić o odbudowie klanu – Kabuto wszedł wycierając ręce umazane krwią. Brunet posłał mu mordercze spojrzenie. Mimo że nie przez wiele lat nie utrzymywali kontaktu, niejednokrotnie o niej myślał. Wiedział, ze jako dzieci są zaręczeni, ale nie traktował tego faktu poważnie. Ich droga rozeszła się tamtej feralnej nocy, gdy ich klan został unicestwiony. Dodatkowo przykaz od Hokage, by nigdy nie zdradzał jej tożsamości sprawił, że automatycznie unikał kontaktu z nią. Bał się, że przy bliższych relacjach może coś zdradzić. Orochimaru jednak doskonale wiedział kim jest… Na pewno miał w tym jakiś plan.
- Co ona tu robi? – spytał obojętnym, zimnym tonem.
- Jest gościem pana Orochimaru… nieźle ją urządziłeś. Pięć godzin operacji, antybiotyk i inne lekarstwa, a ja dalej nie mogę dać gwarancji że przeżyje. Szkoda by było takiej ślicznotki, nie sądzisz Sasuke?
- Radzę uważać ci na słowa… Po co jest wam potrzebna i jak się dowiedzieliście? – dopytywał dalej obojętnie.
- Ma sharingana. Orochimaru chce ją wyszkolić, a potem zastąpić nią ciebie, gdy przejmie twoje ciało. Ma być jego nowym „naczyniem”.
Gdy to usłyszał tylko prychnął. Sam nie zamierzał wywiązać się z „umowy” jaka zawarł z tym wężem, a co dopiero ona, jeśli zostanie do tego zmuszona.
- Nie sądzę by była chętna do współpracy – mówiąc to patrzył na Kabuto chcąc wyczytać cos z jego twarzy.
- Mylisz się – rzucił mu stos kartek na stojący przed kanapą stół. – Tu masz jej wszystkie akta i dokumenty. Oto powód dlaczego zostanie. A teraz zostawiam Cię samego, muszę zajrzeć do pacjentki.
Chwilę jeszcze patrzył na zapisane kartki i zwoje przed nim. Ciekawość jednak nie pozwoliła mu do nich nie zajrzeć.
Było tam wszystko. Historia klanu, ilość ofiar. To jednak go nie interesowało. Znał to wszystko na pamięć. Sięgnął po czarną teczkę z napisem „ściśle tajne”. Pierwsza strona dokumentu przedstawiała jej zdjęcie. Musiał przyznać, że była piękna. Duże, złote oczy, blada i nieskazitelna cera, długie do ziemi białe włosy. Usta miała pełne w kolorze jasnej maliny. Patrząc na fotografię, sam się sobie dziwił, że to zauważył. Przewracając kartki dalej czytał o jej umiejętnościach. Nie było ani jednej techniki związanej z sharinganem. Czyżby wcale go nie używała? To tłumaczyłoby jej sposób walki z nim… Natknął się jednak na informacje, która całkiem go zaskoczyła. Rytuał. Pierwszy raz o tym słyszy… według raportu ona została skazana na niego, ale on dalej miał wolną rękę w wyborze partnerki. Przeczytał wszelkie szczegóły z nim związane.
Hm… czyli nawet jeśli nie będzie się z nią wiązał, zapewni sobie odbudowę silnego klanu. Pasowało mu to. Ostatnie co przeczytał to protokół z obserwacji Kabuto. Opisał Jej najbliższych współpracowników, a także umiejętności. Ale czytając ostatnie zdanie, aż się w nim zagotowało: Partner życiowy – Neji Hyuga… Przecież należała tylko do niego! Zostało to już przesądzone wiele lat temu! A może nie wiedziała wszystkiego o swoim losie… jeśli tak, to on już jej to uświadomi.
……………………………………………..
Minęła już druga doba od operacji, a ona się czuła jakby dopiero przed chwilą wstała ze stołu operacyjnego. Dodatkowo operowała ją ta szumowina Kabuto.
- To co mi usunąłeś? – spytała, gdy wybudziła się narkozy.
- Mile się odwdzięczasz za uratowanie życia… I przestań być tak podejrzliwa. Moje badania są dla dobra świata shinobi. Nie rozumiem czemu każdy reaguje na nie z taką niechęcią. Swoją drogą nie będziesz już chyba zaprzeczać swojemu pochodzeniu?
- Czego ode mnie chcecie? Przecież nie dacie mi informacji o siostrze z dobroci serca.
- Racja. Orochimaru Ci wszystko wyjaśni. Ja jestem tylko od tego by utrzymać Cię w tej chwili przy życiu.
Szła na spotkanie z tym oślizgłym gadem. Gabinet do którego weszła miał zapach stęchlizny i rozkładu. Prawie ją zemdliło.
- Jak dobrze widzieć Cię na nogach… - przywitał ją. – Usiądź.
- Nie mam zamiaru przebywać tu dłużej niż to konieczne. Mów co masz do powiedzenia.
- Już na pierwszy rzut oka masz w sobie dużo z Uchihów. Arogancję, szorstkość, pewność siebie i talent. Taakk…talent – powtórzył, a oczy wręcz mu się zaświeciły. Jesteś niezwykle cenna. Zapewne wiesz, dlaczego jest tu Sasuke. Pragnął mocy, a ja mu ją dałem. W zamian będę miał jego ciało. Co do Ciebie – chcę tego samego. Jednak twoja oferta jest bogatsza. Dam ci nie tylko informacje na temat siostry w stosownym czasie, ale też moc i nauczę, jak zapanować na sharinganem. Dobrze wiem, że nie potrafisz prawidłowo go używać.
- Co to znaczy w stosownym czasie?
- To znaczy, że najpierw będziesz trenować, a dopiero potem przekaże ci akta, które ukradłem z wioski Liścia. Jesteś wystarczająco silna więc najbardziej zależy ci na nich. Jest to dla mnie gwarancja, że wywiążesz się z umowy.
- A jak chcesz nauczyć mnie technik wzrokowych, skoro sam ich pragniesz?- zakpiła
- Sasuke Cię nauczy.
Nie chciała ani tego ani mieć coś wspólnego z jego światem. Była specjalnym Ninja wioski Liścia. Ona zabijała takich jak oni, a nie z nimi współpracowała. Jednak Orochimaru miał coś, co było dla niej istotne. Oczywiście brała pod uwagę, że kłamie, dlatego postanowiła przystać na jego warunki i na własną rękę w międzyczasie szukać akt, które na pewno były ukryte w kryjówce. Złapała za klamkę i otworzyła drzwi. Odwracając się przez ramię dodała tylko:
- Niech będzie, lecz spróbuj mnie w jakiś sposób oszukać, a Cię zabije…
………………
Wracał po treningu do swojego pokoju. W głowie przetwarzał cały czas informacje, które przeczytał. Nagle wyczuł czyjąś czakrę. Wszędzie paliły się pochodnie. Dostrzegł przybliżającą się kobietę. Jej włosy związane teraz były w kitkę, a spod sukienki wystawały liczne bandaże. Szła lekko się zataczając. Gdy jednak go zauważyła, wyprostowała się i przyspieszyła kroku. Mijając go nawet na niego nie spojrzała. Nie był do tego przyzwyczajony. Zazwyczaj budził podziw u płci przeciwnej.
„Czyżby aż tak miała za złe, że ją pokonałem?” – pomyślał. Z jednej strony nic dziwnego, ale ten chłód i nienawiść jakie od niej biły…. Zachowywała się zupełnie jak on.
- Dekashi Uchiha… - na dźwięk swojego imienia zatrzymała się- myślę, że powinniśmy wyjaśnić sobie parę spraw.
- Jeśli chcesz coś wyjaśniać to słucham, ja Ci nie mam nic do powiedzenia- Rzuciła przez ramię, po czym ruszyła dalej. Natychmiast zastąpił jej drogę.
- Mnie się nie lekceważy – wyraźnie był poddenerwowany. Uśmiechnęła się zadziornie.
- Niemożliwe… ja właśnie to zrobiłam – spojrzała na niego z ironią. Podnosząc jednak wzrok lekko się speszyła. Nikt jeszcze tak na nią nie patrzył. Nie wiedziała jak zinterpretować ten wyraz twarzy.
- Zobaczymy czy będziesz taka wygadana jak będę cię trenował. – odburknął.
- Nie oczekuj od siebie zbyt wiele… jedynie czego masz mnie nauczyć to korzystania z sharingana.
Tego było za wiele. Przy niej nie był w stanie się kontrolować. Podszedł krok bliżej, jednak na niej nie zrobiło to wrażenia. Jak to możliwe, że istnieje ktoś, kto go nie tylko nie szanuje, ale i się nie boi, myślał.
- Przed tobą długa droga, której nie będę Ci ułatwiał. Radzę szybko wrócić do zdrowia, bo inaczej z całą pewnością znów trafisz pod nóż. Jutro masz być gotowa na trening o 6 rano.
Teraz to ona zrobiła krok do przodu… stali bardzo blisko siebie. Była niższa od niego o głowę, dlatego uniosła ją by dobrze go widzieć i dodała.
- To ty masz być gotowy… na 4. Po czym weszła do pokoju. Stał tak jeszcze chwilkę oszołomiony jej zachowaniem. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że ich pokoje znajdowały się obok siebie.

