skipbeatopowiadania.jun.pl
Miejsce dla fanów Skip Beat!

Opowiadania SB - O dwóch takich

Sesiva - 2014-02-20, 18:14
Temat postu: O dwóch takich
Dobra każdy już chyba próbował swych sił więc ja też, a co? :D
Najpierw pare ostrzeżeń:
1. bohaterowie będą mocno occcc, by bardziej pasować do mojej wizji
2. jeżeli ten fragment się spodoba następne które się pojawią będą w tym samym "tonie", a dalekiej przyszłości planowane coś ponad +16 ;)
3. jestem absolutnie beznadziejna jeżeli chodzi o te klocki, więc pierwszy fragment będzie krótki. nadawał by się do "bezsensownych fragmentów" ale wole mieć wasz opinie "na tacy" ;)
4. za wszelkie błędy językowe bardzo przepraszam

no to chyba tyle.

myśli blabla

Kyoko od bardzo dawna nie dostała żadnego zlecenia z Love Me, więc kiedy przyszedł jej mail od prezesa odrazu miała złe przeczucia. Parskneła w duchu myśląc sobie
-co niby takiego może się stać? jestem ostatnio jakaś przewrażliwiona -. Szybko jednak zmieniła zdanie gdy dotarła do przebieralni sekcji i otworzyła swoją szafke. Była w niej różowa koperta ozdobiona różyczkami i małymi aniołkami. Momentalnie sie w niej zakochała i... zbladła gdy dojrzała nadawce..
-Nie, nie możliwe, musiało mi sie coś przewidzieć prawda? hohoho- a jednak jej duchowy czujnik wibrował jak opętany, więc delikatnie otworzyła kopertę (wkońcu była taka swweeeeet, że aż jej żal było) i momentalnie jej demony wybuchły rozwalając przebieralnie gdy oczami przebiegła po krótkim tekście na kolorowej papeterii
"Kyoko
Twoja walka zakonczyła się tutaj
Hahahahhahah
Sho"
a spomiędzy kartki wypadła jeszcze jedna i z wyglądu coś przypominającego zaproszenie. Już miała to wszystko podrzeć wściekła na ten liścik od BakaSho, ale postanowiła ze najpierw przeczyta pozostałe. Druga karta zawierała oficjalny list od Haruki-san [producentka klipu Prisoner- dp.aut] w którym widniało coś, że MTV music avards zdobywce 1 miejsca obliguje do zagrania na żywo swojego debiutatckiego kawałka wraz z teledyskiem w niezmienionej obsadzie to ma sie stawić w sobote o godzinie 10 w studiu MTV na ulicy blabla.. Drżacymi rękoma podniosła a`la zaproszenie, które faktycznie nim było z wyżłobionymi literami jej imienia i nazwiska, data i godzina stawienia sie i rolą jaką odgrywała w teledysku tego DEBILA.
-SHOTAAAAAROOOUUUUUUU- krzykneła wniebogłosy, aż cały budynek LME się zatrząs.
-Jak ON wogóle śmiał twierdzić, że jak zdobył 1 miejce w jakimś bzdurnym programie, co to wogóle bylo to MTV cośtam, to automatycznie wygrał?? -
-JA mu pokaże- dodała gniecąc i rozywający tylko liścik od Sho, a na zaproszenie patrząc Baaardzo złym wzrokiem i śmiejąc się jak opętana

**** W sobote ****

Sho siedział z wielkim bananem na twarzy patrząc na swoja menagerke i Haruki wystukując rytm palcami o obręcz fotela na którym siedział.
W głowie sobie wyobrażał minę Kyoko jak przeczytała list który kazał jej zostawić
Myślałaś pewnie, że o tobie zapomniałem, co Kyoko? śmiał sie w duchu a jego uśmiech zwycięzcy poszerzał sie z secundy na secunde przysporzając jego menager szczerą obawe o jego zdrowie psychiczne

.....


cdmn :P

Tessa - 2014-02-20, 18:22

jam chcieć ciag dalszy :D
Dahilia - 2014-02-20, 18:24

Hmmm kurdę nie wiem co napisać. Pomysł sam w sobie jest dobry. Też myślałam kiedyś o czymś takim. Kurdę ale jednak coś mi brakuje w tym. Wiesz co ja jestem na tak bo chce przeczytać ; p . Hmmm jestem ciekawa jak się rozkręcisz ; p
Akatamaryna - 2014-02-20, 19:04

Jestem ciekawa, co będzie dalej.
Tytul wyjatkowo mi sie kojarzy, bo na lekcji historii i wosu od 3 lat słysze, ze Kaczyńscy świetni i ze zamach -.- więc dopisek chociaz ratuje mój musk ;p
Mam nadzieje, ze bedzie dluzsze!
Co prawda kilka błędow jest, zmienilabym tez moze sposób zapisu, ale liczy sie to, ze masz siłę, chęci i pomysł!
Oby tak dalej ;)

AskaSuzume - 2014-02-20, 19:08

ohohohoho :) fajny pomysł :) ja chętnie dowiem się co będzie dalej ;)
Sesiva - 2014-02-20, 20:15

dziekuje za miłe słowa :) za pare dni pojawi sie dalsza część skoro nie ma zbyt wielkich obiekcji, co prawda mam wymyślone tylko 3 części ale jakoś to bedzie :D :hyhy:
jessyxx - 2014-02-20, 20:27

faktycznie tytuł to się mocno kojarzy ale nie o to w tym chodzi..
mnie sam początek bardzo zaintrygował i cieszę sie ze jest tu Sho bo mozecie mnie zlinczować ale jednakowoż to ja go lubię i ubolewam że jest go tak mało..

Akatamaryna - 2014-02-20, 20:33

Oczywiście, opowiadanie ze Skip Beat to ostatnie miejsce, gdzie szukalabym podtekstow politycznych ;)

Sho mnie na poczatku irytowal, ale pozniej zaczelam go mniej nielubic.

Sesiva, ale blagam, powiedz mi, ze to nie jest paring Kyoko i Sho!

jessyxx - 2014-02-20, 20:49

a ja bym taki paring przeczytała ale ... o MAM POMYSŁA !!
NATCHNEŁO MNIE
i OŚWIECIŁO W JEDNYM !!!
ZRÓBMY FALĘ !!

Akatamaryna - 2014-02-20, 20:58

<fala>
To juz? :-)

Sesiva - 2014-02-21, 07:10

nic nie powiem bo zapesze, narazie jestem na tym etapie:

BlackAnn13 - 2014-02-21, 09:08

świeeetne !!!!!!!!!!!
:-D

Dahilia - 2014-02-21, 15:23

sesiva leżę z obrazka ; p dobre
zamek1989 - 2014-02-21, 21:44

hahahaha leże i płacze ze śmiechu
Elmirka2 - 2014-02-21, 21:52

Hej Sesiva, Świetny pomysł. Gratuluję :)
Pisz, pisz. Jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej. Trzymam kciuki i grzecznie czekam :)
Powodzenia

Elmirka2 - 2014-02-21, 21:54

Hej, a ten paring nie dotyczy przypadkiem Rena i Sho ?? ? :>
Akatamaryna - 2014-02-21, 22:40

Czo? Ren i Sho?
Jej, nie moge sobie tego wyobrazic.

Czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy :)

Sesiva - 2014-02-22, 07:17

Elmirka2 napisał/a:
Hej, a ten paring nie dotyczy przypadkiem Rena i Sho ?? ? :>


niestety nie :P ale jestes bliżej niż dalej ^^


jakoś w poniedziałek stocze wojne podjazdową z ręką i zobaczymy co wyjdzie.

Sesiva - 2014-02-23, 09:23

więc zaczne od podziękowań dla Akatamaryna, ten rozdział czytacie tylko dzięki jej wsparcie dla mojszy, więc dedykuje go jej :*!
potem przypomne ostrzeżenia:
1.bohaterowie są occc
2. za wszelkie błędy przepraszam
3. jestem absolutnie beznadziejna w te klocki za co serdecznie przepraszam
4. jeżeli sie spodoba bede walczyc z ręką dalej ;)

postanowiłam odrobine zmienić sposób zapisu mam nadzieje na bardziej czytelny :)
wszelkie uwagi mile widziane ^^

Kyoko weszła dziarsko do pokoju z mocnym postanowieniem, że da BakaSho nauczkę. Przywitała się z producentką i usiadła na wolnym fotelu ignorując zaczepkę
"znowu się spóźniłaś" Sho.

Gdybyś miała menagera to spotkanie nie było by konieczne - zaczęła Haruki-san - a ponieważ go niemasz musisz sama ogarnąć wolne na termin 23-25 sierpnia. Rozdanie nagród odbędzie się w Ameryce, konkretnie Nowym Jorku. Najpierw chcieliśmy wysłać Tobie tylko maila -
to mówiąc podała Kyoko papiery leżące do tej pory na biurku -
ale stwierdziliśmy że od razu przekażemy Ci scenariusz i wszystkie inne niezbędne papiery. Jakieś pytania?
Kyoko: Nie, nie mam
Haruki: Dobrze więc my idziemy
Producentka i menager Fuwy wyszły. Kyoko zbierała papiery i już miała sie podnosić gdy usłyszała:
Sho: Po prostu jesteś zbyt beznadziejna by dostać menagera
Kyoko: Wcale nie jestem beznadziejna- uniosła się chodź obiecała sobie spokój
Sho: Grasz cały czas te same role
Kyoko: Nieprawda
Sho: Mało znaczące tło dla innych aktorów
Kyoko: Grałam już główne role
Sho: Wszytkie czarne charaktery
Kyoko: Takie dostawałam propozycje
Sho: Nic innego nie potrafisz grać
Kyoko: Potrafie!!
Sho: Nie potrafisz
Kyoko: Potrafie!
Sho: Nigdy nie zagrałabyś kochającej kobiety
a ponieważ Fuwa nie wiedział o jej udziale w projekcie Hellów nie mogła powiedzieć że już taką role grała...
Zagrałabym! -tylko tak mogła odbić piłeczkę
Sho: Wcale nie!
Kyoko: A właśnie, że tak!!
Sho: Nie dałabyś rady
Kyoko: Dałabym
Sho: Nie zagrałbyś na przykład mojej żony
Kyoko: A właśnie, że tak!!
Sho: A właśnie, że nie
Kyoko: Udowodnię to!
Sho: Więc zostaniesz moją żoną, Kyoko?
Kyoko: Tak, zostanę!!
...
Chwila... właśnie... klik!
Kyoko: Co żeś zrobił! - spanikowana
Sho z miną absolutnej wyższości wyciągnął z kieszeni dyktafon i bezsłowa go puścił

"Więc zostaniesz moją żoną, Kyoko?
Tak zostanę" - zabrzmiało z dyktafonu, a Fuwa uśmiechał się obłąkańczo

Zszokowana Kyoko otwarła i zamknęła usta oniemiała na dyktafon w ręce Shotaro, który co rusz powtarzał nagraną kwestie. Ona nie brzmiała jak kłótnia, lecz jak faktyczne wyznanie. A Mogami zaaferowana dogryzaniem Sho niezauważyła że dała sie wrobić...

Chyba powinienem wysłać tą kasetę...- zastanawiał sie na głos Fuwa lecz nie zdążył dokończyć zdania, bo demony kyoko owinęły sie wokół jego ręki, a ona sama przypadła do jego ramienia z jeszcze większymi oczami; niż przedchwilą; powoli zachodzącymi łzami
Kyoko: Nie rób tego
a łzy zaczęły sie rodzić gdy paczyła na niego błagalnie
"proszę, nie" i "zrobię co chcesz" - dodała łamiącym się już głosem.
Sho najpierw zszokowany nie mogł uwierzyć w to co widzi, po czym uśmiechnął sie znacząco i powiedział machając dyktafonem poza zasięgiem Kyoko
Sho: Jeżeli zadowolisz mnie swoją grą to skasuje to nagranie, a nawet - jakimż łaskaw- uznam, że nadal mamy remis i nie będziesz musiała zostawać moją gosposią
"Zgoda"- poddała się myśląc tylko o tym by Ren nie usłyszał jej zgodny na ślub z tym Debilem
Sho zaś rzucił jej płaską białą kartę i powiedział

"Hotel Sheraton, karta jest na moje nazwisko, będę czekać" po czym śmiejąc się zwycięsko wyszedł z pokoju. Kyoko chwytając kartę i żegnana śmiechem Sho odbijającym sie echem po pomieszczeniu zaprzysięgła krwawą zemstę, a jej demony z małych duszków ewoluowały do znacznie większych rozmiarów.
"Owinę Cię wokół małego palca i wyrzucę niczym śmiecia" - wyrzekła cichych mrocznym głosem po czym sama wyszła.


cdmn...

zamek1989 - 2014-02-23, 11:14

Jaaaaaaaaaaaaaaaa ale ja podpuścił Sho.....kurcze... sama mam ochotę go zabić XD kiedy będzie ciąg dalszy??XD
Tessa - 2014-02-23, 11:19

ta kłótnia przypomina mi kłótnie z moim młodszym Bratem lub moim Przyjacielem :D fajne kiedy cd??
Dahilia - 2014-02-23, 11:41

Fajna kłótnia. echhh ale dała się podpuścić ; p
Akatamaryna - 2014-02-23, 12:18

Oja... ciesze sie, ze tak cudowny rozdzial byl mi dedykowany! Ta klotnia, a w szczegolnosci to, co Sho nagral... mega ^^

Od strony technicznej - czulam sie, jakbym czytala dramat ;) jest lepiej,
Wlasciwie zastosowalas 3 typy zapisu wypowiedzi - w cudzyslowie (na samym poczatku), pozniej klasyczny, ktoremu zabraklo mylśniczka na poczatku, a na koniec sposob przypominajacy metode zapisu w dramatach. Jezeli to dopracujesz, wyjdzie swietnie. Jeszcze nigdy nie czytalam opowiadania napisanego w taki fajny sposov ;)
Radzilabym Ci troche ujednolicic ten zapis i poprawic kilka malych bledow (np. Zastosowanie jednego typy zapisu wypowiedzi, lekkie zmodyfikowanie opisow, ktore sa polaczone z dialogami) Zawsze najlepiej na spokojnie pozniej wszystko przeczytac i poprawic ;)

I jak cos - wal jak w dym ;)

Sesiva - 2014-02-23, 18:11

szczerze nie mogłam sie zdecydować jak to napisac, więc napisałam tak a nie inaczej :)
dziekuje za rady
do sprawdzania błedow użyłam sprawdzaniepisowni.com ;D
nastepnym razem ujednolicie zapis dialogów bo już wiem który mi najbardziej odpowiada

kolejna częśc pojawi sie naprewno w marcu. narazie nie moge sie zdecydowac w co ubrać bohaterke xDD hehehe

Elmirka2 - 2014-02-23, 23:43

Masz ciekawy dylemat Sesiva ;P
Ja na miejscu Kyoko, gdybym dała się tak wrobić; w pierwszej kolejności zadzwoniłabym do Rena, opowiedziała mu co się stało, a potem zapytała o radę. Nieświadomie upiekłabym dwie pieczenie na jednym ogniu (Kyoko jest przecież naiwna i nie zdaje sobie sprawy z uczuć Rena). Wiedziałby dzięki temu o całej intrydze, więc nie złościłby się na mnie.....aż tak bardzo, a poza tym pomógłby znaleźć wyjście z sytuacji.

Sesiva - 2014-02-23, 23:55

Oj tego napewno niezrobie bo inaczej nie bedzie 5 rozdziału xD :P pozatym zgodnie z mangą Kyoko unikała mówienia o Sho z Renem więc :P :D
Elmirka2 - 2014-02-24, 00:34

Spoczko, rozumiem :) Temperaturkę trzeba podnieść tak aby niemal do wrzenia doprowadzić zanim wszystko się wyjaśni, bądź wybuchnie.
Szczerze mówiąc, to wcale nie wiem co bym wolała :P

jessyxx - 2014-02-24, 13:52

ale to nie jest yaoi prawda?
bo jak jest to będę musiała porzucić to opowiadanie..

Sesiva - 2014-02-24, 16:52

nawet jak Takie sceny pojawia sie dopiero w okolicach 7-8 rozdziału? :P
tak jakoś do tej pory będzie czyste shojo :D max pegi 14

ed. raczej nie bedzie to yaoi :P

Elmirka2 - 2014-02-24, 19:46

Raczej.... powiadasz???? Hmmmmmmmmmmmm, może się przekonam ;)
Podoba mi się Twoje opowiadanie Sesiva. Nie wiem czemu na początku pisałaś, ze jesteś beznadziejna. Jak na razie idzie Ci całkiem nieźle.
Gdybym ja to pisała, byłoby zdecydowanie beznadziejne, a tak.... aż miło poczytać :)
Tak trzymaj i pisz dalej. Trzymam kciuki

Sesiva - 2014-02-25, 04:57

tradycyjnie juz przypominam ostrzeżenia :D
1. bohetorowie sa occc
2. jestem absolutnie beznadziejna w tych klockach
3. za wszelke błędy przepraszam
4. jak sie spodoba, to bede pisac dalej :P

znowu serdecznie dziękuje Akatamaryna za wsparcie, ale i tak wyszło jak wyszło :D

**in amerika, amerika **
*hotel sheraton, brooklyn, nowy york*
Do bogatego wnętrza recepcji hotelu przez oszklone drzwi weszła lekkim krokiem dziewczyna o długich blond włosach spływających kaskada fal kończąca sie w okolicach kolan. Czarne szpilki wystukujące rytm jej kroków na marmarowej posadzce dodawały jej 16 cm wzrostu zwracając uwagę na jej, zasłonięte do połowy uda, nogi przez rozpinana na całej długości obcisłą czarna sukienkę, kończąca się tuż nad linią biustu, sugestywnie rozpiętą, ukazując uroczy dołeczek między piersiami. Recepcjonista nie mógł oderwać wzroku od tej piękności już od jej wejścia do hotelu, jak zahipnotyzowany ślizgał sie wzrokiem po jej sylwetce, grzedząc wzrokiem w dołku.
-Egh- zwróciła uwagę na swoja twarz blondynka z lekko zarozumiałym uśmieszkiem
-Ee.. Witam w hotelu Sheraton, w czym mogę pani pomóc, pani? - odzyskał rezon recepcjonista pacząc prosto w bursztynowe oczy blondynki
-Fuwa- powiedziała delikatnie sie uśmiechając i podając białą kartę recepcjoniście. Ten zadzwonił po boya hotelowego by zajął sie bagażem dziewczyny a sam zaprowadził ją do apartamentu, który znajdował sie na samej górze hotelu. Kiedy wszedł z nią do pokoju chcąc jej objaśnić co i jak stanął jak wryty. Wieli Fuwa Sho spał na kanapie przed telewizorem z którego sączyły się dźwięki sugerujące jakiś teleturniej, jedną nogę miał przerzuconą prze jej oparcie a druga na ziemi.
-jak można zasnąć w tak niewygodnej i niechlujnej pozycji- zastanawiał sie recepcjonista gdy blondynka podeszła do Fuwy i z uczuciem położyła mu rękę na twarzy
-Sho, darling, przeziębisz sie jak będziesz spać w takim miejscu- rzekła. Ten moment pracownik hotelu wybrał na ciche opuszczenie tych dwojga, zostawiając ich samych. Gdy rozległ sie dźwięk zamykanych drzwi, Sho leniwie otworzył oczy i jak oparzony odskoczył od kanapy
-Kim ty- zaczął wcelowując palec w kierunku dziewczyny równocześnie mierząc ją wzrokiem. Ta uśmiechnęła sie pobłażajaco
-Dawno sie nie widzieliśmy, darling- rzekła
-Kyoko?!- nie mógł uwierzyć Fuwa, przecież wyglądała izachowywała zupełnie inaczej. Im dłużej na nią paczył tym bardziej w to wątpił, ale postanowił ją przetestować, wkońcu miała go zadowolić.
-Mówiłem Ci żebyś mnie tak niestraszłya- rzekł grożąc jej palcem
-Mój bład- powiedziała puszczając mu oczko
Sho prychnął pod nosem zastanawiając sie co ona teraz wymyśli, nie miał zamiaru w niczym jej pomagać
-Shocchi jestem wykończona i głodna, może pójdziemy coś zjeść, albo lepiej zamówmy coś do pokoju- to mówiąc Kyoko oparła sie o jego ramie, ostatnie zdanie wypowiadając mu wprost do ucha
-Shocchi?!!- jego mina musiała byś bezcenna, bo Kyoko momentalnie wybuchła śmiechem
-Co Cie tak bawi?- zapytał zirytowany
-Nic, darling, po prostu ciesze sie ze znowu Cie widze- słowa dziewczyny ociekały lukrem, a Fuwa wytrącony z równowagi burknął
-Więc co chesz zjeść?-
-Hmmm- zastanawiała się głośno Kyoko i chwyciwszy go delikatnie za podbródek dokończyła zalotnie - może Ciebie- powoli przybliżyła do niego swoja twarz, a ten czuł jak zaczyna mu szybciej bić serce
-Zrobi to?- zastanawiał sie patrząc na przybliżająca się Kyoko i nerwowo przełknął ślinę
-To może zejdziemy na dół i zjedzmy tam coś- zaproponował chwytając rękę dziewczyny i odsunął ja od twarzy
-Tchórz, idiota, tak okazja- wyrzucał sobie w myślach, kiedy jego "żona" przytaknęła i zmierzyła w kierunku drzwi
- To chodźmy, Shocchi- powiedziała z uśmiechem i trzymając Sho za rękę udali sie do reustaracji

Gość - 2014-02-25, 07:45

Fajne!!!!! Chcę więcej :D
Elmirka2 - 2014-02-25, 10:19

To było po prostu świetne. Jak na razie akcja wydaje się zmierzać ku zaskakującym wydarzeniom. Z niecierpliwością czekam co będzie dalej. Pisz Sesiva, pisz :) Liczę na Ciebie i trzymam kciuki
Dahilia - 2014-02-25, 13:05

Ja też chce przeczytać dalsze wydarzenia. ; p Nie mogę się doczekać; p
Akatamaryna - 2014-02-25, 13:59

Wyszło Ci świetnie ^^

Cytat:
znowu serdecznie dziękuje Akatamaryna za wsparcie, ale i tak wyszło jak wyszło :D

Widać postęp. I bardzo mnie to cieszy :) Jest dobrze, serio :) Kurczę, czuję dumę xD i dzięki za kolejną dedykację :*

Sesiva - 2014-02-25, 17:17

dziekuje dziewczyny! bałam sie ze wam sie niespodoba :)

no to kolejna częśc napewno bedzie w marcu. tą udało sie szybciej skończyć, dzięki Akatamarynie ^^

@Elmirka
no nie wiem czy takich zaskakujących wydarzeń, ale do CZEGOŚ to zmierza xD
:hyhy:

Tessa - 2014-02-25, 17:23

jedyne co napisze to buhahahaha :D dobrze ci tak Sho sam się o to prosiłeś :D
jessyxx - 2014-02-25, 19:03

to o to
bardzo mi się podoba w szczególności też dlatego że jest tu Sho :)
fajnie fajnie fajnie :D
dopinguję cię do dalszego pisania :D

Sesiva - 2014-02-26, 06:39

dziekuje za doping jessyx! jak tylko będę miec wolne w robocie to przysiąde nad kolejna częsci, która mam nadzieje ze też wam sie spodoba

jeszcze raz wszystkim dziekuje za wsparcie, to najlepsza motywacja ^^

Gość - 2014-02-26, 07:13

Oby tak dalej! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)
AskaSuzume - 2014-02-26, 12:33

łaaaaał!! uwielbiam jak Kyoko wczuwa się w nową postać!! no i zachowanie Sho...bezcenne :D nie lubię gnoja (sorki za wyrażenie) i mam nadzieję, że Kyoko da mu niezłą nauczkę :P
Ognista - 2014-02-26, 12:52

szczerze jestem zaskoczona
jessyxx - 2014-02-26, 13:42

MI SIĘ TEZ PODOBA JAK KYOKO SIĘ WCZUWA..
A I WCALE NIE KRZYCZĘ PO PROSTU WŁĄCZYŁ MI SIĘ CAPS LOCK :P

Ognista - 2014-02-26, 14:40

a ja nadal jestem zaskoczona
Akatamaryna - 2014-02-26, 15:18

A ja jakoś tak przeczuwałam, jak to będzie z żonką Sho <puszcza oczko w kierunku Sesivy ;p >
Elmirka2 - 2014-02-26, 16:52

Czy mi się wydaje, czy przypadkowo Ren jest w tym samym hotelu co Kyoko z Sho??
Sesiva - 2014-02-26, 19:57

Rena nie spotkają tak dobrze to nie ma :P
jessyxx - 2014-02-26, 20:03

Nie no bardziej prawdopodobne że Ren zobaczy ich w telewizji czy coś..
Sesiva - 2014-02-26, 20:25

zgadłaś, Jessyxx! ale na to też troche poczekacie :P do 6 rozdziału^^
jessyxx - 2014-02-26, 20:56

jestem wielka hłe hłe hłe :)
już nie moge się doczekać nowego rozdziału

<dopinguje krzycząc wniebogłosy i dla efektu tupiąc nogami i wymachując transparentem>
SESIVA DAJESZ DALEJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DAJESZ CZADU !!!!
CHCEMY WIĘCEJ !!!!!!!!!!!!!!! itd itp :P

Ognista - 2014-02-26, 21:18

No coz dolaczam sie do wiwatujacej:-P
jessyxx - 2014-02-26, 21:23

<Ognista i jessy skandują>
NIECH MOC BĘDZIE Z TOBĄ!!

Akatamaryna - 2014-02-26, 22:09

Przylaczam sie do skandowania o wiecej :-)
Elmirka2 - 2014-02-26, 22:24

Sesiva, masz już całkiem spore grono skandujących. Dołączam do niego. Połamania pióra życzę :)
Ognista - 2014-02-27, 09:35

Hihihihi
Sesiva - 2014-02-27, 10:46

ej spokojnie dziewczyny. mój mózg stwierdził ze pierwotna wersja 4 rozdziału mu sie nie podoba i tworzy ją jeszcze raz przy okazji wymyślając częśc 7 i oneshot ShoRen +18 xD wiec troche cierpliwości

ale bardzo dziekuje za doping ^^

Elmirka2 - 2014-02-27, 11:35

Sesiva, jesteś niesamowita. Aby ogarnąć to wszystko na raz, trzeba mieć łeb jak sklep (wybacz porównanie) :)
Wierzę w Ciebie i Twoje umiejętności. Trzymam kciuki :*

Ognista - 2014-02-27, 13:53

bedzie git i hit hehehehe
Sesiva - 2014-02-27, 18:52

Po prostu mój mózg stwierdził ze ilości shojo jakie w niego wtoczyłam by to wymyslać/pisać go przerastają i zarządał zimnych okładów z miziających sie bishów xD wiec jak to powiadają pornol z fabułą dobrny na wszystko, odblokowałam sie i jniedługo wrzucam rozdział :D
Ognista - 2014-02-28, 07:35

ooooooooooo :shock:
zamek1989 - 2014-02-28, 09:31

oooo nie mogę się doczekać hohohohohoh tyle opowiadań ostatnio na forum<ze szczęścia fruwa jak aniołek> moje serce sie tak raduje
Sesiva - 2014-02-28, 10:35

nie wiem czy twój komentarz, Ognista odbierać jako pozytywny czy negatywny ale mino to wrzucam kolejną część! hahaha. Tym razem bez telefonu do przyjaciela (tu puszczam oczko Akatamarynie) więc może być jeszcze gorzej niż wcześniej :P i po raz kolejny zmieniłam styl pisania. Tak już mam, nie na darmo za każdym razem podkreślam, że jestem beznadziejna :P
więc waringi po raz następny!
1. bohaterowie są occc
2. to jest żal , rzałoba i bul i tragedija ;)
3. za wszelakie błędy przepraszam
4. bede walczyć z rewolucją mózgu który przyłączył sie do ręki w buncie przeciwko pisania tych bzdur po uzyskaniu odpowiedniej motywacji ;)
5. mam nadzieje, że mimo wszystko sie spodoba oO (nadzieja umiera ostatnia)
bez dalszych przedłużeń:

Jedyne o czym myślał, kiedy planował ten podstęp, to ile miejsca w jej sercu ten kolo zajmuje. Nie tak dawno temu twierdziła, że niewiele, ale on po prostu wiedział, iż okłamuje zarówno siebie jak i jego. Wykorzystał więc okazje by się przekonać czy ma racje. Kyoko pod wieloma względami nic się nie zmieniła, tak łatwo wmanewrował ją w zostanie jego gosposią wrazie przegranej i tak samo bezproblemowo przekonał ją podstępem tego "zakładu". Przecież powinna wiedzieć, że cokolwiek zrobi to nie przyzna, że go zadowoliła, a jednak siedziała naprzeciwko niego w obłąkańczo seksownych ciuchach i makijażu broniąc tamtego. Nie był głupi, wiedział że to o Nim myślała gdy uśmiechała się do niego promiennie i głosem ociekającym lukrem wypowiadała "darling". Dopiero gdy usłyszał jej głos zorientował się, że od dłuższej chwili gapił się w nią nic nie jedząc.
-Smakuje Ci to?- zapytał wymachując trzymanym widelcem w kierunku jej potrawy próbując odwrócić jej uwagę od jego 'zawiechy'
-Chcesz spróbować?- zapytała z uśmiechem Kyoko, a Fuwa przytaknął, więc wzięła potrawę na widelec i nakarmiła nią go.
-I jak, smakuje Tobie, Shocchi?- zapytała się z uśmiechem dociekając lekko mrużac ciekawsko oczy
-Niezłe- odparł, po czym postanowił w duchu, że przetestuje ją niedługo jak daleko potrafi się posunąć dla Rena i zapytał
-Jak minęła podróż?-
Dziewczyna w odpowiedzi zrobiła nieszczęśliwą minę i oburzonym tonem stwierdziła
-Okropnie! Strasznie się dłużyła, myślałam nawet że nigdy nie dolecę-
-Czemu, jakieś opóźnienia były? - "zainteresował" się Fuwa
-Nie, nie- zaprzeczyła Kyoko unosząc palec do ust i mrugając porozumiewawczo okiem, kontynuowała
-Po prostu każda chwila z dala od Ciebie wydają się wiecznością- dokończyła z rozrabiającym uśmiechem, a Sho to słysząc zakrztusił się właśnie pitym napojem.
Dziewczyna zaaferowana wstała i poklepując Fuwę po plecach pochyliła się by lepiej widzieć jego twarz zatroskanym głosem spytała
-Wporządku, darling?-
Chłopak chwile kasłał, po czym otworzył oczy, które mimowolnie zamknął, a przed nimi zobaczył piersi Kyoko ulokowane w sugestywnie rozpiętej sukience. Momentalnie ponownie je zamknął myśląc, że ona po prostu z nim pogrywa, ale on nie da się tak łatwo przecież nabrać! Mruknął potwierdzająco w odpowiedzi co wystarczyło "żonie" by wróciła na swoje miejsce, a on utkwiwszy wzrok w talerzu zajadał się obiadem bez dalszego słowa. Dopiero gdy dojadł spojrzał w jej kierunku i zobaczył, że też kończy.
-Zamówić coś jeszcze?- zapytał
-Nie, wróćmy już na górę- odparła Kyoko ziewając dyskretnie. Kiedy wrócili do pokoju i zdjęli buty, dziewczyna uwiesiła się na nim zarzucając mu ręce na ramiona i wyszeptujac mu prosto do ucha
-Chodźmy już do łózka Shocchi-
-Dobrze- przytaknął Fuwa- Idź przygotuj kąpiel, a ja pościele łóżko i potem do Ciebie dołączę- dodał
-Będę czekać- odparała jego "żona" puszczając mu oczko i prowokująco kręcąc biodrami przez całą drogę do łazięki. Sho musiał strzelić sobie mentalnego policzka by oderwać od niej wzrok i udać sie do pokoju by posłać łóżko. Zaś Kyoko gdy weszła do łazienki puściła wodę do wanny, a następnie umyła zęby, zmyła makijaż i po dłuższym zastanowieniu zdjęła perukę. Wtedy też opuściła ją dusza Fuwy-san. Nagle spanikowana widmem rychłej wizyty Sho w łazience wzięła najszybszą kąpiel w całym swoim życiu gorączkowo próbując sobie wytłumaczyć niecodzienną ogładę tego Debila. Gdy zakończyła pośpieszną kąpiel ubrała się w wcześniej przygotowaną pidżamę, odkrywającą więcej niż zakrywającą, podkreśląjącą jakoby nowożeństwo państwa Fuwa i założyła perukę. Dopiero gdy staneła przed drzwiami ich sypialni dotarło do niej, że Sho się jeszcze nie pojawiła a przecież znając go nie przegapił by okazji, pomyślała Kyoko i z wachaniem położyła rękę na klamce
-Jestem Fuwa Kyoko, Fuwa-san. Za tymi drzwiami czeka na mnie mój, niech go piekło pochłonie, ukochany mąż- pomyślała zamykając oczy a gdy je otorzyła wraz z drzwiami na jej ustach tkwił delikatny uśmiech
-Dar..-zaczęła mówić gdy jej wzrok padł na Sho śpiącego na kołdrze w samym dole od dresu. Delikatnie prześwitująca przez zasłony poświata księżyca zmiękczała jego rysy i sprawiała, że jego blond włosy lśniły nadając mu wygląd pogrązonego we śnie księcia, odzienaego w królewskie dresy.
-Stój! Nie księcia lecz męża!- poprawiła się w myślach Kyoko znów wypadając z roli- i nie królewski lecz uroczy, tak- dodała znów mierząc Fuwe spojrzeniem- On od dzieciństwa miał "talent" do zasypiania zawsze i wszędzie- Uśmiechając się krzywo do swych wspomnień dziewczyna wyszarpała pościel spod Sho, wiedząc że go tym nie obudzi, lecz pochwili nakazała sobie spokój powtarzając w myślach
- Jestem Fuwa-san, Fuwa-san [...] - i w trakcie tej mantry okryła kołdrą "męża", poczym okrążyła łóżko i troche niepewnie wślizguje się pod pierzynę. Akcentując cały czas sobie w myślach,że jest "Fuwą-san" z wściekle bijącym sercem całuje Sho w czoło na dobranoc, po czym wykończona zmianą czasu i całym dniem grania sama zapada w sen



cdmn

Akatamaryna - 2014-02-28, 10:51

Jest progres! Jesteś coraz lepsza, Sesivo ;D Gratuluję! ;]

Hahah, telefon do przyjaciela xD Następnym razem zaserwuję Ci opcję "pół na pół", a na forum możesz jeszcze zastosować opcję "pytanie do publiczności" ;p

Czyżby nasza Kyoko zakochiwała się w Fuwie? ^^

Natsu genialnie go bajeruje!

Cóż mam jeszcze rzec? Powodzenia i oby tak dalej! ^^

Ognista - 2014-02-28, 10:56

:D
Elmirka2 - 2014-02-28, 10:57

Hej Sesiva, to było na prawdę świetne. Szkoda tylko, że takie krótkie. Ale nie szkodzi. Jeśli tylko będzie to oznaczało, że będziesz częściej wrzucała kawałki, to ja jestem całkowicie za :)
Co do zmiany formy pisania, to z tego co widzę, niezależnie od sposobu jakim piszesz, zawsze jest to świetne. Oby tak dalej i..... standardowo z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)

AskaSuzume - 2014-02-28, 12:28

super! twoje pomysły są coraz lepsze :D mam nadzieję, ze niedługo zaspokoisz naszą ciekawość co do ciągu dalszego ;)
Dahilia - 2014-02-28, 15:32

Piękne, tak mi się spodobało hihihihih ; p . Właśnie szkoda że tak krótko :/ . Czekam na dalszy ciąg ; p
Sesiva - 2014-02-28, 19:07

wybaczcie ze tak krótko ale to jest max moich możliwości pisarskich ^^ postaram sie was nie zawieść i jak najszybciej przelać kolejną cześć na papier, ale niczego nie obiecuje zeby nie czuć za dużej presji bo wtedy sie blokuje ;D

dziekuje za wsparcie wam wszystkim!

Elmirka2 - 2014-02-28, 20:37

Spokojnie Sesiva, tylko się nam nie blokuj ;) Jesteśmy (w miarę) cierpliwe i poczekamy ile będzie trzeba. Jednak..... wierzymy w Ciebie i Twoje umiejętności, dlatego.....
Spiesz się Kochana, bo przyjdę i Ci złoje skórę... :lol: ;-)

jessyxx - 2014-02-28, 20:52

chciałoby sie więcej
zaczyna się coraz to bardziej rozkręcać ..

Sesiva - 2014-03-03, 22:24

tym razem skorzystałam z opcji 50/50 u Aka-sensei :D
ostrzeżenia już powiniście znać, więc enjoy




Pierwsze co poczuł gdy się obudził to zapach roznoszący się po pokoju. Przez półprzymknięte drzwi sączyło się światło i różne dźwięki. Spojrzał na zegarek przy łóżku i uznając, że jeszcze sporo czasu do wyjścia postanowił wziąć prysznic. Po drodze do łazienki zahaczył o kuchnie, by sprawdzić źródło zapachu i hałasów. Kyoko majstrowała coś na patelni podśpiewując pod nosem. Uśmiech mimowolnie zagościł na jego twarzy, gdy wspomnienia nałożyły się na rzeczywistość.
-Tylko, że wtedy Tak nie wyglądała- pomyślał sunąc wzrokiem po zgrabnej sylwetce ukrytej za króciutką spódniczką z koronką u brzegu i zawiązywaną na szyji bluzką. Perukę tym razem związała w kucyk czarną wstążką. Zajęta gotowaniem nie zauważyła jego przybycia póki nie oplótł jej ramionami, kładąc głowę ma barku.
-Dobry, może odpuścimy sobie śniadanie i wrócimy do łóżka?- powiedział prosto do ucha Kyoko jedną ręką gładząc jej bok. "żona" położyła swoją dłoń na jego, splatając ich palce po czym odwróciła się do niego przodem niby przypadkiem zwiększając dystans ich dłoni od jej ciała. Na twarzy miała uśmiech potrafiący rozpuścić najtwardszy lodowiec, a Sho zaczął tracić grunt pod nogami kiedy mówiąc
-Skuszę się na to danie kiedy weźmiesz już prysznic- dotknęła drugą ręką jego twarzy i posunęła opuszkami palców po jego ustach. Rozplotła ich dłonie i lekko go popchnęła w kierunku łazienki. Uszedł machinalnie zaledwie paru kroków gdy dodała po "namyśle" wyginając sugestywnie brew
-Albo lepiej pójdę z Tobą i upewnię się czy wszystko dokładnie umyłeś-
-Chyba faktycznie powinnaś mi pomóc- odparł Fuwa i wtedy rozległ się alarm przeciwpożarowy, a z sufitu zalała ich woda. Spojrzeli zaskoczeni równocześnie na nią i na siebie i wybuchli śmiechem jak za dawnych lat.
-No i mamy swój prysznic- chichotał Fuwa
-Wspólny- podkreśliła Kyoko falując brwiami, po czym znowu wybuchli śmiechem. Do pokoju wleciał boy hotelowy w pełnym umundurowaniu dzierżąc gaśnice i wymachując ją spanikowany na prawo i lewo krzycząc
-Gdzie się pali?- ujrzawszy go "państwo" Fuwa praktycznie leżeli na podłodze turlając się ze śmiechu, ale szybko odzyskali rezon, równocześnie zakładając maskę "dostojeństwa".
-Śniadanie się trochę przypaliło- powiedziała Kyoko
-Sytuacja już opanowana- dodał Sho. Uspokojony pracownik hotelu nakazał im następnym razem bardziej uważać i zaprosił na śniadanie do restauracji na dole i wyszedł. Spojrzeli po sobie, ale "czar" już prysł.
- To ja idę pod ten prysznic- mruknął nagle zakłopotany Fuwa i udał się do łazięki
- A ja się przebrać- zrejtowała do sypialni Kyoko. Niedługo później obaj byli gotowi i udali się do taksówki by ich zawiozła na miejsce
**New York, Radio City Music Hall**
Ich wejście do przebieralni, którą im wyznaczyli organizatorzy, natychmiast zostało zauważone przez Mimori, która z szeroko otwartymi ramionami rzuciła się w kierunku Fuwy z okrzykiem
-Sho-chan! Obiecałeś Mimori-chan pocałunek!- Lecz nie pokonała nawet połowy dystansu, gdy stanęła nagle unieruchomiona demonami Kyoko.
-Pocałunek?- powtórzyła lodowatym tonem obniżając temperaturę w pomieszczeniu o paręnaście stopni, z ułamku sekundy na ułamek robiło się coraz zimniej. Shoko i Haruki-san siedziały oniemiałe w fotelach niejasno kojarząc tą morderczą aurę, która wyciekała z dziewczyny. Shoko widziała już wiele wcieleń Kyoko, ale ta była jeszcze inna niż poprzednie. Przede wszystkim "dawna" przyjaciółka Fuwy nie ubierała się tak wyzywająco. Zawiązywany czerwoną tasiemką na piersiach czarny top podkreślał biust i odsłaniał pępek w którym miała kolczyk w kształcie róży, zaś zaczynająca się na biodrach spódniczka w czarno-czerwone falbanki ładnie eksponowała firugę i nogi dziewczyny.
-Kiedy to było?- zapytała Kyoko wysyłając w kierunku skamieniałej ze strachu dziewczyny jeszcze parę demonów
-Kiedy? Kiedy?- dopytywały się one, szeptając między sobą sposoby na "śmierć" ofiary
owijając się szczelnie wokół Mimori
-W..w.. kwietniu - wyjąkała z ledwością. Blondynka rzuciła złe spojrzenie Fuwie, ale równocześnie temperatura zaczęła się podnosić, a nastrój zmieniać z chwili na chwilę.
-Shocchi, głuptasie, zapomniałeś im powiedzieć- spytała się Kyoko już cała w uśmiechach
- O czym?- zapytała się Haruki-san coraz mniej rozumiejąc z całej sytuacji
- Widzicie- zaczęła zarzucając rękę przez ramię Fuwy i przyciskając go do siebie
- Ja i on- kontynuowała pokazując palcem
- Jesteśmy- zawiesiła teatralnie głos- małżeństwem
- Co? Ale, jak to się stało?- ździwiła się Shoko, co wywołało pobłażliwy uśmiech na twarzy Kyoko
- To proste, zapytał mnie, a ja się zgodziłam- odparła jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Chwila, chwila, czy ona nie chciała by nikt się nie dowiedział?- pytał się Fuwa w myślach zszokowany całą sytuacją. Nagle dopadło go olśnienie
-Tylko On nie miał się nie dowiedzieć, reszta dla niej nie ma znaczenia... pewnie chce żebym teraz zaprzeczył i przegrał, niedoczekanie!- jego rozmyślania przerwały mu słowa menager
- Jednak ją odzyskałeś, Sho-
-Nigdy jej nie straciłem- odparł z wyższością licząc na jakąś reakcje ze strony "żony". Ta nie skomentowała tego i uwolniła Mimori od demonów, ta padła rozdygotana na podłogę.
-Egh, więc skoro już wszystko wiadomo, zaczynamy?- starała się zamknąć temat Haruki-san, postanowując później się wypytać o szczegóły Sho
-Hai~- odparli chórem i zaczęli się szykować do występu na scenie.

cdmn

Akatamaryna - 2014-03-03, 22:33

Aka-sensei udziela aprobaty ;) rozdzial swietny, bardzo mi sie spodobal otyw z prysznicem ^^ tylko Kyoko pownna czasem w myslach jednak zaznaczyc, ze nie robi tego z przyjemnoscia ;)
I podobala mi sie koncowka, gdy powiedzial ''nigdy jej nie stracilem''. To bylo epickie ^^

zamek1989 - 2014-03-03, 22:34

Super opowiadanie ale nie mogę zdierżyć Shoo;/
Elmirka2 - 2014-03-03, 23:16

To było Git. Co prawda nie jestem zwolenniczką cichego przyzwolenia Kyoko na poufałość Fuwy, ale jednocześnie jestem bardzo ciekawa jak to się wszystko dalej rozwinie. Pisz Sesiva, pisz, bo ja czekam z utęsknieniem :)
Akatamaryna - 2014-03-03, 23:31

Ja czekam na Rena ^^
Sesiva - 2014-03-04, 02:42

Czyli lepiej by było, gdyby jak ją obioł najpierw się spieła/troche spanikowała a potem dopiero wymyśliła ten manewr z ręką?
czy jakoś tak?

Dahilia - 2014-03-04, 07:19

Boskie ; p. Czekam na ciąg dalszy. Masz racje akatamaryna mi się też spodobało z tym jego tekstem. Taki cwaniaczek hehehe, zachował się on hehehehehe ; p
Akatamaryna - 2014-03-04, 16:05

Sesiva - tak, o cos takiego chodzi. Bo wszakze Kyoko nienawidzi Sho :-)
AskaSuzume - 2014-03-04, 18:49

no cóż to się dzieje! :shock: ale tak jak Aka - czekam na wejście Rena!! bo to dopiero coś czuję, że akcja się rozkręci... :mrgreen:
Sesiva - 2014-03-04, 23:08

Kyoko nienawidzi Sho, naprawdę? w mandze wogóle tego nie widać! xD
hehehe

a na poważnie mam w planach napisanie rozdziału które tłumaczy takie a nie inne zachowanie Mogami... tylko nie wiem czy mi wyjdzie

do tej pory zrzucałam wszystko na jej umiejetności aktorskie, jestem okrutna ne? xD

Akatamaryna - 2014-03-05, 00:13

Sesivo, jestem Twoją sensejką (to sie w ogole odmienia?!), wiec nie musisz mi dziekowac za to, ze Cie uswiadomilam, ze Kyoko nienawidzi Sho. Moglas przypadkowo ominac taki szczegol ;p Uswiadamianie to zakres moich obowiazkow ;)
(Hahahahahah xD)

Jak cos, wal w dym! Albo jak w dym ;) wiesz o co chodzi ^^

Elmirka2 - 2014-03-05, 07:48

Sesiva, Kiedy można się spodziewać ciągu dalszego? Bo skręca mnie już strasznie, a że tęsknię za Renem i Yashiro, to z niecierpliwością czekam na wkroczenie ich na scenę. Mam nadzieję, że że akcja teraz coraz bardziej będzie nabierała pikanterii. Buziaczki :*
Sesiva - 2014-03-05, 09:52

pytasz kiedy? trudno powiedzieć, przykro mi :) fabuła niby jest, dialogów wersji pare też ale żadna mi sie nie podoba xD ręką niewspółparcuje. No i postać Rena jest trudna...
Sesiva - 2014-03-10, 13:18

połowa już jest, jeszcze tylko druga i publikuje.

pisze żebyście sobie nie myślały że to porzuciłam ^^


ile to zajmie? któż to wie...


wena to kapryśne zwierze... <npnm>

Akatamaryna - 2014-03-10, 21:19

Ja trzymam kciuki ^^
Black_Ann_13 - 2014-03-18, 19:37

Będziemy czekać cierpliwie ^^ :P
Elmirka2 - 2014-03-18, 21:00

Fakt, będziemy czekać - nie mamy innego wyboru ;)
Życzę Ci powodzenia i...weny oczywiście :)

Sesiva - 2014-03-19, 03:45

na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że to z 6 wersja, a Ren mi nie wychodził więc ograniczyłam jego udział w tym rozdziale do minimum :P ;_;
Kolejny raz zmieniam styl zapisu, może kiedyś podejme heroiczną walke łączącą wszystkie rozdziały pod tym względem i pod względem spójności fabularnej, ale to pewnie dopiero jak to zakończę :D :D <npnm>
ostrzeżeń dawno nie przypominałam, a po coś je pisałam, so:
1. bohaterowie są occcc
2. jestem absolutnie beznadziejna jeżeli chodzi o te klocki
3. za wszelkie błędy językowe bardzo przepraszam

mam złudne nadzieje że sie jednak spodoba ;_;

Niecierpliwie czekałam aż makijażystki skończą swoją pracę.
-Ile to może trwać?- zastanawiałam się. Mi malowanie się zajmuje góra 15 minut, a te bawią się moją twarzą przechylając ją to w tą to w tamtą stronę od dobrych 40 minut.
-Już- wkońcu stwierdziła jedna z nich uwalniając mnie od ich nachalnych rąk. Otworzyłam nieśpiesznie oczy wpatrywując się uważnie w me odbicie. Musiałam z niechęcią stwierdzić, że odwaliły kawał dobrej roboty. Znowu przypominałam anielice z lekko falującymi włosami do ziemi, w prostej długiej białej sukience z głębokim dekoltem i naszyjnikiem z błękitnym niebieskim kamieniem, który chyba miał być diamentem a był niestety tylko szkiełkiem. Żałosne. Wpatrywałam się w lustro czy wszystko napewno gra. Zawsze wolałam sama się przygotowywać do występów, lecz tym razem nie miałam wyboru,byłam za granicą, więc me pomocnice nie znały za dobrze japońskiego. Żałosne- skwitowałam. Nie widząc żadnych uchybień gestem dłoni odprawiłam makijażystki po czym sama wyszłam zza kotary, która oddzielała mnie od wspólnej przebieralni. W rzeczywistości to nie makeup mnie tak denerwował lecz fakt, iż na scenie będę musiała "udusić" Shocchiego. To będzie nasze pierwsze wspólne wstąpienie po ślubie i od razu takie tragiczne.
-Czy zdołam go "zbić"?- zastanawiałam się jeszcze wkraczając do pokoju. Tam Sho pochylał się w swym przebraniu demona ku mojej anielej przyjaciółce, Mimori. Szeptał jej coś na ucho opierając swe palce ozdobione długimi paznokciami o jej ramię. Widząc to momentalnie przestałam mieć wątpliwości.
-Ten beznadziejny kobieciarz zginie!!- krzyknęły moje demony wyrywając "Fuwę-san" zemnie i zaczynając krążyć niespokojnie wokół mnie oczekując poleceń. Niebędąc chroniona osobowością "żonki" zaczęłam się bać. Bać, że moje zachowanie mnie zdradzi, poślę swoje demony na rzeź i sprawię iż Sho wygra, a tym samym wyśle pamiętne nagranie Tsuruga-san`owi. Myśli wirowały w mej głowie, doprowadzając mnie na krawędź szaleństwa lecz w tej chwili do poczekalni wbił techniczny prosząc nas na scenę. Dziękowałam niebiosom za to wybawienie, ale mimochodem krocząc za Fuwą ku milionom reflektorów i widzów me rozmyślania uciekły ku przeszłości.
-Jak to się stało, że znowu muszę z Nim współpracować?!-
-Rozdarłam jego komentarz, na kolorowej papeterii, na strzępy, lecz zostawiłam oficjalne zaproszenie od Dark Queen Records -przypominałam sobie stojąc w pewnej odległości od sceny, gdzie spiker otwierał gale wręczania nagród- następnie udałam sie do gabinetu prezesa by sie dowiedzieć jakie zadanie ma dla Love me. Musiałam chwile czekać w poczekalni starając sie nie myśleć o BakaSho lecz mi to zupełnie nie wychodziło. Łaziłam wtedy od ściany do ściany niespokojnie, corusz zmieniając kierunek chodu. Pewnie gdyby był ktoś jeszcze w niej to bym starała się usiąść, ale nikogo nie było, więc krążyłam niczym niespokojny duch. Wkońcu przyszedł Sebastian zapraszając mnie do gabinetu prezesa. Takarada tym razem był ubrany w smoking z żabotem, połyskujące lakierki i białą perukę. Skojarzyło mi się to z czasami Ludwika XIV z francji, a to dlatego, że na kursie aktorskim mieliśmy historie peruk. Prezes siedział w fotelu leniwie kręcąc kieliszkiem czerwonego wina i patrząc w jego szkarłatną toń wpierw nie zauważając nawet mojego przybycia.
-Prezesie?- nieśmiało zwróciłam jego uwagę na siebie zauważając, że do całości przebrania dobrał też niebieskie soczewki.
-Witaj Mogami-kun- przywitał się odstawiając kieliszek na stół lecz cały czas patrząc w jego kierunku jakby tęsknie
-Eto- zaczełam niepewnie
-Dostałam od pana maila, że ma pan zadanie dla love me- dokończyłam niewiedząc zabardzo gdzie sie podziać
-Usiądź- wskazał Lory mi miejsce, więc posłusznie usiadłam oczekując odpowiedzi
-Pytasz mnie co to za zadanie więc pewnie nie otrzymałaś koperty- dodał Takarada powodując wybuch mych demonów na słowo "koperta" odrazu przypominając mi jej zawartość, która tak rozpaczliwie próbowałam zapomnieć.
-Dostałam koperte ....- zaczełam złowrogim głosem mając zamiar powiedzieć od kogo i co na ten temat myśle, ale Lory odparł przerywając mi.
-Więc wszystko powinno być jasne-. Moja mina musiała mu dobitnie stwierdzić, że nie jest to dla mnie takie jasne więc po wzięciu głębokiego oddechu zapytał.
-Pamiętasz co sie stało kiedy ostatnio wystąpiłaś wraz z Fuwą na ekranie?-
Doskonale pamiętałam moje zagubienie w nienawiści, uczuciach i pragnieniu by go zniszczyć. Uratowała mnie wtedy Moko-san.
-Pamiętam- odparłam grobowym tonem, myśląc o największych upokorzeniach tamtych chwil.
-Jeżeli niedługo potem otrzymałaś rolę Mio, pomyśl co dla Ciebie jako aktorki może dokonać wystapienie na żywo dla całego świata- Lory przemówił spokojnie i sensownie. I miał racje co musiałam z niechęcią przyznać. Występ z tym Debilem ruszył lawine propozycji gry w japoni, a jeżeli zagram poza jej granicami? Może nawet Hollywood się zainteresuje i tym samym pokonam tego kretyna? Snułam rózne wizje, nagle uświadamiając sobie, że prezes oczekuje odpowiedzi.
-Zrobie to- postanowiłam, wkońcu to było zaledwie pare godzin, max dzień w towarzystwie najwiekszego kretyna jakiego nosiła ziemia, a potem kto wie, może i nawet Hollywood. Niewiedziałam wtedy, że dam sie porobić jak dziecko zgadzając się na małżeństwo z BakaSho. Niebyło by to aż tak tagiczne, gdyby tego nienagrał ani niezagroził że wyśle nagranie Tsurudze.