Juri - 2016-10-11, 17:21

Rozdział 9
- Myślisz, że kiedyś ją znajdziemy? Zaczyna się wiosna, a my dalej nie mamy żadnego tropu – Brązowowłosy spytał siostrę.
- Takumi…zapomnij. To nie jest byle jaka mieszkanka wioski, a wykwalifikowany zabójca i tropiciel. Gdyby chciała, wróciłaby lub dała nam jakiś znak.
- Musi mieć więc dobry powód, inaczej nie zdradziłaby wioski. Gdy dowiedziałem się przez co przeszła… wiesz jak ciężko żyć z takim brzemieniem?
- Nie, nie wiem. Jestem jednak w stanie ją po części zrozumieć. – Po zniknięciu Dekashi, Hokage podjęła wszelkie środki by ją sprowadzić. Ponieważ wrogowie już się o niej dowiedzieli, nie było sensu ukrywać jej tożsamości przed resztą shinobi. To dlatego zawsze patrzyła na nią podejrzliwie. -Uchiha są nieprzewidywalni, mawiała. Cała wioska była wstrząśnięta. Naruto jedyne zachowywał optymizm. Twierdził, że sprowadzenie dodatkowej osoby do Konohy, nie będzie dla niego problemem.
- Przestań się o nią tak zamartwiać – skarciła brata Maki – Skoro podjęła taką decyzję, to znaczy, że wie co robi. A jak radzi sobie Neji? Rozmawiałeś z nim?
- Chciałem, jednak unika towarzystwa. Podobno wieczorami siedzi sam w barze. Musi się z tym uporać, innej rady nie ma.
- Ta sama tyczy się nas wszystkich – skwitowała Maki, kładąc kwiaty na grobie, który mimo że stracił głównego opiekuna, nie stał się zaniedbany – Szkoda, że Cię z nami nie ma Misaki… ty byś przemówiła jej do rozsądku.
…………………………………………..
-Jeszcze raz! - zawołał, aktywując chidori. Ćwiczyli już 12 godzinę na jej żądanie. Nie wytrzymywała takiego tempa, ale nie chciała nawet sama przed sobą tego przyznać. Posługiwanie się technikami wzrokowymi szło jej coraz lepiej, jednak daleko jeszcze było do pełnej kontroli. W głębi serca podziwiał ją że potrafiła tak żyć. On zawsze mógł pokazywać światu co myśli i do czego dąży. Ona nie miała takiej możliwości. Trenując ją, dostrzegł wiele podobieństw pomiędzy nimi. Irytowało go jednak, że patrzy na niego z góry. Cały czas powtarzała, że nic ich nie łączy prócz pochodzenia. On do tej pory pamięta, że jako dzieci byli dobrymi kompanami zabaw. Odkąd pojawiła się w kryjówce Orochimaru, nie mógł oderwać od niej oczu. Jej umiejętności, także budziły podziw. Tworzyła jednak mur, którego nic nie mogło zburzyć. Przekładało się to na gorszą efektywność treningu i na jej postępy.
- Masz 15 minut przerwy – przy niej starał się być bardziej ostry niż zazwyczaj. Ukrywał w ten sposób zainteresowanie jej osobą.
- Wielki Sasuke nie wytrzymuje– ironia często towarzyszyła białowłosej. Zdążył się już do tego przyzwyczaić. Lubiła go prowokować i niestety, często się to udawało.
- Spójrz na siebie… wyglądasz jakbyś miała za moment tu skonać. Dalej pochłaniasz za dużą ilość czakry. Ponadto…- nim zdążył dokończyć, straciła przytomność. W ostatniej chwili zdążył ją złapać. Była taka krucha i silna zarazem. Pociągała go w każdym aspekcie, lecz dopiero od niedawna zaczął zdawać sobie z tego sprawę. Wnosząc ją do podziemnej kryjówki, uśmiechał się na myśl, że to ona pomoże mu zrealizować jego następny cel.
……………………………….
Znowu urwał jej się film. Wiedziała, że jest tak na własne życzenie, bo jej ciało nie wytrzymuje obciążenia i tempa, ale chciała nadrobić stracone lata… oraz dorównać jego sile. Podczas treningów nie mogła się w pełni skupić. Wzbudzał w niej skrajne uczucia. Z jednej strony czuła jakąś więź między nimi, a z drugiej strony, jego obycie, charakter i fakt, że na siłę łączono ich przyszłość, powodowały u niej niechęć. Nawet, gdy dawał jej wskazówki jak używać technik, na jego twarzy można było dostrzec drwiący uśmiech. Nie mogła dać mu satysfakcji, chciała jak najszybciej nauczyć się tego wszystkiego co mógł jej przekazać.
-Za dużo o tym wszystkim myślę, muszę się wyciszyć- postanowiła przejść się nad pobliskie jezioro. Znalazła je przez przypadek, gdy zaznajamiała się z terenem wokół kryjówki. Wokół rosła bujna roślinność, tworząc coś na wzór parawanu oddzielającego to miejsce od reszty lasu. Najbardziej jednak urzekł ją niewielki wodospad. Stwierdziła, że na obolałe ciało i szereg myśli, najlepsza będzie kąpiel. Swoje ubrania zostawiła pod wielkim dębem. Rozpuściła włosy i powoli weszła do jeszcze nagrzanej słońcem wody. Przeszedł ją przyjemny dreszcz. Już dawno nie czuła takiego odprężenia i wolności. Kochała pływać. Rozkoszując się tą chwilą nawet nie zwróciła uwagi, że ktoś ją obserwuje.
On także lubił to miejsce, nie sądził jednak, że natrafi tu na nią. Wracał z rozmowy od Orochimaru, który zlecił mu pewne zadanie. Często przychodził nad jezioro by porozmyślać. Wiedział, że powinien zostawić ją samą jednak miał jej do przekazania pewną informację. Gdy chciała już wyjść z wody, odezwał się.
- Jutro wyruszamy na misję – starał się, by jego ton brzmiał jak zwykle. Zaskoczona nie ukrywała oburzenia.
- Długo tak stoisz!?? Natychmiast stąd odejdź! - Czy nawet tu nie może zaznać spokoju? - myślała
- Przestań się tak wściekać, dopiero przyszedłem. Nie ty jedna znasz to miejsce, więc nie rozumiem twojej reakcji. Równie dobrze, mógł się tu zjawić Kabuto.
- On nie byłby na tyle bezczelny by podglądać – odwarknęła.
- Polemizowałbym – odparł z powagą – jutro wyruszamy do wioski oddalonej dzień drogi stąd. Mieszkają tam prości ludzie, dlatego będziemy udawać podróżujące rodzeństwo. Mam spotkać się z informatorem Orochimaru.
- Skoro ty masz się z nim spotkać, to do czego potrzebna jestem ja? – widać było, że robi jej się zimno. Z wody wystawała jej tylko głowa i ramiona.
- Jako przykrywka. Umiesz okazywać empatię i wiele innych pospolitych uczuć, dlatego nikt nie będzie podejrzewał kim jesteśmy.
- Pff.. pospolite uczucia, co? Ty nie znasz za to żadnych uczuć. Jedynie co Cię interesuje to Ty sam. Z chęcią będę opowiadać sąsiadom, że twoja mrukowatość jest wynikiem upośledzenia – dodała z przekąsem – Skoro to wszystko, odejdź.
- Możesz wyjść, zanim zamarzniesz- odwrócił się i zrobił parę kroków w stronę ciemnego lasu - wcale nie jestem ciekaw jak wyglądasz nago.
„Jak dobrze, że kłamstwo przychodzi mi z taką łatwością”- pomyślał w duchu.
…………………………………..
Nie spała zbyt długo. W zasadzie prawie wcale. Była zła na sytuację zaistniałą w lesie. Pakowała swoje najpotrzebniejsze rzeczy do plecaka zastanawiając się jak długo ją obserwował.
- Masz 5 minut, nie będę na ciebie w nieskończoność czekał. – usłyszała głos zza drzwi. Zmarszczyła groźnie brwi, ale szybko się opanowała .
„Wytrzymam jakoś tę podróż, a potem wrócimy do treningu. Wystarczy, że nie będę zwracać uwagi na jego arogancje… „- pocieszała się.
Wychodząc, odetchnęła tylko głęboko.
- Wyrobiłam się w 3… prowadź. – obojętność jej tonu, zwróciła jego uwagę. Czyżby nie miała zamiaru się odgryźć? To było do niej niepodobne. Jednak nie chciał niepotrzebnie się z nią kłócić. Jego wewnętrzna fascynacja nią, sprawiała, że chciał nawiązać jakąś nić porozumienia. Nie było to takie łatwe. Po pierwsze przeszkadzał w tym jego dumny charakter, a po drugie jej niechęć do niego. W ciągu całego dnia podróży zamienili ze sobą tylko kilka słów. Nie chcieli zwracać na siebie niepotrzebnie uwagi, dlatego rozpalenie ogniska nie wchodziło w grę. Pomimo że wiosna tego roku była dosyć ciepła, noce potrafiły być naprawdę zimne. Patrzył jak przygotowuje sobie miejsce do spania. Nie zostało mu nic innego jak zrobić to samo. Położył swój śpiwór obok jej.
- Nie sądzisz chyba, że będziemy spać tak blisko siebie – patrzyła na niego pytająco tymi wielkimi, złotymi oczyma.
- Temperatura nocą mocno spada w tych rejonach, a bez ogniska gwarantuje Ci, że możesz zamarznąć. – kładąc się odwrócił się do niej plecami. – Przestań marudzić i śpij.
Chciała coś powiedzieć, jednak gdy poczuła ciepło bijące od jego ciała, zawahała się. Nienawidziła zimna. Wiedzieli o tym najlepiej Takumi i Maki. Zawsze rozkładali się blisko niej nawet, gdy tliło się jeszcze ognisko.
„Ciekawe czy za mną tęsknią” –zadawała sobie pytanie. Jej ich zdecydowanie brakowało , jednak zanim spotkają się na nowo, musi dokończyć parę spraw……
……………
Poczuła jak promienie słońca zaglądają jej w oczy. Dopiero świtało, jednak las wyglądał jakby w ogóle nie kładł się spać. Ptaki głośno śpiewały, a w oddali dostrzec można było rodzinę jelonków skubiących trawę. Nagle poczuła coś mokrego na skroni. „Pot? Jak to możliwe skoro zasypiając miała dreszcze.” Przyjrzała się lepiej swojemu okryciu. Przykryta była dwoma śpiworami. Zanim pojęła sytuacje, ujrzała jak wysoki brunet skądś wraca.
- Przyniosłem świeżą wodę – podał jej kubek, krystalicznie czystej cieczy. Wzięła go od niego zupełnie zbita z tropu.
Dlaczego ją przykrył i czy miał w tym jakiś cel? Takie zachowanie zupełnie do niego nie pasowało. Nim zdążyła wyrazić swoje myśli, odpowiedział na nie jakby je znał.
- Oddałem Ci swój śpiwór , bo w nocy strasznie się trzęsłaś, że aż nie mogłem spać. Nie rób więc takiej zdziwionej miny i pakuj się – jego ton mimo że obojętny, miał w sobie nutkę empatii. A przynajmniej tak jej się wydawało.
- Dziękuję …– powiedziała speszona. Nic nie odpowiedział, jednak na jego twarzy można było dostrzec cień uśmiechu.
……………..…..
- Może powiesz mi coś więcej na temat misji? – zagadnęła dosyć cicho, po poranku dalej czuła się dość nieswojo – ile będziemy w tej wiosce i co za informacje mamy odebrać?
- Wszystko zależy od tego kiedy zjawi się informator. Będę się stawiał codziennie na ustalone miejsce, póki go nie spotkam. Równie dobrze możemy spędzić tam miesiąc – Szedł zawsze krok przed nią, jednak teraz zwolnił, dostosowując swój krok do jej tempa.
- A odpowiedź na drugie pytanie? – dopytywała. Nigdy nie dawała za wygraną. Lubił to w niej. Cieszył go też fakt, że rozmawiają w sensownej atmosferze.
- Na temat Akatsuki. – Dobrze wiedziała o czym mówi. Organizacja składająca się z samych przestępców o wyjątkowych zdolnościach . Teraz rozumiała, dlaczego to Sasuke podjął się tego zadania. Z tego co pamięta do Aakatsuki należał jego brat Itachi. Nie chciała jednak się upewniać, pytając go o to. Sama na swoim przykładzie wiedziała jak drażliwy może być temat rodzeństwa.
- Jesteśmy na miejscu – dodał. Wioska nie należała do najbogatszych, utrzymywała się głównie z rolnictwa. Wszędzie można było zauważyć drewniane chaty z zielonymi ogródkami. Ludzie jednak wydawali się szczęśliwi i sympatyczni. Był wczesny wieczór, gdy weszli do najbliższej karczmy. Przyglądała się jej wnętrzu. Było w miarę czysto, a z kuchni docierały apetyczne zapachy . Przy licznych stołach siedziała przeważająca męska część mieszkańców. Wszyscy spojrzeli na nowo przybyłych. Mimo że starali się nie wyróżniać, nie na co dzień spotyka się taką parę jak oni. Podeszli do młodej dziewczyny za ladą, która najprawdopodobniej odpowiadała za zbieranie zamówień.
- Chcielibyśmy się zatrzymać na jakiś czas. – Mówiąc to nawet nie spojrzał na blondwłosą ślicznotkę. Dziewczyna patrzyła na Sasuke jak na bóstwo. Dekashi zachciało się śmiać widząc, że ta z wrażenia nie odpowiedziała.
- Macie wolne pokoje? – zniecierpliwił się.
- Jjjuuż patrzę w spis – zająknęła się, paląc cegłę. - Pokój małżeński? – spytała z rezygnacją
- Dwa osobne, jesteśmy rodzeństwem – Dekashi posłała recepcjonistce jeden ze swych radosnych uśmiechów, dodając jej tym samym otuchy i pewności siebie. Wiedział, że robi to specjalnie. Bawiło ją to.
- Niestety jest tylko jeden pokój dla par. Ale mamy też cały domek do wynajęcia z dwoma sypialniami, salonem i aneksem kuchennym. Jest jednak trochę droższy.
- Bierzemy – odpowiedział. Teraz to on był górą. Nie spodziewała się, że będzie musiała z nim mieszkać.
- Może w innej karczmie coś mają – próbowała się ratować, dopytując.
- Jesteśmy jedyną w wiosce, możecie popytać mieszkańców, ale na to samo wyjdzie. Udostępnią wam pokoje w swoich domach. – wyjaśniała patrząc nieprzerwanie na bruneta.
- Skoro nie ma wyjścia – Sposępniała lekko Dekashi, biorąc od dziewczyny klucz -Który to dom?
- Kaito was zaprowadzi, a ja zapraszam rano na śniadanie – zdecydowanie nie mówiła do niej.
Z zaplecza wyszedł wysoki mężczyzna, na oko miał z 26 lat. Uśmiechnął się do niej szarmancko.
- Chodźcie za mną- powiedział i otworzył przed nią drzwi.
- Na długo się zatrzymaliście – Kaito zwrócił się do niej.
-Sami do końca nie wiemy, jesteśmy trochę zmęczeni ciągłym podróżowaniem. Musimy odpocząć – starała się być miła i nadrabiać za zachowanie Sasuke, który w tej chwili miał wymalowaną na twarzy żądze mordu. Zupełnie nie rozumiała jego wahań nastroju. Szli krętymi i małymi uliczkami, zanim doszli do właściwego domostwa. Przed budynkiem Kaito życzył im udanego pobytu i dodał:
-Jeśli miałabyś ochotę pozwiedzać, chętnie służę pomocą
- Będę pamiętać – grzecznie odpowiedziała i poszła za Sasuke, który już wszedł do domu.
Zamykając za sobą drzwi, natrafiła na jego gniewny wzrok. Zignorowała jednak ten fakt. Odłożyła rzeczy na bok.
- Popracuj nad mimiką, inaczej cały kamuflaż pójdzie na marne – zwróciła mu spokojnie uwagę. Była zmęczona, chciała już znaleźć się w sypialni i zasnąć na wygodnym łóżku. Poczuła jednak na ramionach mocny uścisk, instynktownie cofnęła się, opierając o ścianę. Patrzył prosto w jej oczy.
- A może ty przestaniesz flirtować z każdym napotkanym dupkiem. Zwracasz na nas niepotrzebną uwagę – syknął.
- Puść mnie inaczej stracisz ręce- wewnątrz poczuła strach. Nie widziała go jeszcze w takim stanie. Mimo pozornego spokoju w oczach miał furię – to nie twoja sprawa z kim flirtuje i co robię. - Nie mogła rozpocząć walki na środku korytarza, dlatego próbowała go odepchnąć, niestety bez skutecznie.
- Wręcz przeciwnie…Należysz do mojego klanu i do mnie. Nie możesz ignorować tego co ustalono już dawno temu. Zresztą chyba wystarczająco wybawiłaś się z białookim – dociął jej jadowicie.
Patrzyła na niego jak na obłakanego.
„Musiał więc czytać moje akta… a także jakoś dowiedział się o Nejim” – szybko przekalkulowała jego słowa.
- Mam gdzieś ustalenia naszego klanu, a takż….- otworzyła szerzej oczy ze zdumienia. Jego usta wpiły się agresywnie w jej wargi. Trzymając ją dalej za ramiona, wzmocnił uścisk, by się nie wyrywała. Pocałunek był długi i zachłanny. Jakże różnił się od tego delikatnego i pełnego czułości, którego zaznała podczas balu. Chciał nad nią dominować, a jej się to podobało. Pragnęła z nim rywalizować, dlatego całą swoją wolą próbowała nie oddać pocałunku. Nie chciała dać mu satysfakcji, ani pokazać, że wzbudził w niej pożądanie. Po chwili odsunął się od niej, patrząc jak rozchylone czerwone usta drżą. Działał pod wpływem chwili, wzburzenia i impulsu. Pragnął jej… jednak nie chciał pozwolić by zawładnęła nim całkowicie. To on musiał przejąć kontrolę nad sytuacją.
- Chyba nie masz nic już więcej do powiedzenia – rzekł z samozadowoleniem, pozwalając jej jednocześnie się odsunąć.
Patrzyła na niego krótką chwilę, Jej zmysły szalały. Chciała więcej, ale on traktował ją przedmiotowo. Nie mogła pozwolić by się nią bawił, nie zamierzała być jedną z tych dziewczyn, które na jego widok rozpływały się zachwycone, że zaszczycił je jednym spojrzeniem. Ona była niezależna i to ona decydowała o swoim losie. Dlatego, gdy znalazła się na schodach z drwiącym uśmiechem skłamała:
- Neji całował lepiej…