https://www.youtube.com/watch?v=S5DvKh9rRSg
W trakcie gry ponownie myślałam o Moko. Wiedziałam, ze za szybko nie wróce do "fuwy-san", a jako ktoś inny niezdołałabym zagrać tego dobrze. Wyszło jednak lepiej niż się obawiałam i publika szalała pod sceną udowadniając mi, że jeszcze mi daleko do poziomu BakaSho. Kiedy "wydusiłam" tego drania a potem kawałek sie skończył techniczny poinformował nas, ze mamy jakies 10 minut na przebranie się, a potem odbędzie się wywiad z nami w formie psuedo talk-show. Publiczność będzie niby mogła zadawać nam pytania, ale tak naprawde wszystko będzie ustawiane. Zaczełam się znowu bać. Demony pragneły krwi, ja pragnełam zemsty, a razem pragneliśmy widzieć przegraną Fuwy. Znowu pod pieczą makijażystek dawałam im instrukcje by mnie umalowały w stylu "Natsu". Ten typ makeupu pasował do "Fuwy-san" w którą musiałam się znowu przeistoczyć jeżeli miałam wygrać.Nieważne, że będe musiała odrzucić to co czuje, nieważne co będe musiała zrobić ponieważ najważniejszy był Ren. Z każdym kolejnym ruchem pędzla i elementem stroju stawałam sie kobietą, która bierze co chce na jej zasadach, przy okazji podpuszczając swojego "męża", którego traktowała jak swoją zabawkę. Stałam się. Kiedy znowu przyszedł po nas pomagier chwycilam Shocchiego pod ramię i tak wszedliśmy w blask fleszy i reflektorów uśmiechając sie pogodnie ale tajemniczo. Pozwoliłam darling pierwszemu zając miejsce poczym usiadłam tuż obok niego lekko wtulając sie w jego bok, dając do zrozumienia szerszej publicznosci, że jest tylko mój. Czułam na sobienienawistne, zaciekawione i niedowierzające spojrzenia. Niemiałam się czego obawiać, ze wszystkich nich, darling wybrał właśnie mnie. Mimori usiadła obok, a Haruki i Shoko na fotelach po bokach jako osoby uczestniczące w projekcie ale nie bedące na pierwszym planie. Prezenter nie wyróżniajacy się nieczym spośród tysiąca takich jak on w garniturze i z przyklejonym usmiechem powitał nas w imieniu całej publiczności etc etc. Dopóki niezaczął zadawać pytań słuchałam go jednym uchem.
-Kiedy natępna płyta?- zadał standartowe pytanie, a Shocchi z swym firmowym (zarozumiałym- dop.aut) uśmiechem odpowiedziala to i na szereg bzdurnych pytań. Nikt, powtarzam nikt, niezaintersowal się otwarcie czemu tak blisko siebie siedzimy. Postanowiłam to zmienić. Nie lubiłam jak sie mnie ignoruje. Co to, to nie. Oj nie. Przykojenym pytaniu jaki ma zamiar nagrać kolejny teledysk przeniosłam się na kolana Sho przerzucając ręcę przez jego ramiona odpowiadajac za niego
-Następny teledysk zagramy znowu razem- prezenter na chwile stracił mowę, bo co innego gdy piekna dziewczyna siedzi obok, a co innego kiedy siedzi na tobie.
- Eto, to może goście z sudio mają jakies pytania?- zapytał kierujac kamere na statystów grajacych publiczność, z której niektóry podnoscił rękę
- To może pan- wskazał "przypadkowego" widza
***
Ta właśnie scene ujrzał Yashiro kiedy z nudów przeskakiwał z kanału na kanał. Pewnie znowu by go zmienił gdyby w dziewczynie ktróra oplatała ramionami Fuwe nie było czegoś znajomego. Praca kamery znów się zmieniła i ponownie pokazywała Sho i przyklejoną do niego blondynkę oczekującego na pytanie. Niebyło by w tym nic dziwnego gdyby nie napis, który sie podnimi pojawił po angielsku i troche niżej w kakatanie. Nanokura Mimori, Fuwa Sho, Fuwa Kyoko. Na ich widok Yukitaka zakrztusił sie i oblewał sie pitą herbatą i momentalie udał sie do łazięki przebrać.Dokładnie ten moment gdy Yashiro siedział w łazience, a na ekranie Sho, Kyoko i Mimori odpowiadali naprzemian na pytania,a przednimi widniało jak sie nazywają wybrał Tsuruga Ren by poszukać swego menagera w salonie. Sam widok Sho, blondynki i Mimori niezrobił by na niż żadnego wrażenia, może by się jedynie zastanawiał czemu Yukitaka miałby oglądać wyeiad z tym muzykiem od siedmiu boleści. Może by nawet szukał dla niego usprawiedliwienia, typu że oglądał co innego, a potem się zmieniło w ten bełkot dla mas kiedy udał sie do łazięki. Szum wody uderzał w jego umysł z oddali jakby niedobiegał on zza ściany a z bardzo daleka.Dźwięk, zapachy, sama świadomość istnienia gineła w nim na widok tych kilku liter na ekranie.
- Wybacz ale kocham kogoś innego- rzekł głos Kyoko z jego wspomnień
- Kogoś innego- powtarzał nieznośnym szept, który jako jedyny sie ostał kiedy ujrzał "Fuwa Kyoko" w tv i rozpoznał w niej tą Kyoko.
- Innego- podkreślał, wtedy dając mu złudną nadzieje, która teraz roztrzaskała się w drobny mak wraz z jego sercem, jego umysłem i jego ja. Nieczuł już nic, nie widział ani nie słyszał. Pogrążył się w odchłani beznadzieji, kiedy ręka menagera spoczeła na jego ramieniu
-Ren?- jakby niepewnie zwrócił sie do niego Yashiro. Tsururga nie reagował nawet dlugo po zniknięciu "państwa Fuwa" z ekranu, a Yukitaka cały czas próbował do niego jakoś dotrzeć.
-Przecież to nie musiała być ta Kyoko- chwytał sie róznych desk ratunku
-To była ona- odparł zachrypniętym głosem Ren
-Więc, więc... może nie robiła tego z własnej woli- był bliski prawdy Yashiro
-Uśmiechała się- ledwo odpowiedział Tsuruga
-Zmusił ją- dociekał menager, ale Ren już nieodpowiedział, zamknął swoje uczucia do tej dziewczyny głeboko w odchłani świadomości, tam gdzie Kuona.
- O 13 musimy być w lme, chodź- rzekł wypranym z emocji głosem Ren, a Yukitaka wolal z nim teraz niedyskutować, ostatni raz przed zgaszeniem tv spojrzal na ekran gdzie puszczali dalszą część gali
- Co ci strzeliło do głowy, Kyoko?!-zastanawiał sie udając się za Renem do samochodu
***
-Dobrze poszło- ucieszyła się Shoko, która miała obawy, że demony Kyoko rozwalą nie tylko występ ale też talk-show. Przecież za każdym razem jak sie widzieli roznosiła wszystko z powierzchni ziemi, kto by przypuszczał ze będzie taka spokojna.
-Chyba faktycznie sie pogodzili- dumała ciesząc się z szczęścia swojego podopiecznego.
-Nawet lepiej niż dobrze - ekstytowała się Mimori skacząc wokół muzyka- prawda Sho-chan?
Kyoko obdażyła ją zimnym spojrzeniem, wiec zaprzestała plonsów i czym prędzej opuściła pomieszczenie bojąc się powtórki sprzed paru godzin.
Haruki uściskała rekę pozostałym poczym zwróciła się do Sho
- Widzimy się na miejscu Sho, przygotuje wszystko wraz z ekipą i edziemy czekać-
-Mhm- mruknął w odpowiedzi Fuwa, a Haruki opuściła przebieralnie.
-Powinneś wrócić do hotelu i chodź troche odpocząć- nagannym tonem rzekła Shoko
-Okej, okej- momentalnie się poddal Sho niechać słuchać marudzeń swojej menager
-Idziesz?- zapytał "żonki" kierując sie do wyjścia
-Idę- odparła ona mając zamiar dokładnie wypytać Shocchiego o co chodzi


next rozdział "ostatni dzień z życia żonki" w fazie produkcyjnej ;)

Tessa - 2014-03-19, 06:40

no ciekawie ciekawie... moim zdaniem troszkę za mało furii Rena ale to tylko moje zdanie :) ogólnie mi sie podobało :* i ciekawi mnie co będzie dalej :D
jessyxx - 2014-03-19, 09:50

No faktycznie Ren mnie trochę rozczararował tak jakoś czuję że będzie źle.. znaczy wynikną duże problemy...
AskaSuzume - 2014-03-19, 11:23

ja się boję co to będzie jak Kyoko spotka Rena po zakończeniu "Fuwy-san"... oj, cos czuję, że wszystko dookoła będzie latać... :-?
Elmirka2 - 2014-03-19, 13:13

Ja myślę, że teraz Ren popadnie w swoisty letarg emocjonalny. Został zraniony bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego też teraz jedynym celem w jego życiu będzie praca. Natomiast Kyoko wypadła nie tylko z łask, ale też z jego życia. Teraz Ren prawdopodobnie będzie ją ignorował, więc wątpię również, aby cokolwiek latało. Tu po prostu nie ma już nic...

Ogólnie rozdział mi się podobał i ciekawa jestem ciągu dalszego tej historii.
Jednak to nie Ren, a Kyoko mnie tutaj rozczarowuje. Nie tylko bezsensownie i naiwnie dała się wciągnąć w całą sytuację z Sho, ale również świadomie dalej ciągnie tą farsę. Gdyby na niego nie wlazła przed kamerami, łatwiej byłoby jej to wszystko wytłumaczyć Renowi. Skoro w czasie nagrywania programu nie była "zoną" Sho, a Kyoko, to nie powinna tak daleko się posuwać w swoim zachowaniu. Ta strona Kyoko wybitnie mi nie leży :(

Akatamaryna - 2014-03-19, 14:16

Ułaaa ^^
Świetne! Tylko dlaczego Kyoko tak sie do niego lepiła? x.x
A a malomównośc Rena troszkę... przeraża.

Dahilia - 2014-03-19, 15:32

Moim zdaniem Ren był tutaj dobry ponieważ nie wyobrażam sobie że gdybym była facetem i kochała jakąś kobietę i widząc w telewizji że ma nazwisko innego mężczyzny to też bym tak zareagowała. Ale jestem ciekawa jak to zrobisz sesiva ponieważ możesz znaleźć się w martwym punkcie jeżeli chodzi o Kyoko i Rena.

Ogólnie rozdział bardzo mi się podobał czekam na ciąg dalszy ; p

Sesiva - 2014-03-19, 19:18

Elmirka2 napisał/a:
Skoro w czasie nagrywania programu nie była "zoną" Sho, a Kyoko, to nie powinna tak daleko się posuwać w swoim zachowaniu.


w trakcie programu była już "Fuwa-san" od słów 'Stałam się'.

ogólnie chciałam pokazać więcej Rena, ale mi nie wychodził zupełnie, więc postanowiłam tylko pokazać że to widział i jechać z fabułą dalej. Nie martwcie się bedzie go wiecej.

Dahilia napisał/a:
Ale jestem ciekawa jak to zrobisz sesiva ponieważ możesz znaleźć się w martwym punkcie jeżeli chodzi o Kyoko i Rena.


nikt nie powiedzial ze mam zamiar szybko ich połączyć :P

Dahilia - 2014-03-19, 19:53

Nie wątpię w to przez to co zobaczył Ren ; p
Elmirka2 - 2014-03-19, 19:55

Och Sesiva, jesteś bardzo okrutna dla Rena... :P
Mam nadzieję, że nie dotrzesz do tego martwego punktu :)

AskaSuzume - 2014-03-19, 22:10

matko...ostatnio wszystkie męczą biednego Rena...chyba muszę wziąć dupcie w troki i skończyć TTL i wrzucić coś swojego...chociaż ostatnio w oneshocie też go torturowałam...hm...no na prawdę biedy ten nasz Ren jest... :-/
Elmirka2 - 2014-03-19, 22:51

Spokojnie Asiu, nawet dla Rena przyjdą lepsze czasy. Wciąż jest jeszcze wiele nie opublikowanych, czy wręcz nie napisanych opowiadań. Na pewno Ren w ostatecznym rozrachunku wygra z własnym sobą i z przeznaczeniem. W końcu już raz to powiedział (że choćby miał walczyć z samym Bogiem, to nie odpuści), że za wszelką cenę będzie z Kyoko.
zamek1989 - 2014-03-20, 00:53

czekam na dalsza cześć:)
Sesiva - 2014-03-20, 07:09

Elmirka2 napisał/a:
Och Sesiva, jesteś bardzo okrutna dla Rena... :P
Mam nadzieję, że nie dotrzesz do tego martwego punktu :)


no za szybko tego nie planuje, a torturować go bedę! muhahaha
nie nadarmo pisałam Aka-sensei na pw, ze jak uda mi sie to napisać to mnie tu zagryziecie :P
z 2-3 nastepne rozdziały Ren sie raczej nie pojawi, chyba ze moja wena stwierdzi inaczej
w sumie mozna powiedzieć ze to dobra wiadomosć ze w głowie mam 7,8 i początek 9 cześci, ne? ^^
7 pojawi sie kiedy tylko dojde do porozumienia sama ze sobą która wersja wydarzeń jest bardziej prawdopodobna, moze w nastepne wolne w pracy do tego przysiąde, bo moja galopujaca wyobraźnia pracuje już na 9 rodziałem, zamiast skupić sie na tym obecnym (jak zwykle)...
no cóż zaczełam pisać mając tylko 4 częsci w głowie i tak nieźle mi idzie :D :D

Elmirka2 - 2014-03-20, 11:29

Sesiva, z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń i... jak dla mnie to możesz opublikować obydwie wersje rozdz. 7 :D Wtedy na pewno wprowadzisz duuuuuże zamieszanie :)
Sesiva - 2014-03-20, 19:49

cóż po tej naciąganej 6 części, wole żeby 7 była bardziej prawdopodobna :P co za tym idzie musze ja dopracować ^^
Elmirka2 - 2014-03-20, 20:05

Niezależnie jaka będzie Twoja decyzja, wierzę, że będzie ona najlepsza. Liczę na Ciebie. Na pewno będzie świetna :)
Sesiva - 2014-03-21, 07:32

dziękuje za wiare we mnie :) postaram sie nie zawieść
Sesiva - 2014-03-22, 11:18

jutro będzie rozdział. musze go z zeszytu przepisac i poprawić jak najwięcej błędów, a dzisiaj już się z tym nie wyrobie.

może mnie zabijecie za to co zrobie ale inaczej nie bedzie zabawy ^^ haha
kolejny rozdział już w fazie produkcyjnej, z pomoca Aka-sensei sie tworzy :D

Akatamaryna - 2014-03-22, 18:52

Jeeeej ^^
Sprawdz PW ;)

Elmirka2 - 2014-03-22, 19:36

Hmmm, Tygrysku!!! Czy Ty mnie zdradzasz z Sesivą?? To z kim jeszcze???? Jestem zazdrosna!!

Sesiva, pisz, pisz oby jak najwięcej. Czekam z niecierpliwością. Powodzenia :)

Akatamaryna - 2014-03-22, 20:57

Jeszcze z Tessą ;p
Poza tym ja jestem sempajką Sesivy! ^.^ Muszę o nią dbać ;)
To ja ostatnio poczułam się samotna! I jestem zazdrosna! ;p Ciebie ni widu, ni słychu, Elmirko ;p

Elmirka2 - 2014-03-22, 21:13

Jak to ni widu, nie słychu? Przecież ja wciąż przy kompie siedze... poza tym teraz trochę bardziej skupiam się na moim opo

Ale Ty też milczysz. Pisałam do Ciebie kilkakrotnie, a Ty nic :(
Oj kiciuś, bo Ci skórkę przetrzepię jak mnie będziesz zdradzać!!!!! :D

Sesiva - 2014-03-23, 10:07

Rdział dedykuje Elmirce i nie martw sie , z Aka-sensei łączą mnie wyłącznie platoniczne interesy :P

Jak zwykle jestem wredna. Przy tej części żałowałam ze pisze Shojo max pegi 14 ^^ no ale skoro to nie jedyny-słuszny-paring to pewnie mi wybaczycie brak pikatniejszych scen ;D stwierdziłam też że gra nie gra i occc nie occc pewne rzeczy sie za szybko nie wydarzą chodźbym nawet bardzo chciała ;) dobra miłej lektury bo zaczne zaraz spojlerować :P



Wrócili do pokoju hotelowego i ściągali buty gdy rozległ sie odgłos burczenia w brzuchu. Spojrzeli na siebie zaskoczeni i parskneli śmiechem.
- Zamówić coś do pokoju, czy schodzimy na dół?- zapytała się Kyoko
- Zamów, padam z nóg- odpowiedział Fuwa, wylądował w poprzek kanapy z głośnym westchnieciem i zamyknął oczy. Kyoko zamówiła przez telefon dwa dania dnia i sok do popicia
- Będą za jakieś 10 minut- powiedziała podchodząc do muzyka
- Mhm- mruknął w odpowiedzi Sho nieotwierajac oczu. Dziewczyna przyklękła przy kanapie i zaczeła sie bawić włosami Fuwy mówiąc cicho
-Shocchi-
-Hm?-
-Nie wygodniej by Ci było na łóżku?- Coś w głosie blondynki zmusiło ociężałe oko Sho do otwarcia się. Spojrzał na nią z leniwym zainteresowaniem. Dziewczyna przez chwilkę bawiła się jego włosami poczym przejechała palcami po policzkach lekko je gładząc. Jej dotyk był przyjemnie releksacyjny i pod jego wpływem ponownie zamknął ciężką powieke. Nie widział, ale poczuł jak jedna z dłoni opuszcza jego twarz. Cichy zgrzyt zamka jego ciemnoniebieskiego bezrękawnika zmusił go do otwarcia oczu i spojrzenia z mimowolnym niedowierzaniam na "żonę", ta niezrażona jego wzrokiem kontynuowała powolne rozpinanie ubrania już dwoma rękami mówiąc
-Pomyślałam, że Tobie pomoge darling.-
Niezdązył opowiedziedzieć, gdy z poprzedzającym go pukaniem wszedł boy hotelowy wioząc stół z zamowieniem. Widząc, że goście są "zajęci" wycofał się szybko mówiąc na odchodne smacznego. Jego przybycie zostało początkowo zignorowane przez Kyoko, która cały czas dobierała się do "męża". Dopiero gdy chwycił ją za dłonie zaprzestała czynności mówiąc cierpnietniczo
-Odkąd tu przyjechaliśmy nie mieliśmy czasu dla siebie~-
-Najpierw coś zjedzmy- odparł siląc sie na normalny ton głosu i chciał wstać z kanapy lecz dziewczyna ponownie go do niej przycisneła. Posłał jej zeźlone spojrzenie, a ona uśmiechneła sie łobuziarsko.
-Kyoko- zaczął złowrogo, ale dalsza częśc jego wypowiedzi zgineła w kolejnym burknięciu żołądka. Asystowany przez śmiech "żonki" został wkońvu uwolniony i mógł zacząć jeść. Siedziała naprzeciw niemu z błąkającym sie uśmiechem w kącikach ust przysparzajac go o dejavu, wyglądała jakby sie świetnie bawiła doprowadzając go na krawędź szaleństwa. Jedząc postanowił wytrącić ją jakoś z roli. Chwile dumał jak to zrobić, gdy spojrzał na zegarek i usłyszał pytanie, napadło go nagłe olśnienie.
-O co chodziło Haruki?- zapytała sie
-A co zazdrosna?- odbił pytanie szerząc sie w duchu jak głupi do sera. Kyoko wydeła wargi niczym obrażone dziecko. Widząc to Fuwa sie nie opanował i parsknął ale odpowiedział, bo gra trwała dalej.
-Jutro z rana mam samolot do kaliforni, gdzie rozpocznie sie nowa dwutygodniowa trasa koncertowa-
-Powinniśmy więc jakoś wykorzystać ten czas który nam pozostał- oparła wyginając sugestywnie brew kończąc jedzenie.
-Masz racje- odparł z sugestywnym uśmiechem, poczym dodał- mam coś zreszta dla Ciebie
-Naprawdę? co takiego?- zapytała zaciekawiona
-Chodź to Ci pokaże- opowiedział Fuwa wyciągając dłoń w kierunku "żonki", ta przyjeła ja bezwachania i dała sie zaprowadzić do sypialni.
-Zamknij oczy- poprosił, a ona momentalnie to zrobiła. Słyszała jak grzebie chwile w swoich rzeczach poczym poczuła jak wręcza jej coś podłużnego.
-Zasłuzyłaś- powiedział prosto w jej ucho, a jego ciepły oddech mile łaskotał dziewczyne po karku. Czuła rozsnące podeekstytowanie na myśl co to takiego moze być, trwało to zaledwie kilka secund, a gdy Sho sie od niej odsunął otworzyła oczy. W jej dłoniach znajdował się dyktafon. Jego widok momentalnie uwolnił demony Kyoko bezlitoście rozszarpujac ducha "Fuwy-san" na strzępy, natępnie owineły sie wokół Sho paraliżując jego ruchy, ale niestarły jego firmowego uśmieszku z ust, na widok jej reakcji gdy powiedział
-Gra skończona, nie mam czasu Cię niańczyć-
-Niańczyć?- powtórzyła groźnym tonem wysyłając jeszcze kilka demonów do walki
~Zabijmy go szybko~krzyczały niektóre
~Torturujmy go~mówiły inne
~Niech cierpi~dodały kolejne.
-Kto tu kogo niańczył?- wysyczała zaciesniając krąg demonów wokół Sho. Ten udajac,ze nie robi ten pokaz jej mocy na nim żadnego wrażenia, chodź zaczął sie poważnie zastanawiać czy napewno to był dobry pomysł, opowiedział
- Musiałem pilnować żebyś sie zachowywała, chodź musze przyznać, że momentami byłaś dość wiarygodna- rozchylając lekko swój bezrękawnik. Mogami moment wpatrywała sie w niego niedowierzajaco poczym wykrzykneła
-Co ty kombinujesz, draniu?! Przecież ty nigdy byś nie przyznał że dobrze zagrałam!-
-Zawiedziona? Czyżby tak Ci sie spodobało bycie moją żoną?-
-Spodobało? Chyba kpisz!Nawet nie wiesz przez co musiałam przechodzić by Cię dotknąć!
-Musiałaś? A kto Cię zmuszał, byś akurat tak zagrała?- spytał spozoru niewinnie z zwycięską miną wymalowaną na twarzy. W Kyoko coś pękło, dopadła do szyji Fuwy dusząc go jak na granym niedawno teledysku, lecz tym razem z prawdziwym szaleństwem i pragnieniem by ujrzeć go martwego. Demonym pomagały jej powodujac że Sho stawał sie corzaz bledszy. Wtedy wszedł pracownik hotelu, który został zawczasu wezwany przez Sho guzikiem, by odebrać talerze. Widok jego zszokowanej i przerażonej twarzy ocucił lekko mogami która puściła wroga uchraniajac go od niechybnej śmierci. Pracownik w pośpiechu i bezsłowa wykonał zadanie i uciekł. Dziewczyna znowu miała dopaść Fuwe gdy ten trzymajac sie lekko za szyje wskazywał palcem zegar na ścianie
-Nie ucieka Ci przypadkiem samolot?- spojrzała w wskazywanym kierunku doszukując sie jakiegoś podstepu ze strony BakaSho. Wskazówka odskoczyla z cichym tyknieciem.
-Spóźnie się!- wykrzykneła zszokowana Kyoko , w pośpiechu sie pakujac zastanawiając sie jak to możliwe ze zapomniała o tak ważnej rzeczy.
-To wszystko wina tego debila!!- kretyn przyglądał sie jak sie miota odzyskujac kolory na twarzy i zarozumiały uśmiech który momentalnie zgasł, gdy Mogami rzuciła w jego kierunku spojrzenie obiecujące śmierć w powolnnych męczarniach
-Przy nastepnym spotkaniu umrzesz- podkresliła Kyoko wcelowując palec w Sho, który bardzo sie w tym momencie cieszył, że musiała wybiegać na czekajaca taksówke. Sam udał sie po lód do lodówki by obłożyć nim szyje, by nie zostały trwałe ślady po dziewczynie. Nie było to dokońca co planował, ale nie było tak źle.
-Napewno to zdarzenie wryło sie w serce Kyoko wygryzajac miejsce temu aktorzynie znowu przejme je całe- cieszył się. Tymczasem Kyoko ledwo zdąrzyła na odprawe samolotu i wracając do japoni opracowywała plan zemsty na tym kretynie. Gdy wylądowała była już wmiare spokojna mimo braku konkretnego planu. Najpierw udała sie do gospody (zapomniałam nazwy-dop.aut) by zostawić bagaże i sie przebrać. Na szczęście właściciele nie widzieli ją w blond wydaniu, bo nie miała sił by im to tłumaczyć. Gdy sie przebrała spojrzała na zegarek, było grubo po 22. Postanowiła udać sie do Lme jutro rano, by zdać relacje z wykonanego zadania. Będzie musiała zachowac spokój by Prezes niczego nie wyniuchał. Kolejne godziny upłyneły jej na nauce, która zawsze odwracała skutecznie uwage od innych problemów. Rano rzeźka i wypoczęta, ubrana w kremową spódniczke do kolan i biały sweterek na guziki z dekoltem w serek udała się dziarskim krokiem do Lme. Kiedy weszła do poczekalni zaczepiła ja jedna z recepcjonistek, z która od niedawna były na ty.
-Kyoko-kun? Sawara-san prosił bys sie udała do jego gabinetu jak tylko sie pojawisz-
Kyoko sie troche ździwiła, chciała iśc do prezesa zdać relacje i wrócić pomagac Okami-san w gospodzie. Udała sie wiec do gabinetu Sawary i pukając weszła do środka. Niespodziewała się, że porwie ja w ramiona i okreci wokół własnej osi krzycząc podekstytowany
-Gwiazdo ty moja złota, nie uwierzysz-
-Sawara-san- piskneła przestraszona Kyoko. Takenori postawił ją na ziemie z przepraszajacym usmiechem i błyskiem w oku
-Dzwonili z Gaumont!
-to francuska wytwórnia filmowa?- upewniała sie Mogami
-Tak i powiedzieli, uwaga, że chcą Ciebie i tylko Ciebie byś zagrała w ich najnowszym filmie, to sa wspaniałe wieści!-odparł
-Eeee- nie wiedziała co powiedzieć Kyoko
-Czekają Cię wielkie pieniądze i jeszcze większa sława!-ekstytował sie dalej Sawara
-I chcą mnie?-niedowierzała
-Zakochali sie w Twym aniele i niewyobrazają sobie nikogo innego w tej roli-
-TAK!-pomyślała- znowu współpraca z BakaSho okazała sie dla mnie kluczem do sukcesu- spoczątku się ucieszyła
-To aż przerażajace-dodała tracąc momentalnie humor
-Napewno ucieszy Cie też fakt z kim zagrasz główne role- dodał Takenori
-Z kim?- zainteresowała sie
-Z kimś kogo bardzo kochasz- odparł dumnie Sawara, a dziewczyna spłoneła rumieńcem, przykrywajac rumiane policzki dłońmi
-Wie pan?- zapytała nieśmiało
-Kyoko-kun wszyscy już wiedzą-
-Wszyscy?!- niemogła uwierzyć - ale jak, przecież od zakończenia zdjęc do tragicznego znaku nie widziałam sie z Tsuruga. Musiałam robić głupie miny, tak jak teraz i dodali dwa do dwóch!- 'dochodziła' w myślach
-No raczej- odparł dziwiąc sie troche reakcji dziewczyny.Chodź po zastanowieniu, nic nie jest dziwne dla numeru jeden sekcji love me.
-Zmykaj do prezesa, napewno będzie chciał ci osobiście pogratulować-
Kyoko w oniebo lepszyhm humorze ale cały czas troche zakłopotana opuściła pomieszczenie i ruszyła w kierunku gabinetu Takarady. Po drodze gubiąc sie w fantazji na temat roli jaką będzie grać i podśpiewując radośnie pod nosem. Do prezesa weszła praktycznie odrazu. Tym razem gabinet był wystrojony na starodawny japoński ogród z słowikami śpiewajacymi z drzew i stukajaca fontanna. Loty ubrany w tradycyjne kimono z ornamentami wyszytymi złota nicią powitał ją głębokim ukłonem, co ona powtorzyła z gracja.
-Widze, ze humor dopisuje- zagadnął Takarada wskazujac miejsce obok siebie na 'pniu' ktory słózył jako siedzenie. Kyoko usiadła i entuzjastycznie wykrzykneła
-Wykonałam powierzone mi zadanie i juz dzisiaj dzwonili z rolą dla mnie, tak sie ciesze, ze posłuchałam pana rady, prezesie!-
-Mówiłem, że wyjdzie Ci to ylko na dobre- odparł z szerokim uśmiechem gdy udzielił mu sie humor Mogami
-Tak, dziękuje, szefie!-
Upłyneła chwila w której było slychać piękny śpiew ptaków, gdy Lory odezwał sie raczej smutnym tonem
-Ale wiesz, po tym, co mówiłaś przed wylotem na Guam, myślałem że mi jednemu z pierwszych powiesz..- zawachał sie szukając odpowiednich słów
-Co powiem?- spytała zdezorientowana Kyoko, przeciez sama dopiero co sie dowiedziała o roli
-O Tobie i Fuwie- odparł. Samo wspomnienie o tym kretynie popsulo dobry humor dziewczyny a z jej ramienia wyłoniły sie dwa demony urazy.
-Niechciałam o tym rozmawiać- przyznała 'chowając'je spowrotem w ciało i dodała
- Ale raczej już po wszystkim- myśląc, ze naprawde musiał by być nieskońconym debilem by sie jej jeszcze pokazywać na oczy
-Cieszy mnie to- odprarł Lory troche nieszczerze. Niezdawali sobie sprawy, ze rozmawiają o zupełnie innych rzeczach.
-Wracając do twojej roli- zmienił temat prezes w duchu żałując Rena, a tak dobnrze sie zapowiadało...
-Pozwoliłem sobie go wyłać by dogadał sie co do jej szczegółów ponieważ nieznasz za dobrze angielskiego, a nagrywanie i tak ma sie rozpocząć dopiero za dwa tygodnie. W tym czasie bedziesz chodzić na kursy języka by sie swobodzie dogadywać z ludźmi z planu, no i film- rozkrecał sie Lory, ale zauwazył że Kyoko ma uniesiona dłoń jak uczennica do odpowiedzi.
-Tak?- zapytał zachęcająco
-Jakiego "go" pan wysłał?- zapytała Mogami. Lory zrobił głupią minę i cicho parknął
-Kompletnie zapomniałem ci powiedzieć!- przyznał sie do "winy"
-O czym przesie?- zapytała coraz mniej rozumiejaca Kyoko
-Pamiętasz, jak wspomniałeś, ze trzeba znaleśc Tobie menagera?-opowiedział na pytanie pytaniem
-Pamietam- odpowiedziała cała podeekscytowana
-Z zaprzyjazionej agencji, Softhat przysłali kogoś odopowiedniego-
-Naprawdę?-dociekała
-Tak, spotkasz go w paryzu, gdy już skończysz kursty angielskiego w swojej szkole, mam nadzieje ze bedziesz sie do nich przykładać
-Oczywiście szefie! A moge wiedzieć jak sie nazywa mój menager?-
-Nomura Rei- opowiedział prezes. Mimo, że nazwisko nic jej nie mówiła momentalnie zrobiło jej sie zimno i ogarneły ją bardzo złe przeczucia. Żegnajac sie z Takarada i kierując na uczelnie by dowiedzieć sie szczegółów kursu postanowiła zbagatelizować sprawe uważając ze ma teraz ważniejsze sprawy na głowie niż zamartwianie sie na zapas.
-Ciekawe czy bedzie podobny do Yashiro-sana- próbowała sobie mimowszystko go jakoś wyobrazic- ale bez tej jego dziwnej mocy- uśmiechnela się w duchu i po załatwieniu spraw w szkole udała sie wkońcu pomagać Okami-san.


cdn.

a teraz kto juz wie co sie stanie w next rozdziale? :D

zamek1989 - 2014-03-23, 10:56

No no no zaczyna zapowiadac się ceikawie zwłaszcza zastawia mnie mengager cos czuje że będzie to cieawa osoba i nie mogę się doczekać RenaXD Czekam na dalszy rozdział
Sarabi - 2014-03-23, 11:06

Dowie się, że będzie grała w filmie ze swoim "mężulkiem" ^^
AskaSuzume - 2014-03-23, 12:13

Sarabi o tym samym pomyślałam :P w końcu wszyscy widzieli ten program....nie wiem kogo mi bardziej żal... Kyoko, bo znowu ten idiota, czy Sho, bo obiecała, że go zabije....hmm...no poczekamy zobaczymy :)
Dahilia - 2014-03-23, 13:41

A mnie się ten jakoś rozdział szczególnie nie spodobał... echh
Akatamaryna - 2014-03-23, 13:44

Czyżby owy Rei... to tak na prawdę kolejna rola Rena? Juz, szybciuteńko, zdradz swojej sempajce chociaz rąbek tajemnicy ^^ ja kocham spojlerki! ;p
Rozdzial jak zawsze świetny ^^



Elmirko, nie mów, że przetrzepiesz mi skóre jak Cie zdradze - przeciez wiesz, ze jestem masochistką i lubie takie niegrzeczne zabawy ^^

Sesiva - 2014-03-23, 19:13

Sarabi, oczywiście zgadłaś :D ^^
AskaSuzume, obydwoje mają "pecha" ;)
Dahilia, no cóż, obawiałam sie że komus napewno nie przypadnie do gustu, możesz mi na pw napisac kokretnie co takiego, chyba ze całość :P
Akatamaryna, Rei to nie Ren, przykro mi ^^

Sarabi - 2014-03-23, 19:25

Yay zgadłam ^^ a może mała nagroda w postaci nowego rozdziału ? Ładnie prosi ^^
Sesiva - 2014-03-23, 20:28

spokojnie najpierw musze go napisać :P bo to ze go wymyśliłam jeszcze nic nie oznacza :P ^^
Dahilia - 2014-03-23, 20:48

Dobra napisze ci co mi się nie spodobało. Nie przesadzaj ogólnie to jest dobre ale coś mi brakowało w tym wszystkim, czytając to czułam braki (nie wiem czy wiesz o co mi chodzi) np. jak czytasz jakąś książkę i czujesz że coś jest nie tak że czegoś brakuje w niej to ja właśnie czułam czytając ten rozdział...
Elmirka2 - 2014-03-24, 02:43

Sesiva, dziękuję pięknie za dedykację :*
Teraz już łagodniejszym okiem patrzę na zdradę mojego Tygryska :)
Wiem Aka, że jesteś masochistką, ale pamiętaj, ze ja też potrafię się zatracić w moich sadystycznych zapędach ( w końcu kiedyś zakochałam chomika na śmierć...)

Mnie rozdział się podobał i od razu chciałam zapytać kiedy będzie następny ?? :)
Ale mimo wszystko jakoś zachowanie Fuwy mi do niego nie pasowało. Czemu tak chętnie oddał Kyoko dyktafon? Czyżby miał jeszcze jakiegoś asa w rękawie??
JA CHCĘ JUŻ NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Sesiva - 2014-03-24, 06:46


AskaSuzume - 2014-03-24, 11:26

o...fajne :) też by pasowało...no, nie powiem wciągnęłam się i też poważnie się zastanawiałam na ile sobie pozwoli Kyoko... ;) ohohoho, dziewczyno teraz MUSISZ wrzucić kolejny rozdział, bo ciekawość rośnie coraz bardziej!! :P
Elmirka2 - 2014-03-24, 11:51

No widzisz Sesiva. Jak ja mówiłam, że obydwa rozdziały na pewno będą świetne, to mi nie wierzyłaś. To było na prawdę super. Jednak zabrakło mi tutaj jednej rzeczy.... Odpowiedzi na pytanie czy dostała z powrotem dyktafon??

Błagam, napisz następny rozdział najszybciej jak tylko potrafisz. Będę czekać z utęsknieniem. LIczę na Ciebie :D

Dahilia - 2014-03-24, 12:41

No i to było lepsze zdecydowanie ; p
zamek1989 - 2014-03-24, 14:00

Znowu mi jakoś ten rozdział nie dokońca przypadł do gustu wolałam tamten moze to dla tego że Sho i Kyoko jako praring ciężko mi znieść nie wiem ale czekam na dalszy rozwój sytuacji i zastanawia mnie też co się stało z dyktafonemXD
Akatamaryna - 2014-03-24, 14:33

Elmirka - wlasnie dlatego jestem Tygryskiem, ktort, jak wiadomo, jest wiekszy niz chomiczek ^^

Powiem tak - bylo swietne! I nie powiedzialabym, ze az takie nieprawdopodobne :-) . TYlko jak dla mnie Kyoko calego go powinna zwiazac i Zostawic ^^

Sesiva - 2014-03-24, 19:49

w tej wersji wydarzeń Sho pakując sie do wyjazdu odkrywa brak dyktafonu w rzeczach, a zamiast wielogodzinnej nauki Mogami bierze kąpiel by wyszorowac z siebie jego dotyk. Ubiera chuste na szyje boją sie ze jak zejdzie zaczerwnienienie postkąpielowe to wyjdą ślady zębów. W rozmowie z Lorym zamiast myślac o pogróżkach, myśli że został pozbawiony karty atutowej.

Ogólnie zmienia sie tylko odrobine powód dla którego przeklina go w myślach

Aka-sensei, to też niezły pomysł ale ja na niego nie wpadłam :D

Akatamaryna - 2014-03-24, 23:43

No ba! Ja jestem pełna świetnych pomysłów ;D Dlatego mów mi sensei xD
Kiedy będzie reszta? ;D I czy wykorzystałaś coś z nadesłanych przeze mnie materiałów?

Sesiva - 2014-03-25, 07:30

Twoje materiały sa wykorzystane, w tej akurat części mniej ale w nastepnej całkowicie:D będzie albo jutro/pojutrze albo w kwietniu :)
Sarabi - 2014-03-25, 08:06

Mam nadzieje, że szybko dodasz (tak jak powiedziałaś jutro) bo to świetne opowiadanko i nie mogę się doczekać co będzie dalej !! ;D
Sesiva - 2014-03-26, 04:34

Rozdział dedykuje Sarabi, chodź w tej części BakaSho nie występuje. Ogólnie mi wyszedł taki rozlazły i mało ciekawy. Cóż urwałam wiec w takim miejscu by podkręcić troche temperature :P
kolejna częśc nie wyjdzie za szybko. mam urwanie głowy z remontem na chacie no i wybieram się do Wrocławia na grilla :D bezpiecznie mogę powiedzieć ze pojawi sie w drugim tygodniu kwietnia.