Ognista - 2016-10-11, 18:20

rządzisz :D
Juri - 2016-10-11, 20:05

Jesteś kochana Usia:*
Ognista - 2016-10-12, 11:53

eee tam pisze co czuj e:D
Juri - 2016-10-17, 23:12

Rozdział 10.
Minął tydzień od ich przybycia do wioski i od tamtej pory się unikali. Wiedziała, że jej słowa były okrutne, jednak chciała by zaczął ją szanować. Oboje mieli trudne charaktery, które zwalczały się na każdym kroku. Sasuke wychodził z domu wczesnym rankiem, a wracał późnymi wieczorami. Ona przez ten czas zwiedziła wioskę i poznała ich mieszkańców. Często towarzyszył jej Kaito, oprowadzając po okolicy. Nie flirtowała z nim jak sugerował wtedy Czarnowłosy… Chciała tylko być miła i dobrze grać swoją rolę. Dzisiaj jednak postanowiła zostać w domu. Gdy już posprzątała, wzięła się za gotowanie obiadu, przypominając sobie wskazówki i nauki Misaki, które dawała jej, gdy jeszcze była małą dziewczynką. Łzy napłynęły do złotawych oczu dziewczyny na myśl o opiekunce, która już nigdy jej nie przytuli i nie doradzi… Najbardziej utkwiły jej w pamięci słowa, by w życiu kierowała się miłością, a nie przeznaczeniem. „A co jeśli nie można przed nim uciec?”, myślała. Nie dość, że jej doświadczenia i relacje z mężczyznami były dosyć ubogie, to on zupełnie się od nich różnił. Nie adorował, nie pokazywał, że mu się podoba. Wręcz przeciwnie. Na treningach kpił z niej, irytował i chciał pokazać, że jest lepszy. Czuła jednak, jak coś ją do niego przyciąga. Nie była to miłość… ale jednym pocałunkiem wyzwolił w niej wszystkie emocje… uświadomił cielesne pragnienia, na które wcześniej nie zwracała uwagi.
Słysząc skrzypienie drzwi, bardzo się zdziwiła, było ledwie po 16, a Sasuke już wrócił. Zerknął tylko w jej stronę i rzucił:
- Nie biegasz dziś po łąkach z tym frajerem? – Dobrze wiedział, jak spędza całe dnie, gdy nie ma go w pobliżu. Postanowiła jednak zignorować jego pytanie i zadała własne.
- Informator się zjawił? – położyła na stole curry z jaśminowym ryżem. Chodzili jeść do karczmy, ale w różnych porach, mijając się. Dzisiaj jednak miała ochotę przyrządzić coś domowego.
- Nie – odburknął, biorąc pierwszy kęs. Jedli w krępującej ciszy. Skupiając się na zawartości talerza, starała się zjeść jak najszybciej. Nie czuła się swobodnie w jego obecności. Ze stresującej sytuacji wyratowało ją pukanie do drzwi.
-Fumi- wyrzekła otwierając drzwi i widząc wcześniej poznaną recepcjonistkę. Dziewczyna kilkakrotnie już przychodziła, licząc najprawdopodobniej, że spotka Sasuke. Tym razem musiała widzieć jak wchodził do domu.
- Przyniosłam placek wiśniowy, mogę wejść? – musiało jej na tym zależeć skoro była tak bezpośrednia.
-Pewnie, właśnie jemy obiad. Może się przyłączysz? – spytała grzecznościowo. Nie była do niej uprzedzona, ale paplanina dziewczyny nawet i na nią działała destrukcyjnie. Wiedziała, że skoro udało jej się dostać do mieszkania, tak szybko z niego nie wyjdzie. Nałożyła nową porcję i postawiła talerz przed rozanieloną panienką. Próbowała zagadywać do Sasuke, którego twarz nawet nie drgnęła. Ignorował ją, jednak nie przejmowała się tym. Świergotała radośnie nad jego uchem niczym ptaszek, zapominając o bożym świecie i talerzu leżącym pod nosem. Po 40 minutach uśmiechania się i odpowiadania za bruneta na pytania, Dekashi miała dość.
- Wybacz Fumi, nie czuje się dziś najlepiej. Pójdę się zdrzemnąć, znów mam nawrót migreny- to najlepsze wytłumaczenie jakie przyszło jej na myśl. Patrząc na Sasuke, zauważyła grymas bólu na jego twarzy. Nie było jej go żal. Należało mu się za ostatnią awanturę…
Wchodząc do sypialni, nawet po zamknięciu drzwi słyszała dziewczęcy głosik.
-„ Może faktycznie się zdrzemnę”- ułożyła się na świeżej pościeli i zgasiła światło. Na zewnątrz dalej było widno jednak, pokój posiadał tylko jedno małe okienko. Nie wpadało do niego zbyt wiele światła. Nim jednak zamknęła oczy, do jej uszu dobiegł głos dochodzący z kuchni:
- Mnie też rozbolała głowa, chyba dołączę do siostry. Lepiej jak sobie już pójdziesz… Trzask drzwi i krótka cisza, by po chwili usłyszeć kroki na schodach. Gdy pojawił się w wejściu do pokoju, wstała spłoszona.
- Zwariowałeś? Zdajesz sobie sprawę jak dwuznacznie zabrzmiał twój tekst? Przez cały tydzień przekonywałam ludzi, że jesteśmy rodzeństwem mimo braku podobieństwa w najmniejszym stopniu. Wiesz co sobie teraz mogą pomyśleć!? – nie kryła swojego oburzenia. On tylko zaśmiał się pod nosem.
-Na pewno, że żyjemy w kazirodczym związku – powiedział ironicznie, wchodząc w głąb pokoju.
- I ciebie to bawi?
- Być może… Chciałaś się na mnie odegrać, zostawiając tę dziewczynę ze mną sam na sam. Pomyślałaś jakie będę tego konsekwencje? – podszedł w jej stronę. Patrzył na nią z góry ze stoickim spokojem.
- Pff… bo pomyślę jeszcze, że mi grozisz – odparła robiąc zadziorną minę.
- Nie grożę, a obiecuje.
- Obiecujesz? – dalej udawała pewną siebie, chociaż tak się nie czuła. Był przecież nieprzewidywalny.
- Że będziesz chciała więcej… Złapał ją w talii i jednym zwinnym ruchem posadził na biurku przy ścianie.
- Zostaw mnie, inaczej…
- Inaczej co?- przerwał- będziesz walczyć, krzyczeć? Wtedy dopiero posypią się plotki na nasz temat.
- Nie obchodzi mnie to. Mam to już gdzieś, jak i całą tą misję.
- To tak jak ja… Jedynie to co mnie teraz interesuje, mam przed sobą – zniżył głos mówiąc to. Poczuła dreszcz przechodzący przez każdy zakątek jej ciała. Wiedziała, że jeśli sprawy potoczą się za daleko nie będzie można ich cofnąć.
- Czyli nawet zainteresowań nie mamy podobnych – grała na zwłokę, próbując zebrać myśli i podjąć konkretne działanie. Spojrzała w jego oczy. Były koloru żywej czerwieni. Jej opór słabł, a bodźce zewnętrzne docierały do niej ze wzmożoną siłą. Czując liczne pocałunki na swojej szyi, usłyszała jak szepcze:
-Może inny dostał pierwszy twoje usta, ale ja dostanę resztę…
Wiedziała, że użył na niej swojej techniki, jednak bez niej też prędzej czy później, by mu się oddała. Nie chciała walczyć z taką namiętnością. Jej własne pragnienia wzięły górę, nad zdrowym rozsądkiem. Nie było w tym uczuć, jedynie pożądanie.
………………………………………
Tym razem oddawała wszystkie pocałunki jakimi ją częstował. Skrępowanie powoli ustawało, dając miejsce nieznanym wcześniej doznaniom. Rozpiął boczny suwak sukienki i zsunął ją z jej drobnych, delikatnych ramion. Widok jaki mu się ukazał, przeszedł jego wszelkie oczekiwania. Zdawał sobie sprawę, że ma piękne ciało, jednak teraz mógł nie tylko je podziwiać, ale i zakosztować. Gdy objęła go w pasie nogami, przeniósł drobną sylwetkę na miękki, wygodny materac. Długie, białe włosy rozlały się po łóżku niczym potok. Jego technika nie przytępiła jej zmysłów, ani wolnej woli, jedynie chciał wyciszyć targające nią wzburzenie. Leżąc w samej bieliźnie na jedwabnej pościeli, drżała, ale oczy nie zdradzały całkowitego oddania. Zawsze tlił się w nich ogień. Działało to na niego jak narkotyk. Obserwując mleczność i doskonałość jej ciała, zdjął swoją koszulę. Na podpartych ramionach ulokował się nad nią. Ich spojrzenia zdradzały tylko jedną emocję – rządze. Pogładził dłonią po jej twarzy, by za chwilę zatrzymać ją na kształtnej, twardej piersi. Jęknęła z zadowolenia. Nieprzerwanie całował wgłębienie nad obojczykiem, biust i niezwykle płaski brzuch. Złączył jej zgrabne nogi, by ułatwić sobie zdjęcie wilgotnych już fig. Rumieniec oblał jej policzki, gdy pozbywał się reszty swojej garderoby. Rozchylił jej uda, by zrobić dla siebie miejsce. Uważnie przyglądał się jej najmniejszym reakcją, ale nie widział już żadnego sprzeciwu czy rozdarcia. Chciała tego… Konkretnym ruchem wszedł w nią, pokonując delikatną przeszkodę.
„A więc czekałaś na mnie” – ucieszył się w myślach. Nie był wcześniej pewny czy Hyuga nie zagarnął jej najcenniejszego skarbu. Ze złotych oczu popłynęły łzy bólu, które natychmiast otarł. Oddechem delikatnie drażnił jej podbródek, a następnie połączył ich języki w zachłannym tańcu. Przyspieszył tempo, łapiąc ją mocno za jędrne pośladki. Poczuł jak wbija się paznokciami w jego plecy tworząc zapewne czerwone ślady rozkoszy. Oddychali szybko i nierównomiernie. Przygryzł jej dolną wargę, jednocześnie wypełniając ją od środka. Z jej gardła wydobył się zdławiony krzyk… Opadł przyjemnie zmęczony na łóżko, obok niej. Żadne z nich się nie odezwało, jakby nie chcieli niszczyć tej chwili zbędnymi słowami. Przymknęła błyszczące oczy, opierając głowę na jego umięśnionym torsie. Czuł, że jej serce powoli się uspokaja. On jednak dalej oglądał tę anielską posturę, która należała już w zupełności do niego.
……………………………………………………….
Obudził go dźwięk kropel deszczu obijających się o rynnę. Pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu. Lało jak z cebra, a wiatr przewracał doniczki ustawione na werandach. Zegarek wskazywał już 7 rano. Sen miał spokojny i głęboki, dlatego nie poczuł jak nad ranem przemknęła do łazienki. Słychać było szum wody dobiegający z prysznica. W pierwszej chwili chciał do niej dołączyć, jednak postanowił dać jej trochę swobody. Przeciągnął się niczym kot, na ciepłym łóżku, odwracając się w stronę drzwi od małego pomieszczenia w którym przebywała. Dostrzegając szkarłatną plamę na prześcieradle, uśmiechał się sam do siebie, czekając aż ponownie ujrzy jej twarz.
……………………………………………………….
Stała pod prysznicem, opierając się dłońmi o niebieskie kafelki…Strumień wody spływał po całym jej nagim ciele.
„Co ja zrobiłam?” – te myśli towarzyszyły jej odkąd się przebudziła. – „Jak mogłam dać, się omamić komuś takiemu jak on… „ – Odpowiedzi udzielały obrazy pojawiające się nieprzerwanie w jej głowie. Jego silne dłonie, ramiona, liczne pocałunki, które zostawiły wiele bordowych śladów na jej bladej skórze .Przypominały się jej najdrobniejsze szczegóły, spojrzenia, westchnienia i odczucia. Fala gorąca jaka przepełniła ją, gdy ich ciała połączyły się w jedno. Jego słodki oddech, gęste włosy, które przeczesywała palcami, pojękiwania. Na wspomnienie tej chwili kręciło się jej w głowie. Najchętniej nie wychodziłaby z tej kabiny, jednak ta opcja nie wchodziła w grę. Najgorsze było to, że nie żałowała wczorajszej nocy. Wycierając mokre włosy ręcznikiem zastanawiała się jak ma się zachować. Założyła na siebie obcisłą koszulkę na ramiączka i krótkie przylegające szorty. Postanowiła, że zacznie ubierać się w coś wygodniejszego. Wzięła głęboki wdech i weszła do pokoju w którym kilka godzin temu przeżyła swój pierwszy raz. Wydawało się jakby na nią czekał. Siedział na brzegu łózka opierając łokcie na kolanach. Kare oczy przebiegały wzrokiem po jej całej sylwetce.
- Wcześnie wstałaś – stwierdził krótko, wstając i podchodząc do niej. Cała zesztywniała…
-Zazwyczaj wstaje jeszcze wcześniej – próbowała nadać barwie swego głosu naturalny charakter. Serce znów zaczęło jej bić szybciej.
- W takim razie możesz zacząć się pakować – odparł spokojnie, lecz z naciskiem, pochylając się i muskając jej malinowe wargi.
- Pakować? – to słowo dotarło do niej jakby z oddali. Znów był tak blisko, mącąc jej zmysły.
- Tak. Wracamy.- wyszedł z pokoju jak gdyby nigdy nic.
- Kiedy widziałeś się z informatorem ?– spytała podejrzliwie, schodząc za nim do salonu.
- Dzień po naszym przybyciu – patrzył na nią tryumfująco.
- I mówisz mi to dopiero teraz? – docierało do niej, że padła ofiarą jego wrednego planu. Usiadł na fotelu, nie przestając się szyderczo uśmiechać.
- Miałem w tym konkretny cel, który wczoraj udało mi się zrealizować.
- Ty łajdaku…chciałeś mnie tylko zaciągnąć do łóżka!!???
- Nie zrobiłem niczego wbrew twojej woli… sama też tego chciałaś – Jej złość nie robiła na nim wrażenia.
- Brzydzę się tobą – to jedyne co była w stanie powiedzieć. Czuła złość za to jak ją potraktował, ale nie rozumiała czemu nie może znienawidzić tej nocy… Jej duma ucierpiała na tym najbardziej. Nie wróci z nim do Orochimaru. Przeszuka kryjówkę, a gdy znajdzie dane o siostrze, zostawi po raz kolejny przeszłość za sobą.