Przez bite dwatygodnie uczęszczała do szkoły na kurs, a nastepnie pomagała Okami-san w gospodzie. W okresie wakacyjnym zawsze była okupowana przez zatrważające ilości klientów. Prócz Kyoko w godzinach szczytu Okami pomagała młodsza córka ich sąsiadki. Dopiero co sie wszystkiego uczyła, ale przyuczając ją Mogami czuła sie jakby miała młodsza siostrę której pokazuje tajniki zawodu. Młoda Aya Hayami pieszczotliwie nazywana przez stałych bywalców Ya-chan robiła furorę i szybko brała na siebie coraz więcej obowiązków. Kyoko przypominała jej młodsza wersje i ogarniała ją zarówno tkliwość jak i wściekłość.
- Ya-chan, obiecuje byś nie skończyła tak jak ja!- przysięgała sobie w duchu Mogami kończąc na dzisiaj prace i z pomoca Ayi pozamykała i uprzątnęła zakład.
- Dziękuje za Twoją ciężką prace Mogami-sama- rzekła Hayami z głębokim ukłonem
- To ja Tobie dziękuje Ya-chan- Odpowiedziała zmieszana Kyoko również się kłaniając, nie przyzwyczajona do sufiksu "sama" którym obdarzyła ją Aya.
- Pomóc Pani w czymś jeszcze?- zapytała dziewczyna
- Nie, dziękuje, zmykaj do domu- odparła Mogami
- Hai!- Hayami ucałowała Kyoko w policzek na pożegnanie i pobiegła do domu. Odprowadzała ją wzrokiem do bramy naprzeciwko i jeszcze pomachała na dowidzenia. Gdzieś w głębi duszy chciałaby by młoda zamieszkała razem z nią w zakładzie ale dusiła te samolubne pragnienia w zalążku. Poza tym obawiala sie ze dłuższe przybywanie ze swoją młodsza kopią za bardzo będzie jej przypominać nie chlubną przeszłość i pewnego debila. Przez cały czas kursu omijała szerokim łukiem środki masowego przekazu by tylko nie zobaczyć/usłyszeć lub przeczytac o BakaSho, wystarczyło że Ya-chan już go przywołuje...
-Jutro będę później pisze egzamin- powiedziała do Okami, by się nie martwiła i by zwrócić myśli na właściwy tor.
- Powodzenia Kyoko-chan- odparła właścicielka i udały sie na spoczynek. Ale Mogami nie mogła cała noc zasnąć przewracając się z boku na bok, wpatrzona w dwa plakaty rozwieszone na ścianie.
-Chyba powinnam je zedrzeć- dumała rezygnując z wiercenia sie w łóżku i podchodząc do nich. Oparła dłoń na zdjęciu Tsurugi i pieszczotliwie przejechała po jego sylwetce. Na drugi plakat nie chciała nawet spojrzeć. zmusiła sie do tego świadoma, ze uciekanie od problemów niespowoduje ze one znikną
- Zobaczysz kretynie! Dostałam role w filmie i rozkwaszę Ci ten uśmieszek z twarzy! Będziesz żałować dnia w którym się narodziłeś!- wrzeszczała w niebo głosy śmiejąc sie obłąkańczo.
Na dole właściciele uśmiechali sie porozumiewawczo do siebie. Kyoko wróciła do siebie. Nazajutrz udała się do szkoły dla "gwiazd" gdzie nikt nie pytał ani nie wspominał o jej wystąpieniu lub wywiadzie, żyła więc w błogiej nieświadomości tego co się stało ciesząc się, że w ostatecznym rozrachunku odzyskała nieszczęsne nagranie i Ren sie nie dowie. Po napisaniu wróciła pracować, dzień był luźniejszy więc skupiała uwagę głównie na nauce Ayi. Czuła, że nie poszło jej tak źle, a odbierając certyfikat z najwyższa możliwą oceną praktycznie zatańczyła z radości. Jest gotowa stawić czoła anglojęzycznym współpracowniką. Udała sie z dyplomem do Lme by przekazać go Sawarze i tym samym potwierdzić gotowość do działania
- Dobrze, że jesteś Kyoko, mam dla Ciebie bilet do Paryża, wyruszasz jeszcze dzisiaj w nocy-
- Już dzisiaj?- zdziwiła się Kyoko
- Ponieważ nie byłaś na rozmowach wstępnych musisz wziąć udział w bankiecie organizowanym przez producentów, by pokazać siebie ,swoją grę i jak najlepiej sie sprzedać- rzekł prosto
- Bankiet? A one nie odbywają się dopiero po nagraniu?-
- U nas owszem, ale w europie jest zwyczaj organizowania takiego wieczorku zapoznawczego by zaangażowani w film mogli ocenić czy faktycznie aktorzy których wybrali są godni ról które im wyznaczyli. Zazwyczaj po takim spotkaniu nastepuje przetasowanie i mogą nawet kogoś wywalić z obsady
- Więc po co te rozmowy wstepne?- dociekała Kyoko, szczerze dziwiąc się że takie rzeczy przechodzą w europie
- Podpisuje sie wtedy kontrakt, ze niezależnie od ostatecznej decyzji reżysera lub producenta wystapi sie w przydzielonej roli albo odejdzie nie roszcząc sobie żadnych praw do odszkodowań.- wytłumaczył
- Ale jak to, to tak można?-
- To międzynarodowa megaprodukcja nagrywana przez francuzko-amerykańską współprace Josephiny Talleyrand i Tonego Darke. Każdy film z osobna tej dwójki osiągał szczyt popularności, biją sie o rekord Guinnessa w ilościach sprzedanych kopi i biletów. Sale kinowe pękają w szwach, miejsce trzeba rezerwować z tygodniowym wyprzedzeniem, a aktorzy praktycznie zabijają sie by wystąpić w ich dziele chodź by jako zwłoki. Więc gdy postanowili nagrać film razem półświatek aktorski wybuch i zaczął stawac na głowie by podkładać świnie znanym twarzą by tylko wygryźć innych a samemu zagrać. Wszystkie szczegóły z przeszłości, romanse prawdziwe i takie wymyślone, wszystko co mogło by zmienić zdanie nt odtwórców roli jest wykorzystywane. Ta produkcja to wojna na której wszystkie chwyty są dozwolone. Rozumiesz już chyba, ze taki kontrakt nie jest przesadą jeżeli chodzi o ten duet.- Kyoko niedokońca rozumiała, jak z tych wszystkich megagwiazd z hollywoodu i europy, producenci wybrali właśnie ją.
-Czyli na tym bankiecie mogę jeszcze odpaść z obsady?- zapytała powoli łącząc fakty
- Dokładanie, dlatego ważne byś sie dobrze przygotowała i zapobiegawczo umieściliśmy tam Twojego menagera-
- Nadal nie mogę uwierzyć w to że go mam- szczerze odparła
- Haha, lepiej uwierz, bo to on będzie zarządzać szczegółami twojej kariery, a będąc w temacie, będzie na Ciebie czekać na lotnisku. Ponieważ sie jeszcze nieznacie będzie trzymać kartkę z twoim imieniem-
- Super, już nie mogę sie doczekać aż go poznam! Sawara-san, proszę powiedz mi jaki on jest?-
- Jest dość orginalny- odparł nagle zmieszany, nie wiedząc jak opisać Nomure, wszystko co przychodziło mu do głowy jakoś do niego nie pasowało
- Szczerze mówiąc nie rozmawiałem z nim zbyt długo, tylko przekazałem Twoje akta- przyznał sie do winy
- To prezes go wybrał i z nim rozmawiał?- dociekała, w odpowiedzi Sawara skinął tylko głową i nerwowo przełknął ślinę i szeptem powiedział
- Tak między nami to pasują do siebie stylem bycia.- Kyoko wyobraziła sobie prezesa jako jej menażera i zaśmiała się szczerze.
- Udawaj że tego nie słyszałaś- podkreślił- lepiej idź sie pakować.
Kyoko posłusznie zebrala sie do domu, gdy nagle zatrzymał ją mówiąc
- A jeszcze jedno, spakuj tylko niezbędne rzeczy, na miejscu masz mieć możliwość korzystania z naszego magazynku w fili, która sie znajduje w Paryżu. Prezes o to zadbał
Mogami kiwneła głową i wyszła z pomieszczenia głowiąc sie w co jeszcze Takarada wpakował swoje ręce.
- Znając go zadbał o najmniejszy szczegół, wiec czemu mi nic nie powiedział? To jakaś kara? - zastanawiała się nad tym docierając do zajazdu. Tam poinformowała Okami, ze wybywa do Paryża i nie wie kiedy wróci.
- Dbaj o Okami-san Ya-chan, dobrze?-
- Nie martw się Mogami-sama, wszystko pod kontrolą- entuzjastycznie odparła Aya. Kyoko łatwiej było opuścić gospodę gdy wiedziała, ze Hayame zajmie sie właścicielami wrazie problemów. Lot musiał sie odbyć z przesiadką w Londynie. Ale Kyoko nie mogła zwiedzić miasta, gdyż na drugi samolot czekała tylko 20 minut. Przez ten czas kreciła się tylko po lotnisku kupując małą wieże tower-bryloczek na pamiątke i wsiadła na pokład. Bryloczek uczepiła swojej torby którą wzięła jako bagaż podręczny do samolotu. Druga część podróży spędziła drzemiąc w fotelu. Na miejscu udała sie w strone parkingu gdzie miał na nią czekać Nomura-san. Była cała podeekcytowana, że wkońcu pozna swojego tajemniczego menagera! Wyszła z budynku i odsłaniając ręką oczy od palącego słońca sunęła po kartkach trzymanych przez ludzi szukając odpowiedniej. Większość z nich przechadzała się utrudniając dojrzenie informacji, tuptali w miejscu, albo nawet siedzieli niedbale wyciągając rękę wysoko nad siebie. Widać było, ze kwitną na parkingu już długo. Wkońcu dojrzała "Kyoko-chan, Lme". Udała się w jej kierunku i zobaczyła, ze trzyma ją z aurą cierpliwego spokoju na oko 50-60 letni staruszek w nienaganie skrojonym garniturze z srebno-złotymi spinkami do mankietów i krawata, z połyskującymi brązowymi lakierkami i płaszczem przerzuconym przez ramię. Jego przydługie czarne włosy upruszone były siwizną a oczy miał koloru stali.
-Witam, Nazwyam się Mogami Kyoko, zwana Kyoko-chan, proszę zaopiekuj się mną Nomura-san- przywitała się z głębokim ukłonem. Staruszek uśmiechnął się przepraszająca i lekko skłaniając głowe rzekł:
-Wybacz mi drogie dziecko, ale nazywam się Alois Fillion, a Rei przysłał mnie tutaj bym się Tobą zaopiekował i posłużył za przewodnika
-Ale czemu?- zapytała
-Duet Josephina-Tony zmienili datę bankietu na dzisiejszą i udał sie tam kupić Tobie trochę czasu nim sie pojawisz, więc zapraszam do samochodu, zapewne będziesz chciała się przygotować?-
- A niepowiniśmy jechać tam odrazu, Fillion-san?- zmartwiła się. Alois zaprowadził ja do średniej wielkości limuzyny, na której widok Mogami znowu rozmarzyła sie o byciu damom. Zapomniała o postawionym pytaniu rozkoszując sie wnętrzem samochodu obitym atłasem, wysuwanym barkiem i innymi szczegółami pojazdu
- Po pierwsze mówi mi Alois, tutaj europie absolutnie każdy będzie Tobie mówić po imieniu Kyoko i im szybciej sie do tego przyzwyczaisz tym lepiej-
- Dlaczego?-
- W kulturze zachodu, mówienie po imieniu jest czymś zupełnie zwyczajnym, a po nazwisku niepożądanym, powiadają ze tworzy sie tym samym dystans. A na planie filmowym wszyscy mają być jak jedna wielka rodzina. Dlatego do stroju dorzucą ci plakietkę z imieniem, by nie musieć sie przedstawiać -
- Chyba rozumiem, to ma sens- wkońcu spędzą kilka tygodni na planie, głupio by było by mówić do kogoś "ej ty".
- Jesteśmy na miejscu- rzekł ich kierowca, więc Alois uprzejmie otworzył Kyoko drzwi od limuzyny. Jej oczą ukazał sie jednopiętrowy dom, który zbudowany był na wzór dworków szlacheckich ale w miniaturowym wydaniu. Posiadłość okalał ogród z równo przyciętym żywopłotem, rzeźbami w kształcie zwierząt i krzaków poprzycinanych by je przypominały. Wszystko było zbudowane na starą modłe z dębu i mahoniu. Na parterze była kuchnia zaopatrzona w najnowsze nowinki technologiczne, których wiekszosci z nich Kyoko nie potrafiła nawet nazwać, następna była łazięka, która sama była większa niż jej pokój w Darumiyi i zawierała ogromną dwuosobową wanne, z jakuzii, prysznic z wieloma gałkami po bokach, widziała kiedyś na reklamie, że jest to hydromasaż i oczywiscie wc. Reszte miejsca na dole zajmował salon podzielony ścianą bez drzwi ale z koralikami zawieszonymi na przez próg. W jednej częsci zawierał mini kino domowe, z ogromnym telewizorem na ścianie, a naprzeciwko niego znajdowało sie paronamiczne okno wychodzace na góry. pomimo jego ogromu druga częśc salonu była skąpana w półmroku i okazała sie gabinetem z regałami pełnymi książek i filmów. Na pietrze znajdowała sie sypialnia składająca sie głównie z łóżka przynajmniej 3osobowego obdarzonego baldachimem, stolikiem na lampke nocna i regałem na dzieła wybrane. Tytułów narazie nie dojrzała zafascynowana ogromnych rozmiarów łóchem. W nastepnym pomieszczeniu znadowała sie siłownia, zaopatrzona w prawie każdy z lekkich sprzętów, a nawet dwa cięzkie. Nie potrafiła określic dokładnie co do czego służy, ale była pewna że nie ruszajac sie stąd na profesjonalna siłownie mogła ze spokojem wyćiwczyć kazdy miesień. Siłownia przechodziła w małe studio do fitenessu obdazone lustrem a nastepnie w juz zwyklejszą niz na dole łaziękę. Ostatnim pokojem okazała się bogato opatrzona garderoba z najwyższej klasy toaletką i odpowiednim oświetleniem. W pomieszczeniu niczym w sklepiej wisiały rzedami najróżniste stroje i kreacje
- Ciuchy, siłownia, ogród , basen i co tylko zechcesz sa do dyspozycji- powiedział Alois wręczając jej komplet kluczy.
- Basen?- powótrzyła zszkowoana Kyoko, sama garderoba była szczytem jej fantazji i marzeń. A dom był o wiele większy.
- Tak, na czas kręcenia filmów wramach konkratku jaki podpisał za Ciebie Rei ten dom jest Twój.
- Filmów? a nie filmu?-
- Tony z rozmachem planuje pięciologie, a Josephina chce dwa filmy. Pewnie skończy sie na trylogii
- Wow, wiec na ile tu zamieszkam?- zaptała szczerze zaskoczona i zaciekawiona
- Od półroku do dwóch lat- odparł spokojnie Alois. Szczęka Mogami opadła bezwiednie. Nie zdążyła nic powiedzieć, gdy Fillion stwierdził:
- Wszystko wyjdzie w praniu, a teraz zostawie Cię bys mogła się wyszykować- i wyszedł z pokoju. Kyoko chwila stała caly czas zszokowana ile czasu ma spedzić w tym cudownym domu i nad produkcją tego filmu.
- Będę musiała zadzwonić do Okami-san, by sie nie martwiła- postanowiła i zaczeła sie rozglądac nad odpowiednim strojem. Wybrała prostą czerwoną sukienke bezrękawów z delikatnym dekoltem opinająca ja w pasie i siegająca prawie kolan. Do niej dobrała złote akcenty tak jak ściśle przylegający naszyjnik w kółeczka i kolczyki też okrągłe. Umalowała się w stylu Nastu, stając sie dwukrotnie piękniejsza i dojrzalsza. Wyszła z pokoju ukazując się Aloisowi, ten zagwizdał z podziwu:
- Bardzo pięknie moje drogie dziecko- uznał- a teraz uciekajmy, bo czas nas goni- dodał figlarnie zbiegajac po schodach, Kyoko ze śmiechem udała sie za Fillionem dochodząc do wniosku, ze musi być z tego rodzaju starszych panów, którzy za młodu odmawiali sobie wszystkiego by teraz przeżywać drugą młodość. Polubiła go szczerze przez ten czas który spędzili razem i żałowala, ze nie jest jej menagerem. Szofer zawiózł ich na miejsce. Tak jak uważała że jej tymczasowy dom jest szczytem fantazji tak musiała szybko zmeinić zdanie. Rezydencja ciągnęła sie hektarami, glówny budynek sięgał 5 pięter, a mniejsze miały po 2-3. Wszystko co ją otaczało podkreslało nadzianość własciciela/li od złotych gardenni w ogrodzie po marmury i jedwabie na każdym kroku. Goście ubrani w najwyższej klasy ,najbardziej znanych i najdroższych marek rozmawiali ze sobą na świerzym powietrzu jak też w pomieszczeniach. Wszedzie naokoło byli jacyś ludzie, odpowiedzialni pośrednio albo bez za powstanie filmów. Otoczona przez śmietanke towarzyską, Kyoko czuła sie taka nijaka i mała. Widok tych oszałamiających kobiet i mężyzn wprowadzą ją w coraz wieksze kompleksy. Żałowała swojego wyboru stroju. Bankiet dający możliwość poznania nie tylko osób związanych z filmem, ale też tych którzy próbowali wejść w ich skład. Tworzyli razem istny kaledojskop sław i szaraczków.
- Idź się pokazać, nie rób takiej miny, a ja poszukam Reia- powiedział Aloisy
- Ale- zaczeła lecz Fillion nie słuchał co ma dopowiedzenia i zniknął w tłumie. Zostawiona sama sobie postanowiła poszukać Tsuruge. Gdzieś tutaj napewno był. Lawirowała między gośćmi kiedy zauważyła znajomą sylwetkę:
- Bogin- zaczeła wołać, ale ugryzła sie w język
- Emm, Wood-san?- sprobowała znowu, przeklinajac sie w głowie, że nie potrafiła sie zwrócić sie do niej po imieniu. Dziewczyna sie odwróciła i okazało się ze to nie Ten.
- Przepraszam, pomyliłam się-
- Chodziło Ci o Ten? To moja kuzynka- odpowiedziała
- Wyglądacie tak podobnie, że mogłybyście być siostrami-
- Często to słysze- rzut okiem na plakietke- Kyoko. Nagle atmosfera sie minimalnie zmieniła. Na twarzy Pauli, odmalowało się niedowierzanie.
- A więc tamte włosy to była peruka, dałam się nabrać, ja! A te- dotkneła kosmyka włosów Kyoko- sa farbowane, naturalnie jesteś czarnowłosa?- upewniła się
- Em tak, skąd wiesz?-
- Oprócz wyglądu dziele z Ten zawód, jestem wizażystką - odparła- naprawde mnie zaskoczyłaś, wyglądasz zupełnie inaczej niż w tv
- A to ja często słysze- odparła z nikłym uśmiechem Mogami. Paula też się uśmiechneła i nagle wypatrzyła kogoś w tłumie.
-Jo, Jo- zawołała - chodź, poznasz kogoś ważnego- powiedziała do Kyoko i pobiegła za "Jo". Ta okazała sie minimalnie wyższą od niej dziewczyną o długich rudych własach zaplecionych w malutkie warkoczyki ubraną w małą czarną i zielonych oczach.
-Jo to TA Kyoko.- Jo rzuciła uprzejmie okiem na Mogami i nagle rzuciła się jej na nią obmacując
- Na żywo jesteś jeszcze piękniejsza niż w tv! i naprawde masz złote oczy?! Paola zanotuj, zostawiamy to-
- Oczywiście- odparła
- Em- zaczeła niepewnie Kyoko, a Jo uśmiechneła się szeroko i rzekła
- No tak nie byłas na spotkaniu więc mnie nie znasz, jestem Josephina Talleyrand, ale mów mi Jose albo Jo.- Kyoko nie zdążyła odpowiedzieć gdy przybył niewyższy niż Jo młody mężczyzna z dlugimi do posladków brązowymi włosami i tego samego koloru oczami. Miał na sobie czarne spodnie w kant i białą koszule z rozpiętymi dwoma guzikami. Wyglądał dziecinnie pomimo 3 dniowego zarosu na szczęce
- Jose! Masz iśc wygłosić mowę, teraz- rozkazał
- Tak, tato~~- odparła, pomachała im na pożegnanie i udała się za chłopakiem
- To był jej tata?- nie mogła uwierzyć Kyoko
- Nie, nie ale równie dobrze mógłby być tak jej matkuje- westchneła ciężko i pokiwała z politowaniem głową Paola - szkoda gadać, chodźmy lepiej posłuchać jej mowy, po której zacznie sie oficjalne polowanie na role
- Słyszałam o tym od Sawary, często to sie zdarza?-
- Jo i Tony uznają to za naprawde dobrą zabawe, mówią że wtedy widac komu naprawde zależy. Jak dla mnie mogli by skończyć z tym cyrkiem. -
Weszły do domu gdzie oczą Kyoko ukazał sie stylizowany na sale audiencyjna z starych filmów pokój. Na samym końcu na podwyższeniu stała już przy mównicy Josephina, jej "tata" i jeszcze jeden mężyzna. 30paroletni pan miał na sobie zwykłe spodnie dżinsowe jasnego koloru i podkoszulek z napisem "Love war". Długie do ramion włosy sterczały mu w każdym kierunku. Zupełnie nie pasował do tego tego tłumu prześcigajacych sie w modzie aktorów i innych.
- Yo- zaczął- Jestem Tony Darke, a ona- wskazł na Jo- to Josephina Talleyrand i od dzis będziecie się na słuchać albo wylot- powiedział i zeszedł ze sceny. Jego słowa niezrobiły na wiekszosci większego wrażenia. Wśród nich musiał być znany. Pozostali nerwowo szeptali coś między sobą.
- Dzięki Tony- zaczeła Jose- jak wiecie postanowiliśmy nagrać wspólnie ten projekt wybierając sposród was najlepszych z najlepszych, więc licze na owocną współprace, niech rozpocznie się gra, zapraszam po odbiór skryptów i scenariusza, a tym czasem bawcie się. Muzyka!- dokonczyła,a z rogu dobiegł ich piękne dźwieki muzyki klasycznej granej przez do tej pory niezauważoną grupe składajacą sie z czterech mężyzn z długimi włosami
(cos w tym guście: https://www.youtube.com/watch?v=rbTozgoj9OQ -dop.aut).
Jo podeszła do Kyoko i Paoli i powiedziała:
- Teraz się zacznie, ale nie wiedzą, że nie mam zamiaru niczego zmieniać-
- Jesteś niepoprawna, wiesz ze niektórzy przylecieli z drugiego końca ziemi by sie dowiedzieć, że na darmo?-
- Wiem, no nic moja gwiazdo-zwróciła się do Kyoko- licze na Ciebie. Lepiej poszukaj swojego menagera- poradziła i odeszła wraz z Paulą, która ciągnięta przez Jo nie zdążyła sie nawet z nią pożegnać. Zamiast menagera postanowiła wznowić poszukiwania Tsurugi, dziwiąc sie troche osobowością duetu.
- Jak tacy ludzi stali sie tak popularni?- zastanawiała się i niedaleko tarasu dojrzała Yashiro.
- Yashiro-san- ucieszyła sie
- Ah Kyoko-chan , gratuluje- odpowiedział
- Dziękuję- odparła i niedało się nie zauważyć, że sie ciekawsko rozgląda
- Rena nie ma ze mną- powiedział widząc zachowanie dziewczyny
- Ah- Kyoko wydawała się zawiedziona, a Yukitaka zastanawiał się dlaczego? Chyba nie oczekuje, że Ren jej pogratuluje? Olśnienie sparaliżowało na chwile Yashiro.
- Ona przecież niezdaje sobie sprawy co Tsuruga do niej czuje, wiec to oczywiste, że chce sie pochwalić! Absolutnie nie można dopuścić by za szybko sie spotkali poza planem, dopóki będą grać profesjonalizm ich ochroni, ale potem, bryy, lepiej nawet tego sobie nie wyobrażać-
- Kyoko, powiedz mi jak TO sie stało- zapytał licząc na cud. Coś w sposobie powiedzenia "to" uświadomiło dziewczynie, że nie chodzi o role. Zarumieniła się momentalnie
- Więc naprawde wszyscy wiedzą!- myślala spanikowana, gdy Yashiro z oczekiwaniem wymalowanym na twarzy czekał na odpowiedź
- Ja, ja... nie wiem, pewnego dnia To odkryłam i wtedy było już za poźno- przyznała się cicho
-Naprawdę?- nie mógł uwierzyć- po tym wszystkim co przez niego przeżyłaś?-
Kyoko miała opowiedzieć, gdy pojawił się Alois z przepraszającym uśmiechem
-Wybaczcie, że przerywam Kyoko ale Rei na Ciebie czeka-
-Zaraz przyjde, tylko- zaczeła
-Idź, idź, porazmawiamy później- odparł Yashiro w duchu ciesząc sie że im przerwali. Musiał zdać relacje z bankietu Renowi i wolał nie wiedzieć nic co moglo popsuć już i tak kiepski humor Tsuragi. Kyoko idąc za Fillionem zastanawiała się o co chodzilo Yukitace, przecież oczywistym jest, że zakochała się w Renie przez to co wspólnie przeżyli, szczególnie jako rodzeństwo. Nie miała czasu na dalsze przemyślenia gdy Alois zostawił ją przed drzwiami pokoju. Zapukała i weszła do środka zostawiając uchylone drzwi by wpuścić światło do pomieszczenia, które było skąpane w mroku. Ciemność wokół niej zdawała się żyć wijąc się niczym wąż. Kyoko starała się wymacać włącznik światła z secundy na secunde będąc coraz bardziej przerażna. Drzwi nagle zamkneły sie z trzaskiem, więc Mogami próbowała je otworzyć- na darmo. Nic nie mogła poradzić na rosnąca w jej wnętrznościach panikę gdy usłyszała zimny glos za swoimi plecami
- Miło znowu Cię zobaczyć Kyoko-
- Ten głos, to nie może być, to niemożliwe- wirowały jej myśli w głowie kiedy trwożnie sie odwróciła w kierunku źródła głosu i zobaczyła siedzącego na na stole mężczyznę ubranego w czarne spodnie od garnituru i czarną kolszule z podwiniętymi rekawami, na nogach ;odsłonięte przez podnoszące się do góry nogawki; miał zapinane na klamry glany. Na dłoniach srebne pierscienie o różnych krztaltach, a nadgarsku zawiazany sznur korali, który wydawał się niepokonująco znajomy. Srebrzyste włosy zwiazane w wysoką kitke odsłaniały zakolczykowane uszy, a od bladej twarzy odcinał się oczy fioletowego koloru
-Co Ty tu robisz wysłanniku piekieł i gdzie jest Rei?!- wykrzykneła zła Mogami wcelowując palec w chłopaka
-Oh Kyoko, Kyoko- odparł uśmiechając się pobłażliwe- jesteś przecież mądrą dziewczynką-
Mogami zmierzyła go jeszcze raz wzrokiem zastanawiajac sie mimochodem czy istnieje styl dziko-elegancki i nagle dopadło ją olśnienie
-Rei Nomura to Ty- wykrzykneła, a Reino zaklaskał jej
-Brawo-


cdn.

Black_Ann_13 - 2014-03-26, 08:13

Świetne!! ^^
Sarabi - 2014-03-26, 08:59

Dziękuje za dedykację i muszę powiedzieć, że nie było nudne. Jak zawsze przeczytałam z podziwem dla twojego talentu ;)
zamek1989 - 2014-03-26, 09:25

O kurcze świetne naprawdę mnie wciagneło ale bardzo brakuje mi Rena w tym opowiadaniu:(
Black_Ann_13 - 2014-03-26, 09:52

Przecież Ren nie musi być w każdym opowiadaniu ;)
zamek1989 - 2014-03-26, 09:55

Wiem ale mi go brakuje nic na to nie poradze:( że takie są moje odczucia.
Ale rozdzialik bardzo mi się podoba mimo braku Rena

jessyxx - 2014-03-26, 11:50

ja zaś uwielbiam ten paring ..
sama nie wiem dlaczego ..

AskaSuzume - 2014-03-26, 13:24

woooow...no...czyli nie dość, że Ren wie o jej 'małżeństwie' to jej menadżerem będzie Reino!! bosh, kto w końcu przestanie torturować Rena?? rozdział super - fajnie Ci wychodzi przedłużanie nieporozumienia z Sho - dobierane słownictwo bardzo trafne i w idealnych momentach przerywasz rozmowę, żeby się nie wydało :P
Akatamaryna - 2014-03-26, 14:00

Rei No... Dziwne trochę. Jest piosenkarzem, więc po co miałby bawić się w menadżerowanie? I że prezes Takarada na to pozwolił... Jakoś nie mogę w to uwierzyć.

Ale nazwiska dałaś tej parce piękne ;] Czy Jo będzie w stylu dobrej cioci, czy raczej wyrachowanej kobiety, żeby nie rzec - suki? ;D
Ale i tak, Drake najlepszy ^^

Poczekam na resztę, może Rei No mnie jeszcze przekona ;]

Tessa - 2014-03-26, 16:18

no i szok w końcówce :)
Sesiva - 2014-03-26, 18:09

Aka-sensei

ciesze się ze duet się spodobał. a co do Reino next rozdział rozjaśni sytuacje ^^

@Zamek
Ren się pojawi spokojnie, tak za 2 rozdziały :P

@Aska
tak, chciałam to jak najbardziej przedłużyć, by szok Kyoko był większy, jakby sie za szybko dowiedziała to by nie było zabawy, hehe

Dahilia - 2014-03-26, 18:30

Rozumiem cię Sesiva hmmm ten rozdział był kurczę nie spodziewałam się tego. Dopuszczałam do siebie różne możliwe sytuacje ale nie taką że Reino i Kyoko będą razem pracować jako jedna drużyna ; p SZOK. Gratuluje pomysłu ; p
Elmirka2 - 2014-03-26, 20:34

No, Sesiva.... jak czytałam Twój rozdział, to autentycznie z wrażenia kilka razy spadłam ze stołka. To było super! Co prawda mi też bardzo brakuje tu Rena, ale to jeszcze przeżyję. Jednak utrzymywanie wszystkich, a przede wszystkim Kyoko w niewiedzy związanej z okolicznościami nieporozumienia, po prostu mi jakoś nie leży.
Bardzo bym chciała, aby jak najszybciej Kyoko się dowiedziała w czym jest problem.
Poza tym wszystko inne podoba mi się bardzo, bardzo, bardzo. Pomysł z Rei No mnie doszczętnie rozwalił :)
Oby tak dalej :*
i.... kiedy następny rozdział??

Sesiva - 2014-03-27, 07:25

spokojnie w tym rozdziale co pisze zostanie oświecona
tak jak wspomniałam nie szybciej niż po 5 kwietnia nie ma się co go spodziewać :)
ciesze się ze reszta sie spodobała
pseudomin dla Reino mi troche zajął czasu, był jednym z trudniejszych spraw do pokonania w tej części :D niby takie proste ale jednak :D

Black_Ann_13 - 2014-03-27, 07:39

Będziemy czekać ^^
Elmirka2 - 2014-03-27, 10:58

A Ty jesteś bystrą i mądrą dziewczynką i ostatecznie dobrałaś biglowi imię chyba najlepsze z możliwych. :)

Hej! Ja kto reszcie?? :) Mi też się bardzo podobało!
Wciąż czekam na więcej :)

Tessa - 2014-03-27, 15:17

aaa czyli dostanę spóźniony prezent na urodzinki ^^
Sesiva - 2014-03-27, 19:43

Elmirka2 napisał/a:

Hej! Ja kto reszcie?? :) Mi też się bardzo podobało!

reszta nie reszcie :D

dziękuję za "doping" czuje sie zobowiazana jak najszybciej pokonać rękę i wkońcu to przelać na papier a potem na ekran ^^

zamek1989 - 2014-03-27, 23:20

Mi sie też rozdział podobał przeceiż
Sesiva - 2014-03-28, 06:58

ciesze się :)
relacja z bitwy:
wstęp już jest! teraz zastanawiam sie nad dalszą częscią bankietu, przeciez nie moge se go tak po prostu urwać, a moze mogę? xD

Elmirka2 - 2014-03-28, 11:56

Chyba jednak nie możesz.... To by była nie powetowana strata nie sądzisz??
Poproszę jednak bankiet. Może coś jeszcze ciekawego się tam zdarzy... A może po prostu wcześniej wyjdą...

Sesiva - 2014-03-28, 20:20

ooo niezły pomysł Elmi! za pozwoleniem go wykorzystam ^^
Elmirka2 - 2014-03-28, 21:08

Korzystaj Słońce ile tylko chcesz. Jeśli jeszcze w czymś mogę pomó, to zawsze do usług :D
Sesiva - 2014-03-29, 00:34

Nie dziękuje, część jest już w fazie końcowej, tylko dopieszcze szególy i zarzucam, może nawet przed 5 kwietnia? :D
Sesiva - 2014-03-29, 03:33

Dzięki wsparciu publiczności, pomysłowi Elmi i przeczytaniu opowiadania własnego Aka-sensei prezentuje wam to co wymysliłam. Nie jestem pewna czy to kupicie, sama uznaje to za totany kit, no ale to jedena z najwazniejszych części... Ciekawe czy spodoba sie wam to co wymyśliłam, pomijajac fakt, że na dobrą sprawe nie odpowiedziałam na wszyskie pytania. Starałam sie jak najlepiej przerywac dialogi czymkolwiek, przynajmniej nie wygląda to już jak dramat :D :D lepiej już chyba nie bedzie więc bawcie sie dobrze :D

częśc nazwę "Tajemnica Reia- Mogami w tarapatach!"

***niedaleka przeszłość. Japonia. Tokio. LME ***
Takerada w roznącym poczuciu beznadzieji i bezsilności kładł głowe na chłodnym blacie biurka
lub ją podrywal by pomacować sobie skronie gdy z telefonu oznajmił głos jego sekretarki
- Panie prezesie na pierwszej lini, przekazuje, sam-wiesz-kto.- Lory jeszcze bardziej
cierpniętniczą miną i ogólnym zrezygnowaniem ledwo wcinął 1 pytając agresywnie
- A Ty czego znowu chcesz?-
- Aj, to było nieuprzejme, nie mogłem się po prostu stęsknić?- głos w słuchawce brzmiał na zakłopotanego
- Ty zawsze DZWONISZ kiedy czegoś potrzebujesz- odparł zirytowany Lory
- Seiichi nieodejdzie od niej jeżeli pierwsza go pocałuje- zabrzmiała odpowiedź
- Już dawno to odkryłem- jeszcze bardziej zeźlił się prezes
- Więc, co tym razem spędza sen z twych oczu- szczerze się zainteresował rozmówca
- Ech, poszukuje odpowiedniego menagera dla mojej wschodzącej gwiazdy, przestałem liczyć po setnej porażce, żaden się nie nadaje- wyżalił się Lory cały czas wkurzony
- To może obniż troche wymagania?- zasugerował
- W jej przypadku nie mogę!-
- Ah, więc chodzi pewnie o Mogami Kyoko- zgadywał rozmówca
- Nawet nie chce wiedzieć skąd to wiesz- odparł Takerada znowu masując sobie skronie i
wpatrując sie w telefon. Prawie było widać jak pracują trybikim w jego skołotanej głowie.
- Ja mam swych ludzi , ty masz swoich- tajemniczo odpowiedział
- Niezmieniaj tematu tyko mów czego chcesz- rozkazał Lory wpadając już na jakiś pomysł
- Wielokrotnie mi odmawiałeś, ale teraz nalegam, chcę Jego
- Mógłbym się zastanowić, jeżeli weźmiesz też ją-
- Wiesz, gyby chodziło tylko o mnie brałbym w ciemno kogo chcesz, ale Jo chce kogoś o kim
jest głośno - smutnym tonem powiedział, słychać bylo, że mu sie to zupełnie nie podoba, ze
musi się liczyć z kogoś zdaniem
- Za kilka dni, 24, zagra na żywo na Mv music awards, a następnie, będzie z nią wywiad
przeprowadzony- poinformował
- Hm.. to daje jakieś 2 dni czasu ekranowego, myśle, że wystarczy by nakłonić Jose- głośno
dumał
- Jeżeli to wszystko - odparł zawieszając głos Takerada na chwile i dodał zrezygnowanie - to
czekam na nastepnego kandydata-
- Jak chcesz zawsze możesz uzyć moich kontaktów- zasugerował rozmówca
- Podziękuje- powiedział Lory świadomy ile by go to kosztowało
- To może Ci kogoś podesłać?-
- Nie-
- To dam Ci taką radę gratis- powiedział zrezygnowany
- Już widze ten gratis - walnął Takerada praktycznie pokonany przez stosy cv, listów i
referencji kandydatów, które próbował przejrzeć w trakcie rozmowy
- Skoro żaden z istniejących menagerów Ci nie odpowiada, to stwórz sobie takiego- zbrzmiało z słuchawki a rozmówca się rozłączył. Lory chwile wpatrywał się w telefon i dumał nad tym co usłyszał dochodząc do wniosku, że samo umieszczenie tej dwójki na planie filmowym może nie wystarczać, tym bardziej że sa gotowi powiedzieć sobie że to tylko gra i wcielenie się w postać. Beznadziejne przypadki. Potrzeba czegoś o wiele więcej by ich do siebie popchnąć, jakiegoś trzeciego gracza, który udowodnił by dobitnie Renowi, ze jak bedzie czekać z założonymi rękami to mu odbiją Kyoko. Nawet Ren nie odpuści wtedy tak łatwo, chodźby tłumacząc sie opiekąs enpaia nad kohaiem to ich tak do siebie przybliży. To był całkiem niezły plan, ale gdzie tu teraz takiego kogoś znaleść? Dopiero pukanie do drzwi wyrwało go z zadumy, oczekiwany numer któryś-tam. Przez te całe rozmyślania i telefon nie miał czasu przejrzeć jego papierów więc powiedział "proszę" siedząc w nich nosem i obdarzając kandydata jednym, ale badawczym spojrzeniem. Od drogiego garnituru, na oko od Jewels Diamond odcinały się srebne pierścienie i kolczyki w różnych krztałtach. Długie srebrzyste włosy ułożone z gracją na żel i fioletowe oczy dominowały na porcelanowo bladej twarzy. Przybysz skłonił uprzejmie głową na powitanie i usiadł naprzeciwko mówiąc chłodnym, ale melodyjnym głosem
- Nazywam się Nomura Rei i przybyłem zdobyć stanowiko menagera- Lory na dźwięk tych słów usmiechnął się karcąco niczym do małego dziecka wymachując trzymanymi w rękach kartkami
- Twoje referencje naprawde robią wrażenie panie Nomura- poczym rozdarł je na małe kawałki. Początkowe słowa prezesa wywabiły uśmiech na twarzy zgasł gdy ten dokończył zdanie mówiąc
- Jaka szkoda, ze to tylko fikcja i robisz to po to by zbliżyć się do Kyoko, prawda Rei Nomura -san?- na twarzy Reino pojawiło sie coś na krztałt zarozumiałości gdy odpowiadał
- Prawda, a skoro wiesz kim jestem...- jego dalsze słowa przerwał Lory mówiac bezkomprowisowo
- Normalnie bym Cie wywalił stąd na zbity pysk i poszczuł Natsuko-chan- wspomniany wąż zasyczał niespokojnie gdzieś z boku- ale wyjątkowe okoliczności wymagają wyjątkowych środków, więc nawet rozważe Twoja kandydature pod paroma względami-
- A sa nimi?- zapyał autetycznie zaciekawiony Reino, myslał, ze skoro Prezes wie kim jest to naprawde go wywali
- Poza oczywistym wypełnianiem obowiązków menagera, które jak wiem masz opanowane, będziesz się słuchać Wszystkich moich poleceń i wykonywał pewne zadania które Ci zlece. Więc powiedz mi Reino, czy jestes gotów na Wszystko dla Mogami?
- To oczywiste- odparł, wskazując na siebie, by podkreślic, że przeciez zrezygnował z kariery piosenkarza by stać się menagerem.
- Bardzo dobrze, pierwszym zadaniem będzie udanie się do ameryki na rozmowy wstępne. Nasepne instrukcje otrzymasz już telefonicznie. Nomura wyszedł odebrać papiery Kyoko od Sawary, a Takerada wykonał telefon
- A jednak zadzwoniłeś, co jest?- zabrzmiał głos z słuchawki
- Wysyłam wam takiego jednego chłopaka, weź mi go przetestuj-
- Nie ma sprawy, a gdyby się nie nadawał?- dopytał się rozmówca
- Zlikwiduj go- zarządał Lory-
- Fiu, fiu, to będzie Cię kosztowało- odparł głos, ale prezes nie odpowiadając odłożył słuchawkę, ruszył machinę. Teraz musiał tylko czekać na wieści o Reino i przygotować n spokojnie jego zastępstwo a do tej pory utrzymywać to w ścisłej tajemnicy by wrazie potrzeby menagerem mógł sie okazac każdy. 24 sierpnia stało się nieoczekiwane i Lory otrzymał telefon śpiąc (inne strefy cZasowe- dopis aut)
- Oby to było cos waznego- rzucił zaspanym i zirytowanym głosem
- Przecież ja nigdy nie dzwonie tak poprostu- wesoło oznajmił rozmówca, Takerada rzucił złe spojrzenie sluchawce ale zapytał ziewając
- Więc?-
- Ucieszy Cie pewnie fakt, że Jo po obejrzeniu Show sama zarządała Kyoko w swojej obsadzie-
- To znaczy, że jesteśmy kwita- upewnił się Lory
- Owszem, a tak między nami gdyby to nie był akurat Twój człowiek to bym go ukradł- Lory z rozbawieniem słuchał dalszej relacji z testowania chłopaka, myśląc, że Reino minął sie z powołaniem bawiąc sie w muzykowanie
- Cóż więc jestesmy w kontakcie- odparł
- Jasne, oczekuj odemnie telefonu w przyszłości- odpowiedział rozmówca i się rozłączył. Takerada dopiero godzine później zobaczył nagranie z wywiadu swojej podopiecznej. Myślał o tym, że trzeba zmienić minimalnie plan działania, dowiedzieć sie co jest grane i przeciwdziałać. Wysłał więc krótkiego maila sam-wiesz-komu o treści "Awaryjnie przygotuj Alo" wiedząc że za tą przysługe będzie musiał kiedyś odpowiedzieć, ale teraz miał ważniejsze problemy do załatwienia, jak co powiedziec prasie?
*** Teraźniejszość. Francja. Paryż. ***

- Co ty tutaj wogóle robisz?!- zapytała ze złością Kyoko
- Zapomniałaś? Złozyłem Ci przecież pewną obietnice- powiedział Reino zsuwając sie z stukiem ze stołu podchodząc, brzęcąc cicho biżuterią, do niej i ujmując kosmyk jej włosów pomiędzy palce- zrobie wszystko byś znienawidziła mnie bardziej niż Fuwę- na dźwięk tego słowa mimowolnie pojawiły sie jej demony. Reino chwycił jednego z nich ręką ozdobioną urokiem i zapytał
- Interesujące, kiedy je ostatni raz widziałem byly znacznie słabsze, czyżby to efekt najnowszych uczuć do Fuwy Sho?
- Najnowszych? Ale o czym mówisz? - zapytała zeźlona i ździwiona Kyoko
- O tym- powiedział znikąd podając jej gazete i zapobiegawczo umocniajac chwyt na demonie. Kyoko zaniepokojona o swojego duszka poslusznie przejeła gazete i przeczytała
~ Mega- gwiazdor, zaobrączkowany?!~ i niżej ~ Na gali rozdań nagród MtV music awards stało się cos nie pojętego przez wszystkie fanki piosenkarza Fuwy Sho, otóż podczas wywiadu, w studiu zasiadały prócz niego osoby odpowiedzialne za powstanie jego najsłyniejszego teledysku. Wsród nich znajdowała się młoda i nieznana nikomu do tej pory aktoreczka dosć słynnej wytwórni LME która dobitnie pokazała całemu światu, że muzyk nie jest już wolnym strzelcem. Szok. Prezez agencji odmówił zastosowania oficjalnego komentarza na ten temat. Gwiazda po codziennym upraszaniu sie na jego turnee wkońcu odpowiedział
= Powinno was interesować co gram a nie z kim To robie albo i nie= próby uzyskania wypowiedzi od samej Fuwy Kyoko napotykały mur do nie pszeskoczenia niezrażeni tym będziemy próbowac dalej~ W trakcie lektury Kyoko zrobiła się chorobliwie blada, jakby z twarzy odpłyneła cała krew, a gdy dotarła do "Fuwy Kyoko" cała jej armia wyleciała na zewnątrz demolując pomieszczenie w którym się znajdowali
~~Niewybaczalne~~ krzykneły jej demony zdruzgotane ale gotowe do siania zniszczenia. Jej reakcja kompletnie zaskoczyła Reino, który przez chwile wpatrywał sie w miotające się po pokoju demony zapytał:
- Naprawde nie wiedziałaś o tym?-
- Jak on mógł! Przecież mi oddał [alternatywa: odzyskałam] nagranie. Czyli planował to od początku [musiał to zaplanować] - Jej oczy rozszerzały w piorunującym olśnieniu, które praktycznie wmurowalo dziewczyne, gdy uświadomiła sobie, że wszystkie rozmowy jakie przeprowadziła nie dotyczyły wcale jej uczuć do Rena.Jedyne co ją pocieszało i chwytała się tej mysli niczym tonący brzytwy było to, że po tym zdarzeniu jeszcze nie rozmawiała z Tsuruga i ma szanse mu wszystko wytłumaczyć. Pytanie Reino sprowadziło ją na ziemie z mocnym postanowieniem, ze musi zrobić wszystko żeby To odkrecić, a narazie zajmie się draniem nr 2.
- Nie miałam czasu na bzdury- powiedziala odzyskując pewnośc siebie i odtrącając rękę Reina.
- Plotki, plotkami zawsze jakies bedą, wystarczy że zastosuje oficjalne ogłoszenie, że to fikcja wyssana z palca-
-Jestem zobligowany uświadomić cię, że to absolutnie nie wchodzi w rachubę- powiedział ten uśmiechajac sie wrednie
- A to niby dlaczego?- zapytała
- Widzisz podpisałem za Ciebie kontrakt Fuwa-san- odparł nie mogąc powstrzymac sie od hihotania
- To się go zmieni- powiedziała buntowniczo- A ty nadal swoje? Lepiej powiedz mi co zrobiłeś z moim prawdziwym menagerem!- rozkazała
- To ja jestem Twoim prawdziwym menagerem- odpowiedział z zadziornym uśmiechem
- Nie możiwe, prezes nigdy w życiu by się na to niezgodził!-
- Właściwie to sam mi to zaproponował- odparł półprawdą Reino
- Użyłeś napewno jakiś piekielnych sztuczek- dociekała zła Kyoko
- To akurat nie istotne, ważniejsze jest byś to przyjeła do wiadomości i zaczeła współpracować- powiedział Reino już troche zirytowany opornością dziewczyny
- Nigdy!- odparła ona tupając nogą by zaakcentować słowo
- Naprawde liczyłem, ze się bez tego obędzie- westchnął zrezygnowany i zgniótł jej demona, którego cały cZas trzymał w ręku, przez co Kyoko sama była niczym on obezwładniona. Nie mogła też wykrztusic słowa, dusząc sie wraz z swa miniaturową wersją, gdy Reino pogardliwym wzrokiem wpatrywał się w niego, a potem szepnął coś w nieznanym dziewczynie języku. Demon z wrzaskiem znikł w płomieniach z ręki Reino. Mogami też wrzeszczała, tyle że dłużej, ból jaki ją ogarnął był niczym ogień trawiący ją od środka. Po policzku bezwiednie popłuneła łza. Rei starł ją delikatnie drugą ręką przy czym ta ozdobioną koralami rozczapił przed twarza Kyoko. Wymamrotał coś pod nosem, a jego pogardliwy wrok zastąpił zdeterminowany i badawczy. Poruszył dłonią cicho hałasując naszyjnikiem wpatrując się w dziewczyne szukająco i połozył ją na jej głowie. Mogami cały czas czuła ogromny ból po stracie demona a dodatkowo zahipotyzowana dłonią Reino nie mogła się ruszyć jakby uwięził ją w miejscu. Zwierzęcy, pierwotny strach ofiary dodatkowo paraliżował jej ruchy zdając ją na nie-łaske Reia. Ten z usmiechem drapieżnika dopodającego ofiare zmusił ją by uniosła swoja twarz. Demony poza Kyoko robiły sie coraz mniejsze i mniejsze, a Reino był zawiedziony, że tak łatwo mu poszlo. Szczerze wolał gdyby Kyoko dłużej walczyła, poprawka, gdyby wogóle walczyła. Okazało się że jest słabsza niż mu sie wydawało. Duszki znikły, a oczy Mogami zrobiły sie puste niczym u lalki. Jej "ja" zostało szczelnie związane i zakopane na samym dnie jej duszy. Pozostała część była gotowa do ponownego formowania.
- Wcielisz się ponownie w Fuwę Kyoko, która otrzymała menagera, którego- jego słowa do naradzającej się "Fuwy-san" przerwała ona niskim seksownym głosem
- Skrycie kocha i szanuje-
-Dokładnie- odparł biorąc rękę z jej głowy. Gdzieś na jej dnie prawdziwa Mogami płakała z rozpaczy bezsilnie patrząc co wyprawia jej ciało.
- Wracajmy na bankiet- powiedział Nomura, a Fuwa-san przytakneła. Kiedy wrócili na sale sporej częsci gości już nie było. widać zostali uświadomieni, że nie mają czego tutaj szukać. Zabawa z tonowanego bankietu przeradzała się w grubą impreze przez ilości przelanego alkoholu. Niektóre pary obscenicznie obciskiwały się w rogach, inni pod wpływem nieznanych substancji wygłupiali sie naookoło i na parkiecie. Kyoko zniesmaczona parzyła na ten ogólny obraz nedzy i rozpaczy szukając wzrokiem kto w tym młynie zachował resztki godności. W rytm spokojnej muzyki granej na wiolonczelach przez geupę tańczył przytulanego Sho z Jo. Fuwie-san momentalnie zwęziły się oczy i zaczeła prowokacyjnie tańczyć wraz z Nomurą przybliżajac sie do pary coraz blizej
-Odbijamy?- zagadneła nie czekajac na odpowiedź i porywając męża do tańca. Ten zszokowany zachowaniem Kyoko dał się chwile prowadzić zastanawiając co sie tu wyrabia? Przecież zgodnie z planem [po tym co zrobiła] powinna go teraz nienawidzić z całego serca więc, czemu się tak uśmiechała? Ten usmiech przypomniał mu jej gre w "żonę" z pobytu w ameryce, a przecież ja zabiła [tylko grała] wtedy. Pewnie utrzymuje pozory przed Jose. Spojrzal sie na jej menagera, którego poznał w trakcie rozmów wstepnych. To pewnie on jej poradził by grała dla publiczności. Pewnie sie wszystko zmieni gdy wrócą do ich wspólnego domu. Na czas zdjęc do filmów mieli zamieszkać razem na mocy kontraktu, a dom był tylko jedną z wielu rzeczy którą im on zapewniał. Co prawda troche się bał że [ostatecznie] zostanie zabity ale z drugie strony możliwosc ponowanego zamieszkania z Kyoko przypomniała mu przyszłość kiedy ona robiła wszystko by go zadowolić. Teraz będzie zupełnie inaczej, dumał gdy dziewczyna położyła mu głowe na ramię i szepneła pytająco
- Może pójdziemy już do domu?-
- Chwile temu przyszedłem- zaprotestował dobrze sie bawiąc w wypróbowaniu poziomu gry "żonki" w wersji 2.0.
- Zostawmy to naszym menagerom- odparła zwracając jego uwage na nich również tańcących. Sho cos ukuło w sercu, a zazdrośc nim wykwitła została zgnieciona gdy spojrzał na Kyoko, która mocniej nie mogła już go opleśc w tańcu i powiedziała mu prosto do ucha, lekko je przygryzając
- Prosze Shocchi-. Momentalnie wymiękł, chodź wizja śmierci czaiła się gdzieś w oddali poszedł wraz z dziewczyną do domu żegnając się umuwionym znakiem z swoja menager. Ta westchneła ciężko
-Coś nie tak?- zainteresował się Reino.
- Gołąbeczki poszły się gruchać, czas wracać do roboty - odparła puszczając Reia i niknąc w tłumie. Odprowadził parkę wzrokiem, nie mógł teraz interweniować bo mogłby przypadkowo uwolnić prawdziwa Mogami. Jego Moc teraz była dla niego przekleństwem, a dziewczyna i tak wiecej czasu będzie spędzać z nim niż z Sho, więc sie tym niezamartwiał. Wkońcu nowa "Fuwa-san" miała mieć romans z swym menagerem. Nie mógł się tego doczekać, a tym czasem obowiązki. Przyjął profesjonalną maskę i śladem Shoko wziął się do pracy. Tymczasem państwo Fuwa dotarli do domu
- Idziemy się myć?- zapytał Sho spodziewając sie powtórki z ich czasu w hotelu
- Może później darling, tak bardzo za Toba tękniłam- odparła Kyoko wtulając sie w nigo mocno i wodząc rekami po jego ciele. Fuwa czuł przyjemne dreszcze przechodzace po nim gdy dziewczyna go czule pieściła. Ostatnie iskierki zdrowego rozsądku zgasły gdy napierając na niego żona ściągnela mu koszule, a sama zsuneła z siebie sukienkę. w odchłani prawdziwa Mogami wyła rzucając sie w więzach próbując sie uwolnić.
~ Ani mi się waż!~krzyczała płacząc z bezsilnośc, nie mogąc powstrzymać tego co sie działo,a gdy koronkowa bielizna odsłonięta przez Fuwe-san trafiła tam gdzie sukienka, tak jak spodnie muzyka, zemdlała. Gdy ponownie się ockneła jej nagie ciało leżało wtulone w Fuwę. Dzisiaj mieli zacząc pierwsze sceny filmu i chodź do tego było jeszcze sporo czasu próbowała jakoś wybudzić swoje ciało, ale ono sie jej nie słuchało. Reino zadbał by jego urok mógł przerwać tylko on lub pocałunek prawdziwej miłości. Przegrała. Wnajgorszych snach nie musiała patrzeć na to co teraz działo sie naprawde, na jawie. Nie mogac nic na to poradzić zaczela się modlić o wybawienie do bogów i przodków, nie wiedząc że to dopiero poczatek "jej" problemów

cdn.

zamek1989 - 2014-03-29, 10:55

Ooooooooo kurde dobreeee:D Ren zatłucze i Sho iReina biedna KyokoXD
Akatamaryna - 2014-03-29, 12:20

To bylo mega!
Sho przychędożył sie z Mogami! Nie moge uwierzyć! I moce Reino sa swietne. Niezle wymyslil z tym hm... "opętaniem" Kyoko :-)

Brawo! :-)

Elmirka2 - 2014-03-29, 15:02

Hmmmm... Sesiva, nie tego się spodziewałam, ale i tak było świetne. Teraz jedyna nadzieja w Renie. Według mnie, powinien teraz ze złości ją złapać i pocałować na pożegnanie!!!!! Może w końcu by się ocknęła.
Szkoda mi tutaj przede wszystkim Kyoko. Tylko ona tak na prawdę do końca wie co się dzieje i co się wydarzyło. Szkoda tylko, że nie ma w nikim wsparcia...
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)

Dahilia - 2014-03-29, 17:13

Moim zdaniem teraz co się stanie Ren opuści Kyoko no skoro jest żoną Sho hihihihihi ; p.
Rozdział Mega też nie spodziewałam się tego wszystkiego jestem ciekawa jak to się potoczy ; p

Sesiva - 2014-03-30, 19:54

a czego się spodziewałaś Elmi? :D
dziekuje za pozytywne komentarze.
kolejna część ma prawie wszystko prócz reakcji Rena. Normalnie cos na zasadzie:

Kyoko udała sie w strone przebieralni by zmienić strój na kolejny, w którym miała występować w nastepnej scenie. Na korytarzu przypadkiem natknęła sie na Tsuruge, który miał teraz zagarać
[tu wstaw reakcje Rena]. Na planie filmowym Sho i Anna walczyli na miecze (...)

xD
heh... czemu on sprawia mi takie problemy?! :evil:

Elmirka2 - 2014-03-30, 21:55

Ehhh, Tak jak napisałam wcześniej, spodziewałam się (czy wręcz się spodziewam) drastycznej reakcji Rena, a w efekcie uwolnienia prawdziwej Kyoko i pozytywnego zakończenia tego nieporozumienia. Niestety, jeśli ona faktycznie przespała się z Sho, to może być......problem

Mimo wszystko, co by się wydarzyło, i tak będę zadowolona i będę czekała na dalszy rozwój wypadków. Sesiva, raz jeszcze gratuluje pomysłu i sposobu wyrażenia go :D

Sesiva - 2014-03-31, 03:41

dziękuje :) co do tego jeszcze wiele sie wydaży nim z Kyoko pryśnie czar :D
a co Rena to obiecał sobie walczyć przeciwko samym bogą o Mogami więc sądze że nie powinnien sie tak łatwo poddać, ale z drugiej strony "dopuki ona jest szczęśliwa" i inne takie
jak wspomniałam wszystko na około idzie dobrze, ale Ren nie -.- <npnm>

Elmirka2 - 2014-03-31, 12:42

Ojej, Sesi! Nawet nie wiesz jak się uśmiałam czytając Twój ostatni post :)
Mamy chyba dokładnie odwrotne problemy przy pisaniu naszych opowiadań. To Rena najłatwiej mi się opisuje, a także jego myśli, czy reakcje przychodzą mi zaskakująco łatwo (hmmm, czyżbym myślała jak facet :-/ )
Podoba mi się bardzo Twoja koncepcja i rozdarcie że Ren nie podda się tak łatwo a jednocześnie "dopóki ona jest szczęśliwa".... Dla mnie zabrzmiało to niesamowicie i wiele obiecująco :)
Już Cię wielbię Moja Droga!! :mrgreen:

jessyxx - 2014-03-31, 12:47

przechędożył .. hmm..
bardzo mi się ten rozdział podobał i rozwój wydarzeń również jest interesujący nawet to chędożenie się z Sho to jak dla mnie na duży plus nie dość że Rena powinien trafić szlag to Reino tak samo no nie..
a Renowi nie powinno przeszkadzać że oni są "małżeństwem" przecież są rozwody mógłby spokojnie działać by ją mu odbić
czy nie miałby większej przyjemności z tego dość że musiałby walczyć o to uczucie to jeszcze wyrwać ją ze szpon Sho..
chyba w końcu trafiłam na opowiadanko które satysfakcjonuje mą duszę w stu procentach jak na razie :)

Sesiva - 2014-03-31, 19:33

oj bo sie zaraz zarumienie :-> bardzo sie ciesze że sie podoba, naprawde, dzięki Wam dziewczyny odkryłam że moja wena jeszcze zyje a co więcej- daje radę ^^
tradycyjne kolejne wolne w pracy może skutkowac dodaniem kolejnej części, która mam nadzieje że sie też spodoba. Nasepuje pewne zwolnienie tempa, a za to dostaniecie też filma, którego wymyślanie zajeło mi ostatanie dni od czasu zamieszczenia 6 (czyli sporo sie nad nim głowiłam :P ). Nom więc teraz wystarczy czekać xD 8-)

Elmirka2 - 2014-03-31, 21:01

Okrutna Ty!!! Wystarczy czekać??? Kochana, to Ty jeszcze nie wiesz, że to właśnie ta część jest dla nas najtrudniejsza? Czekanie to stanowczo nie jest coś co potrafię, czy lubię!
Sesiva - 2014-04-01, 07:24

ja tez nie potrafie czekać ale nic nie poradze na to kiedy wena będzie chciała ze mną współpracować, przeciez nie zażuce zarysu fabularnego xD z doświadczenia tez wiem że zmuszanie/popędzanie weny grozi maxymalnym spadkiem jakości, albo totalnym blokiem, to musi popłynąc samo i dlatego tyle sie na to czeka...
-.- :-x :evil:

Elmirka2 - 2014-04-01, 14:42

Masz absolutną rację. Sama ostatnio doświadczyłam tego na własnej skórze. Jak chciałam przyspieszyć swoje pisanie, to straciłam wątek. Teraz stanowczo uważam, że na wenę trzeba grzecznie i spokojnie poczekać :)
Nie złość się na mnie Sesi. Wciąż wierzę w Ciebie i Twoje umiejętności. Od dzisiaj siedzę cicho i grzecznie czekam na ciąg dalszy :*
Mam tylko nadzieję, że nie za długo ;)

Sesiva - 2014-04-01, 19:50

nie złoszcze się na Ciebie tylko na siebie. Ciesze się że mnie rozumiesz. koniec spamu xD
zamek1989 - 2014-04-01, 23:58

Ojjj tak z weną jest ciężko to prawda masz checi i pomysł a nie możesz tego przelac na papier :/ Cóż ja czekam na dalszy rozdzialik cierpliwie:)
Sesiva - 2014-04-03, 17:32

wstęp juz jest! napadło mnie w pracy olśnienie ^^ teraz bedzie troche pod górke, bo nie chce za szybko zdradzać fabuły mojego filmiszcza. Najpierw oczywiście chciałam iśc po najniższej lini oporu i przerobić "Zmierzch" ,gdyż nieznam innego romansu z 2 facetami i dziewoją, ponieważ nie oglądam takich rzeczy. Ale potem stwierdziłam, że to było by zbyt proste i no i. Porywam sie z motyką na słońce i zobaczymy co z tego wyjdzie. Oczywiście fabułe filmu już mam, teraz tylko ją jakoś opisać :mrgreen: 8-)
Elmirka2 - 2014-04-03, 17:46

To brzmi świetnie. Już nie mogę się doczekać!!
Buziak na zachętę dla Ciebie i dla weny :*

Sesiva - 2014-04-05, 10:51


zamek1989 - 2014-04-05, 11:26

Ooooo nareszcoe będzie Ren nie moge się doczekać już^^ twojego rozdziału.
Elmirka2 - 2014-04-05, 17:40

Powrót Rena! Powrót Rena! Powrót Rena ! <skanduję z radości>
Cieszę się, że natchnienie wróciło. Grzecznie poczekam na nowy rozdzialik. Ważne, że już jest!!