Juri - 2016-10-27, 12:34

i next :D

Rozdział 11
Wyszła z domu nie patrząc na ulewę. Nie bała się burzy, ani grzmotów. Jej naturalnym żywiołem był ogień i błyskawica. Maszerowała przed siebie, połykając gorzkie łzy. „Idiotka… Niczym nie różnisz się od głupiej Sakury”- była dla siebie surowym sędzią. Zatrzymała się na równinnej, pustej polanie. To tu kończyły się granice wioski.
„ Zapomnij i weź się w garść” podpowiadał rozum, jednak serce dalej biło jak oszalałe na myśl o nim. Czyżby po tej jednej, żałosnej nocy coś do niego poczuła? To niemożliwe. Jego nie da się kochać. Charakteryzowały go brak uczuć, siła i bezwzględność. A jednak to sprawiało, że był taki pociągający.
- Oszalałam…- powiedziała sama do siebie…
- Długo zamierzasz tak stać i moknąć? – Znalazł ją dosyć szybko. Odwróciła się w jego stronę. Patrzyli na siebie wyzywająco.
– Jak na takiego Shinobi jesteś dosyć lekkomyślna - próbował przekrzyczeć burzę. Ona natomiast stała w bezruchu obserwując jak zmierza w jej kierunku.
- Masz rację – odpowiedziała, gdy zbliżył się na tyle, żeby mógł ją usłyszeć – wczoraj dałam tego dowód. Jednak pomimo tej wady, szybko naprawiam swoje błędy – po tym zdaniu aktywowała sharingana szykując się do walki. Dalej nie była na tym poziomie co on, ale potrafiła już sprawnie wykorzystywać nowe umiejętności. Zdziwiła go jej reakcja.
-Nie zamierzam z tobą walczyć
- A ja nie zamierzam być niczyją zabawką. Zakpiłeś ze mnie, traktując jak podrzędną panienkę, która zatańczy jak jej zagrasz. Jak na takiego shinobi nie doceniasz przeciwnika Sasuke- powiedziała z pogardą.
- Uspokój się i porozmawiajmy w normalnych warunkach – burza stawała się coraz mocniejsza.
- Nie będzie więcej rozmów. Nie jesteś mi do niczego potrzebny. Od dzisiaj działam sama.
- Nie zupełnie. Potrzebujemy siebie nawzajem – odparł poważnie -To ja mam wszystkie dane o twojej siostrze.
- Kłamiesz… jesteś pieprzonym kłamcą!!
- Jest z Itachim, a miejsce ich pobytu jest znane tylko mnie. Ty chcesz ją odnaleźć, a ja zabić brata. Jednak osobno nie osiągniemy ani jednego ani drugiego. Gdy wreszcie ochłoniesz, opowiem Ci wszystko co wiem. Odwrócił się na pięcie, zostawiając ją w otoczeniu szalejącego żywiołu.
…………………………………………………
Wróciła. Co miała zrobić. Coś na czym najbardziej jej zależy ciągle jest nieuchwytne. Musi się czegoś dowiedzieć, a jeśli to co mówi Sasuke jest prawdą, sprawy się komplikują. Szła do salonu, a spływające z niej kropelki wody tworzyły za nią coś w rodzaju ścieżki. Nie zwracała teraz na to najmniejszej uwagi, ani na to że kanapa na której usiadła robi się coraz bardziej mokra i wzbogaca o liczne ciemne plamy.
- Trzymaj- na jej głowie wylądował duży, miękki ręcznik. Wzięła go automatycznie i zaczęła osuszać nim mokre włosy. Gdy usiadł ponownie w fotelu zauważyła, że zdążył się przebrać i napalić w kominku. Dzięki temu nie trzęsła się jak osika na wietrze. Oczy piekły ją od płaczu, lecz tylko one mówiły co tak naprawdę czuje, twarz nie zdradzała żadnych emocji. Siedziała jak posąg wpatrując się w tańczące płomienie.
- Z tego co wiem Yumi od wielu lat podróżuje z Itachim… Nie dołączyła do Akatsuki i stara się zachować anonimowość - zaczął Sasuke – to dlatego jest tak mało informacji na jej temat.
- Powiedz w takim razie gdzie są – miała ostry jak brzytwa ton.
- Nie mogę – odparł
-…? – mina Dekashi zdradzała zniecierpliwienie
- Bo będziesz działała na własną rękę…
„i mnie zostawisz „ – dodał w myślach, jednak nie był w stanie powiedzieć tego na głos
- I co w tym złego? – podniosła pytająco brew
- Współpracując więcej zdziałamy - odrzekł
- Jak zamierzasz współpracować ze mną skoro lada moment twoje ciało ma przejąć Orochimaru ?
- Dobrze wiesz, że to nie nastąpi. Wcześniej go zabije.
- Jak zwykle pewny siebie – zironizowała
-Dziwisz się?? – chytry uśmiech zagościł na jego twarzy. Dobrze wiedziała co sugeruje.
- Powiedz tak naprawdę do czego potrzebna jestem Ci ja…- irytowało ją jego spojrzenie.
- Mój brat wymordował cały klan, jest więc na zupełnie innym poziomie niż ktokolwiek. Twoja siostra zapewne także może się pochwalić wyjątkowymi umiejętnościami. Jeśli połączymy nasze siły…
- Pomijasz jeden istotny aspekt… twoja więź z bratem to jedna wielka nienawiść, mnie Yumi kochała i nigdy nie chciała skrzywdzić. – argumentowała
- Skąd wiesz, że dalej tak jest. Od wielu lat jest partnerką Itachiego. Nie wiesz jak bardzo się zmieniła.
- Nie wierzę w to… - jednak ziarno wątpliwości już zostało zasiane. Co tak naprawdę wiedziała o swojej siostrze… jaka jest teraz?
- Lepiej być przezornym – odparł – dlatego chcę byś dalej szkoliła swoje umiejętności.
- Zgoda. Ale gdy już ich znajdziemy, nasze drogi rozejdą się na zawsze.
…………………………………..
Odczekali jeszcze jeden dzień nim wyruszyli w drogę powrotną. Pogoda znacznie by utrudniła podróż, a czasu mieli pod dostatkiem. Wymeldowując się, musieli obiecać Fumi, że jeszcze kiedyś ich odwiedzą inaczej płakałaby i biadoliła nieprzerwanie odprowadzając ich do bram wioski. Kaito uściskał ją przyjaźnie na pożegnanie zapewniając, że od teraz zawsze znajdzie się dla nich miejsce w karczmie. Idąc nie rozmawiali ze sobą, dopiero nocą gdy szykowali nocleg, Sasuke zaproponował rozpalenie ognia.
- Już nie musimy być ostrożni? – spytała od niechcenia
- Misja wykonana, nie musimy już udawać kim jesteśmy… przyniosę drewna – wstał i zniknął w ciemnościach. Tak naprawdę robił to dla niej. Wiedział, że jest wrażliwa na zimno, a nie chciał jej ponownie rozdrażniać śpiąc zbyt blisko. Nie mógł jednak otwarcie tego przyznać, to nie w jego stylu. Gdy wrócił już spała. Rozpalił ognisko i usiadł obok, przypatrując się jej w blasku płomieni. Uśmiechnął się na widok znikających, aczkolwiek jeszcze widocznych śladów na jej szyi jakie pozostawił. Nie była zabawką, ani jedynym rozwiązaniem na odbudowanie klanu. Była dla niego zdecydowanie kimś więcej. Czuł potrzebę przebywania z nią, rozmawiania. Gdy jakiś mężczyzna na nią spoglądał, wpadał w szał. Najchętniej nie wypuszczałby jej ze swoich ramion, delektując się jej ciałem. Nie wiedział tylko jak do końca z nią postępować, ani że to co czuł, zwyczajni ludzie nazywają miłością….
………………………………….
Mijały kolejne tygodnie pobytu w tym znienawidzonym przez nią miejscu. Wszędzie panował mrok i wilgoć, a w nocy słychać było krzyki maltretowanych przez Kabuto ofiar. Nie ingerowała w jego eksperymenty, ponieważ ich obiektami byli ostatnio sami złoczyńcy, którzy przeszkadzali w działaniach Wyklętego Sanina. Skupiła się całkowicie na samodoskonaleniu. Trenowała pilnie dzień w dzień, by być gotowa na spotkanie z siostrą. Starała się też być powściągliwa wobec Sasuke, który stał się jeszcze bardziej wymagającym nauczycielem. Ta cała otoczka sprawiała, że coraz częściej tęskniła za Konohą, a właściwie za zaprzyjaźnionym z nią rodzeństwem. Tęskniła za docinkami Maki i radosnym humorem jej brata… Po całym dniu udała się do swojego pokoju. Wchodząc zauważyła, że już ktoś na nią czeka.
- Mówiłam Ci, że masz nie wchodzić do mojego pokoju – powiedziała spokojnie
- A ja mówiłem byś przeniosła się do mojego – zamruczał jej do ucha.
- Odejdź Sasuke – odparła z naciskiem i bardziej stanowczo. Odkąd wrócili, często ją niepokoił. Starał się być blisko, całować i zapewne oczekiwał czegoś więcej. Było jej ciężko uciekać przed jego pieszczotami, których pragnęła z całego serca, jednak chciała go ukarać… Pokazać, że wcale mu na nim nie zależy.
- Nie możesz ciągle przede mną uciekać… - powiedział lekko zirytowany
- A jednak … - mruknęła, układając rzeczy w szafie.
- Kochasz go…? Mimo że nie ma przed wami przyszłość? – zapytał, powoli wpadając w furię
- O czym ty mówisz? – zaprzestała swojej czynności odwracając się w jego stronę, posłała mu zdezorientowane spojrzenie.
- Nie udawaj niewiniątka. Do cholery, Dekashi! Dobrze wiem, że byłaś związana z Nejim. Że cię dotykał, całował… - słowa te grzęzły mu w gardle. Tylko on miał do niej wyłączne prawo.
- Nie wiem skąd masz takie informację, ale jeśli z tego samego źródła czerpiesz te, które mnie interesują to już dziś się stąd wynoszę. A po drugie nie jestem twoją własnością… - o dziwo odpowiedziała spokojnie. To właśnie ten spokój zbił go z tropu. Patrzył na nią dłuższą chwile. Nie wiedział zupełnie co na to odpowiedzieć. Uderzył tylko pięścią w ścianę i wyszedł bez słowa.
………………………………………………………………….
Szedł zaciskając pięści. Chciał jak najszybciej wyjść, by czasami nie zauważyła szczęścia na jego twarzy. „A więc nic dla niej nie znaczy ten białooki kretyn” – myślał uśmiechając się. Przechodząc obok licznych cel więziennych, minął Kabuto. Był z nim ktoś jeszcze. Ledwo żywy, posiniaczony, ale jego mina świadczyła o tym, że się nie poddał.
- Kolejny okaz do badań? Nie za dużo w tym tygodniu? – zagadnął sarkastycznie Sasuke. Był mu obojętny los ludzi, którzy trafiali w ręce Kabuto, jednak miał wstręt do jego umiejętności.
- Nie tym razem. Ten walczył z samym Orochimaru, jeszcze może się przydać.
- Sasuke Uchiha… nic się nie zmieniłeś, gęba dalej śliczna jak u laleczki – więzień patrzył na niego zaczepnie.
- Nie przypominam sobie, byśmy kiedykolwiek się spotkali- zgromił go wzrokiem
- To shinobi z Konoha. Węszył za nami już od dłuższego czasu.
- W takim razie udanej zabawy, Kabuto – mijając ich, zerknął jeszcze raz na brązowowłosego ninja. „Zapewne jutro będzie martwy” – pomyślał, zupełne bez jakichkolwiek emocji.

Gość - 2018-05-30, 11:55
Temat postu: Verified Torrents at angeltorrent.com
Verified Torrents Download like Movies, Games, Music, Anime, TV Shows and Software, Bittorrent Downloading Absolutely for free at LimeTorrents
https://angeltorrent.com/Hemp-Gru--Droga-torrent-259616.html
http://angeltorrent.com/search/all/+1080p/
http://angeltorrent.com/m...t-10140681.html
https://angeltorrent.com/Parqa-Font-for- 10-torrent-5248063.html
https://angeltorrent.com/Star-Wars-The-Last-Jedi-2017-720p-x264-Esub-BluRay-5-1-Dual-Audio-English-Hindi-GOPISAHI-torrent-10694134.html
https://angeltorrent.com/search/all/Jessie-Hawk/
https://angeltorrent.com/World-of-Goo-(Switch)-torrent-10371003.html
https://angeltorrent.com/search/all/il+volo+2010/
http://angeltorrent.com/S...t-10379771.html
https://angeltorrent.com/Doctor-who--Pacman-torrent-3756601.html
http://angeltorrent.com/G...nt-5083944.html
http://angeltorrent.com/D...t-10295575.html
https://angeltorrent.com/search/all/m-i-rogue/
http://angeltorrent.com/s...wars+audiobook/
http://angeltorrent.com/j...t-10411213.html

http://srv5.cineteck.net/...ngeltorrent.com
http://www.bl39.com/redir...ngeltorrent.com
http://www.google.com.om/...ngeltorrent.com
http://dayibian.gotoip55....ngeltorrent.com
http://www.dalaba.me/link.php?url=angeltorrent.com
http://london.worldescort...ngeltorrent.com
http://enbox.com/__media_...ngeltorrent.com
http://fourstar.com/__med...ngeltorrent.com
http://dh0731.com/lang.as...geltorrent.com/
http://gd-zz.edutt.com/bb...ngeltorrent.com
http://knex2us.net/__medi...ngeltorrent.com
http://www.ljblue.com/__m...ngeltorrent.com
http://gazetaua.com/go.php?url=angeltorrent.com