Sesiva - 2014-04-07, 03:13

czy wspominałam Wam już , że uwielbiam zaczynac opowieśc od pupy stony, ne? no cóż ^^
długo sie zastanawiałam jak to ugryść z tym filmidłem i postanowiłam najpierw wprowadzić was w świat w nim przedstawiony, a potem to co będą widzieć widze byście się nie pogubili no i bym nie musiała co rusz wszystkiego opisywać gdyż tego absolutnie nie potrafie, a wszelkie uwagi do sposobu zapisu filmu mile widziane. tymczasem mam nadzieje że te wystapienie Rena bardziej sie spodoba niz poprzednie ;_; miałam spore problemy z nim, again... i może tym razem wyszedł bardziej wiarygodnie? przyjme krytyke na klate ^^ przypominam tez że bohaterowie sa occc, a błędy nie sa robione specjalnie, so:


Stary, barokowy kościół ozdobiony był licznymi białymi kokardami, marszczonym materiałem między nimi i bukietami kwiatów, nawet nad witrażami zamieszczono wieńce. Ciężkie, stare drewniane drzwi były otwarte, a przez próg aż do ołtarza ciągnął się biały dywan. Stare łatwy przybrane łańcuchami z kwiatów i dzwoneczków, które cicho dźwięczały przy każdym podmuchu wiatru lub przypadkowemu ich potraceniu. Na organach zajmujących całą jedną ścianę przybytku grany był jakiś ckliwy kawałek. Ksiądz ubrany cały na biało prócz wyszywanym złota nicią krzyży mówił sacramentalne
-Jeżeli ktoś zna powód przez który ci dwoje nie mogą się pobrać niech przemówi teraz albo zamilknie na wieki.- Gdy odrzwia z głuchym trzaskiem się zamknęły, a na twarzy przybysza tkwił przepraszający uśmiech i wykonał pare kroków w stronę ołtarza pytając:
-Przepraszam chyba się nie spóźniłem?-
Goście zaaferowani wpatrywali się w niego zapominając na chwile o państwie młodym. Pan młody ubrany w biały jedwabny garnitur, zdobiony srebrną nicią na klapach i mankietach, na widok gościa uśmiechnął się tryumfalnie, zaś panna w przepięknej sukni zdobionej perłami na gorsecie i brzegach sukni miała swoje czarne włosy schowane za welonem, wyglądała na mocno zaskoczoną. Przybysz z przyklejonym uśmiechem na twarzy przybliżał się coraz bliżej przyszłych nowożeńców dodając
-Chciałem tylko pogratulować panu młodemu- na dźwięk tych słów wspomnianemu pogłębił się jego zarozumiale-zwycięski grymas i siknął przyzwalająco głową. Dziewczyna zaś momentalnie się rozluźniła chodź widok fałszywego uśmiechu gościa powinien już dawno obudzić jej demony. Przybysz stanął bokiem do widowni i wyciągnął rękę w stronę mężczyzny, który przyjął ją z przesadnie mocnym uściskiem. W tej samej chwili został mocno szarpnięty do przodu wpadając w objęcia gościa, a przynajmniej tak to wyglądało z ław. Naprawdę przyciągając przyszłego nowożeńca do siebie przybysz nabił go na ostrze noża trzymanego ukrytego w rękawie. Z głodnym i trochę obłąkanym wyrazem twarzy wyszeptał panu młodemu do ucha nim wyszarpał ostrze z jego ciała
- To mój prezent ślubny Sho- Tamten machinalnie zrobił kilka półkroków w tył nim dotarło do niego co się stało. Obejmując dłońmi ranę z której wyciekał strumieniem szkarłat bezmyślnie wpatrywał się w swojego oprawce, który wymierzał kolejny cios, tym razem z odległości. Lecz na drodze noża stanęła panna młoda gubiąc welon i krzycząc z łzami w oczach
- Opanuj się Ren!- ale było już za późno. Czy to siła zamachu czy wola boga- nóż zatopił się w piersi Kyoko, a Ren widząc co uczynił krzyczy
- Nieeeeee- i z tym okrzykiem w pozycji półsiedzącej ocyka się w przesiąkniętej potem pościelą. Z trudem wyrównuje oddech i przeczesuje ciężko włosy, po czym chowa twarz w dłoni ściskając nasadę nosa. Wolno przeciąga dłonią po całej długości twarzy wzdychając cierpiętniczo i ociężale następnie wysłupłał się z skołtunionej pościeli i udał się do łazięki. Zimne krople uderzały strumieniami po ciele zmywając koszmar i poczucie winy
- To kolejny raz- pomyślał patrząc na swe odbicie w kabinie. Wyraźne cienie pod oczami dobitnie świadczyły, że dawno nie zaznał spokojnego snu. Cokolwiek by nie robił owa wizja go wciąż nawiedzała, obserwując ją z boku, jakby był jednym z gości siedzących na ławach. Męczyła go niczym wspomnienie śmierci Ricka, ale tym razem to się przecież nie wydarzyło. Nie był na ślubie Kyoko i z wywiadu środowiskowego swojego menagera słyszał, że NIKT na nim nie był, podobno tą wieścią zaskoczyła nawet prezesa. Po długim prysznicu cały czas myśląc nad sytuacją w której się znalazł ubrał się w zwykły czarną koszulkę, ciemnogranatowe spodnie i naszyjnik w kształcie koła z doczepioną gwiazdką. Stwierdził, że prosty, ale praktyczny ubiór będzie najlepszy na pierwszy dzień nagrań, w końcu i tak będzie sie przebierać. Dawno zapoznał się ze skrypem i scenariuszem, który z bankietu przyniósł mu Yashiro. Sam mimo wszystko wolał jak najdłużej odwlekać w czasie spotkanie z państwem Fuwa i to nie tylko z powodu dręczącego go koszmaru. Nie wiedział zwyczajnie co powiedzieć, czy pogratulować, spóźnienie wyznać uczucia, a może zignorować temat udając że ich znajomość była tylko przelotna? Kuon w czeluściach jego duszy wrzał, nie nie zgadzał się na żadną z tych opcji. To On w jego snach zabijał oboje uśmiechając się obłąkańczo cały czas i nie zwalniając ruchów ręki nawet jak ostrze trafia w nie to ciało co miało. Mu to obojętne, spragniony krwi, bólu, cierpienia następne ciosy kieruje w publikę, ale Ren rzadko dociera z wizją tak daleko. Postanowił pominąć śniadanie i udać się już do swojego menagera, było co prawda za wcześnie by się stawić na planie filmowym, ale stwierdził że bezpieczniejsze dla niego będzie jak znajdzie się w towarzystwie. Przez te kilkanaście dni przestał ufać sobie na tyle by zostawać dłuższy czas samemu. Kuon mógłby opanować jego ciało, a on by tego nawet nie zauważył. Już raz dwa dni po zobaczeniu wywiadu "ocknął" się przed drzwiami lodówki trzymając butelkę piwa, które tam trzymał na wypadek gości, a ostatnie co pamiętał to jak siedział w fotelu oglądając serial. Wolał nie zorientować się, że On faktycznie kogoś zadźgał. Jeszcze nim dotarł do menagera postanowił udawać, ze wszystko z nim w porządku, ponieważ od czasu show ten zaczął obchodzić się z nim jak jajkiem, a Ren wolałby, żeby było jak dawniej... Yukitaka w piżamie ze wzorkiem w skaczących baranów i czapeczką z pomponem otworzył mu drzwi pocierając oczy i zaspanym głosem mamrocząc:
- Przecież masz klucze...-
- Wolałem upewnić się, ze nie śpisz- przepraszającym tonem odparł Ren, starając się nie śmiać z wdzianka menagera; dawno już nie widział go aż tak wcześnie; i mając przez to tylko drobne poczucie winy ponieważ zgodnie z swym rozkładem dnia, Yashiro miał i tak wstawać za 30 minut.
- Nie śpię...- tonem zjadliwej oczywistości odparł menager człapiąc cały czas półprzytomnie spowrotem do sypialni. Ren znając jego lokum jak własną kieszeń przygotował dwie mocne kawy, podłączył telefon Yashiro do ładowarki i ustawił radio na Nrj, które grało francuską scenę szeroko pojętego rocka. Rock wybudzał Yukitake 4 razy szybciej, więc już po jednym kawałku ubrany w swój ulubiony jasny garnitur przełączył na muzykę klasyczną, którą preferował Ren i usiadł naprzeciw niego w kuchni popijającego już kawę. Z malującym się zadowoleniem na twarzy wyznaje
- Twoja kawa smakuje mi najlepiej-. Ren uśmiechnął się szczerze słysząc te słowa i mówi
- To zasługa kawiarki, nie moja -. Yashiro trochę pochmurnieje i popatrując na wspomniane urządzenie mówi nie dokończając myśli, gdyż wiadomo było o co chodzi
- W rękawiczce nie da się tego nastawić, próbowałem jeszcze w japonni... - wzdycha trochę zrezygnowany i po chwili milczenia niedbale poprawiając okulary pyta:
- Co tak wcześnie tu Cię sprowadza, Ren?-
- A muszę mieć powód by Cię odwiedzić? - odpowiada pytaniem na pytanie Ren posyłając swój najbardziej uwodzicielski uśmiech dokańcza akcentując każdą literę - Y.a.s.h.i.r.o?-
Ten co prawda nie zakrztusił się kawą ani jej nie wylał, ale lodowatym tonem, którego nie powstydziła by się Kyoko w trybie Mio odpowiada
- Nie męczą Cie już te żarty?-
- Przecież nie żartuje- odparł Tsuraga z miną niewiniątka zaczynając się świetnie bawić. Jego menager marszcząc gniewnie brwi, akcentując, ze mówi bardzo poważnie odpowiada
- Powinieneś wiedzieć doskonale, że To- zaczął z każdym słowem brzmiąc coraz bardziej złowrogo, ale Ren dokańcza za niego szczerząc się jak głupi do sera
- Na Ciebie nie działa-
- Bardzo zabawne, wiesz?- retorycznie cierpiętniczym tonem odpiera Yashiro
- Wiem- zaczął nadal wesoły aktor - ale zawsze się tak uroczo irytujesz, ze nie mogę się powstrzymać -. Yukitaka ledwo opanował złośliwy komentarz zatapiając go w kolejnym łyku kawy. W duchu cieszył się, że jego podopieczny odzyskał dobry humor. Kiedy tuż po tamtym wydarzeniu dowiedział się z Kim ma zagrać wydawało się, że wysadzi budynek Lme w powietrze. Oczywiście, jego prawdziwe uczucia przykrywała maska, ale Yukitaka znał go zbyt długo, a prezes jeszcze dłużej by nie wiedzieć co się z nim naprawdę dzieje. Przez chwile nawet zgodnie myśleli, że odmówi roli, ale tak się nie stało. Ren rzucając na szale swoją dumę i profesjonalizm zgodził się wystąpić w filmie, a prezes głośno odetchnął z ulgą. Autentycznie bał się, że będzie musiał go namawiać... Yashiro popijając chwile w ciszy kawę zauważył, że cienie pod oczami Rena zrobiły się jeszcze głębsze niż wcześniej. Korzystając z lepszego humoru aktora postanowił poruszyć niewygodny temat, który od jakiegoś czasu unikał
- Znowu ten sen?- zapytał uważnie obserwując reakcje Tsurugi, w każdej chwili gotowy zmienić temat na coś bezpieczniejszego.
- Tak- odparł z ciężkim westchnieniem i zapytał nie kończąc myśli- skąd?-
Yukitaka pokazał mu placem na sobie miejsce gdzie miał tamten cienie pod oczami i powiedział
- Wydawało mi się, że Ten-san dała Ci maść na to-
- Kompletnie zapomniałem- przyznał Ren. Yashiro słysząc to wstał od stołu i poszperał chwile w swej nie odłącznej teczce.
- Zapobiegawczo poprosiłem o zapas- powiedział i rzucił tubką w stronę Rena. Ten zgrabnie ją złapał przedmiot i mówiąc
- Dziękuje Yashiro-san- udał się do łazienki nałożyć fluid. Kiedy wyszedł menager siedział przy stole.
- I jak?- zapytał nagle znowu w nastroju do przekomarzania się z przyjacielem
- Może być- odparł tamten nosem w kubku
- Nawet nie spojrzałeś~~ - smutnym tonem poskarży się Ren, a Yukitaka obdarzył go tylko twardym spojrzeniem. Tsuraga udał więc, że zamyka buzie na kłódkę i wyrzuca klucz, a Yashiro widząc to nie mogł się nie zaśmiać. W ogólnej wesołości Ren odkrywa, ze jego kubek jest pusty
- Jeszcze jedna?- pyta, a jego menager kiwa głową na "tak". Kiedy Tsuruga programuje kawiarkę spogląda na zegarek. Nawet biorąc pod uwagę, że Josephin szepnęła menagerowi słówko by stawili się przed oficjalnym czasem nadal było za wcześnie by się tam udać. Słysząc dźwięk oznajmiający ze kolejna dawka kofeiny jest gotowa, Yashrio wyrwany z zamyślenia pyta
- Widziałeś wczoraj odcinek Czterech?-
- To tu odbiera Fuji-tv?- dziwi się autentycznie zaskoczony Ren
- Tak, co prawda z francuskimi napisami, ale zawsze- odpowiada Yukitaka
- Nie widziałem - przyznaje Ren, nie miał jakoś głowy do oglądania telewizji
- Nagrałem go dla Ciebie- opowiada Yashiro na dowód pokazując kasetę, którą trzymał w ręce ubranej w rękawiczkę. Ren zaaferowany nie zauważył kiedy ją ubrał, ale nie przejął się tym zbytnio, z uśmiechem zasiadł na kanapie w salonie stawiając kubek na stoliku. Po półtorej godzinie seansu upływającej na luźnych komentarzach na temat poziomu aktorstwa w serialu i efektów specjalnych postanowili wkońcu udać się do studia filmowego. Na miejscu przed drzwiami stał niewysoki chłopak na oko 17-letni, który na ich widok uprzejmie skinął głową i rzekł
- Jose mnie przysłała bym Was zgarnął jak się tylko pojawicie i zaprowadził do odpowiedniego pokoju, za mną prosze-. Ren i Yashiro spoglądneli po sobie ale bez słowa udali sie za przewodnikiem. Chwile później wkroczyli do małej sali konferencyjnej gdzie zostały tylko dwa puste miejsca, a pozostałe były pozajmowane przez aktorów i ich menagerów. Usiedli odprowadzenie wzrokiem przez pozostałych, sami zwracając uwagę tylko na siedzącego w pozycji półlezącej z zamkniętymi oczami Tonego, który w powycieranych i poszarpanych czarnych spodniach takież samej koszulki miał artystyczny nieład na głowie. Za nim stała w niebieskiej miniówce i czarnym topie bez ramiączek Jo z tym razem rozpuszczonymi włosami, które zwijały się w loki. Na widok gości uśmiechneła się i rzekła
- Skoro wszyscy już są, Jimmi zamknij drzwi- powiedziała, wspomniany chłopak, czyli przewodnik zamknął je poczym stanął w rogu koło piętrzącej się sterty papierów.
- Zapomnijcie o skryptach i scenariuszach które wczoraj rozdawałam, były one dla odtwórców pomniejszych rólek- zaczęła, a po zebranych rozległ się nerwowy szept urwany przez otwarcie się oczu Darke, chodź nic nie powiedział. Mimo że to Jose mówiła więcej to jego należało się obawiać. Wielu już się przekonało ze grzechem jest go ignorować. Pomimo swej postawy niezainteresowanego niczym luzaka pozbywał się bez żadnych skrupułów każdego, który mu nie podpasował, zmieniając obsadę w trakcie kręcenia filmów i po parę razy.
- Dlatego zebraliśmy się tutaj wcześniej, ponieważ Liczę, że nie na darmo przeszliście wszystkie etapy naszego castingu i staliście się odtwórcami głównych ról- dodała Jose- Jimmi rozdaj im ich ostateczne role- . Gdy Jimmi wziął naręcze papierów i je rozdawał wzrok Rena twardo wlepiony w duet zsunał się i napotkał oczy siedzącego naprzeciwko muzyka. Kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały śląc ze sobą pioruny atmosfera zrobiła się nagle gęsta i napięta. Chodź żaden z nich się nie odezwał można było wyczuć że prowadzą ze sobą bitwę nie tylko na wzrok. Ich cichą walkę przerwały kartki umieszczone przed nimi, więc zajęli się niechętnie pobieżnym ich przeglądaniem, gdy Jo znowu zabrała głos
- A teraz ponieważ nie wszyscy się jeszcze znają niech każdy po kolei wstanie, przedstawi się i powie jaka rola mu przypadła-
Pierwsza z brzegu dziewczyna ubrana w prostą sukienkę w kwiatki i z prostymi długimi czarnymi włosami wstała z wyraźnym wachaniem, chrząkneła i poważnym tonem powiedziała:
- Nazywam się Jenny Anderson i zagram boginie przeznaczenia i czasu Ka-
Druga dziewczyna w purpurowej sukni z przesadzona tapetą na twarzy zastukała 18cm szpilkami gdy wstała i teatralnym gestem podsunęła pod twarz kartkę i przeczytała
- Bogini życia, ta która posiada wiele imion, Siheq to postać którą będę grać, a nazywam się Jean Anna Bonnefoy
Następny w kolejce był mężczyzna po 30 ubrany w elegancki ale skromny garnitur, z lekkim angielskim akcentem rzekł
- Jestem Daniel Sullivan i będę grał króla Iguma-
Po nim wstał dwudziestoparoletni chłopak, który skłonił się uchylając kapelusz z piórkiem. Na sobie miał strój wyglądający jak z epoki wiktoriańskiej.
- Cóż wygląda na to, że wziąłem wcześniejsze papiery zbyt poważnie, więc zigorujcie to jak wyglądam - powiedział rzucając kapelusz w stronę swojej menagerki i podjął - Przyjaciele zwą mnie Agent Jones, a imię me Noah. Będę Zaxos`em starszym synem króla Iguma-
Kolejna kobieta na oko pod 40 wygładzając prostą grafitową spódnice i poprawiając żakiet podjęła
- Nazywam się Carrie Blanchard i będę druga żoną króla Leią-
Nastąpił czas na Sho ubranego w sznurowane czarne skórzane spodnie i koszule z frędzlami, który z dziarskim uśmiechem powiedział
- Fuwa Sho, a moja rola to młodszy syn króla i królowej Draigleiken-
Po nim wstała Kyoko, która miała zrobionego francuskiego warkocza, czarne krótkie szorty i bluzkę z falbankami podkreślająca jej biust.
- Fuwa Kyoko zagram boginie śmierci i snów Ignis-
Ostatni był Ren, który słysząc jak się przedstawia mimowolnie zgrzytnął zębami, ale z swym uśmiechem gentelmena z gracja zakończył prezentacje
- Jestem Tsuruga Ren i będę grać boga wojny i chaosu Keiosa, miło mi Was poznać-
- Daje wam godzinę na zapoznanie się z rola i zaczynamy prolog- odezwał się wkońcu Tony wywołując natychmiastowe poruszenie wśród zebranych
- Menagerowie niech odbiorą harmonogramy, gdyż nie codziennie będziemy wszystkich potrzebować- wtrąciła Jose rzucając Darke złe spojrzenie. Aktorzy i menagerowie z harmonogramami opuszczali pomieszczenie w poszukiwaniu oznaczonych ich danymi przebieralni,a Sho powiedział prowokatorsko wyciągając rękę w stronę Kyoko
- Chodźmy się szykować moja droga-
- Oczywiście darling- odpowiedziała bezwachania przyjmując ręką. W jednej chwili atmosfera zrobiła się jeszcze gęściejsza, a wyładowania słane między "rywalami" były praktycznie widoczne jak na dłoni. Z głębi Rena wypełzał Kuon obdarzając go zjadliwym uśmiechem tak różnym od tego prezentowanego przed chwilą. Yukitaka wpadł w przerażenie, to nie był czas ani miejsce na ich walkę, ale nie to go najbardziej przeraziło, lecz widok Kyoko która wodziła między nimi wzrokiem z grymasem wyższości i zadowolenia jakby była bardzo kontent z zaistniałej sytuacji. Przecież prawdziwa Mogami starałaby się jakoś załagodzić konflikt, a tu prawie że zaczęła im kibicować. Martą cisze przerwał odgłos klaskania, a mężczyźni zerwali kontakt wzrokowy by ujrzeć bijącego brawo Tonego i usłyszeć komentarz Jose:
- O Takie wrażenie właśnie chodziło chłopaki, oby tak dalej!-.
Nim zdążyli coś powiedzieć głos zabrał Yashiro otrząsając się z szoku i akcentując słowa tylko im zanany sposób
- My tez już lepiej chodźmy Ren-. Ten w lot zrozumiał przesłanie i odpierając Kuona udał się bez zbędnych słów za swym menagerem. Fuwa był niezadowolony, że im przerwano, naprawdę chciałby widzieć jak ten aktorzyna traci panowanie nad sobą. To byłby wyśmienity widok i koniec jego kariery. No cóż, mieli spędzić na planie jeszcze spoooro czasu, więc okazji by go zniszczyć będzie wiele, udał się więc z Kyoko do wspólnej przebierali, gdzie czekał/a już na nich ich osobisty/a wizażyst/ka. Każdy z głównych bohaterów dostał swoją by ta/ten mogł/a się skupić na jego lub jej charakteryzacji. Jego stylista był wysokim francuzem, co poznał po charakterystycznych dla nich rysach. Z krótkimi lekko loczkowanymi włosami i delikatnym zarostem czarnego koloru i piwnych oczach miał przerzucony niedbale szal przez ramię odziane w prostą koszulkę w serek jego koloru i zielonkowe spodnie rybaczki.
- Witam, Louis Charpentier- Vigneron- przedstawił się, a Sho wydawał się próbować powtórzyć to co powiedział więc dodał- proszę mów mi Lou
- Lou, bierz się do pracy- powiedział Fuwa odzyskując rezon.
- si sieur- odparł ten niezrażony
Stylistką Kyoko okazała się dość wysoka dziewczyna o migdałowej cerze i włosach, krótko ściętych i zgrabnie uformowanych na żel, a jej szary damski garnitur i niski obcas dawały jej elegancki i bardzo oficjalny wygląd, który bardziej pasował do biura lub bankietu. Ukłoniła się głęboko i z szacunkiem, mówiąc po japońsku z silnym francuskim akcentem
- Jestem Mylson Emma, miło mi Cię poznać-
Fuwa-san odpowiedziała płytkim, lekceważącym ukłonem i odpowiedziała dość fałszywie
- Fuwa Kyoko, zaopiekuj się mną-
Reino wpatrywał się w chwilę w Emme, która zaczęła już pracować nad Kyoko gdy powiedział po angielsku
- Zaczynałem się obawiać, że już się nie pokażesz-
- Wykonuje tylko swoje obowiązki- odparła ona nadal z silnym akcentem obdarzając go tylko jednym krótkim spojrzeniem utwierdzając go, że się nie myli i ma przed sobą człowieka Takerady, nie mógł jednak wprost przyznać, że ją przejrzał by samemu się nie ujawnić przed Sho, który do tej pory go nie rozpoznał, powiedział więc
- Będziemy musieli później omówić naszą współprace-. Emma schyliła lekko głowę znowu na niego spoglądając przelotnie i widać zrozumiała co chciał jej przekazać gdyż odpowiedziała
- Jak tylko skończę napewno porozmawiamy-
- Czy ja też będę potrzebny?- zapytał się uprzejmie Louis
- Owszem- odparł Reino mając dłuższą chwile gdy przebierali Fuwów by zastanowić się jak tu wszystko rozwiązać. Tymczasem w przebieralni Rena, gdy wraz z menagerem tam weszli wciąż otrząsając się z sytuacji w sali konferencyjnej zobaczyli, że nie czeka ich tam Jelly, ale Paola, która wcześniej poznał tylko Yukitaka. Ren widząc nieznajomą osobę momentalnie zaczął udawać, że wszystko gra powitając swą wizażystke kłaniając się lekko i chcąc coś powiedzieć ale Yashiro mu nie dał mówiąc
- Poznaj kuzynkę Ten-san Paole, prezes zadbał by zajął się Tobą ktoś zaufany-
- Tak, kuzyneczka dostała surowy zakaz opuszczania kraju przez swojego ukochanego, więc jestem tu by zająć jej miejsce, mam nadzieje że nie jesteś zawiedziony?- spytała się Paola. Ren zastanawiając się w co jeszcze machał swoje palce Lory odparł
- Nie, nie, proszę zaopiekuj się mną-. Paola z uśmiechem przystąpiła do pracy, a menager wiedząc, ze Ren nie znosi marnować czasu zapytał
- Przeczytać ci o roli?-
- Przeczytaj- zgodził się Tsuruga, a słysząc jaki ma być Keios i jego los otrzymał odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie. Prezes maczał palce Wszędzie i normalnie skakał by z radości słysząc że ma zagrać kochanka Kyoko, starając się w trakcie gry oswajać ją z ta myślą i uczuciami nim powie, że z jego strony nie była tylko gra, ale tak łagodny mogł być tylko wobec Mogami, teraz gdy sytuacja się zmieniła nie miał zamiaru dawać taryfy ulgowej Fuwie-san. Rzucił przecież swa dumę aktora na szale, więc zagra z całej swojej duszy. Nie na darmo powiadają, że jest w stanie rozkochać w sobie wszystkich z którym gra. Kyoko przekona się co oznacza stanąć naprzeciwko Króla Nocy (aż chce się zapytać: to groźba czy obietnica?-dop.aut). Gdy już był gotowy stanął pośród innych głównych bohaterów i usłyszał polecenie Jose
-Jak wspominał Tony, zaczyny od prologu, najpierw bogowie-. I zaczęło się.

XXXXX Obiecany wstęp XXXXX
Miejsca wydarzeń:
Nadwszechświat- to ogólnie rozumiane uniwersum w którym dzieję się akcja, obejmuję on wszechświat, Bezkres i krainę snów. Słowo używane by podkreślić, że chodzi o całość uniwersum.
Bezkres- siedziba bogów, niczym Olimp z greckiej mitologi , to rozciągająca się daleko poza horyzont i usiana domami, posiadłościami, małymi i większymi zamkami, każda budowla zamieszkiwana przez jednego lub wielu bogów idących ze sobą w parze jak Żywioły lub bóg miłości i bogini zazdrości i nienawiści. Wśród nich był zamek Przeznaczenia, zbudowany w stylu starego gotyku, ze strzelistymi wieżami i wysokimi witrażami, gdzie najczęściej zbierali się bogowie przy przedyskutować problemy albo zwyczajnie poplotkować
Kraina snów- to kraina oddzielająca Bezkres od reszty wszechświata. Część niej wygląda jak skrzyżowanie trzech rozwidlających się dróg, dokładnie takich samych, na którego środku pojawia się istnienie, które w nią kroczyło. Jedna z dróg prowadziła do Bezkresu, kolejna do Zaświatów, domeny Śmierci, która jako jedyna z niewielu bogów nie zamieszkuje "na stałe" w Bezkresie. Ostatnia zaś spowrotem do świata jawy. W pozostałej części, jakby zboczyć z dróg przypomina rozdzielona na troje wizją istnienia. Wizje koszmarów wiły się w ciemnościach, wszystko co 'złe' bytowało tam doprawadzając do szaleństwa, okaleczeń, śmierci. Z drugiej strony sielska kraina złotem, mlekiem i miodem płynąca, posiadając wszystko co 'dobre'. Ostatnia była pusta, symbolizująca tych pozbawionych już wizji snów, marzeń i nadziei.
Zaświaty- domena Śmierci nie przypominająca ni Nieba ni Piekła z wierzeń lecz ciągnącego się cmentarzyska pełnego rozpadających się kości i grobów, spływającego deszczem , którym były przybywające dusze. Czasami deszcz ten ustawał. Prócz kości, grobów i deszczu nie było nic więcej.
Strefa poza czasem- nienależąca do nadwszechświata miejsce stworzone i zamieszkane przez Siheq, z której można było udać się do dowolnego miejsca i czasu. Była w formie dwóch pomieszczeń. W jednej znajdowały się niezliczone rzędy ksiąg ustawione na ciągnących się w nieskończoność regałach. Gdzieś tam znajdował się zwykły stolik, wraz z krzesłem. Drugie pomieszczenie oddzielone od pierwszego prostymi drzwiami było puste jak okiem sięgnąć, kafelkowana podłoga była przykryta warstwą gęstej mgły. To pomieszczenie przybierało sobie kształt jaki Siheq sobie tylko by zażyczyła, a bez wyraźnej jej woli stało puste.
Wszechświat- jak każdy składający się z wielu planet,
Drahelin- planeta, na której rozgrywają się początkowe wydarzenia. Podobna do ziemi, pełna głębokich lasów, strzelistych gór, niedostępnych dla większości mórz, pośrodku których były dzikie wyspy. Zamieszkiwały ją 3 rasy humonidalne i mnóstwo pozostałych mniej rozumnych
Postacie:
Pierwsze- określenie obejmujące Ka, Siheq i Ignis, które wyłoniły się jako pierwsze z Nicości
Ka- błękitne włosy ozdobione mnóstwem koralików, tak, ze prawie nie było widać koloru włosów. Oczy wąskie niczym u gadów fioletowego koloru. W jednej dłoni trzyma swój symbol złoconą klepsydrę bez pisaku w środku, która pojawia się i znika na jej życzenie. Na nogach wiązane do kolan sandały brązowego koloru i krótka wiązana w poprzek zielona toga. Na nadgarstkach, palcach, szyi i w uszach ozdoby z różnych epok, od surowej brązowej prostej bransolety po finezyjnie bogato zdobione kolczyki z różowych pereł.
Siheq- potrafiąca zmienić dowolnie swoją postać najczęściej ukazuje się jako niska ruda dziewczyna w ciemnoczerwonej barokowej sukni z czarnym gorsetem i wyściółką z kwiatowym wzorem. Rękawy i dekolt zdobiony skromną jak na tamte czasy falbanką. Oczy podobnie jak Ka- gadzie czarnego koloru. Jej symbolem jest książka, w zwykłej twardej oprawie.
Ignis- proste czarne włosy ścięte nierówno, z lewej strony sięgając za biust, z prawej ledwie do ramienia. Oczy złotego koloru. Czarna spódnica do ziemi, rozcięta przy biodrze ukazująca warstwę szarego koloru, która gdzieś w okolicy kolan rozchylała się by ukazać jasnoszary materiał ozdobiony tribalami. Na górze szary top bez ramion ozdobiony u dołu rozcięciami, nachodzącymi na spódnice. W dłoni dzierżąca swój symbol, dłuższą od siebie laskę zdobiona wijącym się pnączem wokół niej i zakończoną sierpem księżyca. Na ramieniu i szyi przypominające skrzydła szkarłatne ozdoby.
Keios- czarne długie do pośladków włosy związane w niedbałą kitkę, tak, że kosmyki co rusz wpadają mu na twarz. oczy koloru szmaragdów. Na ramionach miał spięty klamrą w kształcie skrzydła długi do ziemi czarny płaszcz, jeszcze ciemniejszy niż włosy. Pod spodem czarna koszula z szerokimi rękawami i kołnierzem rozpięta na trzy guziki, odsłaniając blada skórę i proste czarne spodnie. Jego symbolem był noszony u pasa miecz, w pochwie wyglądającej jak żelazne kajdany, zwał się Zagłada i miał być wyciągnięty dopiero na życzenie Ka.
Krótcy- pogardliwe określenie na istoty żyjące krócej niż 1000 lat
Dłudzy- analogicznie lecz żyjący o wiele dłużej
Najstarsi- określenie stosowane w stosunku do ras, które były obecne od początku istnienia Nadwszechświata
Dragojinowie- rasa potrafiająca przybrać wygląd smoka, lub dowolny jego atrybut pozostając cały czas człowiekokształtnym. Należąca do Najstarszych wierzyła tylko w jedną boginie Ignis. Jedna z ras Drahelinu w stanie nieustannej wojny z Injinami.
Injinowie- rasa wierząca we wszystkich bogów Bezkresu, najbardziej obawiająca się Ka. Wierząca, ze linioryt krwi jest najważnjeszy dopuszczała często do kaziroctwa. Członkowie królewskiego rodu od wieków utrzymujący nieskazitelną krew posiadając białe włosy i czarne oczy, zaś im słabsza krew i dalej od tronu tym włosy stawały się ciemniejsze, a oczy jaśniejsze. Rasa również należała do Najstarszych, panuje wśród nich matriarchat.
Heljinowie- rasa Krótkich, nie wierząca w bogów lecz w technologie podbijała okoliczne planety kolonizując je mimo krótkiego żywota. Na podbitych planetach mieszali się z innymi rasami wydłużając swój żywot do mian Długich. Nie wtrącali się w wojnę między Dragojonami i Injinami, czekając na to aż się nawzajem powybijają, by wtedy walczyć z wygranym
Igum- uznany przez pozostałych Drago za najstarszego, ze wszystkich żyjących smoków, który ten tytuł mógł zdobyć każdy zabijając po prostu poprzednika, lub jak Igum zostać nim mianowanym. Igum był już siwowłosym smokiem o szarej łusce z miedzianą obroża - symbolem swojego urzędu. Oczy kiedyś niczym pochmurne niebo wyblakły do ciemnoniebieskiego. Jako człowiek nosił prostą szara szatne niczym mnich, a włosy uplecione w warkocz dookoła głowy przypominały wieniec laurowy
Zaxos- syn Iguma miał jego oczy i dawny pszeniczny kolor włosów, które nosił rozpuszczone i łuskę miodowej barwy. Jako człowiek noszący togę tego koloru, a u pasa ma miecz
Lei- Injinka. Zawsze odziana w bogate szaty lub suknie, z najdroższych materiałów. Włosy idealnie białego koloru zbierane w fantazyjne fryzury zdobione kamieniami szlachetnymi i czarne oczy
Draigleiken- jasnoblond włosy zaplatał w prosty warkocz. Oczy i łuska granatowe, jako człowiek ubiera prostą skórzaną zbroje, a do pleców ma przytroczony miecz.


pozostałych bohaterów będę opisywać w trakcie :P
xxxxxxxxxx Prolog część 1 XXXXXXX


*Miejsce* Bezkres, zamek Ka.
*Kamera* przemyka przez Bezkres rozglądając się na boki, by pokazać jego różnorodności i ogrom, ale nie zatrzymuje się, ani nie zwalnia aż dociera do zamku Ka, gdzie przenika przez ścianę i zatrzymuje się pokazując Ka siedzącą nerwowo na kanapie gniotąc kawałek ubrania w rekach i hałasując biżuterią przy każdym ruchu. W pomieszczeniu oprócz kanapy na której siedziała, znajdowały się jeszcze dwa fotele, stół pomiędzy nimi, pośrodku pomieszczenia. Wszystko było oświetlone przez światło wpadające witrażami mieniąc pomieszczenie różnymi kolorami. Na jednym z foteli na oparciu niczym kot leżała Ignis rękę z laską trzymała za oparciem, a drugą głaskała leniwie po włosach Keiosa, który siedział w fotelu z zamkniętymi oczami i lekkim uśmiechem w kącikach ust.
*Akcja* Na stole pojawia się nagle siedząc Siheq trzymając w rękach książkę i nie odrywając od niej wzroku pyta uprzejmie
- Cóż to się stało Ka, że mnie wezwałaś?-
Ta wstaje z hałasem z kanapy i nerwowo zaczęła się przechadząc po pomieszczeniu zataczając małe kółka
- Miałam wizje- odpowiada zdenerwowana, nie przerywając chodu. Siheq parska lekceważąco i mówi
- Ty przecież zawsze masz wizje-
- Ale ta była inna, widziałam, widziałam - powtarza się Przeznaczenie stając na chwile i wymachując rękami
- Co widziałaś, widziałaś- przedrzeźnia ją Życie cały czas nosem w książce.
- Powstanie wojownik czystej zagłady
nawet razem nie dacie mu rady
doprowadzi on do kresu Istnienia
na nic tu wola przeznaczenia
moce kreatorki na nic się zdadzą
do zagłady one szybciej doprowadzą
Śmierć nawet nie wchodzi w rachubę
to ona przyniesie ze sobą zgubę-
Wspomniana otworzyła jedno oko, zmieniając pozycje, tak że siedziała na oparciu, gołe stopy oparła na podłokietniku, biorąc rękę z włosów Wojny ,a laską stuknęła o podłogę. Ten niezadowolony również otworzył oczy i zaczął gładzić od niechcenia jedną z nóg Ignis.
- Jak zwykle mówisz zagadkami, wiesz coś jeszcze?- zapytał
- Więcej mogłaby wiedzieć tylko Nija- niezadowolona odparła Ka siadając spowrotem na kanapie, zła-
- Wiedza przecież nie żyje- wtrąciła Śmierć
- A jej syn?- zainteresował się Keios
- Jako potomek wiedzy i kłamstwa może znać odpowiedzi na nasze pytania, ale nigdy nie wiadomo czy powie prawdę- odpowiada Siheq - więc pozostaje nam czekać-.
Reszta bogów przytakuje prócz Ka, która uderza nagle rękoma o blat stołu, który rozpada się. Ignis, która siedziała już na podłokietniku wskazała go swoją laska i stół wrócił do poprzedniego stanu, bowiem każda z Pierwszych miała moc wpływania na rzeczywistość w Bezkresie. Ka, jeszcze bardziej zła kopnęła ze złością 'wskrzeszony' stół i mówi
- Nie denerwuje Was, że ta wizja się spełni?! Że Wiemy co się stanie? Przecież to ja Przeznaczam! Czemu moja moc miała by nie zadziałać?!-
- Czas weź się uspokój- mówi z pobłażaniem Siheq odrywając się od książki - Zapomniałaś już, że każda z Nas jest skazana na powrót do Nicości?-
Ka zszokowana przystanęła, faktycznie zapomniała, pewna siebie i swoich mocy. Zaśmiała się obłąkańczo uświadamiając sobie, że nie da się walczyć z samym sobą i wygrać nie będąc przegranym
- Gdyby teraz widzieli Cię twoi wyznawcy- mówi Ignis kręcąc głowa z politowaniem siedząc już w fotelu w objęciach Wojny
- I kto to mówi- odpowiada zjadliwe Ka- miździsz się z nim przyprawiając mnie o mdłości!-
- Jesteś zwyczajnie zazdrosna Ka- wtrąca się Siheq przywołując kolejna książkę do ręki
- Nie jestem zazdrosna, lepiej mi powiedz co niby ciekawego jest w tych zapiskach - dopowiada obrażona, zmieniając temat
- Jest wiele istnień i wiele historii, ale prawie każdy próbuje walczyć z Twoją wolą- odpowiada
- Przecież Nikt mnie nie pokona - dziwi się Ka, dodając w duchu- nawet ja sama-
- Oni w swej ułomności tego nie wiedzą, niektórzy nawet wierzą, że są kowalami swoich losów, obdarzeni wolną wolą-
- Hahaha- zaśmiała się znowu Ka ale szybko opanowała śmiech, pytając z łzami radości w oczach- Co jeszcze tam wymyślają ci, Krótcy?-
- Krótcy akurat się nas boją i w nas wierzą, to Dłudzy przestają, albo nawet nigdy nie zaczęli- odpowiedziała Siheq
- Naprawdę? - nie dowierzała Ka
- Dziwisz się? Przecież czasów w których przechadzaliśmy się między nimi nie pamiętają nawet Najstarsi - odparła Życie
- Trzeba to zmienić!- zdecydowała Czas
- Po co i jak chcesz to zrobić?- zainteresowała się Ignis z odchyloną głową dająca dostęp do szyi Keiosowi, który całował ją po niej sunąc rękami po jej ciele. Fotel spodnich nagle znikł, ale zgrabnie stanęli na nogach,a widząc, ze nie udało jej się ich zaskoczyć Ka fukneła
- Nie możecie chociaż na chwile przestać?-
- Przecież nic nie robimy- odpowiada Wojna teatralnie pokazując dłonie
- Jak dzieci- skomentowała Siheq, po czym dla rozładowania atmosfery pyta
- Ignis zadała dobre pytanie, po co chcesz to zrobić?-
- Oprócz oczywistego przywrócenia wiary w nas to chce zająć się czymś nim nastanie koniec- odpowiada ona
- Ja odpadam, mam lepsze zajęcia- mówi Śmierć i chwytając Keiosa za rękę znika nim Ka zdążyła jakoś zareagować, więc zwraca się do Życia nagle zrezygnowana
- Ty pewnie masz nadal te swoje książki-
- Przeczytałam dawno wszystkie- odpowiada ona i dodaje- więc masz jakieś propozycje jak tu zabić nudę?-
- Przekonajmy się czyja moc jest silniejsza- zaproponowała Ka
- Brzmi ciekawie, wybierz więc dowolne istnienie o którego przyszłość będziemy walczyć- opadła Siheq dematerializując książkę i klaskając w dłonie.
*Kamera* Gdy Życie klaszcze robi się na sekundę ciemno, a jak powraca obraz stoją koło stolika pośród niekończących się rzędów książek, w strefie poza czasem, po czym podąża za Ka
*Akcja* Ka przechadza się chwile po wyglądających tak samo regałów, półek i książek, wkońcu zdenerwowana bierze na chybił trafił, otwiera ją i czyta
- Lei, Miznya umrze w połogu wydając na świat syna, który nigdy nie zasiądzie na tronie nie tylko ze względu na płeć lecz też marność swej krwi-
- Napewno to zmienię- mówi Siheq zadziornie
- Doprowadzę do tego- odpiera Ka z uśmiechem i znika z strefy. Biedna nie wiedziała, że skazała się na sromotną porażkę, gdyż Siheq studiując historie wszystkich żywotów wiedziała co musi zmienić, a Ka pomimo swoich wizji będzie błąkać się we mgle

-I cięcie- mówi Jose, światła się przygaszały, a aktorzy odetchli z ulgą - byliście super, teraz zapraszam pozostałych na scenę, a my widzimy się zgodnie z harmonogramem - dodaje i przestaje zwracać na nich uwagę. Tony za to żegna ich uściskiem dłoni, udowodniając, że faktycznie wykonali kawał świetnej roboty i udali się do przebieralni
-Zaczynajmy druga część prologu, akcja!- krzyczy Jo

cdn

zamek1989 - 2014-04-07, 11:05

No no Sensivia co do opisania sceny filmu to zrobilaś moim zdaniem to bardzo dobrze sama wiem po sobie jak sciężko jest takie coś naspisać także ci gratulujeXD a co do reszty to normalnie nie wiem co napisac tak jestem zszokowana .Miałam nadzieje że to koniec wkońcu paringu Kyoko X Sho a tu ślub??jaaaa normalnie wściekła jestem szkoda że Ren go rzeczywiście tym nożem nie zadźgał Myślałam że Ren już w tym rozdziale zrobi porządek z Sho-BakaSzkoda że to był sen!Dlaczego???? nadal są razem toć to tortura dla moich oczu czytając o ich małużeństwie itd.Teraz jeszcze bardziej nie lubie Sho niz nie lubiłam a wręcz nie cierpie go i nie trawie.Nie no rozdział fajnie opisany itd ale mi się nie przypadł do końcu do gustu jak juz pisałam wyżej wiadomo czemu.Ale jeżeli chciałas wywołac u czytelnika skrajne emocje to ci się udało bo wywołałaś u mnie baaaaardzo skrajne emocje normalnie wrrrrr......zatłukłabym Sho.Mam nadzieje że Ren ją odbije i zakończy sie to rozwodem chociaż sie pojawił w tym rozdziale Ren to moja duszyczka nie została zaspokojona.Za to najlepsze w rozdziale jest scen filmu bardzo mi się podobała trafiłas w tym momencie w moja strafę gustu i widać że z rozdziału na rozdział piszsz co raz lepiej.No to się rozpisałam:)
Sesiva - 2014-04-07, 11:55

ciesze się że film jak narazie sie podoba, szkoda ze to wejscie Rena tez za bardzo nie przypadło do gustu, jeżeli liczysz na szybki hepi end to musze cię zmartwić- nie planuje ^^ a jak niezlubiałaś Sho jeszcze bardziej niż wcześniej to ciekawi mnie Twoja reakcja na to co niedługo się stanie. No nic pozostaje mi wierzyć, że nastepne części bardziej sie spodobają i od razu zaznaczam, ze nie robie tego by zadowolić publike, ale miałam taką koncepcje wczesniej, gdy wspominałam, ze mam w głowie rozdział 7,8 i częśc 9... koniec spojlerowania, czas do roboty. Myśle że do świąt ze spokojem sie pojawi next częśc, pewnie wczesniej ale nic nie obiecuje :P
Sarabi - 2014-04-07, 12:42

Długo myślałam co tu napisać i muszę powiedzieć, że mnie zaskoczyłaś. Sen Rena był super, ale cała późniejsza akcja była niesamowita. Mam nadzieję że będzie dużo scen z tego filmu w opowiadanku i Ren w końcu pocałuje dziewczynę.. W końcu tak ma zerwać czar Reino ;p
Elmirka2 - 2014-04-07, 12:44

Sesi Skarbie, jesteś niesamowita. Twoja interpretacja i zachowania Bogów - genialne. Bardzo podoba mi się, że że Ren i Kyoko wciąż się tutaj "miziają". Faktycznie, jeśli Kyoko ma zostać uwolniona przez pocałunek prawdziwej miłości, to wydaje mi się to bardziej możliwe niż po lekturze poprzedniego rozdziału.
Cieszę się bardzo, że Sho musi patrzeć na obściskujących się bogów. Mam nadzieję, że zgrzyta przy tym zębami aż do bólu :)
Co prawda dwie pierwsze części - a bardziej pierwsza też bardzo mi się podobały, to jednak część III z filmem najbardziej zapadła mi w pamięć i najlepiej do mnie przemawia.
Biedny Ren dręczony snami nie ma pojęcia, że Kyoko została zabrana wolna wola i myśli, że dziewczyna po prostu zdradziła siebie, swoje przekonania i wszystkich dookoła. Bardzo mi go żal zwłaszcza, że Kyoko w tym filmie mimo, ze jest jego kochanką, to kompletnie nie zwraca uwagi na niego jako mężczyznę, czy swojego ukochanego. Liczę tylko, że jej uwięziona wola wystarczy, aby odwrócić zaklęcie.
Ale monolog!!!!
Sesi, odwaliłaś kawał (dosłownie i w przenośni) dobrej roboty. Dziękuję i licze na więcej :*
Oby Twój nowy rozdział był jak najszybciej. I oby miał podobne gabaryty :D

Dahilia - 2014-04-07, 13:56

Ja tak samo jak zameczek nie na widzę Sho jeszcze bardziej mógł go zabić, rozerwać go na strzępy i w ogóle aaaaaaaaaawwww.... Co do rozdziału powiem tak był cudowny. Uwielbiam czytać lub oglądać filmy w takiej tematyce co tworzysz film więc bardzo przypadło mi do gustu. Sceny z filmów też chcę jak najwięcej i też mam nadzieję że Kyoko za to co się stało da popalić dla Reino i uwolni się od Sho.
Sesiva - 2014-04-07, 14:31

Elmirka2, dziekuje za miłe słowa, i wsparcie, ciesze się że sie podobało. co do gabarytów to nie wiem jak wyjdzie, ale staram sie coraz wiecej zawierać w fragmentach, co chyba widać :) ciesze się też że zauwazyłaś dręczące problemy Rena :D

Dahilia, Sarabi: super, że film równiez u Ciebie zyskał swoje popracie


najpierw co prawde chciałam zrezygnować z opisu koszmaru dreczącego Rena, ale stwierdziłam, żę jego dylematy beda wtedy bardziej wiarygodne , jak jednak to zrobie. czar zostanie ściągniety z kyoko to jest pewne, ale jak wspomniałam już zamkowi, nie liczcie na szybkie tego dokonanie


btw, przeglądając swoje notatki odkryłam, ze kolejna część bedzie miała numer 10. kiedy to sie stało? xD

Akatamaryna - 2014-04-07, 14:58

Podoba mi się ^^
I tak dużo do czytania <3
Nie umiem stwierdzić, która część była najlepsza. Wszystkie ;D
Ale najbardziej w pamięć zapadł mi sen Rena i późniejsze odwiedziny u Yashiro ;D Sen był taki... o wydźwięku tragicznym i dla kontrastu - zabawna scena z Yashiro ;D
Bardzo fajnie się nazywają twoi aktorzy ;D
I cóż, nie mogę doczekać się ich pocałunku ^^
I w ogóle, nie mogę doczekać się reszty! ^^

Sesiva-kouhai, to było super! ^.^

Tessa - 2014-04-07, 15:04

chyba już wszytko zostało powiedziane przez złe duszki z wcześniej więc... Twojemu opowiadaniu nic dodać nic ująć tylko życzyć jeszcze większej WENY tak aby nam na samym końcu szczęki opadły do samej ziemi ^^ iii kiedy następny rozdział?? czy będą w następnym rozdziale jakieś przemyślenia Kyoko na temat jak wyrwać się spod tej klątwy i jej obecnej relacji z Renem??
Elmirka2 - 2014-04-07, 15:27

Tessa, zwróciłaś uwagę na dręczące i mnie pytania, a mianowicie co Kyoko na to wszystko, jak ona odbiera swoja rolę i jej relację na planie z Renem. Co na to wszystko jej ciało? Co będzie dalej...
Sesi, nie męcz nas za długo! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

AskaSuzume - 2014-04-07, 16:43

wooooooooooooooooooooooooooow... :shock: :shock:
Ale się porobiło...Kyoko i Ren kochankami na planie, z Reinem niby romans i w tym jeszcze mąż Sho....KOBIETO SZALEJESZ!!!
Sen Rena genialny - nie dziwie się, że Kuon na powierzchnie wychodzi i przez to spać nie może. Opisy z filmu też świetne. Chociaż jak mogę coś zaproponować, to może wygodniej będzie jak sceny - jeżeli planujesz ich dużo i w przerwie coś co się na planie dzieje - odznaczaj grubą czcionką, tak jak robiłam w TTL. Wydaje mi się, że wtedy łatwiej się czyta, ale to tylko taka sugestia :)
No będzie szał, jak Ren będzie jak 'Wojna' prawie cały czas w trybie 'Króla Nocy'...hehehehe... no na prawdę jestem ciekawa co tam nam zaproponujesz w kolejnym rozdzialiku :D


A tak poza konkursem, to Yashiro ma na imię Yukihito, jeśli dobrze pamiętam...

Sesiva - 2014-04-07, 18:19

od poczatku pisze że Yukitaka, no bo jak sprawdzałam jego nazwisko w necie to tak mi napisali, dopiero potem zobaczyłam ze zostałam wprowadzona w błąd- nie chce mi sie tego zmieniac xD

AskaSuzume, planuje przeplatac sceny filmu z akcją poza nią i chyba zrobie tak jak piszesz :) dziekuję za radę

Elmirka2, spokojnie długo czaekać na kolejną częśc nie będziecie, jak widac sprawnie mi to idzie ^^

Tessa, spojerując odpowiem tak, bedą, chociaż może niekoniecznie w tej części

Akatamaryna, mówiałam ze na maxa wykorzystałam materiały od ciebie ^^ na pocałunki, nawet na scenie troche poczekacie! tak przynajmniej do części 11 :P może nawet 12 :P ha

kiedy sie tyle tego zrobiło to ja nie wiem ale dzięki wszystkim za motywacje do działania! :] :mrgreen: i za wsparcie i za pozytywne komentarze :D

Black_Ann_13 - 2014-04-09, 14:46

W końcu nadrobiłam zaległości ^^

hahaha nie mogłam wytrzymać. Świetny rozdział ^^

Spodobała mi się rola Kyoko i rena :D

Sesiva - 2014-04-09, 19:45

znacie jakies dobre, darmowe porgramy w których można sprawdzac pisownie? jak myśle że po przepisaniu tego co mam do notatnika będe musiała śledczyć nad tym kolejne godziny by wyłapać błędy posiłując sie podkresleniami w przeglądarce i sprawdzając w googlach słowa to mnie strzela i odechciewa -.-
zamek1989 - 2014-04-09, 22:58

Soróbuj ściągnąc Micrsoft Worda któregoś wsje testową która powinna być darmowa,albo wordapada mój wordpad podkreśla błędy.Gdybym miała się męczyć tak jak ty to masakra pochlastałabym się naprawdę a d tego notatnik nie jest wygodną rzeczą do pisania takich rzeczy.
Sesiva - 2014-04-10, 07:49

dzięki zameczku :* za pomoc właśnie kończony fik dedykuje Tobie! :*

a umieszcze go jak tylko przepisze :) w ciagu najbliższych dni bedzie, jak sie uda to już jutro!

zamek1989 - 2014-04-10, 08:30

Ooo jak miło dziekuje xD
Sesiva - 2014-04-10, 21:28

część oznaczoną numerem 10 dedykuje zamkowi i pierwszy raz mogę z czystym sumieniem nazwać ją rozdziałem. Daje mojemu opo od teraz znaczek +16. Ponieważ akcje zdarzają się prawie jednocześnie umieszczam jedna wśród filmu, który pisze tak. BakaSho jest naprawdę Baka, a resztę się dowiecie jak przeczytacie, chodź pewnie wam się nie spodoba...

Kiedy Fuwowie wyszli z przebieralni Louis i Emma spojrzeli na Reino wyczekująco, ten zwrócił się do drugiej menagerki:
-Shoko, przekażesz Lou harmonogram Sho?-. Wspomniana oderwała wzrok od papierów, którymi cały czas się zajmowała i uśmiechnęła się przepraszająco, kompletnie zapomniała, że powinna się tym zająć. Przywołała stylistę ruchem reki i wskazała odpowiednie kartki tłumacząc coś cicho, by nie przeszkadzać pozostałej dwójce. Rei upewniając się, że zajęli się sobą sięgnął do kieszeni i wyciągnął naręcze popiołu, którego dmuchnął w ich stronę. Zajął się on niebieskim płomieniem, a gdy dosięgając parę wypalił się słabo żarząc oni zasnęli tak jak siedzieli.
- Robi wrażenie- odzywa się Emma - ale czy to było naprawdę konieczne?-
- Inaczej byś mogła udawać, ze nie wiesz o czym mówię Alo, a nie mamy na to czasu- odzywa się Rei
- Trafna uwaga, więc jak się zorientowałeś?- pyta Mylson
- Trudno nie zauważyć kogoś kto siedzi Tobie na ogonie od dobrego miesiąca- odpowiada Nomura
- Poprzedni mieli z tym problem, więc to pewnie zasługa Twoich mocy- zgaduje Emma
- Ile o nich wiesz?- pyta się zaciekawiony, zastanawiając się jak dobrze ją przygotowali
- Tyle ile trzeba- odpowiada z uśmiechem Mylson
Nim Reino kontynuuje rozmowę nagle na jego twarzy odmalowuje się niedowierzanie i odwraca się szybko bokiem w stronę drzwi. Emma również spogląda w ich kierunku zastanawiając się czy on jej jakoś nie testuje, ale ponieważ nic się nie dzieje zwraca się do niego
- Reino...- nim kończy myśl ten rusza szybkim krokiem w ich stronę i mówi do niej przez ramię międzyczasie wychodząc przez nie, tak że jego ostatnie słowo pada wraz z ich zamknięciem
- Musze się czymś zająć, potem pogadamy-. Emma wyginając brew z delikatnie niedowierzającym wyrazem twarzy patrzy na drzwi. Szef co prawda domyślał się, ze jeżeli nie zaprzeczy, ze jest Alo to Reino stanie się pewny siebie i zacznie popełniać błędy, ale nie przypuszczała, że już pierwszego dnia. Za to jego moce faktycznie stanowiły problem, była tu by odkryć jego słabe punkty, więc najpierw zobaczy ile trwa jego urok snu.

***Tymczasem w studiu filmowym***
Widząc co Kyoko wyprawiała na scenie Sho wrzał z wściekłości. Dziewczyna pozwalała się obmacywać temu aktorzynie jakby o było nic! Kiedy para zeszła ze sceny "znikając" ruszył w ich kierunku ze złością, ale Jose nie dała im nawet chwili przerwy między ujęciami więc niechętnie przystanął, a bogowie opuścili studio. Rzucił gniewne spojrzenie w stronę Jo, przez nią stracił okazje powiedzenia Kyoko co myśli o tym. Zgrzytał zębami, będzie musiał poczekać, aż zagra nim wygarnie jej to w przybierali. Poprzedni prolog był krótki wiec liczył, że ten będzie podobny, a wściekłość parowała z niego jak z kubka gorącego napoju. Nagle poczuł, że ktoś położył mu rękę na ramieniu, spojrzał na nią jak na robaka nim ją stracił i rzucił takim spojrzeniem w stronę tego kto ośmielił się go dotknąć. Daniel już ubrany jako Igum, patrzył na niego stanowczo i karcąco rzekł
- Spokojnie dzieciaku, to cześć jej roli, nic na to nie poradzisz, lepiej się uspokój nim Tony zauważy, dobrze Ci radze, chyba że chcesz zostać już teraz wywalony z obsady-
Sho słysząc te słowa najpierw bardziej się zapienił, przecież nikt nie będzie nazywać go dzieciakiem, ale przyjął mimo to rade od Sullivana i zgrzytając zębami zmusił się do spokoju. Daniel patrząc na niego pokiwał tylko z politowaniem głową myśląc
-ta dzisiejsza młodzież-

####Film####
*Miejsce* Drahelin, królestwo Injinów
*Kamera* z początku obraz planety z odległości, do której szybko się przybliża pokazując ogromny zamek okalany fosą, a w nim wielki ogród wśród którego drzew i krzewów biegała mała, może 5 letnia dziewczyna w bogatej sukience, a na białych włosach miała drobną koronę. Za nią ganiał jakoś 8 letni chłopak ubrany odrobinę skromniej, ale nadal dostojnie również o białych włosach. Potem pokazuje opartego o pobliskie drzewo 12letniego chłopaka podobny pozostałym w drogich, gustownych szatach i wodzącego wzrokiem za biegająca dwójką i skupia się ponownie na bawiącej się parze
*Akcja*
- Victus, Kai!- woła pokazująca się w kadrze starsza kobieta w skromnym ale mimo wszystko zrobionym z drogich materiałów ubraniu.
- Victus, Kai!- powtarza zbliżając się do opartego o drzewo młodziczka. Drugi przystaje patrząc na nią z zaciekawieniem, a dziewczynka wpatruje się z obrażona mina na przybyszkę
- Ile razy mam wam powtarzać, że księżniczka nie może biegać- mówi karcącym i zdenerwowanym tonem
- My się tylko bawimy- odpowiada młodszy
- Mavi, spokojnie przecież ich pilnuje- dodaje starszy
- Mama mi pozwoliła!- uzupełnia dziewczynka
- Królowa pozwoliła bawić się Tobie W zamku- mówi Mavi podchodząc do dziewczyny i biorąc ja mimo protestów na ręce
- Jesteśmy przecież w zamku- dziwi się młodszy
- W środku, bez biegania- odpiera Mavi i wnosi dziecko do niego. Chłopcy odprowadzają ja wzrokiem z zawiedzionymi minami. Nagle młodszy podnosi patyk z ziemi i wymachuje nim w stronę starszego
- Broń się nędza jaszczurko!-. Starszy imituje przekształcenie się w smoka i mówi poważnym, głębokim głosem
- Ja, smoczy władca nie ugnę się przed Tobą-. Udaje że podlatuje do młodszego iż zionie ogniem. Ten ucieka przed jego atakiem śmiejąc się
- Jest sto lat za wcześnie byś mnie pokonał!- dodaje starszy i walczą zawzięcie
*Kamera* Oddala się od bawiących dzieci, wnika do zamku gdzie wraz z Mavi udaje się do sali tronowej, w której na tronie siedziała królowa w sukni zrobionej z kaszmiru, wysadzanego szmaragdami i rubinami. Na głowie miała koronę z platyny i diamentów, a w reku berło ze złota. Postawiając Lei na ziemi Mavi kłania się na jedno kolano przed władczynią nie podnosząc wzroku.
- Dobrze się spisałaś Mavi, możesz odejść- mówi królowa melodyjnym głosem. Mavi wychodzi, zaś Lei podbiega do królowej krzycząc oskarżająco
- Mavi nie pozwala mi się bawić mamusiu!-. Tymi słowy siada na kolanach królowej. Matka z cierpliwym uśmiechem głaszcze córkę po włosach i odpowiada
- Martwi się o Ciebie tak jak ja Lei, nie chcemy żeby Ci się coś stało-
- Bracia by mnie obronili- odpowiada ta, naburmuszona
- Twoi bracia- zaczyna królowa z pogardą i dodaje trochę łagodniejszym tonem- to zupełnie inna sprawa-
- Dlaczego ich nie lubisz mamo?- pyta się dziewczynka słysząc inny ton w głosie matki. Królowa wzdycha wie, że nie może odwlekać w nieskończoność tej kwestii, więc tłumaczy
- Chodź obaj mają silną krew nie można im pobłażać córeczko, muszą wiedzieć gdzie ich miejsce-
- Nie rozumiem co do tego ma krew?- pyta się Lei kręcąc ciekawsko główką
- Krew jest najważniejsza, zrozumiesz jak będziesz duża- odpowiada matka, rezygnując z dalszych wyjaśnień, dziewczyna była jeszcze za młoda
- Jestem już duża!- oburza się ona
- Duże dzieci słuchają się swoich matek- pouczającym tonem oznajmia królowa
- Przecież zawsze cię słucham mamo, tylko czasem nie rozumiem, ale jak mi wytłumaczysz to na pewno zrozumiem i będę taka mądra jak ty- "tłumaczy się" księżniczka
- Wszystko Tobie wytłumaczę jak osiągniesz odpowiedni wiek- mówi władczyni
- Obiecujesz?- docieka dziecko
- Obiecuje- odpowiada z uśmiechem matka
*Kamera* następne ujęcie jest ponownie w sali tronowej. Na tronie królowa wygląda na znacznie starsza podobnie jak klęczący przed nią bracia. Starszy ma włosy do pasa zapleciony w misterny kłos. Młodszy wpatruje się w matkę z niedowierzaniem, a starszy ma wlepiony wzrok w podłogę.
*Akcja*
- Królowo, czy mogłabyś powtórzyć?- pyta się starszy, a ta zła zaczyna z pogardą
- Mężczyźni!- po czym dodaje odrobinę łagodniejszym, ale nadal zdenerwowanym tonem- Powinnam was postawić pod faktem dokonanym, ale Lei prosiła mnie...-
Wspomniana ubrana w wyszywaną złota nicią półprzezroczysta szatę ukazująca pod spodem srebrzysty gorset wchodzi do sali tronowej przerywając matce. Włosy zdobione diamentami lśniły przy każdym kroku
- Wołałaś mnie, mamo?-
- Wezwałam Ciebie ,ponieważ to był Twój pomysł żeby dawać im wybór- odpowiada zła królowa
- Mamo przecież są moimi braćmi, czemu nie mieli by mieć czegoś do powiedzenia na ten temat?- odpowiada Lei
- Nawet mi nie przypominaj- zaczyna królowa, a potem odpowiada na jej pytanie- powinni siedzieć cicho i znać swoje miejsce-
- Więc skoro mamie tak to przeszkadza to omówimy ta kwestie na osobności- odpiera księżniczka
- Bardzo dobry pomysł- mówi królowa wyganiając ich ruchem ręki
- Chodźmy- zwraca się Lei do swoich braci
*kamera* Podąża za Lei i jej braćmi aż docierają do komnaty, w której znajduje się bogato zdobione łoże z baldachimem, wyścielane atłasem, podobnie jak bliźniacze fotele znajdujące się nie opodal bokiem do kominka, który był wygaszony. Sporej wielkości okno przesłonione częściowo ciężkimi kotarami wychodziło na ogród. Księżniczka przysiada na łóżku, a bracia stoją.
*Akcja*
Lei wskazuje chłopakom fotele i mówi
- Proszę usiądźcie, nie jestem taka jak matka-
- Królowa ma racje, powinniśmy być wdzięczni, ze księżniczka wzięła nasze zdanie pod uwagę- oznajmia starszy oficjalnie nadal stojąc, za to młodszy siada
- Bracie proszę...- zaczyna Lei ale urywa, ze smutkiem na twarzy
- Lei jeżeli chcesz naprawdę znać moje zdanie to powiem Tobie..- zaczyna młodszy ale urywa widząc karcący wzrok starszego
- Mów, mów Victus, a Ty Kai skoro chcesz milczeć na ten temat to milcz- mówi księżniczka ze smutnym grymasem, ale stanowczym tonem
- To jest poronione- kontynuuje młodszy zachęcony przechodząc do krzyku- zresztą co to za wybór zostać nałożnikiem Twoim, albo matki znaczy królowej!-
- Ja nie będę was do niczego zmuszać - odpiera księżniczka z rosnąca rozpacza- ale udało mi się wybłagać u matki tylko tyle, że nie weźmie was obu-
- Dziękuje siostro, ty jedna masz chociaż trochę oleju w głowie- mówi młodszy z braci
- Królowa jest bardzo hojna- wtrąca Kai
- Bracie skoro tobie wszystko jedno to udaj się z matka na wyprawę- zeźli się Victus,a Kai opuszcza komnatę mówiąc
- Nie jest mi wszystko jedno po prostu doskonale zdaje sobie sprawę gdzie jest moje miejsce i ty też powinnaś bracie. A Tobie moja droga księżniczko życzę udanego pożycia-
słysząc te słowa księżniczka wzdycha ciężko i chowa twarz w dłoniach wygląda na to że z trudem hamuje łzy. Victus przenosi się z fotelu na łoże i przytula siostrę mówiąc pocieszająco
- Nie przejmuj się nim, zrobili mu pranie mózgu-. Lei uśmiecha się słabo na te słowa po czym przytula się mocniej do brata pytając lekko łamiącym się głosem
- Co z nami będzie bracie? przecież matka tak łatwo nie odpuści-
- Nie wiem siostrzyczko, może jak poszukamy Tobie kogoś odpowiedniego to da spokój?- rozmyślał głośno Victus. W oczach Lei zabłysła nadzieja i odpowiada ekscytując się, dodając ostatnie słowa przepraszającym tonem
- Właśnie, wystarczy że wyjdę za mąż, chodź sama myśl mi się nie podoba to lepsze niż robić to z Tobą, bez urazy-
- Wiem co czujesz siostro, nie martw się będę Cię kryć- mówi ten niezrażony
*kamera* obraz ponownie znika, a jak się pojawia znajduje się w ogrodzie, gdzie ubrani na czarno żałobnicy stoją w kręgu wokół świeżo zakopanego grobu, na którym z poważnym wyrazem twarzy klęczał na obu kolanach Kai trzymając w ręku pozłacany długi nóż. Pozostali zebrani płakali prócz kobiety z włosnami barwy popiołu i czarnych oczach z berłem w dłoni lecz bez korony.
*Akcja*
- Jako regentka, ja Eyva skazuje Ciebie na śmierć za nieobronienie królowej i dopuszczenie do jej zguby, jako jej potomek masz prawo zabrać ostatni raz głos nim odbierzesz sobie życie własnymi rękami. Mów- rzecze kobieta z berłem. Kai bez żadnych słów wbija sobie ostrze w serce. Tryska krew, a zakrwawiona dłoń mężczyzny puszcza nóż. Musiał trafić za pierwszym razem, gdyż osunął się bezwładnie na ziemie. Lei wtulona w Victusa z zamkniętymi oczami, z których sączyły się łzy spojrzała w stronę grobu dopiero gdy usłyszała głuchy odgłos upadającego ciała. Nie mogła nic zrobić by uratować Kaia nie tylko ze względu na prawo ale też dlatego iż on sam tego nie chciał. Przeddzień pogrzebu gdy go odwiedziła w celi nim się odezwała powiedział
-Zasłużyłem na ten los księżniczko-. Echo jego słów towarzyszyło jej przez cały czas. Przyrzeka sobie w duchu
- Jak przejmę berło od ciotki zmienię prawo , by nikt już nie musiał cierpieć tak jak ja-


Gdy bogowie opuszczają studio Tsuruga woła za oddalająca się dziewczyną
- Poczekaj Kyoko-. Ta odwraca się płynie z wygiętą ciekawsko brwią pytając
- Potrzebujesz czegoś ode mnie, Ren?-. Normalnie byłby bardzo szczęśliwy z samego faktu, że nazwała go po imieniu, ale teraz... Z miną Króla Nocy proponuje akcentując ostatnie słowo
- Może przećwiczymy nasze role, razem-
~ To Król Nocy, uciekaj Fuwa-san ratuj nas ~wrzeszczy spanikowana prawie do granic Mogami
~ Uciekać? Czemu?~ pyta się ta zdziwiona
~ On cię pożre! Najgorszemu wrogowi tego nie życzę, dlatego Cię ostrzegam~ tłumaczy
~ Pożre powiadasz? Zobaczymy~ odpiera Fuwa-san z miną drapieżnika
~ Nie, nie, uciekaj!~ błaga ją Mogami sama pełznąc niczym robak byle dalej od Rena. Ta unieruchomiła ją kneblując dłonią,a druga układa w powszechnie znanym geście uciszenia gdy mówi
~ Uważnie obserwuj jak Twój potężny łowca staje się moją ofiarą, tylko nie zemdlej, bo ominie Cię zabawa~. Mogami zakneblowana, z łzami przerażenia w oczach ponownie szarpała więzami ale te trzymały silnie podobnie jak Fuwa-san, która zmuszała ją do oglądania tego co wyprawia z jej ciałem, a gdy próbowała zamknąć oczy jakaś moc jej w tym nie pozwała. Więc, niemo patrzyła, gdy ta mówiąc
- Skoro nalegasz- podchodzi do niego z uwodzicielskim wyrazem twarzy i kładzie mu jedną rękę na policzku wpatrując się uważnie w oczy. Ten jako Król Nocy ujmuje jej dłoń i całuje po palcach również patrząc jej w oczy, a ona przesuwa się trochę bliżej obejmując go w pasie, a tą ucałowaną sunie najpierw po szyi, a potem po torsie aktora. Oblizuje powoli wargi i patrząc na jego zmiesza dzielący je dystans. Ren automatycznie zamyka oczy by poczuć, że go puszcza a jej ciepły oddech miesza się z jego, ale kilka przyśpieszonych uderzeń serca nie napotyka ust lecz słyszy w pewnej odległości stukot laski śmierci. Otwiera momentalnie oczy zdumiony, jeszcze przed chwila dziewczyna była przy nim, a teraz znikła. Kierując się echem wydanym przez stukot laski wyrusza na jej poszukiwania,a to jak go porobiła przypominało mu ich grę jako rodzeństwo i zauważa jak ta znika za rogiem, a gdy tam dociera, że umyka do jakiegoś pomieszczenia. Wchodząc do niego odkrywa, ze znajduje się w bliźniaczo podobnej sali konferencyjnej jak tej z początku dnia, lecz tą oświetlało padające z okna światło słoneczne. Usłyszał cichy klik za plecami więc odwrócił się by ujrzeć Kyoko z ręka na zamku opierająca się o drzwi. Jej laska stała oparta w rogu.
- Bałam się, że się zgubiłeś- mówi figlarnym tonem
- Ciebie odnalazłbym wszędzie- opowiada Król Nocy odkładając miecz na pobliskim krześle. Dziewczyna podchodzi do niego i kładzie mu rękę na wysokości serca mówiąc zdanie z skryptu
- Sama mogę je sobie wziąść i dołączyć do swoich zastępów, mogę także je pożreć uczynniając cię moim niewolnikiem-
- Należy do Ciebie, wiec uczyń jak zechcesz- odpowiada on, podążając za scenariuszem, a ona zdejmuje rękę z jego piersi trącąc o klamrę płaszcza; ten zsuwa się na podłogę; potem zaś udaje, że coś się pojawia w dłoni i ponownie przykłada ją do jego serca mówiąc
- Oddaje ci je byś później mógł dokonać Wyboru-. Keios chwyta boginie za jej dłoń i patrząc jej prosto w oczy mówi poważnie
- Już Go dokonałem-
- Poświęciłeś swój Wybór dla mnie?- nie dowierza Śmierć, ale na jej twarzy zaczyna się malować zadowolenie
- Tak, ponieważ...- zaczyna Wojna, ale jego słowa przerywa położony na jego wargach palec bogini, która drugą dłonią odpina mu guzik koszuli gdy mówi
- Słowa niczym wiatr przemijają, ale czyny pozostają na wieki-
Keios chwyta ją po bokach przysuwając ją bliżej i sunął rękami w górę szepcze jej do ucha
- Pokaże więc Ci-. Ta bez słowa odpina ostatni guzik jego koszuli i kładąc zaskakująco zimne dłonie na jego klatce zsuwa ubranie z jego barków nieśpiesznie. On powraca rękoma do jej ciała pieszcząc je powoli i badawczo, a ona oblizuje swe wargi i sadza go na brzegu stołu, dłońmi rozsuwając mu nogi i lokując się między nimi. Ten wsuwa dłonie pod jej bluzkę i pochylając się przyciąga ją jeszcze bliżej, tak że biust dziewczyny napotyka jego tors, a biodrami dotyka stołu. Ta gładzi go po plecach po czym przeciąga delikatnie paznokciami po całych ich długości wyrywając z jego ust westchnienie, a gdy dociera do lini spodni gładzi już placami jego brzuch i napotykając wzrokiem jego oczy odpina klamrę paska. Jedna rękę zaplata ich dłonie, a drugą sunie czule po jego twarzy, a gdy dociera palcami do jego ust ten podchwytuje je między wargi. Kiedy je puszcza obserwuje jak zahipnotyzowany jak dziewczyna podnosi palce do ust i oblizuje je powoli i sugestywnie. Z wygłodniałym wyrazem twarzy, chwyta ją za dłoń i ponownie przyciąga blisko siebie, wsuwając drugą w jej włosy i przysuwając do niego jej twarz. Ich przyśpieszone oddechy mieszają się ze sobą gdy drzwi otwierają się z głuchym trzaskiem i laska dziewczyny upada ze stukiem o podłogę. Ruch, który miał zakończyć się ich pocałunkiem zmienia się w spojrzenie na przybysza, którym był Reino z opadająca ręką, dziwnym błyskiem w oku i naelektryzowanymi włosami.
- Czyżbyś chciał się przyłączyć, Rei?- pyta się dziewczyna, a Ren mruga. Patrzy na dłonie pod strumieniem wody, a w umywalce spływa krew, podnosi zaskoczony wzrok napotykając w lustrze Kuona, który wyglądał na bardzo zadowolonego. Oczy Ren rozszerzają się z rosnąca paniką gdy znowu spogląda na swe dłonie na których nie było już posoki. Przenosi wzrok ponownie na lustro, tam widzi już siebie z przekrwionymi oczami i wpadającymi do nich kosmykami peruki, a na sobie ma strój Keiosa. Nie zauważa na nim plam krwi więc uważniej ogląda swoje trzęsące się ręce.
-Co ja zrobiłem?- pyta się w myślach, po czym poprawia się- Coś ty narobił Kuon?-. Ten jak zwykle nie odpowiada, ale odczuwane od niego zadowolenie nie wróżyło nic dobrego. Ren opanowując nerwy postanowił, że na pewno się dowie co się stało. Trochę niepewnie zamknął oczy, a gdy je otworzył nie było po nim widać, żadnego śladu tego co przeżył i spokojnym i pewnym krokiem wrócił do swojej przebieralni.


*kamera* kolejne wydarzenia są pokazane jako obrazy przeskakujące z jednego na drugi, poświęcając każdemu kilka sekund. Wpierw koniec żałoby, potem oficjalna koronacja Lei, gromadzenie wojska, jego wymarsz i powrót o wiele mniejszej ilości wojowników. Gdy wracają podażą za jednym z nich do sali tronowej, gdzie zasiadała Lei i przyklęka kłaniając nisko głowę milcząc
*Akcja*
Lei widząc jego zachowanie smuci się, od czasu gdy przyjęła koronę robiła wszystko by wykorzenić stare prawo i tradycje, ale podwładni przyjmowali nowe niechętnie, wrogo lub je ignorowali. Musząc więc cały czas przestrzegać głupich według niej kodeksów odzywa się oficjalnym tonem
- Wstań i powiedz to co masz do powiedzenia-
- Królowo mam wieści z frontu, władca smoków usłyszawszy wieść o śmierci Twej poprzedniczki, która zabiła jego żonę pragnie Cię ujrzeć- mówi wstając wojownik
- Ktoś jeszcze o tym wie?- pyta się Lei
- Tylko paru moich ludzi, którzy słyszało słowa smoka- odpowiada woj
Powiedz im by zachowali to co słyszeli dla siebie, a dla ciebie będę miała zadanie- rzecze królowa
- Oczywiście Pani, jakie to zadanie?- pyta się wojownik
- Udasz się do smoków i przekażesz ich władcy, że spotkam się z nim na paśmie po następnej pełni księżyca- mówi Lei
- Tak jest- odpowiada ten i wychodzi z sali tronowej
Lei nie wiedziała, ze jej matka dokonała takiej zbrodni, to zmieniało pogląd na tą wojnę. Smoki mściły się za śmierć swej królowej jak ona za swą matkę. Rozmyślała więc nad sposobem rozstrzygnięcia tego konfliktu.
*kamera* znowu znikł obraz i powrócił pokazując Lei stojącą obok koniopodobnego zwierzęcia o błękitnej maści z długa grzywą zdobioną drogimi kamieniami. Sunęła ręką po jego boku. Za nią w pewnej odległości stał jej orszak dzierżąc sztandary i wybijając na bębnach hymn Ijinów, wszyscy byli ubrani w najprzedniejsze szaty. Następnie ukazuje pokazujące się na horyzoncie smoki o różnych kolorach łysek, które zataczają koło nad zebranymi nim lądują nieopodal. Tylko jeden o szarym zabarwieniu osiada przekształcając się momentalnie w formę człowieka tuż obok Lei. Miedziana obroża opada mu na barki.
*Akcja*
Smok który osiadł mówi spokojnym i wzniosłym tonem
- Bądź pozdrowiona królowo Injinów jam jest Igum, najstarszy ze wszystkich żyjących smoków i ich władca-
Lei wpatruje się chwile w niego bez słowa zafascynowana, pierwszy raz bowiem widziała przemianę na własne oczy. Przywraca się do porządku i mówi równie wzniośle
- Bądź pozdrowiony władco smoków jam jest Lei, Miznya królowa Injinów, słyszałam że pragnąłeś mnie zobaczyć oto jestem-
- Oto jesteś- potwierdza Igum po czym pyta mniej wzniośle ale nadal oficjalnie- Ta wojna pochłonęła już wiele istnień, więc jak każdą z was pytam czy jest ona konieczna?-
Lei szokują usłyszane słowa, podobnie jak o zbrodni matki nigdy o tym nie słyszała, ani nawet nie przeczytała w żadnej księdze. Przekazy jasno wskazywały smoki na przyczynę konfliktu, a okazywało się, że jest zupełnie na odwrót.
- Twoje słowa mnie zaskoczyły władco- przyznaje
- Nie dziwie się, każda reagowała tak samo- odpowiada smok
- Nie wiedząc o tym przygotowałam swoją propozycje pokoju- dodaje Lei
- Wysłucham więc jej- mówi Igum
- Dziękuje władco, otóż by przypieczętować pokój między naszymi ludami ofiarowuje swą rękę, a z nią pewność, ze nikt inny nie podniesie swej własnej- mówi królowa starając się brzmieć jak najbardziej poważnie
- To dobre rozwiązanie, pozostaje mi zapewnić, że mój lud również nigdy nie wyrządzi wam krzywdy- odpiera smok równie poważnie
Lei słysząc zgodę Iguma rozpromienia się czując jak kamień spada jej z serca.
- W moim zamku omówimy szczegóły naszego małżeństwa i te polityczne- mówi z uśmiechem
- Prowadź więc królowo- odpowiada smok
- Proszę, mów mi Lei- rzecze ta biorąc władce za rękę.
*Kamera* widzimy przesuwające się szybko obrazy, żaden nie czytelny. zatrzymujemy się w komnacie Lei, która leży na brzuchu płacząc ,a Victus gładzi ją po plecach uspokajająco
*Akcja*
- Nie martw się siostro to nie zawsze wychodzi za pierwszym razem- mówi pocieszająco
- Znachorki twierdza inaczej, mówią że jestem bezpłodna- rozpacza ona
Brat pochmurnieje, o tym nie wiedział, milczy chwile po czym mówi
- Więc pozostaje prosić bogów o pomoc-
- Bogowie nie odpowiadają, przecież prosiliśmy ich wcześniej- odpiera Lei łamiącym się głosem
- Wcześniej poradziłaś sobie sama siostrzyczko i oni wiedzieli że tak naprawdę ich nie potrzebujesz, teraz jest inaczej, zresztą nie zaszkodzi spróbować- przekonuje ją brat
- Chyba masz racje bracie, dziękuje- odpowiada tamta próbując się uspokoić
*kamera*kolejny obraz pokazuje wspinająca się po wąskich spodniach Lei w kierunku wyciosanej w skale starej świątyni. Chodź w zamku miała kapliczkę poświęconą bogom postanowiła się udać tutaj, gdzie w środku świątyni stały w półkole posągi, każdy innego boga. Idąc do nich zastanawiała się czemu nikt nie dbał do tej pory o to miejsce po czym klęknęła z szacunkiem twarzą skierowaną ku Pierwszym, które były pośrodku gromadziska bogów.
*Akcja*
- Pierwsze i pozostali bogowie w Bezkresie- wygłosiła poważnym tonem po czym zamilkła na dłuższą chwile, gubiąc słowa, próbowała sobie przypomnieć jakiś odpowiedni do sytuacji rytuał- na próżno. Pamięć płatała jej figle, a słowa przychodził z trudem, w końcu postanowiła odezwać się mówiąc
- Bogowie zażegnałam konflikt własnymi rękoma chodź czułam, ze mnie prowadzicie, teraz proszę was jeszcze raz o pomoc, obawiam się, ze po mojej śmierci on znów wybuchnie. Błagam, pomóżcie mi-. Sekundy mijają powoli na miarowym jej oddechu gdy słyszy szelest za swoimi plecami, odwraca się więc by zobaczyć jego źródło lecz nic nie zauważa, mimo to gdzieś na granicy pojmowania dociera do niej ze nie jest już sama w świątyni. Patrząc kątem oka zauważa kobietę spowitą we mglę, a kaskady złotych włosów skrywały jej nagość. Spomiędzy ich pasmów prócz twarzy z pustymi oczodołami wystawał tylko naszyjnik w kształcie chimery. Gdy Lei chciała się jej lepiej przyjrzeć tamta zniknęła jej z widoku, więc zamknęła oczy nie ufając im, ale pokładając ją w tym, że przybyszka tam jest. Kiedy zamyka oczy słyszy głos który przenika ja cała rozbrzmiewając jej w umyśle.
~~Jam Nem, przybywam ofiarować Tobie Wybór~~
Lei wcześniej nie czytała ani nie słyszała o bogini Nem, więc nie wiedząc czego się spodziewać pyta
- Jaki to wybór?-
~~Wybierz łono które ożyje, lub wybraną osobę na tronie~~
Królowa zastanawiała się poważnie nad tymi opcjami, jej dziecko wcale nie musiało zasiąść na tronie ponieważ nie udało jej się wykorzenić wszystkich tradycji, a zarazem osoba która wyznaczy, nawet jej brat mogła zostać przekonana do powrotu do dawnych wartości.
- Wybieram ożywienie łona- decyduje w końcu i otwiera oczy, widzi więc jak Nem kładzie dłoń na naszyjniku który świeci zielonym blaskiem i w jego poświecie znika bez słowa
*kamera i akcja* widzimy Iguma z małą dziewczynka na rekach o ciemnoblond włosach i niebieskich oczach której z pleców wystawały zalążki skrzydeł o czarnej łusce. Na twarzy Lei widnieje zmęczony ale szczęśliwy grymas. Zaxos wpatrywał się w dziecko niebotycznie zły. Odkąd pojawił się na dworze potajemnie podtruwał królowa by ta nigdy nie poradziła, a tu po miesiącach strachów że go ktoś nakryje wydaje ona dziecko na świat. Jego szanse na przejęcie tronu zmalały praktycznie do zera, musiał się jakoś pozbyć tej przeszkody, a patrząc na wyraz twarzy brata królowej już chyba nawet wiedział kto mu pomoże...
*kamera* W ogrodach zamkowych widzimy jak Victus i Zaxos szepcząc sobie coś do ucha, po czym rochodza się w różnych kierunkach, i podażą za Zaxosem do którego podbiega na oko 8 letnia dziewczynka po czym skupia się na nich, rozmawiających
- Wujku, a czego chciał drugi wujek?- pyta się ciekawsko
- Zaproponował udanie się na polowanie- odpowiada
- Polowanie?!- powtarza dziecko z entuzjazmem, po czym dodaje pytając proszącym tonem- a mogę iść z wami?-
- Jeżeli rodzice Ci pozwolą Ayno- zaznacza Zaxos
- Oni niczego mi niezabranianą wiec nawet nie muszę się pytać, o której mam być gotowa?- odpowiada lekceważąco Ayna
- Po wieczerzy wyruszamy- odpowiada ten
*kamera* ujęcie na sale tronową, gdzie złocony tron został usunięty i zastąpiony dwoma prostymi krzesłami na których siedzieli Igum i Lei. Lei w wielowarstwowej sukni od pierwszej najbliżej biustu zdobionej szlachetnymi kamieniami, po czym misterną koronką przechodząca w warstwy w rożnych kolorach każda zakończona falbanką, dzierżąc królewskie atrybuty. Igum gardząc przepychem ubrany był w swa mniszą szatę.
*akcja*
Do sali wpada Zaxos zdyszany cały we krwi i oznajmia nerwowo przerywając co chwila
- Matko... ojcze.. to... straszne-
- Powiedz co się stało synu- stanowczo mówi Igum , ten słysząc rzeczowy ton ojca zaczyna już w miarę spokojnie
- Byliśmy na polowaniu z Victusem i Ayną...-
- Ayna? co z nią- przerywa mu Lei nagle zmartwiona
- Ona i Victus- znowu zaczyna zdanie Zaxos i urywa, a po jego policzkach spływają łzy
- Ale co z nią, co się stało?!- żąda wyjaśnień królowa
- Heljinowie?- zgaduje Igum ignorując jej pytania, a Zaxos kiwa twierdząco głową więc dodaje spokojnie
- To była tylko kwestia czasu nim zakatują-
- jak możesz być tak spokojny, inaczej byś mówił gdyby i twój syn zginął- wytyka mu zrozpaczona Lei
- zrobił bym to samo co tracąc poprzednich w walce z wami- opowiada smok, a injinka słysząc to siada ponownie na krześle, z którego się zerwała w porywie emocji, pokonana. Jej lud mordował smoki od lat , podczas gdy ten bezskutecznie do niedawna prosił o pokój. Igum musiał pochować już niejedno dziecko nim on nastał, więc nie miała prawa tego mówić, ale uczucia wzięły nad nią górę
- Nie chcemy wywołać kolejnej wojny, ale zabijając na naszej ziemi Heljinowie się o to proszą- w końcu przemawia królowa
- Zgodnie z ich zasadami jeżeli zabijemy winnych nie wytoczą nam jej - mówi Igum
- A jeżeli jednak ja nam wytoczą?- martwi się Lei
- Wtedy będziemy walczyć- odpowiada rzeczowym tonem smok
*kamera i akcja* na chwile robi się ciemno a potem pokazuje parę królewską z małym dzieckiem na rekach, tym razem z jasno blond włosami chłopak o granatowych tęczówkach i łusce. Zaxos stojacy nieopodal miał dejavu. Ale tym razem problemem będzie musiał się zając sam, więc postanowił zmienić taktykę. Tym razem przerobi chłopca przeciwko rodzica a wtedy...
*kamera* rzut na ogrody zamkowe gdzie Zaxos i na oko 12 letni Draigleiken walczą na ćwiczebne miecze wkładając w to wiele pasji, tak że demolują okoliczną roślinność
*akcja*
Do ogrodu wchodzi Igum patrząc chwile na walczących synów po czym nagle puszcza w ich kierunku kule ognia. Unikają jej zgrabnie przez co trafia w krzach, który staje w płomieniach. Spojrzeli się najpierw tryumfalnie na ojca po czym zajęli się pożarem gdy usłyszeli jego słowa
- Refleks jest, ale mózgu brak, szczególnie ty Zaxosie bardzo mnie zawiodłeś-
- Młody musi się uczyć- protestuje Zaxos, który mimo poprzednich planów szczerze pokochał swojego brata i pogodził się z tym że ten przejmie tron
- Naucz go więc gdzie odbywają się bitwy- poucza ojciec i obdarzając karcącym spojrzeniem jego brat odchodzi
- A jego co ugryzło?- pyta się Draigleiken zarzucając tępe ostrze na ramie
- Zawsze pochmurnieje gdy nadchodzi ten dzień - odpowiada jego brat
- Potrenowałbym jeszcze - marudzi młodszy
- To polecimy w pewne miejsce- mówi starszy, a młodszy ochoczo przytakuje
*kamera* podąża za smokami, które lądują na jednej z dzikich wysp. jest cała porośnięta dzika dżungla prócz małego skrawka piaszczystej plaży i jaskini na niej umieszczonej. Smoki po wylądowaniu na plaży przekształcają się w ludzi i wchodzą do jaskini, aż dochodzą do ogromnych rozmiarów podziemi, gdzie z jednej ściany sączył się strumień wijąc się chwile po powierzchni by wnikać ziemie kawałek dalej.
*akcja* Draigleiken rozgląda się po przybytku zauważając spore ubytki w jego strukturze, pyta więc brata
- Nie zawali nam się na głowy?-
- przychodziliśmy tu z braćmi trenować, przeżyła tysiąc smoków przeżyje i ciebie- odpowiada Zaxos ze śmiechem
- Przekonamy się- odpowiada ten zadziornie
- Dajesz, Dilk- prowokatorsko oznajmia brat
- Ej, ja twojego imienia nie zdrabniam- protestuje
- Bo to ty jesteś młodszy- odpiera oczywistym tonem starszy i znienacka atakuje mieczem brata. Ten bezproblemowo przyjmuje atak na miecz po czym odpowiada złośliwie
- No tak zawsze zapominam jak jesteś stary, staruchu-
- Stary to jest nasz ojciec, ja nawet nie dobiłem do kwiecia wieku- protestuje Zaxos i nagle uświadamia sobie co powiedział, śmieją się zgodnie okładając się mieczami, gdy Draigleiken ozajmia
- Gdyby tata cie słyszał to by cię sprał-
- Nie dożyjesz chwili gdy mu to powtórzysz- grozi jego brat
- Ha, to nie ja tu się rozpadam ze starości, dajesz grzybie- prowokuje młodszy
- Przestań powtarzać, ze jestem stary Dilk- rozkazuje Zaxos
- To ty przestań zdrabniać moje imię- odpowiada ten tnąc w kierunku brata przywołanymi pazurami
- Zmuś mnie- rzuca wyzwanie starszy wzbijając się w powietrze. Draigleiken zionął w jego kierunku ogniem, ale ten bez problemowo uniknął ataku nurkując do brata i wymachując swymi pazurami, a ten zgrabnie odskoczył i skacząc uwiesił się na Zaxosie chcą się wgryźć smoczymi zębami w jego bark, został zrzucany uderzeniem ogona.
*kamera* oddala się od walczących smoków by przenieść się do zamku gdzie nad grobem z prostą płytą wyciosaną danymi klęczała Lei w czarnej prostej sukni, a obok niej stał Igum również ubrany na czarno. Po twarzy dziewczyny spływają łzy, z jego nie da się nic wyczytać
*akcja*
- Brakuje mi Cię Ayno moja córeczko i Ciebie mój bracie, Victusie- mówi królowa cicho składając na grobie bukiet ciemnofioletowych kwiatów związanych czarną wstęgą
- Udali się do Zaświatów by poszerzyć zastępy Śmierci- odpowiada Igum
- Ignis to okrutna bogini- twierdzi Lei, a smok delikatnie uśmiechnął się pod nosem odpierając
- Okrutny to jest wasz bóg wojny-
- Oni nieustanie przychodzą w parze- zaznacza Lei pouczającym tonem, zapominając chwilowo o żałobie
- Kiedyś nie było wojen, tylko śmierć była od zawsze - poprawia ją Igum przyzwyczajony do rozmów o wierze swoich braci
- Wojna owszem jest młodszy jakby patrząc od tej strony, ale za to ciągle z Ignis- nie daje za wygraną królowa
- Tak jak zaraza i głód a jakoś o niech nie wspomniałaś- zauważa smok
- W podaniach które czytałam lub mi przekazywano mówiono tylko o wojnie, sprawdzę to jeszcze jak tylko wrócimy-
*kamera* obraz małżeństwa w ogrodzie jest zastąpiony nimi w sali tronowej, gdzie patrzą z dumą na stojących naprzeciwko Draigleikena i Zaxosa. Zaxos trzyma na rekach płasko położony miecz.
*akcja*
- Osiągnąłeś odpowiedni wiek mój synu więc odbieram ci Twój młodzieńczy miecz i wręczam prawdziwe ostrze- mówi uroczyście Igum,a Zaxos podaje trzymane ostrze bratu, ten chwyta je przesuwając czule dłonią po jego długości, po czym przytroczonymi do niego sznurami mocuje go sobie go pleców, kłania władcy i mówi z szacunkiem
- Dziękuję ojcze-
- Pamiętaj, użyć go łatwo lecz to sprawienie by nie musieć tego robić jest oznaką prawdziwej siły- dodaje Igum pouczającym tonem
- Będę pamiętać- obiecuje smok
*kamera i akcja* podąża za wychodzącymi z sali braćmi, na twarzy Draigleikena odmalowane jest skrajnie zadowolenie, a na Zaxosa duma, po pokonaniu pewnej odległości młodszy pyta
- Tobie tez to mówił?-
- Słowo w słowo- przytakuje Zaxos
- Wypróbujemy moje nowe ostrze- z błyskiem wyzwania pyta Draigleiken popychając brata
- Kiedy tylko zechcesz- odpowiada popchnięciem śmiejąc się starszy
*kamera i akcja* oddala się od przepychających i śmiejących braci by opuścić planetę, która krąży po orbicie, a zza kadru dobiega głos
- Chodź historia już się zmieniła, a Siheq wydawała się wygraną to Ka nie pokazała jeszcze wszystkich kart-

#####

-I cięcie, jesteście wolni- mówi Jose, światła przygasają, Sho rusza jak burza w strone przybierali gdy ona dodaje- widzimy się za tydzień!-
- Heh- wzdycha tony odprowadzając wzrokiem wzburzonego muzyka
- No nie mów, ze nie podobało ci się jak grał- zwraca się do niego Jo
- Gra lepiej niż śpiewa- odpiera ten
- Więc chyba go teraz nie wywalisz z obsady?- docieka ona
- Nie - odpowiada Tony, a po chwili milczenia dodaje - jeszcze nie-
Jose wzdycha kierując się wraz z nim ku wyjściu ze studia, po czym pyta
- Nie zapomniałeś o czymś?-. Ten spogląda na nią pocierając ręką włosy wprowadzając na nich jeszcze większy bajzel i odpowiada
- Nie-. Jose po usłyszeniu odpowiedzi zrobiła zawiedzioną minę kiedy znaleźli się już na parkingu postanawia zmienić taktykę
- Więc nie zaprosisz mnie na drinka? -pyta bezpośrednio, a Darke znowu wprowadza chaos na grzywie gdy na nią patrzy, następnie podchodzi do niej nagle i chwyta na ręce bez słowa i kieruje się do samochodu
- Zaprosił a nie porywał- protestuje dziewczyna, a on udaje ze ją puszcza, przez co ta z piskiem mocniej się chwyta jego szyi
- Przynajmniej nie uciekniesz- odpowiada Tony szerząc się, a Jo śmieje się szczerze wymachuje nogami w jego ramionach. Tymczasem Sho wpada do przebieralni gdzie zastaje tylko Shoko Louisa.
- Gdzie Kyoko?- pyta złym tonem
- Emma wychodząc powiedziała, ze śpieszyła się na zdjęcia więc nie przyszła tutaj- odpowiada Shoko
- Akurat teraz musi się gdzieś szlajać!- złości się muzyk
- Coś się stało na planie?- zgaduje jego menagerka, a Fuwie wychodzą widoczne żyły przemieniając go w znany jej już posąg wściekłości. Lou go nie znając wskazuje Fuwie krzesło przy toaletce i mówi
- Sho trzeba Tobie make-up zmyć, twoja skóra..- przerywa napotykając zły wzrok muzyka, który siada ciężko krzyżując z mocą ręce. Emanowało od niego skrajnym niezadowoleniem. Louis pracuje trwożnie nad jego wyglądem bojąc się, że chłopach w każdej chwili może go pogryźć bo przypominał mu zarażonego wścieklizną psa. Shoko bacząc na humor podopiecznego ponawia pytanie po japońsku
- Sho co się stało?-
- Ta dziewczyna!- krzyczy muzyk w tym języku zapowietrzając się
- Kyoko? co z nią?- dopytuje się menagerka
- doprowadza mnie do szewskiej pasji pozwalając się obmacywać każdemu- wyrzuca Sho. Shoko westchnęła ciężko, kiedy chodziło o ta dziewczynę Fuwa tracił kontakt z rzeczywistością i robił z igły widły. Teraz znowu wyolbrzymiał sprawę, wiec postanowiła ją wytłumaczyć
- Nie przesadzasz troche? Taka ma rolę-
- Zawsze mogła wziąść dublerkę- odpiera nieprzekonany muzyk, słysząc podobne słowa drugi raz tego samego dnia
- A Ciebie będzie ktoś dublować w takich scenach?- pyta menagerka, a Sho chodź już nie pod postacią posągu był nadal zły, tłumacząc i urywając
- Po prostu gdy widzę ją w ramionach tego aktorzyny...-
- Film się skończy i ich role też- rzuca Shoko i widząc, ze nie poprawiło to ani trochę humoru muzyka, dodaje
- Załatwiłam Tobie studio nagraniowe byś mógł ćwiczyć w trakcie przerw między nagraniami-. Te słowa osiągnęły zamierzony efekt, złość znikła natychmiastowo z muzyka wyparta przez pasje do gitary.
- Zawieź mnie tam, chce je zobaczyć- mówi rozkazującym tonem z rosnącym uśmiechem na twarzy. W środku wrzał z niecierpliwienia kiedy znowu dopadnie instrument i szarpnie za struny. W głowie rodził mu się pomysł na następny kawałek
- Chcesz po drodze zahaczyć o jakaś restauracje?- pyta się Shoko, zadowolona ze przegnała zły humor z Sho.
- Czemu nie?- opowiada tamten. Kiedy Louis kończy prace żegnaja się z nim i udając się do samochodu

cdn 11 niepodziewajacie sie szybko :P

zamek1989 - 2014-04-10, 22:01

Ten rozdział baaaaarrrdzooooo mi się podobał pod każdym względme naprawdę super czekam na dalszą częśc i dziekuje za dedykacje :)
Sesiva - 2014-04-10, 22:25

twojej reakcji obawiałam sie najbardziej za to co zrobiłam z Renem, ale ciesze sie że Ci sie podobał ^^ jak wena da to bedzie 11, mam sporo szczegółów do dopracowania :P
Dahilia - 2014-04-10, 23:01

Piękny rozdział, bardzo mnie się podobał, te sceny, ten film jeju miałaś bardzo dobry pomysł na opo. Zazdroszczę ci tak świetnie pisać. Na prawdę gratuluje rozdziału ; p
Elmirka2 - 2014-04-10, 23:13

Sesi, jesteś wieka. Twój rozdział powalił mnie na kolana. Cały czas działo się coś, co nie pozwalało na zmianę tempa akcji.
Zazdroszczę Ci umiejętności pisania takich długich a za razem ciekawych rozdziałów :)

AskaSuzume - 2014-04-11, 00:31

łał. Na prawdę się wciągnęłam :) rozdział suuuuuper dłuuuuuuugi - normalnie nas rozpieściłaś :D super pomysł i mam wrażenie, że jeszcze nie raz nas zaskoczysz, co?? ;)
Sesiva - 2014-04-11, 14:23

Dziewczyny nie ma czego tutaj zazdrościć, ja po prostu staram sie nie splamić dobrego imienia mojej sensei ;) Tylko dzieki waszemu dopingowi i wsparciu udaje mi się jakoś ukazać to o czym myśle, chodź do dobrej lektury naprawde temu daleko, mimo wszystko bardzo, ale to BARDZO ciesze się że sie podoba! 80 kartowy zeszyt poszedł sie kochać zapisany i poprzekreślany :D

AskaSuzume, może nie tyle zaskocze co wprowadze was w pewnośc ze brakuje mi 5 klepki ;)

od strony technicznej mam jeszcze dodania tylko tyle, ze z powodu braku obiektu badawczego wszystkie sceny imtymne są pisane przy pomocy wizualizacji wiec jeżeli coś okaże sie fizycznie niemożliwe tak jak to opisałam to wybaczcie mojej ubogiej wyobraźni :)

zamek1989 - 2014-04-11, 17:06

Nic nie szkodzi i tak świetnie ywszedł ci rozdział kurczę ja naprzykład boje się jak ognia pisać sceny z filmu więc doceniam naprawdę twoją umiejetność w tym temacie.Tak mnie rozdział wciągnął ,że wybaczyłam ci łatwo to co zrobiłaś z ukochanym Renem:D Naprawdę robisz postępy z rozdziału na rozdział i to duże .Moje gratki:)
Sesiva - 2014-04-11, 19:26

czyli dobrze zrobiłam postanawiając ten "film" umieścić w opowiadaniu skoro się podoba jako koncepcja i wybaczacie mi że jego trakcie bohaterowie nie prowadza monologów :D ^^ dziękuje ze moje starania by podwyższyć poziom zostały zauwazone ^^
Sesiva - 2014-04-12, 11:26

specjalnie dla moich wiernych czytelniczek: 11 część 1! byscie nie musiały czekac do świąt na całość :P kto mnie kocha? ^^

Ren wchodząc do przebieralni zobaczył tylko Yashiro, który w jednej ręce w rękawiczce trzymał przy uchu telefon, a druga coś skrzętnie notował,a kiedy go zauważył, przerwał na chwile pisanie by dać mu znać w ich systemie gestów "to jeszcze potrwa" i wrócić do notatek. Ren dał mu znak "zrozumiałem" i skierował się głębiej do pomieszczenia gdzie znajdowała się toaletka i manekiny ubrane w Keiosa. Jeden z nich stał pusty. Ciesząc się, że tłumaczenie spóźnienia zostało odroczone w czasie i nie widząc nigdzie Paoli postanowił sam przywrócić swój normalny wygląd. Ściągnął perukę i założył ją w odpowiednie miejsce. Następnie ubrał brązowe soczewki. Te drobne szczegóły sprawiły, że momentalnie poczuł się pewniej i bardziej "Tsurugom Renem". Patrząc na swe oblicze w lustrze, z którego zmywał sceniczny makijaż zauważa że cienie pod jego oczami są naprawdę głębokie. Nie nakładając jeszcze na nie fluidu odpiął płaszcz i zarzucił manekinowi na ramiona. Sięga by odpasać miecz ale jego ręka zatrzymuje się w połowie ruchu. Miecz znajdował się po niewłaściwej stronie, a Ren tknięty przeczuciem, że gdy go dotknie Kuon powróci zajął się zdejmowaniem koszuli, starając się go przypadkowo nawet nie musnąć. W jego trzewiach narastała panika, nie chciał sobie nawet wyobrażać do czego On mógłby użyć tego ostrza. Po chwili gdy z Keiosa ostał się tylko on, a Paola nie powróciła jeszcze do pokoju rzucił szybkie spojrzenie na swojego menagera. Ten był cały czas zajęty rozmową przez telefon i nie zwracał na niego uwagi. Trochę pewniej, że jego wahanie nie zostało zauważone bardzo niepewnym ruchem chwyta miecz. Kiedy jego ręka znajduje się na rękojeści przechodzi go dreszcz, chodź nieużywana była w swym dotyku znajoma. Z wściekle bijącym sercem pragnąc wcale tego nie robić powoli wysuwa ostrze z pochwy. Ostrze poplamione krwią. Ostrze na widok którego puścił je bezwładnie, a jego świat zawirował i ujrzał siebie podobnie jak w swych snach z boku nie mając żadnej władzy nad tym co robił.

Mrugnął.
Oczy, które otwierają się są obłąkane, a On niedbale odsuwając dziewczynę, która widząc mrok w jego oczach nie rusza się z miejsca ;gdzie trafiła; sparaliżowana strachem. Kolejnym ruchem chwyta nieopodal leżący miecz i szybko kieruje wyciągnięte ostrze w stronę Reino. Tamten zupełnie zaskoczony nie zdołał uniknąć ciosu, a miecz chodź nie ostry zostawia mu głęboką, lekko poszarpaną ranę ukazującą się w jakby zwolnionym tempie przez uszkodzone ubranie. Kolejny jego atak trafia w powietrze, a ręka Rei ozdobiona urokiem chwyta mocno jego nadgarstek. Miecz wyślizguje się mu z dłoni, ale nie bacząc na to drugą ręką wbija w ranę Nomury. Tamten wrzeszczy z bólu i go puszcza. Kuon kopie wiec go z całej siły, sięga ponownie po Zagładę i kieruje ostrze w jego pierś. Ostrze uszkadza mu tylko bok, przesunięte przez uwieszoną na jego ramieniu Kyoko z zdeterminowanym, chodź przestraszonym wyrazem twarzy. Ten zły, że się wtrąciła praktycznie rzuca nią o ścianę gdzie ta zostaje zemdlona. Nikomu nie wybaczał wtrącania się między niego, a ofiarę. Rei mimo zadanych ran próbował się utrzymać na nogach, jedna ręką trzymając zraniony bok, a druga tą z naszyjnikiem kładzie na piersi Kuona mamrocząc przez cały czas coś cicho. Ten pozwolił mu się do siebie zbliżyć zainteresowany niecodziennym zachowaniem ofiary, a kiedy tamten położył mu rękę na piersi jedna jego brew wygięła się w zaciekawieniu. Nic więcej się nie stało. Oczy Reina rozszerzają się w zdumieniu, na cokolwiek liczył to się nie wydarzyło, a Kuon nie czekał już na jego kolejny ruch, tylko podciął mu nogi i przyszpilając do ziemi zagłębił obie ręce w jego rany. Jego ofiara wrzasnęła najpierw, a gdy wgłębiał ręce w ranie wpierw jęczał z bólu a potem zamilkł. Widząc, ze dziewczyna się ocknęła porzuca znieruchomiałe ciało, które przestawało już dawać mu uciechę i podchodzi do niej z grymasem zadowolenia na twarzy i gładząc ją po policzku; zostawiając na nim krwawy ślad; mówi
-Jeszcze się spotkamy- po czym zgarniając ubranie wychodzi z pomieszczenia wyglądając na zrelaksowanego, bywał łaskawy kiedy się nasycił. Dziewczyna mogła poczekać. Na korytarzu doprowadzając się do porządku widzi, że jego ręce pokryte są krwią ofiary i udaje się do łazienki by ja z siebie zmyć. Chodź wolał by ją zostawić by napawać się jej widokiem był przecież w trakcie kręcenia filmu więc musiał ją usunąć. Kiedy myje ręce mruga.