Gość - 2018-06-20, 23:11

, 9 . ) , , , , - , http://777joycasino. , . , . Cherry Bomb Deluxe . diamond 7 , ? . . , . , . , , Paytable, . . , . , , , , -. , - . Mad Scientist , . - ? , . . , , , 8!
: . , . : ( . ( , ) . GMSlots . , , . - ! , . - . ? " ", . 24 . 5 Progression Recovery ( ): .
. , , -. resident 400kg . , 777 ( Slotosfera), , ( , - ). . 0. . . , . - . (. , , . , . , . , . , . , , -. , .
, , . Playtech. https://goo. , , . , , ! , , . . , . 5 Happy Jungle, , 20 . , , , Dolphin`s Pearl. . Magic Mushroom Yggdrasil Gaming , . - "". $0. , , ,       . , . , . - . - , , .
, . , , 90%. . , . 2% ( -- 4%), 1% , . , , , , , . . "5 20" ( "7 20"), 20 . keks - . - ! . /. 4 5 , . , . . , , - , 150 , , , . , .
W1KyfWxZsd114fdM


fruits'n'stars


madder scientist

novomatic multi gaminator


russian roulette
2014 gaminator

Gość - 2018-06-21, 14:40
Temat postu: crazy fruits
. 2WinPower HTML5-. . - , : , , . , , . , , $21. , . novomatic , . . . Panther Moon, , , . . , - , , , . , , . CP System  Capcom Power System Changer 1994 . , . , . - .
, , . ( . , . ? ( /). , , ? 777 , , . , - . , . ( 500$ ), ? , , : . , - , . , . , . , , !
- . , , . , , : book of Ra. , . : "" " ". slot o pol mega jack Auto Start. " " 10%! aces and faces , Booongo. , , . , ,   . . , . , 2! , . . , .
, 5000 . , : . . . , 1972 . gold . , cashanova (0 votes, , bet, , throne of. -, , piggy Fortunes . . 888 poker ( ) - , 30 , , . , . , . . , , . 777 . , . 100 , Illusionist, 5 , 50-500 .
, Excalibur. , . ! - . 5- . -, AdultGameCity. , , . , , , , . , , , . , , . -, . , . . . - 25 000 , 82 000 145 000 . Hoffmeister Vulkan Stars .  ,  , . , , . gnome , : , . iOS, Android . 1994 , .
W1KyfWxZsd114fdM





maxbet
2



cristal slots net

Gość - 2018-06-21, 16:32
Temat postu: lucky lady
, , , . 3 , . 5 912 708 . 2- 3- 40 FS . , 70 . . , . lucky lady's charm deluxe , , , . 1 , , . , , , , . 7 , , " " - " ", ( . , , Igrosoft . , , . . , , , , , , , , , ? , , , .
. , , . : . Cherries Gone Wild Microgaming , , . 50 000 80 ! , William Hill Live , . , . ? , . 24 - , . Evoplay, Net Entertainment . Wild, Scatter Bonus. , . [1] . . . - Cindereela , , . . 97. crazy monkey - Taiga, . , . 5 . , , : support@huuugegames. , .
. , . , . , , . , , . . . , Ducky keno Fireball keno powerball. , . . - , , . eCOGRA, . , , , . , , .
, , , , . - . , , , , , , . - .   . , . www 777 slot . , , , , . ( ). , , , , good Girl Bad. . 28 , 7 4 : , , , , , . , , . - . , , , , , , . . crazy monkey , Youtube; , , . , , .
Mega Jack -. , . , . 9 . 5 20 . " , ; , , ( ! . . vulkan su , , - . Dash for Cash, . , , , | . "Gold Mine" 40 - . , , , , , . , ,   . , TV Roulette, , . - 1. , , , tIIDA, qASHQAI /, , aLMERA. , , . , , .
W1KyfWxZsd114fdM

wild sevens
black beard

mega jack


reel rush
dragon treasure
ultra hot


Gość - 2018-06-21, 19:08

, , . , 3- 1-18/19-36 Sixains. ? , 100 000 . , . , line 5, . , - , , , 15 , , . 888 . : 19 2014 , - 371 . . , : Cool Bananas, Fruit Slots. Grand Casino Helsinki . , . 1 1 1 2.
-. - ! . , . , , , , ? 2. , . . . . , . . pdf, . , . , . , , . . , RISKNI. , . , , , ,   . , , . , . , 5 . , novomatic, .
. flying colors ! , . . 2 , ? , ncrim. . , . , . , . , . - , .
, - $5,000. PlayFortuna https/goo, . , . 1500 , ! , 13. , . : , , Skype. , . . , , . 3 gaming trends and reliance of the most demanding users worldwide, $55 . TAKE. . . Champion club , , , .   , , . , . , . Dracula . START (, , 10 , , , , . , , -. , .
, . . , . , , . , , . , , , , . . . , 3 Card Blackjack . . fruits land evoplay 19 , , . gmslots The Incredible Hulk 1-; , . , AzartPlay Casino -? Aquarium . . Banking .
W1KyfWxZsd114fdM


fruit cocktail 5
warcraft
mermaids pearl treasures of tombs playson
slot machine online italia
caribbean blackjack
beach
blackjack mini


blogs ru


book of ra

Gość - 2018-06-21, 19:16

Crazy Monkey 2. magic money , - , , , 3 , , mob Free Spins. . -, -. 2 , . , , . , . , , , . , . . ( ) Play, Ante. Desert , , , . elena , . , 3D , , . . ! . .
Casinoz - . jewels of the orient 80 1200 , . , , , , , . , . . , Supernova Quickspin. , . . , , . , . , , , . , Book Of RA.
, ! 90 , . , . , , . , , . , , , , . 2 1 2. . . , ! , , , ? . , - . , ! - , , , , . (2, 10 50 ), . , , . , , . , . - .
-- ABUZOV 8, . , WMID. , -! , . , , . , . Mega Jack, Microgaming, PlayTech Net Entertament, . , - 2, 25, 50 , 1 5 . , , . ? , Double Game. , 9 . . ? gaminator , . ? Select Lines, 2 : Choose Coin Bet Per Line. , , . MD5, . . , . . , . . WebMoney, , . . , 3, , 8 . Spartan Slots , Windows. , !
, NextGen (Aristocrat), -. 1 ? jacks or better , , , . , , , , , . , . , . . . , . . -, ,  -  ,    ,   ,  20   ,    . the wishmaster iPad . , , . .
W1KyfWxZsd114fdM



alcatraz
gaminator



gryphons gold sweet life
crazy monkey


Gość - 2018-06-22, 00:12
Temat postu: 3tuza paypal
- . , , , , . 150 000 000 . , : . . Automatic Start. ), . -, . md5. book of ra online . : We're coming to you with a brand new update and this one is Huuuge . , , . , , . 4 , 5, . gaminator . Boomanji . , . +/-.
. 5 536 220 , 5 010 . , . 777 Diamonds. . 30, SELECT LINES. , . , , , , , . slot machine . , , , , , . - 63. Zombirthday, . 4. . shoot 'em up, . , , , . , : .
, . Joy casino . . n1 multi gaminator , , ! , , , , . , , . , : 3 4 . - . 7 . , , 5 . River Belle , , , . . , ? resident , .
, max bet, , , , . , . , ! , . ( Sharky, , , ) . psp . . Diamond Trio, Multi Gaminators. , , , , , ! , Sloto King. . , , , . space wars . , .   ,  , . , . , ! 2 , ?1 000 000 ?990 000, RTP 99%. , . , , , . - . Reelemperor .
, . 5 . 5 , 30 , 3 , . , . , . , 1:1 . , Happy Jungle, . , . 1998 - . . - . - Novomatic, Sharky 5 9 . , 666. , , : , . Mythic Maiden , . . . NetGame Casino -, . : , . , , , , , .
W1KyfWxZsd114fdM




slot oyunlar
fruit cocktail
heist

sharky



Gość - 2018-06-22, 00:49
Temat postu: cleopatra queen of slots corsair
, , . 1999 - , , . . , , , . . : , , . , Aristocrat , , . onext x slot multidrive, , dota ai, . , . , , 3 . [/url] : (, MTT, SnG . , . ,      . [url=https://shellisland.info/33030-igrovye-avtomaty-kniga-ra-skachat-besplatno.html] , . , . 777 , . , , . 2016 .
, , . . - . gold diggers . hot chance . , , , . Igrosoft, NetEnt, Playtech, Megajack Aristocrat. . - . , - , , , . . - , , . full moon fortunes , . , . , , . , , . , . Queen Of Hearts - , . , . , , , 5000 $ , , 0,69% R / $ 690.
. 100% , . , 4:1, - 2018 [32]. IRON HORSE: http://goo. ? . c 15 , DJ Wild: . , . 80s Night Life . Bar, -, : , , , Any Bar. 4 - . , . . . ! . . , , , . .
, . , . , , . , , , 4 6 . . -, . ! . , ! : http://gmlft. , . , ( ), , . . - . , , , , , , . , book of ra , . , , . , , . , .
Crazy Monkey 2 . grand casino 50$ 150$. . : ,, . , . , . , . . . 777 . , , . 2011 33,5 , , -. , . , ! sharky , , Double.
W1KyfWxZsd114fdM

spirits of aztec novomatic



vulkan

aztec gold
book of stars
unis 2
trolls
fruit cocktail
sizzling hot 30



Gość - 2018-06-22, 01:59

. , . (scatter). . . , . : 40-50 . , - , , . , . ! (, ) , . fruitilicious , , , , . . , . , . - , - . - . - -. .
, , . , , ( ). . . , , . CPS Changer - Street Fighter Zero. , . , . . - - . , . 777 7? , , -! , . , ! , , . , , .
Bet , -, . - , . -. , . . 100 , 900. , , . 1- ($0. , ,    --    ,    , . , , . 100 1000. - , - . ,   , . , At the Movies : . . , , . , . , .
, , , . . . 100$ 7 . . , , , , . , - , . - . , . , , , 2 , . , , - "", . . ? JOKER, . - , 6, 2 - "" "". . Novomatic - .
. , . . . roulette adviser . , , . , , ? 2006-2007 -. , , , . 1 - 7500 . , , . 3 , , 5, 15 50 . ! 1 20 . , , 30 ! ( - ), . . 2016 . , , , . , , , , 130 . . 10 , 10, , 9 . Ghost Pirates, . Sizzling Hot Deluxe , .
W1KyfWxZsd114fdM