Upada na kolana obok porzuconego oręża i czuje jak jego menager chwyta go za ramiona i krzyczy przejętym głosem a jego słowa dochodzą jakby z oddali
-Ren, co się dzieje, Ren, na miłość boską ocknij się!-
Przed jego oczami przewijają się obrazy wydarzenia, a on zrozpaczony myśli
-Byłem naiwny myśląc ze zdołam go pokonać-. Trwa w bezruchu kilka chwil, po czym przy pomocy Yashiro siada w krześle. Ręce trzęsą się mu bezwiednie, a Yukitaka trzyma go mocno za ramiona bojąc się puścić. Yashiro widząc stan aktora "cieszy" się że Paola pognała odebrać córkę z przedszkola, a nie czekała na powrót spóźnionego Rena. Cokolwiek się wydarzyło pomiędzy wyjściem Tsurugi ze studia a jego pojawieniem w przebieralni było to; sadząc po zakrwawionym mieczu; coś co mogło przekreślić karierę jego podopiecznego. Menager wciąż trzymając aktora za ramie, druga ręką podaje mu butelkę wody licząc, że tym sposobem wyrwie go z transu w którym się znajdował. Ren pił wodę machinalnie, rozlewając trochę przez drżące ręce. Yashiro uważnie wpatrywał się w Tsuruge gdy ten oddając butelkę łączy dłonie, by w swym uścisku powstrzymać ich drżenie. Powoli z wyraźnym wahaniem zamyka oczy i pochyla się do przodu garbiąc się w krześle. Yukitaka gładząc go uspokajająco po plecach pyta się
- Ren, słyszysz mnie?-
- Yashiro...- odpowiada tamten urywając głosem zachrypniętym od emocji. Nadzieja odmalowuje się na twarzy menagera słysząc że odpowiedział zadaje kolejne pytanie
- Co się stało?-. Ren chwile nie odpowiada, ale jego ręce przestają się trząść gdy odpowiada urywanie
- On... ja...- znowu milczy,a jego niejasna odpowiedź podsuwa Yukitace wyobrażenie o tym co mogło się stać. Cierpliwie czeka, aż aktor zbierze myśli i słowa. Aktor rozplata dłonie, cała jego postawa jakby się rozluźnia, więc Yashiro puszcza w końcu jego ramiona. Głos Rena brzmi zupełnie inaczej niż przed chwilą. Pozbawione emocji słowa wygłoszone wraz z spojrzeniem prosto w oczy menagera brzmią
- Zabiłem kogoś-. Yukitaka mimowolnie odskakuje kawałek piszcząc z przerażenia na widok tych oczu. Oczu, których nie widział od dawna, a które czasami śniły mu się w koszmarach. Oczu wypełnionych ciemnością. Aktor powoli wstaje z krzesła, a Yashiro zamiera sparaliżowany. Ten kładzie mu rękę na ramieniu budząc samym swym ruchem bezrozumny pierwotny strach. Dotyk jest jednak 'uspokajający', delikatny...czuły?
- Spokojnie nic Ci niezrobię- odzywa się, a Yukitaka ani trochę nie uspokojony próbuje nie pokazywać jak bardzo jest przerażony, więc tylko kiwa głowa na znak, ze zrozumiał. Drugi mężczyzna widząc jego odpowiedź puszcza jego ramie i uśmiecha się lekko. Po czym przeciągając się głośno myśli
- Chyba powinienem zadzwonić do szefa i się wyspowiadać-. Zdumienie wypiera w menagerze przerażenie gdy słyszy te słowa. Jakby bez udziału mózgu pyta się go
- Może zrobić to za Ciebie?-. Tamten z grymasem rozleniwionego zadowolenia odpowiada
- Dzięki Shiro, ale wole to zrobić osobiście-. Jeżeli do tej pory Yukitaka miał jakieś wątpliwości z kim ma do czynienia to właśnie zostały rozwiane. Tylko On go tak nazywał. Ten fakt zmieniał wiele rzeczy, dobrze wiedząc kogo ma przed sobą Yashiro porzucił temat decydując, ze i tak sam potem zadzwoni do prezesa.
- Kiedy wróciłeś dzwonili z Rocher, chcą byś wystąpił w ich reklamie perfumy, umówiłem Cie z nimi pojutrze na 16- mówi
- Wpadnę po Ciebie chwile wcześniej- odpowiada aktor i zbierając osobiste rzeczy kieruje się powoli do wyjścia, wskazując je gestem Yukitace
- Podrzucisz mnie przy okazji w pewne miejsce?- pyta jego menager idąc za nim
- Teraz czy pojutrze?- dopytuje "Ren"
- Pojutrze, będę mieć rozmowę o kolejnym projekcie dla Ciebie- odpiera Yashiro
- Nie ma sprawy- odpowiada tamten. Wychodzą z przebieralni i wpierw dojeżdżają pod miejsce menagera, ten żegna się z kierowcą machając mu z uśmiechem, a "Ren" skinając dłonią odjeżdża. Dopiero gdy zamykając za sobą drzwi siada na kanapie i ściąga okulary Yukitaka pozwala by opadła od dawna nie używana maska. Po policzkach spływają mu łzy i chowając twarz w dłoniach myśli zrozpaczony
-Mój przyjacielu.... Trwa tak dłuższa chwile a gdy odsuwa dłonie z oblicza na nim widnieje zdecydowanie. Zakłada pewnym ruchem rękawiczkę i wyciąga telefon...
Zaś "Ren" wraca do swojego lokum, gdzie wyciąga piwo z lodówki i sącząc je powoli zasiada prze tv włączając je. Kładzie nogi na stole i popija browar. Wbrew temu co powiedział nie miał najmniejszego zamiaru nigdzie dzwonić.
***
W przesiąkniętych krwią bandażach o nienaturalnie bladej twarzy leżał z zamkniętymi oczami Reino podłączony do różnej maści aparatury, a doczepiona kroplówka nieustannie wtaczała mu krew. Rękę bez wenflonu zbielałymi knieciami ściskała Kyoko po której policzkach spływały łzy. Unosiła dłoń Reia do czoła i wyrzucała sobie w myślach
- Wybacz mi Rei.. gdybym tylko była silniejsza...-. Mogami, która Rozpoznała ciemność w oczach Rena trwała w swoistym transie. Kiwając się związana w przód i w tył powtarzała mantrę złożona z dwóch zdań
~To niemożliwe. To się nie stało~. Na twarzy aktorki zaczął wykwitać pokaźnej wielkości siniak, efekt spotkania ze ścianą. Fuwa-san, słuchając od dłuższego czasu jej mamrotania zaczynała być coraz bardziej wkurzona, w końcu nie wytrzymawszy ździela jej policzek i krzyczy
~ Przestań głupia! TO się STAŁO..~. Zaczerwienienie pojawia się na twarzy Mogami, która patrzy na Fuwe-san niedokońca rozumiejącym wzrokiem i zaczyna
~ Ale~ dalsze jej słowa są zakryte przez pasek materiału wciśnięty w usta. Fuwa-san wiążąc węzeł zastawia się
~~ czemu na to wcześniej nie wpadłam? ~~. Zakneblowana Mogami próbowała zdjąć z siebie materiał poruszając ustami i pocierając twarz o rożne powierzchnie. Fuwa-san patrząc na to z coraz większym rozbawieniem zwróciła uwagę na otwierające się drwi. Do pokoju wkroczyła Emma, stukając cicho obcasami. Jej wyraz twarzy był nie czytelny.
- Lekarze mówią, że się wyliże- mówi, a Kyoko spada kamień z serca i wykrzywia usta w bladym uśmiechu
- Jesteś pewna, że sobie poradzisz? zawsze możemy cię "zachorować"- dodaje Mylson. Fuwa-san z wyrazem twarzy pt. "chyba sobie ze mnie żartujesz" nie odpowiada
- Zdajesz sobie sprawę że znowu będziesz musiała z nim zagrać?- dopytuje Emma
- To tylko gra- odpiera Kyoko i z wyraźną niechęcią puszcze rękę Reina
- Tylko zaopiekuj się nim- dodaje rzucając w jego stronę zmartwione spojrzenie.
- Oczywiście- odpowiada Mylson. Kyoko z trudem odrywając wzrok od ciała wychodzi. Emma siada na zwolnionym przez nią miejscu i wpatruje się w monitor na którym przemieszczająca się zielona kreska wyznacza słaby rytm serca Reina. Kiedy otrzymała telefon od szefa, że jej zadanie jest zawieszone i od teraz ma tylko monitorować stan Reia, myślała sobie, iż ten żartuje. Jednak nie zadawała zbędnych pytań i upewniając się że Alo jest gotowy przybyła tu wykonać swoją misje.
***
Kyoko dotarła do budynku magazynu Vogue w którym została powitana przez niewysoką brunetkę o migdałowych oczach, w flanelowej koszuli w kratkę, dżinsowych rurkach i kowbojkach z frędzlami która trochę nieudolnie się kłaniając mówi
- Fuwa-san witamy w Vogue! Zapraszam za mną, pokaże pani przebieralnie-. Poszła za kobieta i dotarła do pomieszczenia gdzie stadko szczebioczących po francusku dziewczyn chichotały na przemian patrząc na siebie to na jedynego mężczyznę w pokoju. On ubrany w drogi garnitur czarnego koloru bez marynarki i krawata miał na palcach i w uchach srebrne ozdoby o rożnych kształtach. Niedbała kitka srebrzystego koloru rozsypywała mu się na bladej twarzy częściowo zasłaniając jego fioletowe oczy. Na jej widok uśmiechnął się. Ten uśmiech nie pasował do Tej twarzy.
- I jak?- zapytał po japońsku. Dziewczyna pokazując jego grymas odpowiada również w tym języku
- Gdybym go nie znała dałabym się nabrać-. Ten przybrał poważniejszy wyraz bardziej pasujący do Tego oblicza i mówi
- Idealnie-. Kyoko zaczyna jakby ta wymiana zdań nigdy nie miała miejsca po angielsku.
- Wybacz spóźnienie Rei, były straszne korki-
- Domyśliłem się tego i załatwiłem przesunięcie sesji- odpowiada również po angielsku "Rei"
- Pan Nomura nam wszystko wyjaśnił- dodaje jedna z makijażystek. Inna przynosi jakieś ciuchy i mówi
- Proszę, załóż najpierw to-. Fuwa-san przytakuje i biorąc ubrania do reki przewiesz je przez oparcie fotela. Zsuwa jedno ramiączko swej bluzki, a "Rei" widząc to chce wyjść po angielsku, zauważając jego ruch Kyoko mówi po japońsku
- Zastań, Rei nigdy nie wychodzi z przebieralni-. "Nomura" przystaje w połowie ruchu. Gdy otrzymał zlecenie przejęcia roli menagera tej aktorki nie wiedział że czekają go takie dodatkowe atrakcje, ale nie mógł powiedzieć, ze nie podoba mu się to co widzi.
***
Fuwa stojąc przy konsolecie z słuchawkami na uszach ruszał rożnymi pokrętłami i suwakami. Na jego twarzy malowało się zadowolenie. Do pomieszczenia wchodząc tyłem hacząc o klamkę łokciem wchodzi Shoko z dwoma kubkami. Sho zsuwając słuchawkę z jednego ucha podchwytuje jeden z nich. Shoko wolną ręką zamyka pokój. Piją chwile napoje w milczeniu. Po czym ona pyta
- I jak idzie?-. Muzyk odkłada kubek z boku i wygina zsunięta cześć słuchawki w geście zaproszenia mówiąc
-Sama posłuchaj-. Menagerka robiąc to już tysiące razy podchodzi do niego blisko i nasuwa ją na swoje ucho. Ich twarze praktycznie się stykają. Shoko zamyka oczy i wsłuchuje się w melodie. Sho ustawia coś na konsolecie, a z słuchawek sączy się spokojna, melancholijna gitarowa muzyka i jego śpiew
~~ Okryty Twoimi skrzydłami
nie wiedziałem co to nieszczęście
Przytrzymywany Twoimi rękami
nie wiedziałem co to potknięcie
Zamknięty w klatce uczuć Twych
co dnia spijałem słowa Twe
wierzyłem Tobie bezgranicznie
lecz Ty to zmieniłaś...
Tęsknie w tych mrocznych godzinach
za tymi wszystkimi gorzkimi chwilami ~~.
- Jak to dopracujesz to będzie hit- stwierdza menagerka
- Jak to dopracuje to wszyscy umrą z zachwytu- poprawia ja muzyk. (Tylko jego megalomania przewyższała jego głupotę- dop.aut.). Shoko kiwa z uznaniem głową, Fuwa dawno niczego nowego nie stworzył, więc nawet taki fragment był dobrym początkiem.
- Co powiesz na uczczenie tego?- pyta po chwili Fuwa z wyśmienitym nastrojem dokończając przyniesiony wcześniej napój
- Tak- odpowiada Shoko z uśmiechem i objęta przez muzyka wychodzą z studia.
***
Takerada w swoim domu jedną ręką głaszcząc Natsuko-chan, a drugą trzymając pada ubrany był w zwykłe czarne dżinsach i podkoszulku białego koloru. Jego włosy były muśnięte lakierem i ustylizowane na bok, a jego oczy były miodowej barwy. Dokładnie taki sam wygląd miał bohater nowej gry w którą grał. Na ekranie na jego odpowiedź czekała dziewczyna o długich czarnych włosach związanych niebieską wstążką i dużych szarych oczach. Dłonie miała słodko skulone pod brodą. Pod spodem widniało jej pytanie i możliwości odpowiedzi
# Jak minął Tobie dzień senpai? #
^ To nie Twoja sprawa
^ Dobrze, a Tobie?
^ Widząc Cie pragnę by nigdy się nie skończył
Dumając nad tym co wybrać usłyszał dzwonek zarezerwowany tylko dla sam-wiesz-kogo. Klikając na głośno mówiący by nieprzerywąc zajęć zapytał z nikłym zainteresowaniem
- Co z nim?-. Rozmówca nie odpowiadał. Przez słuchawkę słychać było tylko miarowe stukanie długopisu o biurko. Lory słysząc te dźwięki kliknął "pauzę" w grze i poprawił swoja pozycje do 'pewnego' siadu. Dokładnie w tej samej chwili osoba po drugiej stronie mówi
- Twój pupilek nieomal go nie zabił-. Jego oczy rozszerzając się w niedowierzaniu, chodź przygotował się przed chwila na wieści nie sadził, że będą AŻ tak tragiczne. Nie musiał się zastanawiać nad tym jak to się stało, było oczywiste że Kuon znowu się pojawił. Nim zbiera myśli na jakąś sensowną odpowiedź, głos dodaje
- Uruchomiłem Alo-. Na twarzy Lorego maluje się wdzięczność, jego rozmówca wziął pod uwagę łączące ich interesy gdy rozwiązywał tą sprawę. Spojrzał na wiszący na ścianie kalendarz gdy powiedział
- Będę za 8 dni-. Był odrobinę zły,że nie możne wyruszyć tam wcześniej, ale niektórych spotkań nie mógł przesunąć tylko ze względu na tego dzieciaka, chodź był mu bliski jak syn.
- Zaopiekuje się nim, zadzwoń jak dolecisz- brzmi odpowiedź po której rozlega się odgłos przerywanego połączenia. Lory kliknął czerwoną słuchawkę z zmarszczonymi brwiami. Chwile szukał odpowiedniego numeru w komórce i przykładając już do ucha czekał. Czas który zostanie w Japonii poświęci na pociągniecie za odpowiednie sznurki.
***

AskaSuzume - 2014-04-12, 14:34

OMG...ale...bo...on...ja...ale...NORMALNIE MNIE WCISNĘŁO W FOTEL!!! bosh, Sesi...takiej akcji to za Chiny ludowe się nie spodziewałam...Kuon jest....omg... :shock: :shock: no nie mogę zebrać myśli...za jakiś czas może napisze coś bardziej składnego... :P
zamek1989 - 2014-04-12, 16:54

Zbieram szczękę z podłogi :shock: :shock: :shock: podobnnie jak pupil zamurowało mnie nie wiem co powiedzieć tego się nie spodziewałam po Kuonie masakra...rozdział super ale nie jestem wstanie w tej chwili sklecic czegoś sensownego ..Powiem tylko tyle mojgo GRATULACJE:D
Sarabi - 2014-04-12, 17:07

Już myślałam, że to tylko jeden z koszmarów Tsurugi a tu okazuje się, że on faktycznie to zrobił oO Cieszę się, ze nadrobiłam zaległości bo to świetne opowiadanie ;)
Elmirka2 - 2014-04-12, 19:03

O rzesz TY Orzeszku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sesi jesteś wielka!
To było ("gulp" - Przełykałam tak co chwila ślinę)... To było qrde niesamowite! Jak i moim poprzedniczkom oczy wyszły mi z orbit jak czytałam opis ubijania Reino... Szkoda mi tylko Kyoko. W końcu Kuon obiecał Renowi że nie pozwoli jej nigdy zawieść i skrzywdzić, a tu... To niemal jak jawna napaść!
Sesi, Kocham Cię!
Chcę więcej, więcej, Więcej!!!
Kiedy następny rozdział??

Sesiva - 2014-04-12, 19:40

część druga rozdziału 11 jst w fazie dopieszczania ;) dlatego rzuciłam tylko częśc 1 :)
ciesze się ze akcja Kuona sie podoba :D ^^

Dahilia - 2014-04-12, 23:33

Ja sesi powiem tylko tak. Podtrzymuje wszystkie te komentarze wyżej ponieważ sama nie wiem co napisać . Rozdział był mega hiper super... ; p Czekam na dalszą część całej akcji ; p
AskaSuzume - 2014-04-13, 09:23

A ja się chyba ogarnęłam i mogę walnąć coś bardziej konstruktywnego ;)
Sesi, normalnie jesteś wielka - takiego...zwierzęcia/Kuona (nic innego nie przychodzi mi do głowy) nie spodziewałam się w ogóle. Ale myślę, że bardzo dobrze uchwyciłaś jego brutalną naturę - w końcu w mandze jak było wspomnienie jego przeszłości, to wyraźnie było widać, że takie sytuacje go bawią i rzeczywiście lubił to co robił...przeraża mnie to, ale i fascynuje (bad boy <3). I to chyba pierwsze opo, które czytam, a w którym Kuon jest na prawdę taki nieludzki. Bo zawsze ludzie biorą jego tą...słodką, dziecinną stronę, a Ty porwałaś się z motyką na słońce i na prawdę się Ci to udało :) na prawdę WIELKIE BRAWA!!!
A co do Reino to ani ani nie jest mi go żal i szkoda, że nawet w takim stanie może kontrolować zaklęcie(?) czar(?) urok(?) który rzucił na Kyoko.
Czekam z niecierpliwością na cz. 2 tego rozdzialiku :) czym nas, O Wielka, zaskoczysz?? (bije niskie pokłony - zamiana ról :P )

Dahilia - 2014-04-13, 12:13

Pupil idealnie to ujęłaś ; p
Sesiva - 2014-04-13, 15:29

AskaSuzume napisał/a:
A ja się chyba ogarnęłam i mogę walnąć coś bardziej konstruktywnego ;)
a Ty porwałaś się z motyką na słońce i na prawdę się Ci to udało :)


wspominałm przeciez ze porywam sie z motyką na słońce i jak widać- nie żartowałam :D
nie dotyczyło to tylko filmu ale całego fiku ^^

AskaSuzume napisał/a:

A co do Reino to ani ani nie jest mi go żal i szkoda, że nawet w takim stanie może kontrolować zaklęcie(?) czar(?) urok(?) który rzucił na Kyoko.


pragne zauwazyć ze nie minął nawet dzień ale ciii bo sie wyda xD

AskaSuzume napisał/a:

Czekam z niecierpliwością na cz. 2 tego rozdzialiku :) czym nas, O Wielka, zaskoczysz?? (bije niskie pokłony - zamiana ról :P )


:3 moja bogini! <równiez bije pokłony> ^^

AskaSuzume - 2014-04-13, 22:31

Hihi :D wzajemnie się wielbimy i jest bosssko :P

no to kiedy 2 część?? ;)

Sesiva - 2014-04-14, 06:58

ogólnie wystapiły nieprzewidziane problemy techniczne spowodowane wypadkiem z kawą. czyli 2 część na podstawie trujących notatek jest własnie w fazie nowego dopracowywania. jestem tak zła na siebie że dopusciłam do tak okropnego wypadku przy pracy! dobrze ze nie wszystko trzymałam na kompie bo inaczej całą reszte bym musiała wymyślac jeszcze raz xD
em bezpiecznie powiem że zajączek częśc przyniesie.
dobrze ze wrzuciłam cześc 1 za nim to sie stąło bo nie było nic!!

gryy wracam mścić się na notatkach :/ :evil: :-x <npnm>

zamek1989 - 2014-04-14, 07:52

Ojjjj.....dobrze cie rozumiem to sie nazywa złośliwość rzeczy martwych:)pozostaje nam cierpliwie czekać na drugą część chociaż nie mogę sie doczekać już:)
AskaSuzume - 2014-04-14, 09:52

Nie martw się Sesi!! będziemy cierpliwie czekać :)
Elmirka2 - 2014-04-14, 10:30

Sesi, wierzę w Ciebie. Na pewno dzięki Twoim notatkom i już raz przetrawionym temacie, ten ponownie pisany rozdział będzie jeszcze lepszy. Może po prostu w tym co już napisałaś, trzeba było zmienić coś, czego sama nie zauważyłaś ;)
Spokojnie, nie martw się. Poczekamy na 2 część tyle, ile będzie trzeba. Ni stresuj się :*
Powodzenia w pisaniu :)

Sesiva - 2014-04-14, 17:57

dzieki dziewczyny ^^ :3
Sesiva - 2014-04-15, 17:52

nie dało sie uniknąć tego, że za drugim podejściem bedzie gorzej. napewno wyda wam sie, ze coś pominełam, z pełną premydytacją wycinam udzaił Sho w tej części rezygnując z "budowania" jego częsci po raz drugi. w myśl zasady "to że tego nie napisałam nie oznacza ze tak nie było" daje wam to co mam by niezgineło bo trzeci raz nie chce przez to przechodzić -.-
szczypte dramatyzmu przykrywam łyżeczką hmm 'erotyzmu?'. przypominam że to cżęśc 2 rozdziału 11 wiec to miało być ze soba razem i wogóle :P niczego nie żałuje xD

Yashiro popijając kawę w kuchni nic nie mógł poradzić na nerwowe spoglądanie co rusz na zegarek. Jego żołądek był związany na supeł i ledwo przyjmował pity napój. Miał wrażenie, ze zaraz zwymiotuje ze strachu. Gdzieś na dnie jego serca nieśmiało tliła się nadzieja. Bezmyślnie zastukał palcami o blat stołu, przestraszył się tego dźwięku i spojrzał ze złością na swoją rękę. Wstał, uszedł kilka nerwowych kroków, po czym wrócił do krzesła i zmusił się by usiąść. Wiercił się w nim chwile pod wpływem emocji, znowu spojrzał na zegarek. Czuł, że zaczyna powoli wariować, jeżeli już nie zwariował. Tik-tak. Zamknął oczy i splótł ręce jak do modlitwy, położył na nich czoło
- Jeżeli Ren odzyska kontrole.. - myśli, ale urywa, nie chce sobie dawać złudnych nadziei. Otwiera oczy i chodź jego ręce nadal drżą to coraz słabiej. Tik-tak. Miarowe uderzenia zegara oznajmiły nastąpienie godziny "0".
- To koniec.- myśli, a nadzieja, którą podtrzymywał cały czas wiarą w swego przyjaciela, umarła. Wstaje od stołu i wylewa zimną zawartość kubka. Idzie do salonu skąd zgarnia marynarkę od garnituru i zakłada ją pewnym ruchem. Cichy brzdęk kluczy sprawia, że na chwile zamiera. Kręcąc odrobinę nerwowo głową rozgląda się po podłodze. Zgrzyt otwieranego zamka brzmi przez chwile dla niego jak najpiękniejsza melodia
- Przyszedł, jednak przyszedł!- cieszy się w myślach, ale na jego twarzy widnieje poważny wyraz twarzy. Tylko oczy błyszczą wskrzeszoną na nowo nadzieją. Drzwi otwierają się powoli, a oczekiwanie na tego, który się w nich pojawi sprawia, ze serce menagera bije jak oszalałe. Próbuje je uspokoić. Kiedy aktor wchodzi do mieszkania ich oczy się spotykają. W jednych niebotyczne zmartwienie i strach, w drugich lęk i nadzieja. Ulga jaka maluje się na pierwszym obliczu świadczy, że mężczyzna podobnie jak jego menager zakładał już najgorsze. Podchodzi niepewnie trochę kroków, jakby bał się, że Yukitaka ucieknie na jego widok. Ten chodź widzi, że w jego oczach nie ma śladu ciemności odzywa się odrobinę niepewnie, jakby pytająco i urywa nie znajdując słów
- Ren...-
- Yashiro...- zaczyna tamten, po czym dokańcza głosem pełnym ulgi - dzięki bogom, tak się bałem-. Menager słysząc jak się do niego zwraca uśmiecha się szczerze i zapewnia
- Nic mi nie jest, Ren-. Obdarzają się krótkim braterskim uściskiem, upewniając, ze wszystko w porządku. Ren opada ciężko na kanapę w salonie, a menager chwile stoi i siada nieopodal. Siedzą chwile w milczeniu, a emocje powoli opadają. Yashiro westchnął w końcu cierpiętniczo i zaczął
- Dzwoniłem do Prezesa...- urywa i chwile czeka na reakcje Tsurugi, tamten milczy więc kontynuuje nie wdając się w szczegóły rozmowy - będzie za tydzień-. Ta wieść wyrywa Rena z zamyślenia i pyta zdumiony
- Dlaczego Prezes miałby tu przylatywać, a nie ja wracać?-
- To Twoja Ostatnia szansa od niego- odpowiada Yukitaka, który chciałby powiedzieć aktorowi o wszystkim co wie, ale polecenia Takerady były jasne- jak najmniej szczegółów, w razie gdyby On powrócił.
- Po tym co zrobiłem?- nie dowierza Tsuruga, a menager mu się nie dziwi, sam był zaskoczony decyzją Lorego.
- Nomura przeżył, a Prezes naprawdę w ciebie Wierzy Ren- odpiera Yashiro, sam również pokładał wiarę w swojego podopiecznego, ze uda mu się Go pokonać.
Ren w milczeniu przetrawiał informacje. Dłuższą chwile było słychać tylko tykanie zegara.
- Yashiro, co?...- zaczyna pytanie Tsuruga ale urywa; menager czeka w milczeniu; i dokańcza je niezgrabnie
- Teraz?- prawdziwe pytanie, zadaje sobie w myślach
- Co gdybym jako On tu przyszedł?-.
- Teraz mój przyjacielu będziesz grać prawie cały czas- odpowiada Yukitaka.
- Co mam najprędzej?- pyta się Tsuruga, a menager słysząc to znowu się uśmiecha szczerze. Tlące się w nim wątpliwości zostały rozwiane, On by go przecież nie zadał.
- Jutro masz o 16 reklamę perfumy Rocher-. Znowu chwile trwali w milczeniu. Po czym dla rozluźnienia atmosfery Ren zadaje kolejne pytanie
- Nagrałeś może Czterech?-.
- Myślałem, że już nigdy nie zapytasz- odpowiada ze śmiechem Yashiro i zakładając wcześniej rękawiczkę wyciąga z szafy kasetę.
***Następnego dnia***
Ren cały czas obawiając się, że Kuon w każdej chwili może powrócić; z samego rana kiedy tylko się obudził; wyruszył do swojego menagera. Czuł ulgę w sercu na wieść, że Nomura przeżył atak Bestii i nadal nie mógł uwierzyć, że Lory dał mu jeszcze jedną szanse. Szansę której nie miał zamiaru zmarnować chodź domyślał się, że jest cały czas obserwowany na wypadek pojawienia się Jego. Nie wiedział co mogłoby pokonać Kuona. Otworzył swoimi kluczami lokum menagera odkrył, że w środku było cicho jakby on jeszcze spał. Starał się więc samemu zachować cisze, cały czas rozmyślając. Kierując się w stronę kuchni na spokojnie wspominał to co się wydarzyło i dotarło do niego, że kimkolwiek jest menager Kyoko był dziwnie znajomy i nie jest Zwykły. Posiadał jakieś moce, które chciał wykorzystać przeciwko Kuonowi ale... . Zmarszczył brwi i wszedł do kuchni. Przy stole nikogo nie było, zaszedł do salonu, a tam było pusto, tak samo jak i w łazience. Trochę niepewnie wszedł do sypialni mimo, iż o tej godzinie jego menager dawno był na nogach i nie spodziewał się go tu zastać. Tutaj też go nie było. Zamarł na chwile, gdyż mieszkanie było puste i wrócił nerwowo do salonu mając bardzo złe przeczucia, a wtedy przez drzwi wejściowe wszedł Yashiro z pełnymi siatkami. Ledwo się opanował by na niego nie nakrzyczeć za straszenie go. Nie jego winą było, ze nie mógł spać po nocach, ani, że On się mógł znowu pojawić. Ren pomógł Yukitace wypakować zakupy i zrobił im obu kawy. Godziny upłynęły im nieśpiesznie przy oglądaniu Czterech; tym razem bez kasety; i rozmowie o niczym. W końcu wybija czas, odpowiedni by się udać do budynku firmy Rocher. Przechodząc przez zdobione kolorowym szkłem odrzwia Ren nie spodziewał się, że w poczekalni zastanie czekającą już Kyoko. Miała na sobie czarną bluzkę z 3/4 rękawa z bardzo głębokim dekoltem ozdobionym czarnymi koralikami i spódniczkę w biało-czarne paski. Sunął oczami po jej sylwetce i wtedy widzi podchodzącego z boku wręczającego jej papierowy kubek parującego napoju Nomure. Zamiera w półkroku, na jego widok. Yashiro spogląda na niego niepewnie z lekko uniesioną brwią co 'popycha' go do ponownego kroków w stronę dziewczyny. Rozmawia o czymś przyciszonym głosem z swym menagerem, a już dawno nie odczuwana drzazga zazdrości wbija się prosto w jego serce jak widzi śmiejącą się szczerze aktorkę, a kiedy jest już blisko i go zauważają, żadne nie wygląda na zaskoczonych tym faktem. Kyoko uśmiecha się promiennie go widząc i mówi
- Ren, jaka miła niespodzianka-. On również się uśmiechnął, swym grymasem 'gentelmena' i odpowiedział
- Kyoko, miło Cię znowu widzieć- całą i zdrową-. Yukitaka widząc ten uśmiech aktora nie dziwi się za bardzo, chodź zawsze jego widok napędza mu stracha. Kiedy dostał telefon od firmy mówili mu kogo jeszcze mają zamiar zaangażować do reklamy, więc zanim dowiedział się co się stało bezwachania zgodził się na wystąpienie Rena w niej. Gdyby ten telefon dostał później pewnie by się nie zgodził, chociaż nie, to, że się tak szybko spotykają było dla nich najlepszą próbą ich aktorskich umiejętności. Jego dumanie zostaje przerwane przez stukot obcasów więc odrywa wzrok od pary i spogląda w źródło dźwięku. Ubrany w fioletową zawiązywaną na brzuchu bluzkę i króciuteńkie; niczym slipy; szorty białego koloru lekkim, prawie tanecznym krokiem zbliżaj się do nich facet z delikatnym podkreślającym rysy makijażem. Yukitaka zamienił się w lodowaty słup obserwując jak podchodzi cały emanując radością i lekko cmokając i poprawiając stylizowane w fale włosy mówi do nich
-Wybaczcie spóźnienie panowie i pani, te korki, ten wiatr, wiecie- urywa i potrząsa głową uśmiechając się i gestem wskazując zza ich plecami.
- Zapraszam do gabinetu gdzie wszyściutko wam wyjaśnię- dodaje i odrobinę kręcą biodrami idzie w skazanym kierunku. Kyoko i Nomura bezwachania udają się za nim, a Ren najpierw ściska ramię menagera po czym gdy jego dotyk wykrusza lód otaczający menagera idą za nimi. W gabinecie; który w przeciwieństwie do właściciela był stonowany; usiedli na wolnych fotelach przed biurkiem, na którego brzegu siada on zarzucając jedną nogą na kolano drugiej i chwile nią ruszając po czym poprawiając siad zaprzestaje ruchu. Patrzył na mężczyzn bardzo badawczym i 'rozbierającym' wzrokiem a po chwili nim ktokolwiek się odezwał mówi
- Jestem Pierre Rocher i słysząc o was kilka słów zaprosiłem was tutaj byście wystąpili w reklamie mojego najnowszego dzieła "le désir"-. podaje im małe flakoniki, a ich menagerą podłużne koperty mówiąc i ostatnie słowo wtrącając pytająco
- Prezenty, a teraz obiło mi się uszy, że gracie na planie kochanków to powiem wam co macie ze sobą zrobić, dobrze?-
- Słucham- mówi dziewczyna, a Pierre nie czekając już na odzew chłopaków mówi im.
***Na planie reklamy***
Kyoko ubrana w zwiewną, bardzo kusą sukienkę czarnego koloru siedziała na rozległej kanapie okrągłego kształtu mając jedną nogę poza nią a drugą zgięta prawie przy brodzie trzymaną na jej brzegu. Miała obojętny wyraz twarzy i patrzyła przed siebie. Tam, po drugiej stronie nagrywającej jej kamery, zaledwie kilka kroków od niej był Ren. Na dany przez producenta gest miała do niego dołączyć. Koło niej znajdowali się ubrani tylko w obroże i slipki dobrze zbudowani mężczyźni. Chwile nikt się nie ruszał potem jeden pochwycił jej wysuniętą nogę i zaczął ją lizać od samych palców aż po kolano powolnymi okrężnymi ruchami języka, drugi z zamkniętymi oczami wtulał się w jej drugą nogę sunąc o nią twarzą i włosami, trzeci przeczesywał pasma jej włosów całując je delikatnie. Kolejny dosuwał się do jej szyi, trącając ją nosem, a czwarty delikatnymi subtelnymi ruchami masował jej bok i piersi. Pasja w ich ruchach naznaczona była pragnieniem, ale dziewczyna patrzyła tylko na aktora naprzeciwko z każdym jego ruchem z obojętności przechodząc w pożądanie, a na dany gest odpycha swoich adoratorów stanowczym ruchem i oplata go ramionami. Zaś Ren; w tym samym czasie; ubrany w czarną koszule zapięta na trzeci i czwarty guzik i obcisłe skórzane spodnie zapięte tylko na zamek stoi w lekkim rozkroku patrząc w stronę kamery; za którą widział Kyoko; wzrokiem mówiącym "zjem cie". Wsuwa swe pale za pasek spodni wyginając go do przodu po czym bardzo powolnym i zmysłowym ruchem sunie jedną dłonią w górę po swym ciele opinając jeden z guzików, po czym dalej brzegiem koszuli kończy ruch dłoni wyginając swą głowę w bok, a drugą masuje sobie bok. Jego pożądliwy wzrok cały czas jest skierowany w kamerę gdy jedna dłoń z karku przenosi się długością pleców spowrotem na dół lekko krecąc biodrami a druga przesuwa się powoli po żuchwie i ustach samymi opuszkami palców. Ponownie wsuwa palce zza pasek spodni tym razem z tyłu gładząc swe pośladki. Zmysłowym ruchem przenosi jedną dłoń na biodro wprawiając je w ruch, gładząc z góry na dól, a drugą z ust po policzku gładzi swe włosy przesuwając lekko twarz z wymalowanym pożądaniem. Po czym podnosząc koszulę coraz wyżej zatrzymuje się gdzieś na wysokości piersi. Jedną rękę wyciąga w geście zaproszenia, drugą bardzo powolnym ruchem odpina ostatni guzik, a poły koszuli odchylają się ukazując jego idealne ciało. Przygryza trochę wargi po czym śle kamerze pocałunek, a wyciągniętą dłoń przenosi spowortem na nie sunąc z dołu na gore, podchwytując miedzy palce swój sutek. Staje bokiem do kamery i zaczyna ruszać zmysłowo brzuchem jedną ręką trzymając swe biodro, a drugą zsuwając z siebie koszule. Gdy ta zostaje w końcu odrzucona staje tyłem do kamery i wybijając ręce do góry kreci biodrami uginając kolana coraz niżej po czym wyżej. Wtedy też na wysokości jego brzucha splata swoje ręce Kyoko gładząc go po jego mięśniach . Jedną rękę przesuwa do góry trącając sutki i chwytając delikatnie za gardło wygina jego twarz w jej kierunku, drugą wsuwa za granice jego spodni obsuwając je powoli. Ten wygina głowę w jej stronę, a swoją rekom przechwytując jej sunie po całej długości swego ciała. Dziewczyna subtelnie liże go po szyi i sunąc po linii szczęki omija usta i ponownie sunie nim po nosie i składa czuły pocałunek na czole. On najpierw stara się pochwycić jej język swoim, ale jedynie liże jej brodę więc zsuwa się na dół po szyi do obojczyka, gdzie delikatnie się wgryza. Kyoko odgina głowę dając mu lepszy dostęp, a paznokciami naznacza jego ciało. Wygina je pod wpływem tej pieszczoty i znowu zaczyna subtelny taniec bioder i brzucha. Dziewczyna dłońmi oznacza jego ruchy i ponownie wsuwa dłonie w jego spodnie. Ten nagle rzuca ją o kanapę i wsuwając kolano między jej nogi i zmusza by je rozsunęła. Ta rozkłada się na kanapie zaplatając dłonie na jego karku i wsuwa palce jednej reki miedzy jego włosy przysuwając go jeszcze bliżej. Ich czoła się stykają. Gorące i przyśpieszone oddechy mieszają się, a usta oddzielone tylko nimi zamierają na chwile.
- Doskonale, doskonale- cieszy się Pierre, a aktorzy z wyraźną niechęcią odsuwają się od siebie.
- Jesteście wolni, a ja na pewno polecę was innym- dodaje i przechwytuje naręczną kamerę od jednego z asystentów. Sesja zdjęciowa była zakończona, ale oni nie potrafili oderwać od siebie wzroku, dopiero nachalne ręce spieszących się już do domu charakteryzatorek wyrwały ich z transu i zaprowadziły do przebieralni. Ren już pod opieką tylko Paoli, która inne dziewczyny wygoniła był z siebie bardzo dumny, wystarczył jeden drobny ruch to nie uległ pokusie, chodź nie mógł oderwać od niej wzroku. Ona też się na niego patrzyła. Mimo czasu, który upłynął nadal nie mógł się pogodzić z tym że była innego. Potrząsnął głową, nie chciał o tym myśleć, miał ważniejsze problemy na głowie. Kuon chodź o dziwo bardzo spokojny; za spokojny; mógł w każdej chwili się ujawnić więc musiał być w ciągłej gotowości. Chciałby teraz do niej podejść i wspomnieć, ze nic jeszcze nie jadł; to zawsze na nią działało; ale powstrzymał się i udał z swym menagerem do auta. Yashiro spoglądał na niego współczująco, a on próbował udawać, ze nie wie o co mu chodzi. Zjedli kupione po drodze gotowe jedzenie w milczeniu siedząc już w kuchni menagera, każdy zatopiony w swoich myślach. Ren nie mogąc się powstrzymać wspominał te ulotne chwile bliskości z dziewczyną. Za 5 dni mieli znowu zagrać kochanków na scenie, a Tsuruga czuł narastające podniecenie przez ten fakt. Czuł tez strach. Mili zagrać scenę, którą 'ćwiczyli' w sali, kiedy To się stało.
***
Kyoko swobodnie przebierając się przy swym "zastępczym" menagerze; stojąc naprzeciwko lustra; powtarzała ruchy Tsurugi z reklamy jakby były jej,a rozpianie koszuli zastępowała sunięciem palcem miedzy piersiami. Wpatrywała się uważnie jak to wygląda jakby miała zamiar to w przyszłości wykorzystać. "Rei" zamknął oczy i liczył powoli 'barany'. Musiał się uspokoić inaczej zrzuci się na dziewczynę, która zadawała się faktycznie zapomnieć, że tylko gra Nomure. Ponieważ jednak miał ją Obserwować ponownie otworzył oczy. Na szczęście dla niego była już ubrana w normalne ciuchy i uśmiechała się do niego zwycięskim i bardzo zadowolonym uśmiechem. Kiedy to ujrzał nie mógł się oprzeć pokusie i odpowiedział jej pokpiewczym grymasem i postukał się po klace piersiowej. Na ten widok jej wzrok obiecywał zemstę ale usta uśmiechały się słodko.
- Mam coś jutro w planach?- pyta się podchodząc do wieszaka by sięgnąć kurtkę
- Nie, ale pojutrze masz być na planie filmowym- odpowiada jej menager, a ta przytakują i wychodzą razem z przebieralni.
- Jesteś głodna?- pyta się "Rei", a dziewczyna potrząsa głowa na "nie", więc odwozi ją najpierw pod dom po czym sam rusza do pobliskiej restauracji
***

Dahilia - 2014-04-15, 18:29

Fajniutkie to było ; p . Ta reklama achh sama bym chciała coś takiego z Renem ; p . Rozdział mi się podobał czekam na dalsze rozdziały więc kiedy następny ?? ; p
Elmirka2 - 2014-04-15, 19:42

Sesi, to było super. Sama nie wiem kto podczas tej reklamy "górował" nad kim. Ciekawa jestem co podczas kręcenia tej reklamy myślała nasza zniewolona Kyoko. Choć widzę, ze sprawa wyzwolenia jej nie jest taka prosta, to mam nadzieję, że Prezes pomoże zażegnać kryzys Rena i Kyoko.
Jestem szalenie ciekawa co będzie dalej.
Kiedy następny rozdział?? :)

AskaSuzume - 2014-04-15, 20:17

im dalej czytałam, tym bardziej paszcza mi się rozwierała i na koniec musiałam ją zbierać z podłogi... :shock: :shock: reklama bosssska!! Ten taniec Rena...mrrrr....kiedy będzie można to obejrzeć w TV?? ;)
super, super :) mam nadzieję, że Kyoko jakoś psychicznie po tym wszystkim będzie wyglądać, bo jak na razie, to chyba zawał za zawałem ma wewnątrz Fuwy-san...

zamek1989 - 2014-04-15, 20:50

Rozdział suuuuuperrr az mi goraco się zrobiło jak czytałam to reklamę ale gdybym na zywo zobaczyła tak poruszającego się Rena to albo bym zemdlała albo bym sie na niego zuciła ja chcę więcej Sesi:D mrrrrr.......
Sesiva - 2014-04-15, 20:51

reklama była oczywiście w dużej częsci wzorowana, ale orginału nie pokaże xD
kolejna częśc jak wena da, troche nadal sie focha ze musiała drugi raz to pisać. nic nie obiecuje, samo przyjdzie ^^

Sarabi - 2014-04-15, 21:24

Biedna Mogami musiała nieźle krzyczeć w głowie Fuwa-san, a ruchy Rena... marzenie ^^
Sesiva - 2014-04-15, 21:29

krzyczeć nie może, przeciez jest zakneblowana, hahah xD
Elmirka2 - 2014-04-15, 21:49

Ale i tak jestem ciekawa co myślała i jakie były jej reakcje na to co się działo. Na jej zachowanie i na zachowanie Rena w odpowiedzi na to :D
Już mi się pysk śmieje gdy o tym pomyślę :)

Sesiva - 2014-04-16, 03:10

nie uprzedzaj faktów właśnie na tym pracuje :P chociaz środnio widze dobre tego nakreślenie xD ale to efekt przerostu ambicji nad warsztatem xD mam TAAAKKIEEE plany i takie umiejętności. ^^
Elmirka2 - 2014-04-16, 08:15

Wybacz Sesi spojlerowanie. :)
Co do Twoich obaw dotyczący uczuć Kyoko, to myślę, że bez problemu sobie poradzisz. W końcu przecież nie takie rzeczy opisywałaś z powodzeniem :D Wierzę w Ciebie :*
Więc... Kiedy następny rozdział ;)

Star - 2014-04-16, 15:31

Właśnie, kiedy next? :>
Zapowiada się ciekawie :D

Sesiva - 2014-04-16, 17:34

wrzucić cos przed planowanym czasem i żyć nie dadza. xD jak bede miec wolne w robocie to do tego przysiąde. a poniewaz będę to świeta to raczej pod koniec kwietnia? oO cóż poczekacie sobie :P

@Elmi

wiesz nie chce jej po prostu 'zemdleć' bo moja ambicja mi na to nie pozwala, wiec musze sie wczuć w Mogami i jej emocje i wogóle.
a myslałam że "Ren" jest trudny :lol:

Star - 2014-04-16, 17:37

Takie już jesteśmy Sesi :D
Warto poczekać te kilka(naście) dni :D

Akatamaryna - 2014-04-16, 19:15

W końcu! Znalazłam czas, by nadrobić wszystkie zaległości!
Co do wcześniejszego rozdziału - BOSKI - Zameczek nie bez powodu go tak zachwalał.
Był świetny, moja Ty Kouchai ;] Bardzo głęboki i poruszający.
Dobrze, że już jest w miarę ok z Renem.
Odnośnie tego rozdziału - bardzo podobał mi się początek, fragment z Yashiro ;]
I ta scena erotyczna! mrrrr ;D
^^

Elmirka2 - 2014-04-16, 19:26

Sesi, nie trać nadziei. Wiem, że trudno jest wejść w czyjeś uczucia, ale Tobie na pewno się uda :D
Sesiva - 2014-04-16, 19:34

dziękuje Sensei! <kłania się nisko>

@Star
spokojnie pracuje nad tym by jak najszybciej umieścić kolejna częśc opo


jeżeli was zastanawia czemu nie pisze na zapas, a "pracuje" nad "trującymi notatkami" nabierzaco odpowiedź jest prosta: takiego właśnie mam skila :P nie wychodzi to chyba az tak źle i dzieki temu mam czas na dopracowywanie szczegółów,albo ich omijanie :P chcąc jak najlepiej pokazać wam moja wizje i nie blokowac sie jak przy części "6" musze dawać mojej wenie sporo swobody :D 8-)

a teraz dość tłumaczenia sie- zakładam kominiare i ide na robote :D


@Elmi

no mam nadzieje że mi sie uda to to BARDZO ważne dla dalszej fabuły ^^

zamek1989 - 2014-04-16, 20:45

Tak ci fajnie wychodzi Ren że w życiu bym nie zgadła ze masz z nim problemy mi się Rena łatwo pisze ale mam np.problemy z Kanae jakoś nie czuje do końca tej postaci więc rozumiem jak to jest jak się ma problemy z opisywaniem postaci ale naprawdę rozdział mega i czeka nie cirpliwie na dalszy rozdział i licze na erotyzm:D
Sesiva - 2014-04-17, 06:49

erotyzmy beda a jak, przecież już opuściłam strefe +14 :P no i nie nadarmo Ren i Kyoko grają kochanków na planie, ona ma męża i chwilowo zawieszony niedyspozycją Reina romans xD
hueheuheu

za Moko to ja sie wogóle nawet nie biore. osobowości tsudere nie sa dla mnie :P

co do Rena- tak sprawiał mi ogromny problem, ale mu zagroziłam że przemienie go na stałe w Kuona to sie zaczął nawet troche słuchać xD
:lol: :lol:

Elmirka2 - 2014-04-17, 10:50

Sesi, Twoja siła perswazji jest na prawdę imponująca :) Rozumiem dziewczyny Wasze dylematy związane z opisywaniem i charakterystyką postaci.
Dziewczyny, jesteście wielkie. Powodzenia w kreowaniu własnych postaci życzę

zamek1989 - 2014-04-17, 16:00

Hehehehe Ren cię posłuchał ??ooooo to naprawdę gratuluje siły preswazji a myślałam że tylko Kyoko słucha czekam ne więcej:D
Sesiva - 2014-04-17, 18:12

Kyoko to nie ma wyboru bo jest Fuwa-san i jest zwiazana i zakneblowana i wogóle xD
zamek1989 - 2014-04-17, 18:28

a fakt:D to dlatego Ren jest skazany na ciebie ty szantażystko:D
Dahilia - 2014-04-18, 12:49

Sesi co za potwór z ciebie ; p
Sesiva - 2014-04-18, 18:20

zaraz potwór, po prostu przestaje być miła jak sie ktoś mnie nie słucha :D :3
Elmirka2 - 2014-04-18, 18:30

Och Sesi, ale to mało wychowawcze, wiesz? ;)

P.S. Piękny avatar

zamek1989 - 2014-04-18, 18:40

Cóż chyba na nszego Kuona nic by innego nie podziałało:D
Sesiva - 2014-04-18, 18:59

mnie tez sie spodobał ten avek ;)

teraz kombinuje nad relacją Fuwa-san->Mogami i kolejną częścią filmu. rodział będzie kiedy będzie nie stresować mnie, wystarczy ze sie sama strasuje, ze narazie wena wzieła sobie L4 ;)

a co do Kuona to mam w planach jego powrót, zobaczymy jak wyjdzie z ich realizacją ;) :D

zamek1989 - 2014-04-19, 11:51

Skoro planujesz jego powrót to chyba ci sie Kuon buntuje i nie chce cie słuchać:p moja wena też jest na L4 nie jesteś w tym sama
Sesiva - 2014-04-19, 12:11

cóż powiem tak albo Ren mógł zostać Kuonem cały czas, albo mogłam zaplanowac jego powrót... wybrałam to drugie :P

ciesze sie ze nie tylko ja mam problem z weną. sie nagle zaczeła buntować -.- heh, najwyżej zostanie mi przyznać sie do porażki i ominąc budowanie Mogami. zobaczymy, mam czas do maja wkońcu xD

Elmirka2 - 2014-04-20, 19:58

Dziewczyny, nie martwcie się. Ja tez zagubiłam gdzieś ostatnio swoją wenę. Jest coraz gorzej ;(
Sesi, jeszcze nie przyznawaj się do żadnej porażki. Daj sobie szansę! :D

Star - 2014-04-20, 20:04

Ej laseczki skopcie te wasze weny i niech wracają, bo inaczej ja je skopię. ^^
Elmirka2 - 2014-04-20, 20:20

Och, Wilczku! Gdyby to było takie proste... Wtedy moja wena na stałe chodziłaby posiniaczona i obolała, a ja sypałabym rozdziałami co chwilunia... Niestety nie ma lekko :| Każda wena chadza niestety swoimi drogami ;(
Star - 2014-04-20, 20:30

Martwię się, że moja ode mnie ucieknie tak ją ostatnio torturuję^^
Elmirka2 - 2014-04-20, 21:40

Więc powiedz jej może kilka miłych słów i postaraj się docenić. Ja niestety swoją zlekceważyłam i teraz mam tego efekty ;( Poszła sobie i wcale nie ma ochoty do mnie wracać...
Star - 2014-04-20, 21:43

Ale ja muszę moją torturować, bo ją to kręci :D Przynajmniej po torturach jest aktywniejsza :D Może na Twoją tez zadziała ^^
Sesiva - 2014-04-21, 13:28

moja wena jak ja tortoruje wymysla same zboczeństwa, a to nie pasuje do tego ficku :P
przynajmniej w założeniu zboczeństw mailo być tylko troche ;)

Star - 2014-04-21, 17:55

E tam, możesz nimi nasypać w każdym rozdziale :D
Sesiva - 2014-04-21, 18:39

ale jak nasypie za dużo erotyzmu do rozdziału to wyjdzie z tego jedna wielka kicha. nie podoba mi sie taka sytuacja. ech... musze chyba chwile odpocząc od myślenia o tym i poszukać inspiracji. a zboczeństwa weny zachowam na później, wkońcu w każdym rodziale powinno sie Coś dziać ;) ;D
Star - 2014-04-21, 18:59

O, dokładnie. Dobrze mówi, polać jej :D
Sesiva - 2014-04-23, 02:37

Dahilia! terapia szokowa podziałaała, a Twój dotyk obudził moja wene! DOSŁOWNIE xD
tak tak, rodział własnie posunął sie wkońcu z lini startowej w strone mety.
jak tylko go skończe to wrzucam
to znak, ze powinnam częsciej robić Takie rzeczy ;)
:lol: 8-) :mrgreen: :-P ;-) <npnm>

Sesiva - 2014-04-23, 05:14

istnieje dokładnie jedno słowo które dokładnie opisze tą część. brzmi ono PORAŻKA

Światło słoneczne padało wprost na jej oczy gdy powoli się budziła. Zmrużyła je niezadowolona, znowu zapomniała zasłonić żaluzje nim zasnęła, a "winowajca" jej roztargnienia spoczywał obok. Na widok lśniących w blasku blond włosów i w tulonej w poduszkę twarzy uśmiechnęła się szczerze. Przesunęła dłonią po drodze promieni słonecznych wodząc opuszkami palców po ukochanym obliczu, następnie złożyła na nim delikatny pocałunek. Sho drgnął, ale się nie obudził, a Kyoko wysunęła się powoli z pościeli niechąc zakłócać mu snu. Podeszła do okna i zasłoniła żaluzje, w jego odbiciu zauważyła, że siniak na jej twarzy znowu jest widoczny. Jej oczy rozszerzyły się na ten widok i zasłaniając dłonią go odwróciła się szybko w strone muzyka. Spał. Zgarnęła z podłogi jego koszule i okrywając nią swą nagość udała się do łazienki. Chodź minęło już kilka dni od zdarzenia wspomnienie tego co się stało wprawiało ją w strach, a siniak na jej obliczu udowadniaj, ze to nie był tylko koszmar. Nakłada na twarz makijaż, krzywiąc się odrobinę z bólu przy pociągnięciach pędzla. Zamknęła oczy, a pod powiekami widzi obraz sunącego ręką po swym ciele Rena. Otwiera natychmiast oczy by wbić spojrzenie w swe oblicze. Teraz to wspomnienie zostało wypatrzone przez tą reklamę, którą z nim zagrała. Gdyby "Nomura" jej nie ostrzegł z kim zagra... Westchnęła ciężko i przymknęła oczy spoglądając na związana i zakneblowaną Mogami. Od czasu sesji siedziała na klęczkach w tej samej pozycji z rozszerzonymi do granic możliwości oczami, a jej twarz od brody po koniuszki uszu była barwy purpury. Ten widok odrobinę poprawił jej humor, nie tylko ona nie potrafiła zapomnieć tego co ujrzała i w przeciwieństwie do Mogami mogła odreagowywać to, że uległa. Ujęła rąbek koszuli którą miała na sobie i wdychała chwile ulubiony zapach jej męża. Jej oczy błyszczały, kiedy na ustach wkradł się drapieżny grymas. Już wiedziała Jak zapomni o swojej porażce. Zeszła schodami na dół cicho podśpiewując pod nosem i szykując jedzenie. W umyśle kleknęła przy Mogami i odwiązała jej knebel z ust. Były one całe poranione i zaczerwienione. Dziewczyna widać nie poddawała się by go jakoś ściągnąć, nim zastygła bezruchu.
~W końcu się uspokoiłaś, więc cię odknebluje~mówi do niej
~~Chce słyszeć jak się drzesz kiedy będę To robić z Shocchim~~ myśli i zostawiając Mogami samej sobie drży z ekscytacji. Nie mogąc się doczekać reakcji jej i męża na show. Gotowanie zajmowało jej ręce i myśli do czasu gdy kątem oka zauważyła wejście swojej ofiary. Udawała, że go nie widzi, a gdy jego dłonie spoczęły na jej ciele przeszył ją przyjemny dreszcz.
-Pasuje ci- mówi jej wprost do ucha, wsuwając dłonie pod materiał koszuli. Odchyla lekko głowę i skrada mu pocałunek, ręką zakręcając gaz pod palnikiem.
- Przeszkadzasz- mówi, ale jej czyny przeczą jej słowu, gdy odwraca się przodem do muzyka i kładzie mu ręce na biodrach wsuwając palce za granice jego bokserek.
- Zjemy potem- odpiera i sięga by odpiąć guziki koszuli, ale ta chwyta jego dłonie by mu w tym przeszkodzić i mówiąc
- Ja to zrobię- delikatnie go odpycha. Fuwa odsuwa się kilka kroków z zdziwieniem wymalowanym na twarzy, a ona śle mu figlarny pocałunek i odpina powoli guzki. Sho wpatruje się bezruchu jak zostawia je dwa nierozpięte po czym kładzie ręce na swych biodrach.
- Pokaże Ci fragment reklamy w którą grałam i ja ocenisz- mówi puszczając mu oczko
- Teraz?- nie dowierza Fuwa, licząc na powtórkę z nocy.
- Grałam w niej z Tsurugom Renem- odpowiada Kyoko i patrząc jak samo jego wspomnienie wznieca gniew Fuwy, któremu zaczyna nerwowo pulsować żyły, dolewa oliwy do ognia
- Myślałam, że będziesz chciał zobaczyć w czym jest od Ciebie lepszy darling-. Reakcja na te słowa, była łatwa do przewidzenia. Sho zmienił się momentalnie w swój posąg wściekłości i wykrzyczał
- ON nie jest w niczym ode mnie lepszy!-. Kyoko zrobiła niewinną minę ale w jej oczach błyszczało wyzwanie
- No dalej połknij haczyk- myśli i zaczyna od niechcenia zapinać spowortem koszule. Ruchy jej dłoni zostały przerwane pochwycone przez ręce muzyka.
- Kyoko...- zaczyna nerwowo Fuwa i urywa, wściekłość spala się w zastraszającym tempie gdy spogląda w jej odrobinę smutne oczu.
- Hmm?- interesuje się ona przybierając jeszcze bardziej "zawiedzioną" pozę
- Pokaż mi- rozkazująco-proszacym tonem odpiera Sho
- Ha, trafiony zatopiony- myśli Fuwa-san, ale grymas zwycięstwa ma tylko w duchu, na jej twarzy widnieje zaś "ulga" i "szczęście". Rozpina zbędne guziki i staje w pozycji startowej. Do Mogami powoli zaczyna dochodzić to co teraz się dzieje, wciąż mając wypalone w pamięci ruchy Rena patrzyła jak Fuwa-san odtwarza je z doskonałą perfekcją kręcąc zalotnie biodrami prawie cały czas, a gdy wyciąga rękę w geście zaproszenia, jej dłoń podchwytuje Sho z płonącymi pożądaniem oczami. Lekko go przyciąga stając do niego tyłem i resztę póz przyjmując już wraz z nim, sunąc jego dłońmi po swoim ciele, a potem chwytając go lekko za kark, odchyla głowę do tyłu by powtórzyć manewr z językiem. Tym razem nie omija jednak drugich ust. Gdy drugi język splata się z jej, a błądzące po całym ciele dłonie skupiają się na jej piersiach, z góry dobiega ich dzwonek komórki Sho. Obydwoje zgodnie ignorują powtarzany chwile dźwięk zajmując się sobą. Gdy słyszą ponownie telefon, tym razem "domowy", a po chwili dobiegł ich głos nagranej na sekretarce Shoko
- SHO! Gdzie Ty się podziewasz?! Odbieraj ten telefon... będę za 5 minut i masz być gotów, zrozumiano?!-. Trzask przerwanego połączenia, świadczył, że menagerka jest naprawdę mocno wpieniona. Spojrzeli po sobie, a w ich oczach chwile mieszało się pożądanie i ździwienie. Potem obdarzył dziewczynę długim pocałunkiem, którego żadne z nich nie chciało zerwać. Dziewczyna z wyraźną niechęcią się od niego odsunęła i z miną rozkapryszonego dziecka zgarnęła ponownie koszule z ziemi i ubrała ją. Chwytając ja za rękę Fuwa udał się do garderoby. Tam asystowany przez bardziej pragnąca go rozebrać niż ubrać Kyoko odział się w skórzany bezrękawnik z kieszeniami zapinanymi w poprzek na zamek na piersiach i po bokach, a pod spód zwykły krótki rękawek czarnego koloru. Spodnie kowbojki i zapinane na klamry glany. Dziewczyna wsunęła się zaś w proste czarne spodnie gdy usłyszeli długi i nieprzerywany dzwonek do drzwi. Kyoko odprowadziła go pod drzwi i namiętnie pocałowała na dowodzenia nie zwracając uwagi na morderczy wzrok Shoko, która tupajac noga czekała aż Sho wsiądzie do auta. Gdy odjechali Fuwa-san wróciła na górę i przebrała się w krótka spódniczkę z kieszeniami na zamek dla ozdoby i przezroczystą bluzkę na naramkach z motywem dwóch mieczy skierowanych w górę i w dół, które ukrywały pod sobą jej skąpy koronkowy stanik. Kiedy dobrała do nich pasek i bransoletke z ćwiekami Mogami drgnęła, wiec zwróciła się z zainteresowaniem w jej kierunku. Trochę ją zawiodła gdy nie wrzeszczała podczas tańca.
~Coś taka spokojna?~pyta się jej zaczepnie Fuwa-san podchodząc do niej akcentując ostatnie słowo - czyżby zaczynało Ci się Podobać?~
~PODOBAĆ...?~potworzyła Mogami ze złością, ale dziewczyna nie dała jej skończyć zdania wtrącając
~ Wkoncu przestałaś protestować~. Mogami zapowietrzyła się i zamknęła buzie z grymasem bólu. Rany na jej ustach musiały jej doskwierać. Ponownie ją otworzyła i zamknęła szarpiąc się w więzach i krzywiąc przy tym. Fuwa-san biernie przypatrywała się jej poczynaniom. Miała czas, a najlepsza zabawa dopiero na nią czekała.
~Gdyby nie te więzy!~ bardzo złowrogo zaczęła Mogami emanując morderczą aurą. Jedna brew Fuwy-san powędrowała w górę
~To co byś zrobiła~?- zapytała szczerze zainteresowana
~TY byś nic nie zrobiła! [alternatywa: Ponownie] Bym Cię zabiła, rozdzierając Twoja dusze~
Fuwa-san zaśmiała się słysząc te słowa
~Rei [ponownie] by mnie wskrzesił, nie zapominaj o jego mocach~ powiedziała w końcu gdy opanowała radość
~Ten cholerny wysłannik piekła drugi raz nie położył by na mnie swoich łap~
Fuwa-san nie opanowała się i zarówno w duchu jak i na głos roześmiała się. Łzy radości popłynęły jej z oka zostawiając ślad na pokrytym makijażem policzku. Poprawiła go szybko pędzlem, i udała się na dół, by w salonie poczekać na niedługo mającego się pokazać "Nomurę". W duchu również uspokoiła się i czekała na dalsze rewelacje od Mogami ta słysząc jej śmiech syknęła
~ Co Cie tak bawi demonico jedna?!~
~ Demonem to akurat jesteś ty moja droga~odparła Fuwa-san znowu do niej podchodząc i chwytając mocno za podbródek by bolało skierowała jej twarz w swym kierunku mrużąc odrobinę oczy
~To ze jeszcze istniejesz zawdzięczasz wspaniałomyślności Reia, ale to w Każdej chwili może się zmienić, rozumiesz?~. nieczekajac na jej odpowiedź puszcza jej twarz i ponownie knebluje napawając się łzami bezsilności i przerażenia spływającymi po jej policzku. Upewnia się, że więzy trzymają mocno i wycofuje się do jawy. Była w wyśmienitym nastroju, chodź wspomnienie o Reiu przywróciło obraz jego zakrwawionej postaci w szpitalu
- Musze go zobaczyć- myśli, a jego "zastępstwo" weszło do salonu.
- Gotowa na show?- pyta się jej z nikłym uśmiechem gdy taksuje ją wzrokiem.
- Urodziłam się gotowa- odpowiada ona z uśmiechem w duchu napawając się każdym zboczeniem kursu jego wzroku. Ten słysząc jej wyznanie parska cicho i wyciąga ramie w zapraszającym geście, odpycha się wiec od fotela i przyjmuje ją z delikatnym uśmiechem
***
- Witamy państwa serdecznie! W studiu gościmy wyjątkowego gościa, odmawiającą do tej pory wywiadów wspaniałą aktorkę Fuwę Kyoko~!- zaczyna prezenter ubrany w nienagannie skrojony garnitur z przyklejonym uśmiechem na twarzy mówiąc przesadnie podekscytowanym tonem głosu, klaszcząc zachęcająco w dłonie. Na scenę nie patrząc nawet na publikę z znudzonym wyrazem twarzy wchodzi wspomniana i siada na jednym z dwóch foteli oddzielonych stolikiem, na którym były dwie szklanki wody i pełen jej dzbanek. Gospodarz programu odczekał chwile sam machając publiczności i usiadł na wolnym miejscu
- Witam pani Fuwa, chyba każdy chciałby wiedzieć czemu wcześniej nie udzielała pani żadnych wywiadów- zaczyna chwytając swoja szklankę i upijając łyk cały czas z zainteresowaniem na rozmówczynie
- Jestem Dość zapracowana- opowiada ona akcentując pojedyncze słowa- wcześniej Nie miałam Czasu na takie Bzdury-
- Doskonale panią rozumiemy!- zapewnia ochoczo prezenter błyszcząc uśmiechem i dodaje udając zaciekawienie- Więc zacznijmy od początku i proszę nam zdradzić jak stała się pani panią Fuwa?-. Jedna jej brew wygięła się w lekkim niedowierzaniu gdy tonem oczywistości odpowiada
- Wyszłam za mąż za Fuwę Sho-. Prezenterowi zgasł na chwile uśmiech słysząc jej odpowiedź ale przykleił go spowrotem maskując swoje zaskoczenie śmiechem
- Hahaha, a to dobre! Chodziło mi o to jak do tego doszło. Rzadko się zdarza by aktorka wychodziła za muzyka-
- Takich ślubów jest tysiące - odpiera Kyoko znowu przybierając maskę znudzenia
- Tak, tak ale pary rzadko trzymają to w takim sekrecie jak Wy dwoje- "tłumaczy" się dalej gospodarz
- To był Nasz ślub i tak miało zostać- odpiera Kyoko z sztuczna złością mrużąc lekko oczy.
- Proszę się nie denerwować! Gwiazda takiego formatu jak pani mąż zawsze będzie wzbudzać zainteresowanie wśród swoich fanów swoim życiem.-
- Pracuje w show-biznesie i nie musi mi pan tłumaczyć jak dziecku, ze słowo "prywatność" tu nie istnieje- odpiera Fuwa-san autentycznie już podirytowana. Wywiad miał dotyczyć jej kariery a nie być wypytywanką o Shocchiego.
-Eto... czy planujecie państwo wziąśc oficjalny ślub?- pyta zbity nieco z tropu prezenter
- A Czy pan ma zamiar zacząć pytać o rzeczy związane z tematem?- odpowiada pytaniem na pytanie. Gospodarz by ukryć zaskoczenie pije znowu wodę. Mierzą się spojrzeniem. W końcu gospodarz nie wytrzymuje
- Jaka role pani teraz gra?- pyta. Wiele pytań później Kyoko w końcu opuszcza studio i wchodzi do przebieralni. Na miejscu ku jej zdziwieniu czeka na nią prócz "Nomury" również Emma. Jej widok znowu przywołuje obraz rannego Reia i siląc się na obojętność zamyka za sobą drzwi.
- Mogłaś być odrobinę milsza- komentuje jej występ menager
- Byłam miła- odpiera Kyoko i wpatruje się oczekująco na Emmę. Była dla niej zagadką o nieprzeniknionej twarzy i z bogatą wiedza nt. prawdziwego Reia. Wpierw wtrząśnieta wydarzeniem nie poświęcała jej wcześniej zbyt wiele myśli. Teraz znowu ja widząc, zaczęła się zastanawiać nad nią i jej zachowaniem.
- Stan krytyczny minął- mówi Emma w końcu - Rei się na chwile ocknął, za kilka dni powinni go wypuścić-. ulga i radość na dźwięk tych wieści oderwały Fuwe-san od deliberacji nt Mylson. Jej emocje odcięły się mocno na jej twarzy, gdy pod ich wpływem uściskała radośnie Emmę. Ta sztywno poklepała ją po plecach.
- Wolałam ci to powiedzieć osobiście i zobaczyć jak zareagujesz - zaczyna Emma, gdy Kyoko się w końcu od niej odsuwa.
- Dziękuje Emmo- mówi miękko, a ta skina tylko głową. Dziewczyna radziła sobie niespodziewanie dobrze w sytuacji jaka się znalazła, ale jeszcze wszystko się mogło zmienić gdy ponownie wystąpi na planie filmowym. Spojrzała na zegarek, badania na które zostawiła Reino samego powinny się już zakończyć.
- Wracam do niego - zaczyna i podkreśla- Uważaj na siebie. Kyoko kiwa głowa na znak, ze zrozumiała ostrzeżenie, które zawarła ona w swych słowach. Emma skinając głowa na pożegnanie Alo wychodzi.
- Niedługo się rozstaniemy- mówi z smutnym uśmiechem "Nomura"
- Zobaczę Cię jeszcze ?- pyta z zainteresowaniem Fuwa-san. Ten "zastępczy" menager jej się spodobał, będzie jej brakowało jego bezcennych reakcji na nią.
- Nie rozpoznasz mnie nawet jak spotkasz- odpowiada "Rei", a widząc szczerze zawiedziona minę dziewczyny obejmuje ją lekko ramieniem. Ta wtula się w niego chwile.
- Umieram z głodu- oświadcza jakby nic się nie stało
- Znam dobra knajpkę niedaleko- oświadcza "Nomura" wchodząc ponownie w role
- Na co czekasz? prowadź- odpiera dziewczyna biorąc rzeczy osobiste z przebieralni i puszczając mu oczko kieruje się do drzwi. Bez problemu ja dogania i wiezie potem na miejsce
***
Fuwa stukał niecierpliwie palcami o ramie fotela. Wpatrywał się przy tym ze złością na swoją menagerke, która nie dość że przerwała mu nad ranem to jeszcze cała trasę na miejsce musiał wysłuchiwać jej narzekań i wyrzutów. Pozostali członkowie jego zespołu siedzieli na kanapie jak na szpilkach. Zza drzwi przed którymi siedzieli wyszła w końcu Haruki-san. Obdarzyła Sho złym spojrzeniem i zwróciła się do pozostałych
- W końcu panowie, zapraszam do środka- wszyscy wstali i skierowali się do pomieszczenia, Fuwa odrobinę zły został wstrzymany przez dalsze słowa Asami.
- Poczekaj Sho-. Zatrzymał się i rzucając jej zeźlone ale zaciekawione spojrzenie. Reszta kapeli wraz z jego menagerka zamknęła się w pokoju, stali wiec sami.
- Masz coś na swoje wytłumaczenie?- pyta ona zła
- Zaspałem- mruknął, zastanawiając się co takiego mogło doprowadzić Asami do takiej złości. Zawsze przymykała oko na jego spóźnialstwo.
- 18 godzin tu leciałam, a ty jeszcze się nie wyspałeś?-
- Asami, wysłuchiwałem już tego od Shoko- zrezygnowanym tonem marudzi Sho, a słysząc jego słowa Haruki uspokaja się nieco. Nie potrafiła być długo na niego zła, wiec jak wchodzą do pomieszczenia była już całkowicie spokojna. W środku prócz stałych członków zespołu siedziała ubrana w gotyckie ciuchy dziewczyna. Miała delikatny makijaż, ciemnogranatowe włosy i prawie białe oczy. Spojrzała na Fuwe z nikłym zainteresowaniem, a Asami rzekła
- Sho poznaj Kurofuji Tai, zaśpiewa 2 parie wokalową-. Fuwa skinął jej odniechcenia głową i spojrzał w kierunku pokoju dźwiękoszczelnego gdzie niedługo mieli wejść i zaśpiewać. Jego ciało przeszyła ekscytacja, w końcu kawałek nad którym pracował przez ostatnie dni zostanie nagrany na taśmę. Gdy wszyscy weszli do osobnych pomieszczeń ;p rócz wokalistów; Asami nałożyła słuchawki na uszy i zamknęła oczy. Słuchając muzyki wymyśli pasujący do niej teledysk, a potem zdecydują kto w nim zagra. Dla Fuwy było to oczywiste, ze nie będzie mogło w nim zabraknąć jego żony, ale Asami mogła zdecydować, że ta cała Kurofuji ma w nim wystąpić. Spojrzał z ukosa na Tai ponownie mierząc ją wzokiem.
- w sumie nie jest taka zła- pomyślał i zaczeli śpiewać.
(# oznaczony wokal Tai. >>> kawałki bez muzyczne bez wokalu. - dop.aut)
>>>
# Ułóż się wygodnie w mych skrzydłach
# usunę cały Twój smutek
A ja okryty Twoimi skrzydłami
zapomniałem co to nieszczęście
# Śnij słodkie sny w mych ramionach
# zamknę w deszczu Twoje łzy
A ja przytrzymywany Twoimi rękoma
zapomniałem co to potknięcie
>>>
Zapomniałem o świecie leżąc u Twych stóp
codzień spijając dźwięk Twych słów
Zamknięty przez Ciebie w klatce
uwierzyłem w magie miłości
>>>
Dlaczego musiałem Ciebie stracić
by zrozumieć że nigdy nie byłaś moja
Dlaczego właśnie teraz
odkryłem kłamstwa w Twych słowach
Karmiłaś mnie nimi
od dnia w którym się poznaliśmy
gdy tańczyliśmy razem w blasku księżyca
>>>
czy pamiętasz jeszcze obietnice
które mi złożyłaś?
ja wierzyłem w nie bezgranicznie...
dopiero gdy cię ujrzałem w jego ramionach
pojełem że były dla Ciebie niczym
#jemu też je dałam
te puste słowa nasączone goryczą?
#przyrzekłam wierność do końca swych dni
opętałaś więc również jego sny?
>>>
W tych mrocznych godzinach
tęsknie do tych chwil
gdy istniałaś dla mnie jedynie ty
Nie potrafię zapomnieć tamtych chwil
gdzie me pragnienie ugaszałaś właśnie ty
nieświadomie przywracam czas
który znasz także ty
a okrutna prawda serce me rozdziera
w bezlitośnie znajomym blasku księżyca
duch we mnie umiera
zagłębiam ostrze w swym ciele
w śmierci szukam zbawienia...
# w śmierci szukasz zbawienia...
>>>
***
Odzew propozycji jakie padły po reklamie w Rocher był ogromny. Yashiro wpatrywał się w kalendarz i listę propozycji zastanawiajac sie co tu wybrać by nie kolidowało z głównym projektem jego podopiecznego. Marszczył brwi w skupieniu i zwrócił uwagę na Rena, dopiero gdy ten szturchnął go kubekiem kawy. Uśmiechnął się do niego przepraszająco i przejął napój, odkładając na chwile swoja prace
- Problemy?- zagadnął z uśmiechem Tsuruga siadając po "swojej" stronie stołu. Przez ostatnie dni bywał tu częściej niż w swoim lokum. W zasadzie to wracał tam tylko spać, całe dni albo pracując albo siedząc właśnie na tym miejscu w kuchni menagera. Chodź kanapa w salonie była wygodniejsza upodobali sobie tą miejscówkę.
- Jesteś rozchwytywany- odpiera Yukitaka szerząc się radością podajac mu na dowód kalendarz
- Dobrze mieć takie problemy- ze śmiechem odpowiada Ren i spogląda na zapiski menagera. Kalendarz był prawie cały zapełniony schludnym pismem Yashiro. Było tylko kilka pustych miejsc, stuknął palcem w jedno z nich i pyta
- Czemu tu jest pusto?-
- Musisz mieć czas na odpoczynek Ren- odpowiada Yashiro
- Przez odpoczynek masz na myśli jedzenie, prawda?- dopytuje się nagle spochmurniały Tsuruga,
- Odpoczynek to odpoczynek- zaprzecza szybko Yukitaka, Ren przejrzał go na wylot, wiec nieździwiło go jego powątpiewające spojrzenie, ale aktor nie odezwał się oddając zapiski swemu menagerowi. Siedzieli chwile w milczeniu, aż Yashiro z westchnieniem wraca do zapełniania po brzegi planu Rena, a ten dopija kawę i opuszcza kuchnie mówiąc
-Niedługo wracam-. Yashiro tylko dał mu znak "zrozumiałem" i wrócił do swojej pracy. Ren ubrał buty i wyszedł na dwór, gdzie został powitany przez oślepiające słońce. Siedząc w kuchni postanowił trochę pobiegać korzystając z tego, że tutaj w europie jest słabo rozpoznawalny by rozładować drzemiące w nim emocje i na spokojnie o wszystkim pomyśleć nie dając swemu przyjacielowi powodów do zmartwień.
- Po drodze kupie kawę- myśli jeszcze i rusza truchtem przed siebie.
**jakiś czas później**
Nakładając parę poprawek w kalendarzu Yashiro uśmiechnął się zadowolony, a słysząc miarowe uderzenia zegara drgnął i spojrzał na niego z zaskoczeniem. Spojrzał na swój zegarek na reku by się upewnić czy dobrze chodzi, przekonany, że godzina będzie się różnić.
-Ren mówił, ze niedługo wraca- myśli wpatrując się w cyferblat na którym czarne kreski cierpliwie odmierzały opływające sekundy. Było zaskakująco późno, trudno było mu uwierzyć, ze spędził ostatnie godziny nad kalendarzem i wcześniej nie zauważył ile czasu minęło. Lęk powoli wypełniał jego trzewia gdy powtórzył sobie w myślach słowa Tsurugi. Zakładając odrobinę nerwowo rękawiczkę sięga po telefon i czeka na połączenie próbując się uspokoić w myślach
- Na pewno poszedł pobiegać i stracił rachubę czasu -. Z każdym niepołączonym sygnałem jego obawy rosły, a gdy usłyszał nagranie z sekretarki zaczął nerwowo wytaczać kołka dzwoniąc jeszcze raz. Po trzeciej porażce był już w trakcie ubierania butów. Nie mógł dłużej wytrzymać nerwów zamknięty w domu, postanowił poszukać aktora i chodź nie wiedział gdzie to wydawało mu się lepszym rozwiazaniem niż czekanie. Wcisnął czerwoną słuchawe po usłyszeniu początku nagrania i w tej samej chwili telefon się rozdwoił wiec z ulga i nadzieja wymalowana twarzy nie spoglądając na wyświetlacz odebrał rozmowę pytając siląc się by brzmieć normalnie
- Ren, co z tobą?-.
- Mailem zapytać o to samo, rzadko tyle do mnie dzwonisz- brzmiała odpowiedź, a to słysząc przez Yashiro przeszedł zimny dreszcz. Wybudzony w środku nocy rozpoznał by Ten głos.
- Chciałem się zapytać czy pamiętasz o kawie- skłamał kończąc wiązać buty i zakładając na siebie marynarkę
-Pamiętam, nie mam sklerozy- oparł On i chodź jego głos brzmiał beznamiętnie to Yukitake odrobinę zamroziło. Musiał zmusić swoje ciało do ruchu by zamknąć i zakluczyć za sobą dom.
- Wybacz Ren, nie chciałem Ci urazić- grał dalej machając na przejeżdajaca taksówkę ręka.
Słyszał ciche parskniecie w słuchawce a potem rozległa się cisza. Spojrzał niepewnie na wyświetlacz, ale mijane sekundy nabijały czas połączenia, wiec ponownie przyłożył go do swojego ucha. Przez głowę przemknęła mu myśl, czy nie chwycić komórki goła ręka i tym zakończyć ta rozmowę. Pomysł w tej samej chwili wydał mu się absurdalny i bezsensowny. Musiał przecież potem zadzwonić do Prezesa, a wszystkie zapisane numery poza komórką trzymał w notesie, który zostawił w domu.
-Jak mogłem o nim zapomnieć?- myślał czekając na dalszy ciąg rozmowy, a dźwięk beznamiętnego głosu po drugiej stronie dał mu odpowiedź. To przez Niego.
- Jakbyś na mnie poczekał tobym sam Cie zawiózł , jestem pod domem-
- To wypadło nagle, a nie odbierałeś wiec zamówiłem taksówkę- skłamał przyznając się do "winy"
- Wiedziałem, ze chodzi o coś więcej niż kawę- rzekł On, a Yashiro "cieszył" się, że przez telefon nie widać jak bardzo jest nerwowy. Kierowca spoglądał na niego w lusterku wstecznym z wymalowanym zdziwieniem, wiec wzruszył ramionami z miną mówiąca "sam nie wiem o co chodzi". Taksówkarz kiwnął mu współczująco głowa i wrócił wzrokiem do jazdy, a Yukitaka z każda mijana sekundą miał coraz większe wrażanie, że zaraz mu z emocji stanie serce.
- Nigdy nie potrafiłem dobrze kłamać- zaśmiał się do słuchawki starając się brzmieć przekonowująco, jakby nie wiedział z kim rozmawia
- To fakt, jesteś w tym beznadziejny- potwierdził głos i Yukitaka widział prawie jak wykrzywia swój kącik ust w uśmiechu. Znowu przechodzi go dreszcz. Uśmiech na Jego twarzy źle wróżył. Zazwyczaj obiecywał nieskończone męki. Ponownie "ucieszył" się ze jest od Niego daleko i prawie u celu. Musiał jakoś zgrabnie zakończyć tą dość absurdalną rozmowę
- Dojeżdżam na miejsce wiec potem ci zadzwonię ze szczegółami- rzekł
- Jasne, odbiorę Cię jak mi podasz adres- odparł On, a lekka stal dźwięcząca w zazwyczaj beznamiętnym tonie świadczyła, że zaczął coś podejrzewać
-Zaraz ci wyśle go mailem- szybko odparł Yashiro i odłożył słuchawkę i jeszcze szybciej wysłał maila z oddalonym o 3 przecznice adresem. Tyle musiało wystarczyć. Dostał natychmiastową odpowiedź o treści "Przyjąłem" co odrobinę rozluźniło jego nerwy. Patrząc za oddalająca się taksówka, której też podał zły adres próbował się uspokoić. Wpatrywał się chwile w ciężko sunące chmury i sprawnym ruchem założył swoją maskę. Jego osobiste odczucia i emocje zostały przez nią dokładnie zakryte. Ruszył zdecydowanym krokiem do miejsca docelowego mając w głowie tylko jedna myśl
- Nadszedł czas by wykonać plan -
***
Ciało Reino owinięte świeżymi bandażami wydawało się tylko odrobinę ciemniejsze niż one. Wchodząc niepewnie do sali w Kyoko tkwiła nadzieja, ze obudził już się na dobre, jednak on nadal spał. Zielona kreska wyznaczał rytm jego serca swym pikaniem wypełniając cisze. Za jej plecami stała Emma, która jak obie weszły już do pomieszczenia zamknęła za sobą drzwi. Pikanie stało się głośniejsze i nawet jej oddech wydawał się być za głośny. Klękneła przy nieruchomym ciele i położyła twarz niedaleko jego ręki chwytając ja i przysuwając do siebie delikatnie ja całując. Emma stała chwile w milczeniu po czym mówiąc
-masz 10 minut- wychodzi z pokoju. Kyoko była szczęśliwa, ze dała się w ogóle namówić na ta wizytę. Czując dotyk prawdziwego Reia na swojej skórze czuła też ulgę. Strasznie się bała, że Nomura nie przeżyje. Mogami w jej trzewiach mimo szczerej i dogłębnej nienawiści do Fuwy-san za to co robiła z jej ciałem mimowolnie odczuwała do niej podziw. Pomimo spotkania Ciemności zamieszkałej w Tsurudze do tej pory nie dawała po sobie poznać co przeżyła. Dopiero teraz oddzielona od świata, z dala od swych "zabawek" pokazała targające ja emocje. Przez jej myśl przebiegały różne sytuacje w których sama nie dała by rady grać. Tak jak ona starała by się zapomnieć o tym co ja spotkało chowając prawdziwe emocje za maska
~~Ale w przeciwieństwie do niej nie zabawiałabym się czyimś kosztem~~ myśli, a jej myśl odbija się po wnętrzu duszy. Fuwa-san zajęta Reiem nie reaguje, ale oczy Mogami rozszerzają się w cichym niedowierzaniu, stara się tak "głośno" nie myśleć kolejnych rzeczy. Do tej pory jej myśli nie było słychać, wiec Coś się musiało zmienić. Bardzo powoli starając się niezwracac uwagi na swoje poczynania jej alter-ego szarpnęła się w więzach. Trzymały pewnie, ale nie odczuwała już tego samego bólu co przy wcześniejszych próbach. Mogami zamknęła oczy i wyrównała oddech, jeżeli podejdzie do tego na spokojnie to wyrwie się z okowów i chodź wszystko się w niej wyrywało by znowu się tarzać po podłodze z całej siły szarpiąc więzy byle tylko już się uwolnić to nakazała sobie spokój. Inaczej Fuwa-san zauważy co się dzieje i poprawi chwyt. Niczym w jakimś filmie kryminalnym Mogami ruszała powoli i cierpliwie swymi rękoma. Ogarnął ja spokój, teraz pokładając wiarę w to, że się uwolni w jej myślach pojawił się Ren, dodając jej nowych sił, a ona przypominając sobie ich wspólną przeszłość wykrzywiała swe wargi i twarz powoli w słodki rozmarzony uśmiech chwilowo zapominając o tym co Fuwa-san nawyrabiała będąc u steru
***
CDN

AskaSuzume - 2014-04-23, 10:52

u...no...Sesi co rozdział coraz bardziej mnie zaskakujesz :) jaka porażka?? ja za każdym razem jak u Ciebie pojawia się ON mam ciarki na plecach...co znowu się stało? jak do tego doszło?? eh, dziewczyno jak możesz się tak nie doceniać?? mi się bardzo podobało i trzymam kciuki co by wena nie uciekała :)
Star - 2014-04-23, 15:54

Mi też się bardzo podoba, więc nie narzekaj ^^
Dahilia - 2014-04-23, 16:03

Sesi ja jestem do dyspozycji jeśli cię wena opuści ; p . Ale ogólnie moim zdaniem rozdział był spoko ale jakoś mi się nie spodobało to wszystko :/ cóż zobaczymy co dalej ; p
Sesiva - 2014-04-23, 16:14

Aska uznaje to za porażke bo nie pokazałam nawet połowy tego co chciałam. fragmenty były prawie jedno sylabowe a miały być opowieścią no i NO I. nie jestem zadowolona ze swojej pracy, ale popchnełam fabułe do przodu wiec musi wystarczyć, najwazniejsze ze wena wyszła z szafy.
zamek1989 - 2014-04-23, 17:13

Mi się rozdział bardzo podobał i ciągle mnie męczy kim jest Nomura zastępczy menager Kyoko wiem że to głupio zabrzmi ale przez chwilę pomysłałam ze to może być Ren heh ale to nie możliw kurde czekam na więcej
Sesiva - 2014-04-23, 17:27

"Nomura" to "Alo" :P a kim jest Alo? fufufu
Dahilia - 2014-04-23, 17:28

lokajem prezesa ??
Sesiva - 2014-04-23, 17:35

ale czy wtedy Prezes by pisał maila do sam-wiesz-kogo by go przygotował, jakby miał go pod ręką, hm? :D
zamek1989 - 2014-04-23, 17:43

kurde to teraz jest zagadka:D
Sesiva - 2014-04-23, 17:55

nie przewiduje zadnych nagród za odgadniecie wiec nie łamcie sobie na tym głowy :P :-P
Dahilia - 2014-04-23, 17:56

Sesi ty może chcesz żebyśmy tak myślały a okaże się że jest całkiem inaczej ; p .
Sesiva - 2014-04-23, 17:59

lubie napedzać wasza wyobraźnie, bo to co sie stanie wymaga jej sporo ;)
no ale skladałam juz sporo obietnic bez pokrycia wiec trzymam buzie na kłódkę 8-)

AskaSuzume - 2014-04-23, 22:57

oh, to ja się ciesże, że w końcu ktoś to pytanie zadał, bo głowiłam się nad tym od dłuższego czasu i już przekonałam sama siebie, że z czytania ze zrozumieniem jestem noga :P
Elmirka2 - 2014-04-24, 01:07

Sesi, rozdział pierwsza klasa. Wciąż ciekawa jestem kim na prawdę jest Alo. Mam nadzieję, że nam to wyjaśnisz (bo wątpię, aby to był Kuu- a tylko on w tej chwili przychodzi mi do głowy).
Powiem szczerze, ze wolę rozdziały w których nie kręcą tego filmu, bo łatwiej mi się połapać w tym co czytam. Chyba moje szare komórki zaczęły obumierać, bo czasem nie nadążam za akcją.
Rozdział super i nawet nie waż się myśleć o nim inaczej! I radzę Ci dobrze - wywal w ogóle ze swojego słownika słowo PORAŻKA!!

Sesiva - 2014-04-24, 06:47

wyjaśnienie kim jest Alo zachowuje na potem, na tajemnice Nomury Reia tez torche czekaliście :P :D
narazie są ważniejsze sprawy do napisania.
Elmi to może kolejne częsci filmu dać w hide?
ja od poczatku marudze wam ze jestem do kitu w te klocki ale sie jeszcze nie poddałam, ale do porażki sie przyznam, za wysoki poziom od siebie wymagałam i sie wzieło okazało, ze nie należy sie brac za coś czego sie nie potrafi :D

Elmirka2 - 2014-04-24, 10:19

Nie opowiadaj Sesi takich głupot. Twój poziom jest na prawdę bardzo wysoki. To Ty oceniasz go zbyt SUROWO i bardzo subiektywnie.
Przyznam szczerze, że czasem jak czytam Twoje rozdziały to sobie myślę o tym, jak fajnie byłoby móc pisać takie imponujące rozdziały zarówno ilościowo jak i treściowo.
Nie zmieniaj proszę koncepcji co do formy czy treści rozdziałów ze względu na mnie, czy kogokolwiek innego. To Twoje opowiadanie od początku do końca i tylko Ty możesz decydować co i gdzie się w nim znajdzie.
Poza tym wiem, że dziewczyny bardzo lubią Twoje opisy tego filmu. Tak więc jestem w mniejszości. Zamieść je proszę tam, gdzie być powinny bez żadnych dodatkowych "udziwnień" :P

Ojej... ale się rozpisałam :oops:

Sesiva - 2014-04-24, 17:37

dziękuje Elmi :) więc żadnego udziwnienia prócz tego nie bedzie ^^
chyba każdy twórca jest wobec siebie surowy, a ja dodatkowo mam niską samoocene co daje potem takie batożenie sie xD hehe. obiecuje nie marudzic na swój poziom i zostawie to wam :D

Elmirka2 - 2014-04-24, 18:20

Niedoczekanie Twoje.... Nie ma takiej opcji, abyśmy miały na Ciebie narzekać!
Poza tym, każda z nas, która marudzi i poniża własną Twórczość ma niską samoocenę (nie wyłączając z tego mnie :P )

Sesiva - 2014-04-26, 08:56

Zamiast wziaśc sie za cos pozytecznego czyli za dalsza część o dwóch takich moja wena kiedy wyszła z szafy pierwsze co zrobiła to powiedziała
"a piosenka Sho? powinna być piosenka Sho"
a więc zaledwie pare dni później macie: bez rytmu i bez taktu, w sumie taki wiersz?
inspiracja (czytaj bezszczelny plagiat):
1.http://centrum-mangi.pl/reader/Twelve-Nights/1/0/v1
2.https://www.youtube.com/watch?v=gC8BvnA113w
3.wiersze własne.

co ja pacze. co ja robie. mózgu staph!
# oznaczony wokal nr 2 nie Fuwy.
*** oznacza kawałek muzyczny bez wokalu

tytuł roboczy "Dlaczego ja?" :lol: :-P


# Ułóż się wygodnie w mych skrzydłach
# usunę cały Twój smutek
A ja okryty Twoimi skrzydłami
zapomniałem co to nieszczęście
# Śnij słodkie sny w mych ramionach
# zamknę w deszczu Twoje łzy
A ja przytrzymywany Twoimi rękoma
zapomniałem co to potknięcie
***
Zapomniałem o świecie leżąc u Twych stóp
codzień spijając dźwięk Twych słów
Zamknięty przez Ciebie w klatce
uwierzyłem w magie miłości
***
Dlaczego musiałem Ciebie stracić
by zrozumieć że nigdy nie byłaś moja
Dlaczego właśnie teraz
odkryłem kłamstwa w Twych słowach
Karmiłaś mnie nimi
od dnia w którym się poznaliśmy
gdy tańczyliśmy razem w blasku księżyca
***
czy pamiętasz jeszcze obietnice
które mi złożyłaś?
ja wierzyłem w nie bezgranicznie...
dopiero gdy cię ujrzałem w jego ramionach
pojełem że były dla Ciebie niczym
#jemu też je dałam
te puste słowa nasączone goryczą?
#przyrzekłam wierność do końca swych dni
opętałaś więc również jego sny?
***
W tych mrocznych godzinach
tęsknie do tych chwil
gdy istniałaś dla mnie jedynie ty
Nie potrafię zapomnieć tamtych chwil
gdzie me pragnienie ugaszałaś właśnie ty
nieświadomie przywracam czas
który znasz także ty
a okrutna prawda serce me rozdziera
w bezlitośnie znajomym blasku księżyca
duch we mnie umiera
w śmierci szukam zbawienia...
***




dziekuje za uwage xD

zamek1989 - 2014-04-26, 09:30

Sesi, To było naprawdę super gdybym ja umiała tak pisac do mogłabym pisać takie piosenki i wykorzystywać do moich rozdziałów a nie szukac potem czegoś odpowiedniego w necie ja też tak chce:D Naprawdę super rzadko mi się zdarza abym widziała wszystko oczyma wyoboraźni jak czytam jakiś wiersz ablo piosenke ale teraz tak miałam :)Naprawdę gratuluje i powiem ja chce więcej
Dahilia - 2014-04-26, 09:36

Genialne i nawet się nie sprzeciwiaj sesi. Pańcia ma rację i w ogóle to było dobre gdzie ci coś nie pasi. Aaawww grrrr nie potrafię się wysłowić echhh ; p
Elmirka2 - 2014-04-26, 10:33

No.... Brawo Sesi :)
A już miałaś tak niską samoocenę. Teraz już wiesz że się myliłaś, prawda?
To było świetne :)

Sesiva - 2014-04-26, 17:43

wiec nie macie za złe że wyjście częsci przez to jest mocno opóźnione? :D


@Elmi
zmienie zdanie o swym poziomie jak skończe o Dwóch takich i wszystkim sie to spodoba xD
tak wtedy uwierze że daje rade i może nawet wezme sie za coś nowego :P

@Dahlia
nie sprzeciwiam sie, sama uwazam że jest całkiem całkiem :P


@Zamek
widzisz oczami wyobraźni? a napiszesz mi bym mogła to bezszczelnie wykorzystac jako teledysk? xD


z uwagi na akceptacje kawałka zdeytowałam poprzednia częśc dodając moją postać z OG bo nie chce mi sie wymyślać kogoś nowego, a dziewczyna i tak wiecej sie nie pojawi xD
taki ze mnie leń :P no, może wkońcu moje wena weźmie sie do roboty, której przez jej opieszałośc narobiło się DUŻO.

Sesiva - 2014-04-28, 11:13

ponieważ moja wena hasa sobie nie dajac sie ponownie złapać dalsze cześci opowieści bede wrzucac fragmentarycznie i tak już uprawiam z tym opem stosunek przerywany xD
hiehiehie. moze komuś sie spodoba to co napisałam do tej pory :P
film tradycyjnie oznaczam tak

***
Zamykając za sobą drzwi Emma spojrzała jeszcze przez umieszczoną w nich wąską szybę. Kyoko klęczała z zamkniętymi oczami przy Reino. Skierowała swe kroki wzdłuż bliźniaczych sal w większości wolnych. Cisze na korytarzu wypełniał jedynie stukot jej obcasów. Gdy się zatrzymała by otworzyć drzwi do oddziału w tle można było dosłyszeć miarowe pikanie maszyn przytrzymujących życie. Gdy wyszła zaatakowała ją nagła kakofonia dźwięków. Płacz dzieci, klekot zdezelowanych ruchomych noszy, szybkie nerwowe chody, krzyki na pielęgniarki lub lekarzy. Lawirowała wśród tłumu oddalając się od zgiełku poczekalni z każdym krokiem przybliżając się do prostych białych drzwi oznaczonych napisem "tylko dla personelu". Zamknęła je za sobą rozkoszując się chwile błogą ciszą. Chodź za drzwi dobiegały ją przytłumione dźwięki to nie zwracał na nie uwagi. Rozejrzała się po pomieszczeniu upewniając, że wszystko leży na swoim miejscu. Samotny kitel wisiał na uchylonych drzwiach od szafy, a na jego widok Mylson uśmiechnęła się pod nosem. Podeszła do biurka i okrążyła go siadając w obrotowym fotelu, zakręciła nim parę kółek i przystanęła spoglądając przez okno, a promienie słoneczne delikatnie muskały jej twarz. Zamknęła oczu oddając się tej pieszczocie po czym odchyliła głowę w lewa stronę a następnie w prawą, jakby chciała spojrzeć na nadchodzącą osobę. Wstała i stanęła z lewej strony biurka. Wyciągnęła telefon spoglądając na czas. Ponownie uśmiechnęła się lekko i wybierając numer z listy zadzwoniła. Ledwo po jednym sygnale kliknęła czerwoną słuchawkę. Czekała trzymając telefon w dłoni i patrząc na drzwi. Minutę, dwie, trzy. Komórka zawibrowała więc odebrała połączenie
- Wszystko gotowe- zabrzmiało z słuchawki
- Jesteś pewien?- zapytała
- A ty?- odpowiedział pytaniem na pytanie
- u mnie bez problemów- odparła Emma
jak na umówiony znak obaj rozmówcy powiedzieli równocześnie
- czas więc obudzić śpiące królewny- po czym rozlega się odgłos przerwanego połączenia. Mylson chowa telefon do kieszeni i przyjmując lekko niespokojna pozę wpatruje się w drzwi. Te po chwili się uchylają i wchodzi do nich w trochę ubrudzonym różnymi substancjami kitlem lekarz z przewieszonym stereoskopem przez szyje i burzą poskręcanych potem włosów. Głębokie cienie pod oczami znaczyły bezsennością jego ziemistą cerę. Na jej widok przywołał uśmiech na twarzy. Wśród brudu i bruzd nie mógł się wydawać bardziej sztuczny
- Pani Mylson, tak?- pyta zachrypniętym głosem mierząc ją delikatnie powątpiewającym spojrzeniem
- Panna Mylson, tak to ja- odpowiada Emma z widocznym zniecierpliwieniem. Doktor skinął jej przepraszająco głową i spojrzał tęsknie w stronę fotela
- Niech pan usiądzie, pewnie nie wiele ma pan okazji na dyżurze- mówi Mylson widząc jego wzrok i uśmiechając się zachęcająco. Lekarz rozluźnił się momentalnie i zapadł w siedzisku z głośnym westchnieniem ulgi. Pokręcił się w nim trochę i zatopił w świetle słońca. Emma na ten widok wykrzywiła kącik ust w nikłym grymasie.
- W czym mogę pannie służyć?- pyta się lekarz po dłuższej chwili milczenia
- chciałam porozmawiać z panem o pacjencie z 403- odpowiada ona podchodząc cicho do porzuconego kitla. Jej kroków mimo obcasów nie było słychać gdy doktor opowiadał
- O Panie Nomura? ciężki przypadek, chodź zażegnaliśmy kryzys...- gdy mówił cały czas bezszelestnie Mylson wyciąga coś z kieszeni ubrania i zbliża się do lekarza. W promieniach słońca błyska igła
***
Wchodząc do pokoju napotyka ciemność. Yashiro rozgląda się po nim szukająco i robiąc kilka kroków w głąb pomieszczenia zamyka na chwile oczy by przyzwyczaić je do mroku. Czuje ból wraz z dochodzącym do niego odgłosem trzasku. Uderzenie?. Przed oczami ma widok znajomych paneli, a między nogi wbija mu się noga od krzesła. Spogląda na nie bezrozumnie. Krzesło?. Leży zaledwie kilka sekund próbując dojść do tego co się stało gdy czyjeś ręce zaciskają się na jego ramionach i dobiega go głos z oddali. Nie słyszy go wyraźnie wciąż otumaniony.
- Shiro!- dźwięczy mu w uszach, a on przepełniony lękiem próbuje uciec. Bezrozumnie szarpie się chcąc się uwolnić, zbiec.
- Yashiro, uspokój się- brzmi znów głos przepełniony zmartwieniem. Yukitaka ogniskuje przerażone spojrzenie na Jego twarzy. w oczach nie ma ciemności- rejestruje jakaś jego część, a on tylko trochę spokojniejszy trzęsie się jak we febrze. Dotyk Rena przynosi powolne ukojenie i przy jego asyście siada na kanapie w salonie. Nie rejestruje jednak wszystkich kroków które pokonał, mózg opieszale wychodził z sennego odrętwienia. to był tylko sen?- nie dowierza menager niedokońca jeszcze ogarniając. Tsuruga widząc Yukitaka w całkowitej rozsypce przypominał sobie co ten robił gdy mu się przyśnił po raz pierwszy Ten koszmar. Spoglądając przez ramię na Yashiro udał się do kuchni i wyciągnął butelkę wody z lodówki po czym podał ją menagerowi. Chłód bijący od niej wyganiał odrętwienie paraliżujące jego ciało. Przysunął butelkę do twarzy dotykając najpierw swoich policzków a potem czoła. Trzymał ją chwile przy nim, po czym dość pewnym ruchem odkręcił i wylał zawartość na swe oblicze. Woda ciurkiem spłynęła mu po ubraniu ale ten to ignorował. Gdy otworzył oczy nie było już nim zdezorientowania i niezrozumienia.
-Dziękuje Ren- mówi cicho uśmiechając się samymi kącikami ust i oddając pusty przedmiot. Tsuruga najpierw zdziwiony zaistniała sytuacja szybko odzyskał rezon przejmując obiekt i pytając odrobinę niepewnie
- Wszystko w porządku?-
- Miałem strasznie realny sen..- odpowiada jego menager
- Jak mój?- zgaduje aktor, a Yukitaka przytakuje. Milczenie odmierza tykanie zegara. Tik-tak. Tik-tak. Yashiro przechodzi dreszcz i spogląda na niego po czym bierze głęboki oddech i opowiada przyjacielowi o swym śnie zmieniając trochę szczegółów by ten nie dowiedział się o planie. Ren chwile słucha stojąc, po czym siada na kanapie wpatrując się z rosnącym ździwieniem na menagera. Gdy ten kończy mówić znów zapada cisza. Tik-tak. Nie mogąc wytrzymać tego dźwięku Tsuruga podchodzi do zegara i wyciąga z niego baterie. Yukitaka śledzi jego ruchy wzrokiem. Tym razem pomieszczenie wypełniają jedynie ich oddechy. Oba trochę urywane, niepewne, ciche, z ułamka na ułamek głębsze, spokojniejsze, pewne. Aktor znowu udaje się do kuchni by wstawić wody. Ale tym razem nie na kawę lecz herbatę. Gdy dwa kubki parującego napoju znajdują się na stoliku w salonie jego menager wyglądał już o wiele lepiej i tylko odrobinę przekrwione oczy przypominały że nie jest z nim całkowicie w porządku, a gdy zadaje pytanie urywając
- Ren?...- Tsuruga bezproblemowo domyśla o co chce się zapytać więc z pokrzepiającym uśmiechem odpowiada na nie
- Zostanę-
***
Kyoko nie liczyła czasu który spędziła wtulając się w rękę Reia, tak bardzo pragnęła by ten się obudził. Nic więcej nie miało dla niej znaczenia, ni Sho, ni Mogami. Więc gdy zamiast miarowego "pik" maszyna zaczęła wydawać inne dźwięki odskoczyła przestraszona od łóżka wpatrując się w nią i zieloną linie która szalała na ekranie po czym zrobiła się płaska.
-NIE! Nie!- krzyczała przypadając do maszyny, po której ciągła się pozioma linia. Ledwie kilka uderzeń serca potem została siłą wyniesiona z pokoju, chodź z całych sil próbowała zostać przy Reiu. Nie chciała uwierzyć w to co zobaczyła. On nie mógł umrzeć. Emma mówiła...
Rozejrzała się rzucając złym spojrzeniem, ale prócz niej na korytarzu nie było nikogo. Próbowała wiec coś dojrzeć przez okno, ale zostało one zasłonięte. Nawet zachowując całkowitą cisze nie słyszała tego co dzieje się za drzwiami. Ogarniała ją bezsilność, rozpacz, gniew. Mieszanka emocji kotłowała się w jej drobnym ciele, a łzy toczyły się bezwolnie po jej policzku gdy dobiegł ją odgłos miarowego stuku obcasów. Dźwięk poprzedzający pokazująca się Emmę w drzwiach oddziału sprawił, ze wszystkie odczucia w Kyoko wybuchły i płonąc ich niegasnącym żarem zaatakowała wizażystkę
- Mówiłaś że kryzys został zażegnany!- zaczęła krzycząc po czym głos zaczął się jej załamywać, aż skończyła prawie łkając- a jednak gdy byłam u Reia, on, on....-
Mylson wydawała się zaskoczona atakiem aktorki więc najpierw poklepała ją po ramieniu po czym spojrzała w kierunku sali 403.
- Coś się stało z nim gdy mnie nie było?- pyta się
czy wpadł w zapaść?- dopytuje w myślach. Aktorka nie odpowiadała chwile patrząc tylko skrzącymi łzami oczami w Mylson po czym upadła na kolana z głuchym trzaskiem chowając swe oblicze w dłoniach pochylając się pod ciężarem wieści, które wyłkała nie ukrywając już targających nią emocji
- Serce Reia... jego serce... stanęło-. Emma nie opanowała zadowolenia które wkradło się jej na twarz, ale Kyoko nie mogła go ujrzeć klęcząc załamana na podłodze
***
*miejsce* drahelin, królestwo dragojinów
*kamera* wpierw ukazuje samotnie stojąca sylwetkę pośród rozciągających się aż po horyzont pola z nisko wyrośniętym zbożem. wiatr targał targał plonem i połami szaty postaci po czym zbliża się do niej pokazując, że to Igum z całkiem siwymi włosami i twarzą naznaczoną czasem.
*akcja* Igum podnosi rękę nad siebie, a ona przemienia się w łapę smoka i w tej samej chwili staje się ponownie 'ludzka'. Opuszcza ramie wpatrując się w swą dłoń zaciskają i rozluźniając pięść. Migocze przechodząc z formy ludzkiej do smoczej i na odwrót. Władca zaciska wąsko usta po czym zamyka oczy, a gdy je otwiera na widza spoglądają gadzie tęczówki. Sięga do sznura którym przewiązana jest jego mnisia szata i rozwiązuje go powoli. Gdy tego dokonuje ubranie opada u jego stóp. Robi dwa kroki porzucając je na ziemi dorzucając do niej sznur. Teraz jego jedynym odzieniem jest miedziana obroża spoczywając na jego barkach. Ciążąca jego starczy kark ku ziemi. Szara łuska pokrywająca jego ciało błyszczy matowo w blasku zachodzącego światła. Nieopodal ląduje smok o miodowym zabarwieniu przechodząc do formy ludzkiej, tylko oczy pozostają gadzie, dzikie.
- Ojcze, przyleciałem gdy tylko To poczułem, dlaczego?...- zaczyna Zaxos, ale Igum wtrąca się w jego słowa
- Pragniesz mnie zabić?-. Jego syn przytakuje niepewnie, a na jego obliczu walczą ze sobą strach i agresja
- Mój czas się zakończył mój synu- odpowiada na pytanie spokojnym prawie filozoficznym tonem władca- teraz każdy smok który usłyszy zew przybędzie by mnie zabić-
- Przecież masz przed sobą jeszcze lata życia- zaprzecza Zaxos
- Moje życie zakończy się tutaj- odpiera władca uśmiechając się smoczą twarzą. Jego spontaniczna przemiana powoduje, ze jego syn cofa się kilka kroków wyglądając jakby w każdej chwili miał zaatakować. Na horyzoncie ukazują się kolejne gady o różnych kolorach łusek. Tylko troje z nich miały te samą barwę szkarłatu. Tłumany rozrywanego zboża wzbiły się w powietrze okalając już ludzkie sylwetki. Każdy z nich bez słowa zrzuca ludzkie odzienie okrywając nagość łuską. Stają w kręgu otaczając Najstarszego, a wiatr targa ich włosami. Igum sięga ku swemu warkoczu rozplatając go miarowymi ruchami. Wszyscy czekają, aż wiatr przeczesze również jego włosie, wtedy tez jeden o czerwonej łusce zabiera głos
- Najstarszy ze wszystkich żyjących smoków, twoje panowanie dobiega końca, a tą wyspę opuści nowy władca i Ci którzy przeżyją walkę z Tobą-
- Tak się stanie- odpowiada spokojnie i wzniośle Igum dotykając swej miedzianej obroży. Zaxos zaciska zęby w bezsilnej złości. Chciałby teraz wyskoczyć przed ojca i zmierzyć się z pozostałymi smokami w jego imieniu ale szanował jego wole by odejść w walce. By ostatni raz sięgnąć ostrza i wykapać swe smocze we krwi. Patrząc na resztę nagle doznaje olśnienia, przypominają mu się dawne nauki ojca. Ze spokojem i podniesioną głową ukazując błyszczące w ustach smocze kły staje obok Igum wyciągając smocze pazury z dłoni i naznacza nimi swoje ramie. Fioletowa posoka kapie na ziemie, a on mówi
- Ja, Zaxos syn Iguma, na mocy jego krwi, która płynie w mych żyłach przyrzekam walczyć z tym który ją przeleje-. Posoka mieni się w ostatnich promieniach słońca, a gdy te ostatecznie zachodzi ona nadal migocze delikatnym blaskiem. Igum również zadaje sobie ranę i rzecze
- Ja, Igum najstarszy ze wszystkich żyjących smoków, potęgą mej krwi obiecuje..-
- Dość tych cyrków, czas walczyć Igumie- przerywa mu jeden z smoków o zielonej łusce. Władca o dziwo nie kończy zdania lecz wymieniając się porozumiewawczym wzrokiem ze swym synem kładzie pieść na otwartej dłoni, a gdy ją odsuwa ma w niej rękojeść miecza który szybkim ruchem wyciąga z ciała. Niektóre smoki wyglądają na zaskoczone inne chwytają ostrze porzucone wraz z ubraniami, inne przyjmują więcej atrybutów gada. Ale nadal stoją tworząc już odrobinę rozproszony krąg.
- Który więc z was pierwszy sięgnie po władze?- pyta się Igum w dłoni trzymając ociekające posoką ostrze kształtem przypominające piorun. Obok niego z prostym mieczem i wyciągniętymi skrzydłami stał wodząc po wszystkich spojrzeniem Zaxos
- Wyzywam Cie Najstarszy, a imię me Dorus- przemawia smok o fioletowej łusce i rzuca się na Iguma, reszta smoków odskakuje kawałek by umocnić i poszerzyć krąg

***
cdn

AskaSuzume - 2014-04-28, 11:49

ohohoho... :shock: tak się wkręciłam w walkę smoków, że zupełnie zapomniałam o Reino :P rozdzialik super jak zawsze. Szczerze mówiąc, to jestem bardzo ciekawa tego Twojego filmu...mieści się idealnie w tym co lubię ;) no i cieszę się, że przerwałaś rozmowę Emmy z lekarzem, bo jak zobaczyłam ostatnie słowo tj 'igła'...brrrr, nie chcę wiedzieć, co ona mu zrobiła...
Sesiva - 2014-04-28, 12:05

sama nie lubie igieł ^^ ciesze sie ze ten minimalny fragment sie podoba, pracuje nad dalszymi ^^
film oczywiście bedzie kontynuowany, tak jak fabuła poza filmem. niechciałam wprowadzac za duzego chaosu przerzucajac nimi nawzajem wiec mysle że bedę robić tak jak w tej części
napierw poza potem film :D

Elmirka2 - 2014-04-28, 12:49

Ja też się boję igieł. Brrrr
Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej z Renem i Yashiro i jak Kyoko się uwolni...
Ogólnie, podobało mi się wszystko. A co będzie z Reino ciekawi mnie teraz bardzo, bardzo. bardzo.
Kiedy następny rozdział??