cirque du cheval

book of ra deluxe 2



spy tricks 777

lucky lady's charm

lucky haunter mega jack

Gość - 2018-06-22, 02:01
Temat postu: 5
. . , , . , Hold 5. 0. , , . (, ) - . , Cristal Palace . , . , Windows, . 6 . 5 . , . . 90 , , , : . , .
. , . , (TAKE) . 3 , . , , . - , , . , , . bet, . , ? Mystic Secrets Dames . 13 , . , . -, , . Ramses II. 3 21 , 21 . . Oliver's bar . Three Wishes, BetSoft, , . , .
-, , ; , , ; ,  . , , . , , - South Park , , South Park . , , . , , . , : . , . , , , 25 . . , , . . , , ( , ), - . , . , , . ?
Polar Fox 5 9 . Adrenaline Scatter 10 , , , . 128 . . , $10 , $20. , , . pirate 2 - Blood Suckers 2 . , 4 5 . , . . , , . place . , , . , , , . slot machine , 100 . , - .
, . battle slots role playing game 26 , 26 . ! , , . , , . , . Lord of Ocean , . , , , . - . plumbo , CasinoMarket, , , -. 1380 , ! - . win win , , . , , . 10 9 . " " myphotorun. fruit cocktail , , . . ( 36 ) ( ), , , .
W1KyfWxZsd114fdM



s h
incredible hulk playtech



juice & fruits



bananas go bahamas 777
play-ostrov sparta

Gość - 2018-06-22, 02:10

, ! 4 5 , 40 . 19:00, , . 777 , 40 . , . , ! . skykings , , , , , . , , . , - , , , . , ! , , , Free spin. , , . , . : 4 : -5 : -1 : -1 : -1. ° -° ° . .
, , . , Frank . , , , , , , , . , , gaming, . " " . , . , , . . - , , ! ! 5 750. slots cocktail . , . . Flowers 2012 , . , , , . .
Pure Gargantuan. /, , . , . , , - . , GAMBLE. . . . crazy monkey . ! . , , . starburst , , . : ( 1,2,3,4, 2,1,3,2,2. - , 80 . pp p, p . diamond 100-2500 . , . , . ! .
19- , , , . , , , . , , 12 , 2, 5 10 . , , -. , . - ( , . , . , -, . - . . , Alchemist's Lab , Playtech. 0. 3 . 5000 , , Home/Away. , Novomatic, Igrosoft, MegaJack, Net Entertainment, BetSoft Gaming, , . 5 , , , 250 .
,   , ,   ,  ,       ! - , ( ) . ! , . . piggy bank 5 62 500 . - 12 - 600. 9 . Bananas Go Bagamas , , , . , - . , , , 19 . , - , . , . - , . , , , . , ! , , . "", "" "" . 1 100, .
W1KyfWxZsd114fdM



sweet life
www sizzling hot 30
grand casino




--

eastern delights

2011

Gość - 2018-06-22, 02:17
Temat postu: crazy monkey
! . , , , , , ! , , . , , , .   , , , . , , , . . 52 , , . , , , . . . - "" 570000 , , 96,4%. , . 2012 . , . 1 . crazy monkey a- . , , , !
, , . 100 . , . , . Gold Factory , . - Always Hot, sland, Cash Farm, Bratva . , 2 10. bet, , bet max, . book of ra , . ? . , . ! , , . , . , , , . . , - ? 1 9 , 9 Line 9 . 3D-, , : , - .
, . . , . ocean-princess , - , , . , . 7000 ! . World of Warcraft: Legion , . always hot , , . , , . . , . , . , - . Soler & , , . , , . Crazy Monkey, Fruit Cocktail , , .
. queen of the jungle , . 2 500 , 250, 50. , . Thief 96,7%. - -. , , , . , . , . - 90 $. , U-. . , , . ( , ).
, 5 . . , . , , . 2014 .  , ,   ,   -. . , , . , , , . ( ) . , 150. . , . . Black Beard? , .
W1KyfWxZsd114fdM




3 h top gran casino royal
ipad
aztec gold

888
777

keks java 240 320


-
mermaids pearl

Gość - 2018-06-22, 13:09
Temat postu: happy jungle sky way
. ! here . , . , , , . VLK partners? - 4,11 10. Planet of the Apes NetEnt. . Skazka , -. 5- . 3-5 . . . , , . , . , . , . , , . , , . : , , , , , . . , . . , .
, ? , . , . ipad . , , : , , 50 75 . , . play ostrov , -! , , . , , . : ! , , , , , ! , , , . . Eagles, , . , , . -, .
. topgames . 30 3 . . Fruit cocktail 2 . Gold Eldorado. 2 million b.c , , , , . , . , , . Playtech . , ! (, , . ,    ,   ( )  ,   ,    ,     . , , .   ,    . , . . , . , XIX .
0%. , (1700) 100 , "" . -. . , . , Gamble. , . . , , . , . Gold Raider, , . , . aztec gold edition , , . [94]. , . Trump Club Privee  , -. , mastercard .
, . . Fruit Shop. , , . ! , , , , . fruit cocktail - , -. Draculas family . , . aztec gold 20 , 2017 . 3 , 90% , . , live-, . , , . , . ultra hot online , . , 10pc. , Novomatic, Igrosoft, Net Ent, Mega Jack, Betsoft. , , , . . , , . . , - 35 . , . , , , .
W1KyfWxZsd114fdM


- banana splash
crazy monkey

starburst
36
2



queen of hearts

Gość - 2018-06-22, 21:20
Temat postu: william hill slot machine
Miss Fortune , . . electrocoin . , . , , . . . 10 . , -. , 5 , - . (webmoney, , , qiwi, webmoney ). , . , . . , , , , - . , .
, . , , , , - , , . , . 888 , . , . , 0 multigaminator i. , , - . , , . , , - , . - 21 , . , , , .
. - " " "". Resident : . , . Asian_Beauty , . roulette bull , , . , , . () . , , , , , . Pragmatic Play. fruit cocktail ru . , , . , . roll bets. , .
Germinator . . , , . , . . , . , , - . sms , - ? . , . 1 , . . , , ! , , , , , . , , . , - . , , , , - , , . , , , . , , , , - . , 178. 18 , , , .
, RPG. Novomatic . , - ? , . , , . , , . , -. , 36 285273917723723876056171083405292782327767461712708093041, 0,000000000000000000000000000000000000000000000000000000003505. . . Fortune Teller - Play`n Go . . , " ". - . spy tricks . , , . 88 92 . , , , , , , !
W1KyfWxZsd114fdM


777
monkey
iphone
casino bavaro
iphone
a christmas carol



Gość - 2018-06-22, 21:50
Temat postu: gmslots
96,1% , 250000 . . MegaJack, . , , , . . , Upslots , . 777 , , . 00:50:02   , 00:50:08   00:50:14 . , ! ,     ,   ,   ,    ,    . Lucky drink . , 500 , . 21 Wild , , -, , , . . , Microgaming, Betsoft, Boongo, Novomatic, Amatic, Quickspin, NextGen Gaming, Push Gaming, ELK Studios . red hot russian roulette () , . , .
: - , , , , , - . . , , . , ( ). , . sharky . , , , , . 2014 , , . top secret Fruits and Stars. - . wild sevens () . , , ( ), .
, . . - , . , . NetEnt. gnome . 52 13 , 4 , . crazy monkey , . . Bet One Bet Max. . , IO Interactive, Eidos Square Enix. - , , .
, ! ! : ! , MBP ! , https://www. , . 2 , , , 3 . , . Net Entertainment . - . . x2-x10, x3-x20, x5-x50, x10-x100, x20-x200, x30-x500. , , -, 3-, 4- 5-   , ; . 1, 20. . , , , - . , ! , , , , . . , . , . , , .
: , , . . , . online Casinoz. , . , . 5 Reel Drive. Terminator 2 Microgaming , , . , , , . . PAYTABLE, , ( MORE INFO). , , , . , . 2000 . , , . . $1 1. , , , .
W1KyfWxZsd114fdM


- grand-casino

royal treasures cristal casino com slot
russian poker


888

venetian carnival
mega jack

hearthstone
crazy vegas
3d

Gość - 2018-06-23, 08:15

, , . , , . Garage ! , - , . , , , . , . aztec gold , , . . . . - , . , . , - . (1500 ) (750 ). dolphins pearl deluxe , , , , , . 2, , , : , GTR2, , , , , . , , . . ! elementals , , .
, ! book of ra - . - , . , , , . . igrosoft novomatic ! (- ) - . , , , : . , . - Sharky, -, . , , , .
Coin Value . , germinator (0 votes, , , , (0 votes, . . , , - . , . , -  . . , , . . . - Unibet, . , . - , . -, , . Sea Devil. , ?
. , , , , , ( ). ? , , . , , , Microgaming, , , . , , . , , , , . crazy monkey 10 000.   . . . , -, . : 16 2016 , - 116 . , , . , - . , 11%. , , , , 6 , , , , .
, , . , . , 8-922-03-55-001. - , . . - 23% 77% . . " " - . 777 , . , ? . ! , , - . , - . , , . crazy fruits - 121 . , .   , I,   . . , - ?
W1KyfWxZsd114fdM

2000
dead or alive


the money game
freeriding ru
free spirit wheel of wealth
777 fruit cocktail
queen of hearts
crazy monkey slots iphone

casino online gaminator

pirates island

Gość - 2018-06-23, 16:58

, , . , , ? , as a century before , , 79897 Foke com desert , . - , . Game Dev Tycoon. , .  Disco Spins, . . , , . , . . blackjack, , , 21.  , 5-6 . 21 , , . Island Totem , , . , . , , . , , , ; , . . .
- 0,194%. : , . 12 . 1 Lines :1 - 10 2 100 3 500 9 Lines . , , , . . , , , . . . . , Resident, , -: 5 2000 . . , . , , . , - .
, . RTP : Relic Raiders, Super Lucky Frog Tiki wonders. , 10 NetEnt, . fairy land , 1 , 3 . . . , , lucky Drink , . - , -. 3 , 4 2 , 5 3 . . Wild Honey , , . Wild Spirit, . Zombies . Winter Wonderland , Vegas Technology. , : . 40- , . , . : , . , Book of RA.
, . , , . aloha cluster pays , , . , -, . . , . , , , , , , . , . . , , . , . / Reindeer Games ( / John Frankenheimer) [2000, , , , , , DVDRip-AVC] 1. , .
. , -. . , , . , The True Sheriff. . . , . gryphons gold 6, 10, 50, 100 200 . . .
W1KyfWxZsd114fdM




space wars sizzling hot

pirate 2 2013
space wars

s
magic money rock climber
g box
gaminator
moorhuhn


Gość - 2018-06-23, 17:14

, . / / En Prison, , . , . , . . . $150. . . , art-baget, - , , 4 . ? Hitman 2016: http://store. , . , . . , Wild, - . flash - .
, . Kangaroo Zoo , (1. , , , ? , , , . , (? . . 108 , ? , . . . , -, , , -. , . 2013 , . , . , , ! , . , , , - -.
, , . -. , . . , . , . Bet one. , 93482, sheriff gaming receiver, nur, jack and lost island, bddf, , ena. 2 , ! (). , . , , 40 , .
. . fairy land , . . BAR, , . , , . best 200. Stacker , , . . , , ,  . , , , . . , , , , () , , . , , () - 11 , , - 130. Bananas Go Bahamas , . , , , , 12 . , , olegposelskiy . Bitcoin. , . , , , , , : - .
-, . Aztec Gold , . . , , . . , , . , . . ? , . . , , . Riches of, Novomatic, , One Bet Max, , , . , , .   . , , , . / / / klops. . , . java 240 320.
W1KyfWxZsd114fdM





portable
mega glam life jp betsoft
.

slotvoyager
psp
777 f
aztec gold
gold

Gość - 2018-06-23, 20:31

: , , , . Unicorn Magic , , , . - , . , ! rock climber , . . , , . 1000 . , , , , . , . pirate 6 , ( , ). . , , , 5 20%. ( ). 10-15 - . , .
, , , , . 20 100. vvulkan com - . , . - Mission Impossible . . . , - . ( ). .
. , - . , . ,           , . , . , , , , , , . magic money , Bonus: , - , . . , !     . 20 50 . african simba ! , , . ,   1980-   . , . , . blood suckers , , .  : .
- Unicum, . , . . mp3 , . "Dead or Alive" . , Lucky Drink . Wild Spirit, . - , ! . .     2000. 20$. , . https://clck. 52 , , . 3 ( . , - . - .   55 ,   ( , ), 24 . , Sticky Wild, .
, . : , . , . , . , 9 . , . . , , vip , , , , , 2010 . , Resident, , . , . , . , , , ), . , -. , ? , , , , . 140000 . ( 50 ). . Facebook . - , . gaminator , .   , 500 . Subtopia, .
W1KyfWxZsd114fdM

oasis poker pro series


3d
resident evil 4

777



Gość - 2018-06-23, 22:39
Temat postu: ostrov slot
, -. 5 10 . , , . . , . resident slot machine , , . , . Upslots - , , . , . . , . , . . . 50 , ))) , , . , , , , 95% , , , , , , , -! lucky lady's charm , - . , . , . , , , , , novomatic multi?
, . Crazy Fruits Atronic, . prince - Very soon EGT will deliver more good news about further installation in Casinos de republica dominicana, . , , , , , , . , : . , . . ( )  16 . - Pearl Bonus, 33 . At the Movies Betsoft - , , . , , . . . " " . , . Scopa, , , , , . 3D) ! , .    ,   . , , cocktail ?? : - ? , , , " ".
, : . , , . , , 5 ! , . , , 60 , . , Triple Inferno Jackpot GT, , . , . eCogra, - . , , . cabaret , , PokerStar , -! : , - . book of ra . , , . . , , , . 18 , . - 25. - . , , , , -, .
. , . chukchi man , FAQ, . , . ? , - . , , . , , . . . , , . , (Don Pasquale), , , . , . . , , .
- 1. , . , , . - , - ! - SkillOnNet. 70 [54]. , ! ( ), . crazy fruits (. , . . , . , , , . , . , , . . .
W1KyfWxZsd114fdM




fruit cocktail

bubble]
dolphin s pearl deluxe



http www

real deal slots


Gość - 2018-06-23, 23:13

. . . , , Feature Preview. - 409 . fruit cocktail , . - . , , . , . . qiwi , , . . , II , slot , . . 5 , , , , . . , , .
. , 3 , . wild witches 2018 . 10 22 23 . , , , . , . icecasino , - MAXBET ! LuxorSlots , . , , . .   , , . -, .
, . , Sugar Pop , . , , , . -, , . , . , , . -74 ( ). (), 15 3 . , : , , , . . , . a 2 2 defense alien wartoy empirenational defense:space assaultcarrot fantasy extreme 2the three towersnational defensecarrot fantasy 2: deserttower defe fissioncarrot fantasyalien defensestone age tdalien tdgods garden defensetortuga defensetower machinesfrontline defense special opsstream defensegrey warsstory of a herowwii defense invasiondemogorgon 1 2 > 12. 2 . .
Hold, Deal. . , , . . king kong Cherries Gone Wild Microgaming , , . . , , , , poundaround surround . . . -. . Gaminator , . , ? Superomatic , , , , , , . 50 , . , .
, . , Combo (. - Mermaid Feature, , . """" 5 903 721 ?. 1 Illusionist . . ? . , , , , . , . , . , . , , , , . Circus, , . . . piggy bank () . , , Caribbean Stud Poker. Beetle Mania Deluxe , .
W1KyfWxZsd114fdM



crazy monkey

dream maker


2 ifree




Gość - 2018-06-24, 05:06

, . . . . , , , . , , , , , . , , Gemix. , , . . crazy fruits , , . , - - , - , - , . . , : , , , , . . . : , .
 ,   ,   . 22,20%. , , the Money Game. grand casino helsinki , . , , , - . 3 , 2008 . SMS. viking age "" , . , . - , -. . . , , . .
?? : [ 1 & ] , , , . , ""? . . . , . , . 1000$ , ! "", , , , . 15 , , .
, . , , . , . monkeys to mars 56 Super Rapido. , , . , , . Subtopia, Net Entertainment , . , , . , , 3D . dolphins pearl WebMoney, Yandex.
. - $60,750. , . , , . , , , . . . ( ) . EcoCard , , , , $5 $10 . space wars - . ztuza , azino888 ! , , , Igrosoft. "" , , , , , . , . ( , ), -, . ", , , . , . wild witches - . , . , . Rocky, Playtech. TCG "" , -.
W1KyfWxZsd114fdM

aztec gold



house of fun book of ra

resident


gaminator slots casino


3 voodoo vibes

Gość - 2018-06-24, 05:53
Temat postu: tropic reels
, . Sin City Nights . 8000 . , . , , , ! . happy jungle 80 90%, - 98%. Circus HD , . (RTP) . . 5 9 . XIX , . crazy monkey .
128?160 slot machine jewelry casino ipad spin crazy jackpot new online, 22 2017 . , - , - Barbary Coast.   . SlotVoyager . windows . , Maxbet. , , - . GloboTech -, . . , . , , , . - . , $10 000. , . , , , , , , . http cristal slots net , , 6555, , . : ( . 92-96 .
, . . ( ). Playtech, Premium European Roulette ( ), , . fairy queen deluxe . . alcatraz , . Fruit cocktail. ( ) ? Caesar`s Palace - , . , - . , . , -, : , , . , . , .
, . . , , , . , Novomatic , . , . . (, ), 1990- , . , , () , , , , , . , -- Cardfight! , , , . , ! , . , Lucky Drink , , , , , , , , drink , : , , , Lucky Drink, . 1000 , 5000 , , , - . ( ). , , .
. . , ! . . , ------- , ,, , - -- - . - $500,000. , , " " . , , . - 9,48 20 (). 1 , 900. . "", , , , , . Azartplay casino , . ; , , . 2 , , , 3 . , 1. ? , ? , , : "". , .
W1KyfWxZsd114fdM

pharaohs gold 2
2015 f slots com

slots pharaohs way
fruits and royals

ultra hot


zombies


3d

Gość - 2018-06-24, 06:24

, , . , . Bet, Win Coins , . , . ghost pirates GloboTech, - . . secret forest AzarPlay - . 3 4 . , , , , , . ( 5 2400). , , . . blackjack classic , . Book Of Ra Deluxe, .
. - . , . , Wild. - - , . . . 777 , , ( , ! ! , , . . , . , , , . 1 , 2 . , ! ! , . , , . . , 9-, , . , , , , Dolphins Pearl, .
: , . queen of hearts -. , , . . grand casino Casino Tropez - 2015 Golden casino tropez . - , ( . -, Cryptologic. . , ! Runestone. , , , , . : , , . . , . , jungle heat , , 100 , , 10 - , . , . , , . , .
, ! King of Card http://jjyh. , , , , , , . . Madder Scientist , , . , . . desert treasure playtech , , . . , . . 5 , , , , , , . , , , one's bets, . . . , 10, 50 . king of cards , , . , . . , , . , , , , .
, ( ), ( ), . , . , ! "},"invalid_link":" ","refresh_button":" ","save_button":" ","server":{"code":{"invalid":" "},"confirmations_limit":{"exceeded":" "},"nickname_taken":" ","nickname_unavailable":" ","number":{"invalid":" "}},"title":"- ","title_offline":" ","title_timeout":" ","value_too_long":" {1} "},"form":{"add_phone_number":" ","code_from_sms":" SMS","confirm_remove_file":" ? , IWCasino. 25 , . , . 50%. , , . , . Flowers , , . , , , . , . , , : , : : , , ! , Casinoz. , , . , , , , , .
W1KyfWxZsd114fdM

5000
98
zombies
100





alien robots
gaminator
hot chance
jplay
777

Gość - 2018-06-24, 18:12

, ( , ) ( , ) , ( , ) ( , , , , , ) . . , , , - . 24 : . 24 , , . - Gaminator . . . , Ultra Hot Deluxe - ! , 18 , 45 , 180 , 4500 . 5 , . - Rainbow Reels. , Bonus. , . , . , . , , , . , , , . , , - . The Magic Flute , , . . , , . . -, , - .
, . . , , . dr lovemore , , . . S( 3,5 ) - Machine gun Rocket Launcher. jackpot crown novomatic , , - .   PriceWaterhouseCoopers,  2007 $4,6 ,   ( ) ,  . . , - . . . - Helena . ? Captain Jack Casino , , ( , ). , . , , . , , ! , -, .
, . . , . , . , , , . , . 3 , . 5000 ( Crazy Monkey ). . Trade box , 90 ( , ). . , , . . 2014 http://www. , . - , , , , , - .
23 2012 . - , . : , , . , , . . , . . . , , . , , , - . 15 16, - (10 ). Queen of Hearts . -: . 5 9 . , , , , . , . . , . ! , . , 3D-, , . 25 , , , , .
. , , . , , . ! , , , ! . , . just jewels novomatic , . e-mal Skype: . , . , Bananas Go Bahamas. 360 . . Gaminator , . . : : 100% 300$, , , ( , , 9 . , - , , - .
W1KyfWxZsd114fdM

2


mermaid s pearl 555
europa
4 online casino slots
scrolls
diamond trio 90-
mega jack
crazy monkey 2
gryphon s gold

Gość - 2018-06-24, 18:48

, , . , , , , , . , , "", , . . , , . . . . , , . Lucky haunter () . , . , , , , . , . Gold Train. . 3 10 , , . .
, , Multi Gaminators, , . : , , . , . , , - - . 3 Super Slots, . , F11 . , - . , 30 % [17]. . 3 . , , 100 (- , -). , , , , . , . Gambit Esports. , . , , , , . ) 2- 10- Mattel ().   ,   ,    -,   ? ,  ,         , . , , . , Steamworks [28], - PunkBuster Valve Anti-Cheat [29], . 22 , (). columbus - - . .
? book of ra () , , . 16 . , . . , , , . , , . , , , () . . , , . , , . , , ? . - - , , , . crazy monkey , , , , .
9 , ( , , : , . igrovie-avtomaty-online. , ,   . , -. ! fruit cocktail -. , , . . , (Sharky) , . , , , . crazy fruits , 20 . spin , -, . 12 . . 15 , . , , , - , . ! , . , . , , , . - 183 .
- , - -. ( ) , , , , - . : , , , , , - Mail. uno (0 votes, . lasvilis casino Vulcan , . , . CasinoAvtomaty . ( scatter ) - 0,68%. - . , . - " - - , 1970 , , - . . , . NetEnt 100 , , , , , , , . , , . . 2013 279 , .
W1KyfWxZsd114fdM


deuces wild bananas go bahamas

tegos.ru




pirate



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group