Dahilia - 2014-04-28, 16:00

A ja lubię igły może dlatego że lubię ból ; p
Co do rozdziału kurde no niby fajny ale jednak nie wiem czy to ze zmęczenia ale musiałam go przeczytać 2 razy żeby go ogarnąć. Nie wiem czemu ale wydawał mi się trochę chaotyczny echh... ; p Ogólnie podoba mi się sposób w jaki piszesz i jeszcze ten film ; p

zamek1989 - 2014-04-28, 16:15

Rozdział suuuuper mi się podobał bardzo :D czy mi się wydawało czy Biglowi się zeszło??^^
Sesiva - 2014-04-28, 19:16

Dahilia napisał/a:
Nie wiem czemu ale wydawał mi się trochę chaotyczny echh... ; p


moze dlatego że "***" przeskakuje z fragmentu na fragment?
chyba łatwiej bedzie to ogarniac jak bede pisać *Ren*?


Elmi
kolejny fragment bede jak bedzie wena znowu zwiała :P

zamek
no co ty wydaje ci się xD ;)
8-)

Sesiva - 2014-05-03, 09:52

z powodu choroby matki i opieka nad mlodszym rodzeństwem
opowiadanie zostaje zawieszone na czas nieokreślony
postaram sie pisać kiedy tylko dorwe wolną chwile, ale
...
....
.....
......

Elmirka2 - 2014-05-03, 10:07

Trzymaj się Sesi. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
Dużo zdrowia, siły i odwagi życzę.
Jesteśmy z Tobą :*

zamek1989 - 2014-05-03, 10:18

Buuuuuu a ja miałam pisac kiedy następna część rozdziału:(ale no cóż rozumiem siła wyższa.Poczekamy ile trzeba:)Pozdrawiam
Dahilia - 2014-05-03, 12:18

Życz mamie zdrowia ; p . I trzymaj się cieplutko z młodszym rodzeństwem ; p
Tessa - 2014-05-03, 16:11

spokojnie poczekamy :) życz mamie zdrowia i poprzytulaj od nas swoje rodzeństwo :)
Sesiva - 2014-05-03, 18:51

dzieki dziewczyny :) jak będe cos wiecej wiedzieć to bede pisać
AskaSuzume - 2014-05-03, 22:02

zdrówka dla mamy przede wszystkim!!!

i będziemy cierpliwie czekać :)

Elmirka2 - 2014-05-04, 19:22

Nie śpiesz się Sesi. Teraz Twoje sprawy są najważniejsze. My trzymamy kciuki za Ciebie i Twoja rodzinę.
zamek1989 - 2014-05-04, 19:28

Dokładnie i życzę zdrówka:D
Sesiva - 2014-05-18, 11:08

więc tak z mą matulą lepiej i mam troche wiecej czasu, ale nieodwieszam jeszcze mego opowiadania albowiem moja wena nie może się nastroić do fragmentów z Kyoko, Renem lub Fuwą. Staram się jak mogę ale mimo to nie chce współpracować. Może next time będzie lepiej, a narazie łapcie dalszą część filmu


Mgła powoli wzbijała się w powietrze krystalizując się w krople na czubkach zboża, a jego ułamki wraz wiatrem tańczyły wokół ciężko lądującego Iguma. Jego smocze oczy śledziły sylwetki latających przeciwników i jednego, który podobnie do niego osiadł na ziemi. Niedaleko siebie czuł również obecność swego syna, która na mocy zaklęcia krwi, który rzucił jawiła się fioletowa postacią. Najstarszy prócz rany, która sam sobie zadał miał też kilka innych głównie na ramionach i jedną na skrzydłach. Z grupy smoków, która przybyła by go pokonać ostała się 6, każdy naznaczony jedną lub więcej ran, zaś jego syn nie nosił żadnej. Igum był dumny z Zaxosa, z tego że pomimo długiej batalii jaką narazie stoczyli nikt go nie trafił, a jego miodowa łuska migotała fioletem w bladym świetle gwiazd. Magia przepełniała również ciało władcy, a czar którego nie skończył wypowiadać sączył się z porów jego skóry. Mógłby wypowiedzieć słowa i go, zakończyć wraz z pozostałymi smokami, które przybyły ale był świadom, że ten komitet powitalny nie jest tego wart. Nie musiał długo czekać na potwierdzenie swego przypuszczenia, że oni byli tylko początkiem, niemrawy blask księżyca w nowiu przysłoniły ogromnego rozmiaru skrzydła, które odbijały jego światło mieniąc się na wszystkie strony. Na polu walki wylądował smok o diamentowej łusce załamując światło przy każdym swym ruchu płynnie przechodząc do obleczonej łuską kobiecej postaci o długich błękitnych włosach do ziemi i takich samych oczach. Patrzyła z pogardą na obecnych po czym głębokim głosem przemówiła
- Naprawdę się starzejesz Igumie, skoro jeszcze tylu ci zostało do zabicia-. Smoki, wpierw zaaferowane walką z władcą nie zwróciły zbytniej uwagi na przybyszkę, teraz wylądowały i przybrały przybrane łuską ludzie ja z zaciekawieniem wymalowanym na obliczach, jeden o czerwonej łusce odpowiedział
- Nie doceniasz nas Soe-. Wspomniana nie odezwała się wpatrując się w władce twardym i przenikliwym spojrzeniem, a ten rozpostarł swe skrzydła machając nimi lekko po czym je złożył i z lekki niedowierzaniem w głosie odparł pytająco
- Naprawdę sądziłaś, że wykorzystam moc na tych młokosach Soe?-. Ta w odpowiedzi uśmiechnęła się drapieżnie wyciągając zza siebie obusieczny krótki topór i bez słowa z przecinającymi powietrze skrzydłami zaatakowała. Brzdęk ścierającego się oręża zabrzmiał głucho, po czym pozostałe smoki również zaatakowały Iguma. Zaxos nie czekając, aż któryś zdoła zranić jego ojca przyłączył się do walki. Nowo wzbite w powietrze ułamki zboża mieniły się przygasłą żółcią krążąc w pobliżu walczących smoków co rusz zmieniając swe położenie, a fioletowa posoka wydobyta z ran przyduszała niektóre fragmenty swym ciężarem do ziemi. Niedługo później na polu ostało się 5 smoków. Igum, Soe, Zaxos i dwójka o czerwonej łusce. Tym razem już każdy nosił na sobie znamię walki, a władca do tego oddychał ciężko, urywanie. Księżyc ponownie przysłoniły przybywające smoki, te które jako ostatnie usłyszały zew, w liczbie 30 odcięły nikłe światło nieboskłonu od wyspy i wylądowały na praktycznie ogołoconym polu, a tumany kurzu i resztek plonu podskoczyły na ich spotkanie. Soe na ich widok uśmiechnęła się szeroko i zarzuciła grzywą mówiąc
- Poznaj moich sprzymierzeńców Najstarszy, oto moja armia-. Igum przymknął oczy a jego płytki oddech odcinał się w ciszy która zapadła. Nawet wiatr nie ośmielił się jej przerwać. Zaxos wpatrywał się w ojca z nieukrywanym lękiem, widział, że pomimo pomocy, którą niósł ten jest już na krańcu swej wytrzymałości. Prócz lęku w jego wzroku można było dopatrzeć się również szoku. Jedną częścią myśli, tą niezajętą walką, próbował dojść do tego jak i kiedy jego ojciec stał się TAK stary i słaby. W jego pamięci dominował obraz Iguma stojącego naprzeciw armii Injinów bez Krwawej broni a nawet bez całkowitego smoka z bezlitosnym spojrzeniem i czerwoną posoką pokonanych skrzącą na szponach. Teraz te wspomnienie załamało się niczym wybite lustro i na jego miejsce widział ledwo stojącego na nogach staruszka naznaczonego fioletowymi pręgami i skąpanego w tym kolorze ostrzem. Zaxos zamknął oczy a kiedy je otworzył na świat patrzyły smocze tęczówki. Dopiero teraz dotarło do niego, ze popełnił błąd zostawiając większość walki w rękach władcy. Od samego początku powinien nie przejmować się niczym tylko walczyć na całego, ale wtedy, zaledwie godzinę temu; jak to możliwe że minęło tak mało czasu?; tkwił w przekonaniu, że nie jest Niezbędny w tej potyczce. Wyzwolił większość swego smoczego ja, pozostając jednak człekokształtnym by dzierżyć miecz i zaatakował przybyszów nie czekając na ruch Iguma. Zabił dwójkę smoków nim jego ojciec związał moc sącząca się z niedokończonego czar w Słowo
- Znikajcie-. 10 smoków zupełnie nieprzygotowanych na taki obrót spraw rozpuściła się w oparach sfioletowiałego dymu, 5 smoków wrzeszcząc jak opętana wróciła do pełni ludzkich kształtów, a z każdego możliwego otworu sączyła się im posoka wylewając z nich życie. Trójka innych co prawda opadła na kolana, ale z zaciętymi minami powrócili do pionu smagnięci jedynie paroma pręgami,a na pozostałych Słowo nie podziało. Soe w odpowiedzi na Nie jedynie parsknęła i zaatakowała swym toporem ponownie. Zajęty tkaniem kolejnego Słowa Igum nie był przygotowany na fizyczny atak. Jej topór napotkał miecz Zaxosa, który pod wpływem jego uderzenia rozpadł się w drobny mak, a kolejny cios topora przyjął na swe pazury. Poleciały iskry, a siła uderzenia odrzuciła Zaxosa. Soe nie czekając na nic wzbiła się w powietrze i zanurkowała skupiając swa moc na opadającym ostrzu, a smok pozbawiony swego miecz, boleśnie świadomy, ze ani on ani ojciec nie zdoła nakreślić słowa nim te zagłębi się w jego ciele postawił na ostatnią kartę w swym arsenale. Na opcje, która wcale nie musiała zadziałać, w końcu od tysięcy lat NIKT z niej nie korzystał. W zasadzie nie miał wyboru, albo zaryzykuje, albo przedzierając się przez nikłą obronę w postaci jego pazurów i łuski Krwawa Broń Soe wydrze z niego życie. Zaxos nie wahał się dłużej niż ułamki sekundy gdy wyciągnął swą dłoń ku niebu i szybko wyszeptał słowa
- Hessa imanie wami ma Kju Vle bessa!-. Nieboskłon tuż nad jego dłonią kiedy wypowiadał słowa zafalował, a on kiedy zakończył inkantacje zacisnął swą dłoń na rękojeści przypominającej szyje smoka, jego głowica głowę smoka, jelec zaś jego skrzydła. Nasada poprzez zbroczę przedstawiała dolne partie gada zaciśnięte w jego łapy, ostrze i grań zbudowane były ogonem, a wierzchołek kończył się wraz z nim spiczaście. Całość lśniła czerwonofioletowym blaskiem i przyjęła na siebie uderzenie Soe. Ostrze topora roztrzaskało się w drobny mak, a smoczyca pędem zamachu zaryła o podłoże. Kilka przyśpieszonych uderzeń serca minęło nim podniosła się z ziemi wpatrując się wściekle w Zaxosa, który czuł jak siły opuszczają go im dłużej trzymał Kju Vle. Nie był Istotą, która mogła bez karnie go dzierżyć, więc nie czekał aż Soe się do końca pozbiera lecz zaatakował zbierając po drodze żniwo próbujących ocalić swa panią smoków. Ledwo rejestrował ilość pokonanych ciał nim zagłębił się w celu. Ostrze wraz z napotkaną przeszkodą rozpłynęło się ponownie w powietrzy, a rana nim zadana buchnęła czarną posoką. Owa spryskała jego odzienie wypalając na nim dziury, a na łusce zostawiając odbarwienia. Na darmo Soe próbowała zatamować krwawienie. Ciosy zadane Kju Vle były nieuleczalne, trwałe, wieczne. Osuwała się powoli pozbawiana sił, a jej pomagierzy ginęli wraz z nią. Musiała się podzielić swymi witalnymi siłami z nimi nim tu przybyła. To co maiło zapewnić jej glorie i zwycięstwo teraz sprowadziło na nich zgubę. Kiedy z walczących znów pozostała piątka Zaxos osunął się na kolana wyzuty z sił trzymaniem Kju Vle, a tuż obok niego ledwo bo ledwo ale jednak stał jego ojciec. Igum nie miał zamiaru ofukać swego syna za bezmyślne przywołanie Pradawnego Ostrza, w końcu zrobił to by zapewnić mu dłuższe życie. Choćby o te kilka uderzeń serca trwające. Po policzkach władcy wytoczyły sobie drogę łzy. Od setek lat nie widziane wpierw wydawały się jego synowi przewidzeniem, po czym gdy dotarło do niego, ze faktycznie tam były
- Ojcze?- niepewnie zaczął pytanie sam do końca nie wiedząc o co chciał się zapytać. Trójka pozostałych przy życiu pobrateńców padła u stóp władcy na kolana obnażając gardła bez słowa. Tą postawą oznajmiali, ze rezygnują z dalszej walki i uznają wciąż Iguma za swego przywódce. Ten westchnął ciężko i już z suchymi oczami zmierzył wzrokiem powstałe do tej pory pobojowisko. Ciała martwych smoków odcinały się od podłoża zrzadka ukryte za cudem ocalałym zbożem.
- Żaden...- zaczął Igum i zamilkł, a Zaxos czekał na jego dalsze słowa, które długo, bardzo długo nie padały. Nie popędzał ojca nikle zdając sobie sprawę z tego co musiał przezywać. Wiele z tych, co leżeli martwi, byli mu znajomi. Z niektórymi ćwiczył w jaskini, do której zabrał Draigleikena, niektórzy byli mu nauczycielami kiedy pierwszy raz przebudzał smoka. Inni byli młodsi i od niego brali naukę, niektórych nigdy nie widział na oczy, ale nie zmieniało to fakty, że byli "braćmi" lub "rodzeństwem". Każdy z nich mógł żyć tysiąclecia gdyby nie fakt, że miano Najstarszego przechodziło z rąk do rąk w tak okrutny sposób. Wtedy też, kiedy dumał nad bezsensem walki o tytuł uderzył go fakt, że przecież jego ojciec został Mianowany. Miał już na końcu języka pytanie do władcy z tym związane, chodź cały czas jeszcze nie do końca wykrystalizowane, gdy ten się odezwał
- Wyruszam na smoczą ziemie, by tam mianować następnego-. Mieszanka emocji, która odcięła się na twarzy Zaxosa, musiała wiele powiedzieć Igumowi o tragających jego syna emocjach gdyż dodał
- Mnie wybrano podobnie-. Zaxos zamknął bezwiednie otwarte usta. Teraz wszystko było jasne. Poprzednik jego ojca również okazał się silniejszy niż każdy, kto ośmielił się wystąpić przeciwko niemu, więc oddał swój tytuł temu, któremu uznał to za słuszne. Igum po raz pierwszy odkąd wylądowali przybrał pełną postać smoka i szybko wzbił się w powietrze i odleciał,a Zaxos w pośpiechu dogonił swego ojca. Lot nie był długi. Wyspa, na której odbywał się rytuał przejęcia władzy była sąsiadująca wyspą od tej zamieszkałej bardziej na stałe przez smoki. Minęli ledwie ocean i jedną pokrytą strzelistymi górami krainę a już byli na miejscu. Smoki, które nie odważyły się bezpośrednio odpowiedzieć na zew czekały uzbrojone lub nie na niej. Zaxos widział dosłownie jak na dłoni siły wyciekające z jego ojca i z zacisnętymi kłami zastanawiał się mocno, czy ten dotrwa. Ofuknął się zaraz w myślach. Jego ojciec u kresu swych dni położył ponad 50 braci w kwiecie mocy licząc na śmierć w walce, a tymczasem miał wydać ostatnie tchnienie przekazując władze własnoręcznie. Zaxos wylądował ciężej niż zamierzał na od wieków nie widzianej ziemi. Pobrateńcy spojrzeli na niego przelotem po czym skupili wzrok na władcy, który przybrał całkowicie ludzka postać.
chodź z wcześniej zadanych ran nie sączyła się już posoka, smoki n ich widok wzburzyły się silnie. Jeden nawet odważył się zaatakować. Jego cios napotkał powietrze, a jego pierś przebiło ostrze władcy. Nie trwało to nawet paru sekund, a gdy martwe ciało smoka wylądowało u stóp władcy, reszta odsunęła się dość trwożnie. Tylko kilka smoków trwało w tym samym miejscu, a pare splunęło na martw ciało z pogardą. Igum obserwując uważnie pozostałych pewnym ruchem schował ostrze ponownie w rękę i opuścił obie wzdłuż ciała. Sklejone cudzą krwią włosy niemrawo unosiły się wraz z silniejszymi podmuchami wiatru, a Zaxos również pozbawiony oręża całą swą postawą dobitnie podkreślał gotowość do uzbrojenia się i wyskoczenia przed ojca gdy zajdzie taka potrzeba. Ci którzy splunęli uklękli z szacunkiem u sto Iguma, a reszta z większym, mniejszym lub bez wahania podążyła ich śladem. Władca czuł jak opuszczają go ostatecznie siły, ale musiał wytrzymać, by nie wybuchła wojna domowa o tron. Dość było już przelanej krwi o tą sprawę. Miał nadzieje wytrzymać tak długo, by uświadomić swego następcę, że ten rytuał musi się zakończyć inaczej w kolejnej walce o koronie wyda dech ostatni smok. Prawie niedostrzegalnie zacisnął szczęki w niemej determinacji a smok obdarzony różową łuską, jeden z tych którzy jako pierwsi się pokłonili, a ;jak pamiętał Igum; nosił imię Konche odezwał się
- Igumie, synu Bevy, Najstarszy ze wszystkich żyjących smoków i nasz władco, nikt z nas niegodzien jest tego miana, nikt kto haniebnie wyciągnął rękę po to co mu się nie należy nie przejął go podstępem lub siłą więc zgodnie z zasadami do Ciebie, należy decyzja kogo obdarzysz swą łaską-
- Konche- zaczyna cicho Igum ostatkami wyciekającej z niego siły i woli- zgodnie z zasadami wybieram mego syna..- mówi po czym jego oczy nagle zachodzą mgłą i bezwładnie upada. Jego ciało przechwytuje wspomniany i kiwa przecząco głową w odpowiedzi na zmartwione i ciekawskie spojrzenia. Stary władca umarł nim dokończył zdanie, nim skierował jakiekolwiek słowa do nowego Najstarszego. Konche spojrzał na Zaxosa uważnie, po raz pierwszy odkąd tamten wylądował wraz z swym ojcem. Na jego rany zdobyte w walce, na jego moc jarzącą się pod jego łuską. Przerwana mowa ojca krążyła po głowie Zaxosa i jakoś głęboko w sobie, mógł dokończyć to co on zaczął wypowiadając imię wybranego w swoich myślach
- Draigleikena . Jego brat, jako mieszaniec najczystszej krwi Injinów i starej, bardzo starej krwi Dragojinów był oczywistym wyborem, on w swych żyłach miał jedyne smoczą krew, chodź dość potężną to nie aż Tak. Czuł na sobie oceniający i ważący wzrok, tego, który mógł by być Najstarszym gdyby poprzednio dopisało mu szczęście. Tak, Konche był w podobnym wieku co jego ojciec, ale w przeciwieństwie do Iguma po nim nie było widać upłyniętego czasu. Nie czas i miejsce na zastanawianie się czemu ten jeszcze dychał kiedy jego ojciec umarł.
- Prócz mnie, jest jeszcze drugi syn Draigleiken- odzywa się, chodź by mógł próbować ukryć ten fakt
- Wien, potomek Iguma i tej tam Injinki... Lei- odpiera Konche nie odrywając od niego badawczego spojrzenia. Zaxos z chwili na chwile czuje się coraz bardziej przytłoczony. Jakby wraz w wzrokiem Konche robił mu coś więcej, ale żadna namacalna moc nie była odczuwalna od drugiego smoka. W zasadzie prócz smoczych oczu Konche nie miał niczego innego aktywowanego w przeciwieństwie do pozostałych, którzy dopiero teraz zaczęli ponownie przechodzić do bardziej ludzkich postaci. Widać nie tylko jemu ogarniecie sytuacji w której się właśnie znaleźli zajmowało trochę czasu. Zaxos otworzył usta by o coś zapytać może coś powiedzieć, ale nim jakiekolwiek słowo padło z jego ust Konche odezwał się ponownie
- Igum wybrał swego syna, a ponieważ jest was dwóch walka między wami zadecyduje-. Usta smoka zamknęły się momentalnie a oczy rozszerzyły w niedowierzaniu, chciał powiedzieć to do czego doszedł, ze to oczywiste, ze ojciec chciał wybrać Dilka, ale słowa nie chciały mu przejść przez gardło pośród pomruków aprobaty ze strony pozostałych pobrateńców został skazany. Skazany na walkę ze swym młodszym bratem i na śmierć. Zamknął oczy i w umyśle pomodlił się bardzo krotko do Ignis, bo to że przegra było równie oczywiste dla niego jak to, że Igum miał wybrać Dilka. Nim zyskał prawdziwe ostrze Draigleiken był od niego silniejszy, a teraz, kiedy kiedy je zdobył, a krew ;zapewne; się w nim przebudziła był nie tyle Najstarszym co Najsilniejszym ze smoków
***

Dahilia - 2014-05-18, 12:07

Hmmmm ciekawe ; p . Ale nie mogę się doczekać całość ; p .

Cieszę się że z twą matulą już jest lepiej ; p .

Elmirka2 - 2014-05-18, 12:25

WoW Sesi, to było Super!
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i losy pozostałych bohaterów opowiadania ;)
Mam nadzieję, że uda się to jak najszybciej :)

A Twojej mamie ( i reszcie rodzinki oczywiście) życzę dużo zdrowia.

Wracaj do nas Sesi, bo tęsknimy - Nie tylko z Twoim opowiadaniem. :*

zamek1989 - 2014-05-18, 14:29

oooo jak mio brakowało tego opowiadania dziękuje sesi czekam na nexta:D i oby twoja wena w końcu się dostroiła:D


Dużo zdrówka dla twojej mamy:)

Sesiva - 2014-05-18, 17:11

dzieki dziewczyny, ja też mam nadzieje że wena już na stałe powróci na moje łono :)
zobaczymy co przyniesie czas ^^

Sesiva - 2014-05-19, 11:03

By nieprzedłużać za długo macie kolejny fragment filmu, niedługo skończą mi się sekwencje pozbawione głównych bohaterów, ale póki co jest nadal co czytać, taq.


Widząc wyraźnie odcięte emocje na twarzy Zaxosa Konche sam ledwo opanował swój grymas. Nie bał się stawić naprzeciw Iguma, to nie lęk zatrzymał go na wyspie smoków lecz rozwaga. Stojąc od tysiącleci u boku Najstarszego był pewien, że ten nie tylko przetrwa potyczkę z pragnącymi władzy pobrateńcami , jak również tego ,iż ten wybierze któreś z swych potomków na zastępce. Jedyną zagadką dla Konche stanowił fakt, który z nich według Iguma był godzien. Zaxos narodzony ponad tysiąc lat temu dobijał powoli do kwiecia wieku smoków, po którym ludzkie ja zacznie nosić znamię czasu, a smocze stawać się coraz trudniejsze do obleczenia. Przeciętnie smok żył 4tysiące lat, ale dokładny czas określało wiele czynników. Konche oderwał wzrok od Zaxosa dochodząc do wniosku, że nie był tym, którego Igum mógł wybrać. Czyli musiał być to Draigleiken, nazwany na Injinską modłę mianem oznaczającym dosłownie "syn Ig Lei potomek". Konche przypuszczał że w tym, a nie innym, imieniu dla syna maczała swe palce Lei. Konche będący naocznym świadkiem; jako jeden z świty Iguma; jego prób zadziergnięcia pokoju z kolejnymi władczyniami Injinów miał wyrobiony pogląd na tą rasę Najstarszych. Injinowie Zapomnieli. Każda kolejna królowa tego ludu była coraz dalej od pierwotnych ich założeń, wraz z upływającym czasem puszczając w zapomnienie dokładne znaczenie zarówno czystości krwi jak i mocy z niej płynącej. Ostatecznym dowodem była Lei, która sama z siebie, własnoręcznie, zakończyła czystość krwi swych przodków wychodząc za Iguma i tylko mu wydając na świat dzieci. A z ich czworga ostał się jedynie Draigleiken. Subtelna korona w kształcie rozłożystych nietoperzych skrzydeł w kolorze zmatowiałego srebra ginęła w puklach pszenicznych włosów Dilka. Konche mrugnął by odegnać ten obraz widziany przez projekcje gasnącej niechętnie magi krwi sączącej się uparcie z ciała dawnego władcy. Do tej pory widział Dilka tylko raz, kiedy ten wyglądał na 12 ludzkich lat, a Igum wraz z nim przybył na smoczą wyspę, którą odwiedzał co 50lat. Teraz wszystkie obecne smoki wyciągnęły skrzydła rozprostarając je szeroko, pośród nocy niewiele spośród ich barw była widoczna. Chodź do świtu czekało wiele godzin smoki małymi grupkami wzbijały się w powietrze bijąc skrzydłami w powietrzu, oczekując. Zaxos nie mając za dużego wyboru dołączył do nich nadal odczuwając efekty wezwania Pradawnego Ostrza. Zacisnął kły raniąc swe usta, a smak własnej krwi otrzeźwił go na chwile. Wylądowali zgodnie w ogrodach zamku Injinów odrobinę go tratując by wszystkie smoki się pomieściły. Sam fakt, że na tej przestrzeni zdołały tego dokonać świadczył jak mało ostało się ich wciąż żyjących. Do ogrodu wraz dźwiękiem szeroko i szybko otwartych odrzwi wparowała dwójka płowowłosych strażników. Marność mocy ich krwi została szybko zgaszona przez pobliskie smoki. Następnie w drzwiach w kusej srebrzystej szacie ukazującej pod sobą ciasno związany pełny gorset ukazała się Lei z dumnie uniesioną głową dźwigająca brzemię diamentowo-platynowej korony i lat które przeżyła. Mimo ich Zapomniała - przebiega myśl po umyśle Konche na jej widok. Następnie zagapił się na jej postać, która chodź dychając prawie tak długo jak on nie nosiła żadnego znamiona czasu. Jej oblicze było tak samo perfekcyjne jak zobaczył je za pierwszym razem, kiedy z widocznym lękiem głaskała grzywę swego rumaka. Dawno. Bardzo dawno temu. W takich momentach jak ten Konche zapominał o nieubłaganie mijającym czasie, wydawało mu się, że minął dzień, góra kilka, nim ją obaczył naprzeciw jeszcze względnie młodego Iguma, a potem, ledwie parę mrugnięć okiem, ten dokonał ostatniego tchnienia w jego ramionach, a ona stała cały czas wypełni mocy... Chciałby przerwać jej żywot, by w Zaświatach dołączyła do poprzedniego władcy, ale miał inne, ważniejsze dla siebie plany. A właściwy plan, dość prosty. Przeczekać, aż Igum powróci i mianuje władce, po czym zabić go nim pozostałe smoki złożą mu przysięgę. Oczekiwał wiec pojawienia się Draigleikena starając się nie ukazywać targającego go podniecenia. Kiedy przejmie obroże w końcu tytuł trafi w łapy kogoś kto na niego zasługiwał. W ręce Najstarszego, a przynajmniej jednego z dosłownie paru, która przetrwała próbę czasu. W przeciwieństwie do cały czas zmieniających władczynie Injinów, smoki do tej pory, miały lewie 6 władców, a ten który miał teraz ubrać wiekowy ciężar był im siódmym. W tej liczbie jak i w krwi tkwiła moc, oczekująca na przebudzenie. Konche wymienił niezbędne uprzejmości z Lei chcąc jej; denerwującą jego smoka; osobistość odesłać do nicości, a jego dłoń zaciskała bezwiednie w pięść ukazująca, rozprostowując się, migoczące pazury smoka. To pragnienie było silniejsze niż cokolwiek co do tej pory odczuwał. Dojmujące, całkowite. Fioletowa krew wolną sączyła się z przegryzionych warg, a kolce wystawały z skrzydeł spontanicznie. Dłoń zaciśnięta mocno na jego ramieniu została naznaczona nimi nim do Konche dotarło, że ktoś próbuje go uspokoić. Jego Brat sprowadził go ponownie do rzeczywistości i niezbędnych politycznie niuansów, a jego jakkolwiek długo trwający wyskok nie został w żaden sposób skomentowany. Lei dzierżąca insygnia swej władzy, piękna i nieskalana mimo wieku oczekiwała niezachwianą cierpliwością na jego odpowiedź, na słowa które wypowiedziała. Na słowa które do niego nie dotarły, kiedy pogrążał w dojmującym pragnieniu. Potrzeba, która go trawiła sprawiała, że czuł się jak głupiec. Jakby nie był jednym z niewielu. Jakby tysiąclecia które przetrwał nic nie znaczyły. Był jak nastolatek w obliczu tej królowej, a świadomość tego faktu zaciążyła na jego dumie niczym kotwica ciągnąca go ku dnie. Otrząsną się z tego wrażenia powoli dochodząc do wniosku, że chodź Injinowie Zapomnieli o mocy i sile krwi nadal nią emanowali. Nie było innego wytłumaczenia.
- Igum dokonując żywota wyznaczył swego syna na następce- oznajmił zupełnie poza tematem i bez żadnych wstępów, mimo to Lei nie wyglądała jakby została jakoś zaskoczona i czekała. Czekała na dalsze jego słowa, więc podjął temat
- Lecz nie określił dokładnie który z nich ma przejąć miano, więc..- dalszą wypowiedź przerwał cichy głos królowej oznajmiający dobitnie
- Walka zadecyduje-. Konche skinął głową potwierdzająco chodź w głębi siebie dziwił się reakcji Lei. Jawiła mu się jako taka ciotka-klotka, nic nieznacząca, słaba, głupia i bezużyteczna, a tu proszę, potrafiła jednak korzystać z głowy. Smok nie potrafił się nadziwić jak taka 'mądra' królowa mogła dopuścić do całkowitego Zapomnienia. Smoki po tej wymianie zdań czekały, ale Dilk się nie pojawiał. Konche w przeciwieństwie do pozostałych wcale nie oczekiwał, jego ostatki wyciekającej cierpliwości topniały szybciej niż śnieg wiosną. Każdą porą swej ludzkiej skóry bądź łuską smoczej odczuwał przemykający bokiem czas. Prawie słyszał miarowe tykanie zegara wraz z cichym rytmem swego serca. Tik-tak. Lei jakby, a może nawet i, nie zdając sobie sprawy z targających smokami emocji wypowiedziała wydające się nie na miejscu sekwencje
-Na początku była Nicość. Nicość Była wszystkim,a wszystko Było Nicością. Poprzez Byt wyłonił się z Nicości Czas która Przeznaczyła Bytowi Śmierć, a Byt nazwana Kreatorką powołała do Istnienia Nadwszechświat-. Konche zrozumiał, a spokój zmył wszelkie wątpliwości mimo, że wierzył tylko w Ignis. Będzie co ma być- pomyślał i zatakował.
***

zamek1989 - 2014-05-19, 23:24

ooooooooooooo więcej więcej:D
Sesiva - 2014-05-20, 07:23

bedzie wiecej, jezeli chodzi o film to wena ma go w nadmiarze i jedyne co ja spowalnia to miejce od którego ma sie zacząc akcja. film mógłby bez problemu być "opowiadaniem z własnej wyobraźni" dryfujac samodzielnie, ale za to 'O dwóch' bez niego sobie nie poradzi wiec sie troche wrobiłam. xD
bedzie co ma byc i magluje niefilmowe sceny zastanawiajac sie mimochodem czemu tak szybko doszłam do miejsca w którym powinnam a nawet jestem zmuszona wkońcu przestać zasłaniac fabułe źle nakreślonymi tajemnicami i tym sposobem dobrnąc do końca. zostały jakieś 3 może 4 rozdziały (i analgicznie wiecej pomniejszych częci lub fragmentów) i fik bedzie the end. Może ta świadomośc blokuje wene, bo zakończeń to ona nigdy nie lubiła. tak.
dosc marudzenia.

Elmirka2 - 2014-05-20, 19:09

Super, super!
Jednak, jak już wiesz Sesi, ja wolę fragmenty bardziej związane z "naszymi bohaterami" i to na nie najbardziej czekam. Już nie mogę się doczekać co będzie dalej :)
Szkoda, że Twoje opo chyli się ku końcowi. Jednak moje też już jest w końcówce i rozumiem co masz na myśli mówiąc, że wena odwleka ten moment jak najdłużej (co widać po moim opo).

Sarabi - 2014-05-21, 14:19

Widzę ze wróciłaś do pisania ;) Cieszę, się ze z twoją mamą już lepiej i że możesz poświęcić troszkę czasu dla nas

Co do opowiadanka.. No cóż ja nie będę tak miła <wybacz> Niestety tworzysz trzy opowiadania w jednym i pomimo iż oddzielnie są super to razem robią mały chaos w którym ciężko jest mi się połapać. Wprowadziłaś dużą ilość bohaterów po których "skaczesz" próbując dopisać coś to tu, to tam.
W ostatnich rozdziałach mam wrażenie że za bardzo skupiłaś się na tym filmie i odeszłaś od właściwej historii.
Ale to tylko moje odczucia i mam nadzieję ze nie pogniewasz się za nie i jeszcze miło mnie zaskoczysz ;)

Sesiva - 2014-05-21, 16:04

narazie są dwa opowiadania w jednym a do trzech dopiero dojde hehe xD
i masz całkowieta racje ze wprowadzam niepotrzebny chaos ale no cóż inaczej nie potrafie :P
skupiałam sie na filmi by napisać cokolwiek i no cóż jakoś wybrnośc z tego mojego chaosu
może masz dla mnie jakies propozycje? ^^

Sarabi - 2014-05-21, 16:47

Może dokończ film w innym poście, a tu wróć do głównego tematu i w tym tylko wspominaj odpowiednie sceny zamiast opisywać je w całości. Wtedy będziesz miała porządek i wszystko będzie bardziej przejrzyste. Chodzi mi o to, ze jak ktoś przeczyta tylko sceny z filmu będą łatwiejsze do zrozumienia ^^ Ale to twoje opowiadanko i wiedz, ze tak czy siak jak znajdę więcej czasu to będe je tyle razy czytała aż się połapie w wszystkich postaciach ;*
Sesiva - 2014-05-21, 19:55

dziekuje za radę Sarabi, może faktycznie dzieki temu będzie to łatwiejsze do ogarnięcia.
tak sie skoncetrowałam na próbach pokazania wszystkich postaci, że zapomniałam o tym co jest najważniejsze hehe. no nic czas troche pogrzebac w tym co zdołałam napisać i dokonać niezbednych modyfikacji ^^

zamek1989 - 2014-05-21, 22:09

Sesi, Będę cierpliwi czekać na nasepny rozdzialik:D
Sesiva - 2014-05-22, 11:21

za szybko sie nie pojawi, albowiem wziełam sie w za przerabianie filmu na osobny fik, by móc go radośnie towrzyc kędy pierwotna fabuła ' o dwóch' iśc mi nie będzie. ale dobra wiadomoscia jest to ze wena zaczeła wspólpracować. bezpiecznie powiem ze do połowy czerwca cos sie wysmaży
Akatamaryna - 2014-05-28, 23:06

Sesiva-kouhai.
Witaj ponownie ;] Oj, bylo co czytac, po tak dlugiej przerwie ;] moje rozwazania odsumuje w punktach, ok? ]
1. ciesze sie, ze z mama juz dobrze. Pozdrowienia dla niej ;]
2. cudowny avatar. Bardzo mi sie podoba ;p
3. ten scenariusz filmowy z duzym powodzeniem moglny sie stac oddzielnym opowadaniem fantasy.
4. podoba mi sie relacja przyjazni Ren-Yashiro. Bardzo mi sie podoba.
5. CHOLERA, REINO UMARL!!! - nie moge sie doczekac co bedzie dalej i czy go odratuja. bo jak nie - Ren bedzie mial spore klopoty...
6. nie lubie scen ero KyokoxFuwa. Po prostu.
6.5 ale za to chya troche bardziej polubilam samego Sho. Troszeczke. ;]
7. pani Fuwa to kompletne zaprzeczaenie Kyoko. Ciekawe jak to sie dalej potoczy.
8. Emma to suka.
9. Zwierzecy Kuon byl boski. Ta nieokielznana przemoc... Mmmm ^.^
10. fajne piosenki ma Sho w repertuarze ;]
11. Sesivo, jezeli czegos potrzebujesz, zawsze mozesz napisac. Juz jestem nieograniczenie osiagalna ;]
12. wierz w siebie! to polecenie od sensei! ;]
13. bylo bardzo dobrze, uwierz mi ;]

Sesiva - 2014-06-06, 03:50

Po 3 dniowym maratonie zawierającym w sobie zbyt duże ilości Sherloka w wersji BBC i jego przeuroczego shipu z Johnem popełniłam TO. Chyba sie przećpałam Johnlockiem.

Ostrzeżenia:
0.Nie ma TO najmniejszego sensu.
1.Mimalna ilość fabuły
2.Niekończące sie zdania ze złą interpunkcją
3.Liczne powtórzenia, które nudzą szczególnie polubilam słowo "ALE" i "ŻE"
4.. TO nie oznacza końca powieści :P
5.. bohaterowie są tak OC że aż boli


TO dedykuje sensei i bogini bo Tak. xD


Jak znormalnieje, to napisze to w zwykłym stylu. A może to tak zostawię, jakby to powiedział Sherlock: "TO eksperyment".




-Dlaczego? - słowo wiążące w swym kruchym więzieniu całą naturę niezrozumienia i pragnienia by nie musieć nigdy go zadawać i co gorsza ;wypalającej do cna; Chęci, Żądzy zrozumienia i poznania odpowiedzi. Pytanie, całe zawarte w jednym słowie zadane niemo, trzęsącymi się w spazmach delikatnych wargach, wyglądających na strasznie kruche jakby waga tego słowa mogła je zmiażdżyć, a mimo to próbujące je ujarzmić i wypowiedzieć. Nie wypowiadają, a inne niż Te słowa wydają się zbyt błahe by zapamiętać z nich cokolwiek prócz tonu którym zostały wyrzucone przez delikatne usta. Usta płakały nie mogąc zadać Tego pytania, a ich doskonale widoczna rozpacz i ciężar Tego co próbują zamknąć w nikłe kajdany słów jest niczym wobec tego co naprawę czuje. Mimo to się oszukuje, ze tak właśnie jest, że słowa są ważne, że To słowo jest ważne, ważniejsze. Dlatego pojawia się pierwsze gdy napędzany adrenaliną, otumaniony szokiem i bólem mózg zaczyna przejmować zwyczajną kontrole nad ciałem, które nagle przestaje poruszać się mechanicznie, a zaczyna żyć. Zmiana chodź nagła i spektakularna jest niedoszczegalna, a przecież Pytanie zostało już zadane, chodź z lękiem, po cichu... bez słowa... zawisło. Pytanie jakby je ograbić z nabożnej czci i dramatycznej wagi było jednak nieodpowiednie. Słabe. Wiotkie i zdecydowanie Nie oddawało.. Myśli, uczuć, a przecież samo w sobie było myślą i uczuciem, przecież było Tym pytaniem i Tym słowem, które w rozpaczy trzęsącymi się w płaczu, przez płacz, usta NIE zdołały wypowiedzieć. TO pytanie Zawisa niczym aureola swym niebotycznym ciężarem i ciąży wagą dwutonowego głazu. Dociskając kruche ciało do ziemi zwiększając swą wagę z każdą chwilą kiedy jest niewypowiadane. Chce być uwolnione z więzienia warg, stać się czymś więcej niż myślą, uczuciem. Chce ZAISTNIEĆ. Więc teraz kiedy zostaje w końcu Wypowiedziane- Umiera na wargach, tuż tuż przed tym nim zostaje do końca uwolnione, a jego brzmienie ani trochę nie pasuje do długości czasu jakie spędza wisząc niczym chmura gradowa. Umiera więc w niewoli chodź już opadło, wypełniło na chwile cisze bez łoskotu ulgi zrzuconego ciężaru. Było Puste, a wraz z jego śmiercią; cichą i nieadekwatną; narodziły się inne słowa niezawierające ciężaru tego czym były. Bez Myśli, bez Uczuć. Idealne.
- Dlaczego?- pyta Kyoko klęcząc na podłodze w szpitalnym korytarzu, a jej wargi wcale nie drżą chodź płakała. Emma naprawę źle maskuje zadowolenie na widok realizującego się powoli planu. Szybkość w tym konkretnym wypadku nie była potrzebna,a pośpiech wręcz nie wskazany i tylko twarz zdradzająca co czeka w nieokreślonym później odrobinę wypacza to postanowienie. Lecz Kyoko nie widzi w grymasie Mylson nic co stanowiło odpowiedź na jej pytanie więc go nieintepretuje tak jak powinna; jako ostrzeżenie; tylko jako nieme powiedzenie "wszystko będzie dobrze". W zasadzie nie myli się za bardzo, ale adresatem tego frazesu nie jest ona lecz plan. Emma pomaga wstać aktorce już panując nad mimiką więc plan był bezpieczny, schowany pod jej starannym makijażem ale gotowy by zostać zrealizowany, odrobinę niecierpliwy, nauczony przykładem Tego pytania, że nie należy i nie można czekać zbyt długo, bo stanie się pusty, rozdarty z znaczenia i zapomniany. Plan nie ma zamiaru podzielić losu słowa, więc chowa się tylko na krótką chwilę kiedy pojawia się lekarz; ten sam lekarz, którego już spotkał, a który sam był jego częścią i to było dobre chodź krótkie. Lekarz zgarnia Kyoko coś mówiąc, tłumacząc, ale plan nie przywiązuje uwagi do słów, są słabe. Ale działają i aktora odchodzi realizować przydzieloną jej role w planie i plan chyba jednak powinien wysłuchać słów, są ważne. Tylko Kyoko znika z widoku i plan jest na zewnątrz i nie czeka więcej, nie ma najmniejszego zamiaru czekać, ale robi wszystko powoli i dokładnie, bo przecież pośpiech nie jest dobry. Emma wchodzi do pokoju 403 i patrzy na Reina jakby zobaczyła go poraz pierwszy w życiu. W zasadzie jest to pierwszy raz planu, ale to nie dlatego tak na niego spogląda lecz dlatego, że wcześniej jej nie interesował. Owszem wykonywała zadanie wyznaczone przez szefa, oddelegowała Alo i nie zadawała pytań. Była urodzonym mistrzem w tej dziedzinie i w wbijaniu igieł w ciała, co właśnie robiła. Powinna zostać pielęgniarką, a może nawet lekarzem, ale była człowiekiem szefa i; w tym konkretnym przypadku; wizażystką i w tym też była dobra. Nie tak jak w nie-zadawaniu-pytań, ani nawet nie tak jak w wkłuwaniu-igieł, ale na pewno o wiele, wiele lepsza niż z kontrolą swojej twarzy. Szczególnie jak ma plan, który naradza się najpierw pomiędzy wizytami Ala, a następnie jest realizowany bez żadnych niespodzianek i chyba dlatego, że ekscytacja sięgnęła zenitu, a podniecenie mile pulsowało jej w skroniach odczuła nagłą potrzebę werbalizacji planu. Plan się nie opierał tylko grzecznie ubrany w zwiewne falbanki liter pokazał się chodź niecały, mimo nader wszystko kochał tajemniczość i oddawana już-nie-ciążący-ciężar nie-wypowiedzenia. Nie mógł tak po prostu pozbyć tego nie-ciężaru nie-wypowiedzenia więc nie brzmiał nawet w połowie tak pięknie jak wypowiedziane na czas słowo Dlaczego, ale wystarczająco pięknie na tle zamkniętych oczu Reino i pustego, ziemnego szpitalnego pokoju. Wystarczająco.
- Środek, który Ci podałam sprawi, że Zapomnisz. Nie możemy pozwolić by Twoje moce przeszkodziły w planie, rozumiesz, ale musisz też żyć by Alo miał wolną ręką więc Zapomnisz- mówi Emma i krzywi się na dźwięk swojego własnego głosu na tym tle, więc uwalnia plan z niepotrzebnego ubrania ze słów i dalej tylko działa. Środek, który podała Reino, jakby chcieć go nazwać bez pomocy ciągu związków chemicznych które zawierał ani reszty niezrozumiałych dla przeciętnego człowieka terminów medycznych można było nazwać Serum Posłuszeństwa, ale było by to kłamstwo, a przynajmniej rażące niedopowiedzenie, a plan lubił nie-wypowianie, a Emma była mistrzem w nie-zadawaniu-pytań. Tak więc Serum Posłuszeństwa, które oczywiście sprawiło, ze Reino Zapomniał jak Injinowie w filmie w którym grała Kyoko. Bezpowrotnie i bezboleśnie bo we śnie. A potem Mylson wyciąga kolejna strzykawkę i podaje kolejny środek, a jej osobista śpiąca królewna się budzi, chodź świeżo po przeprowadzonej reanimacji, po podaniu Serum i przede wszystkim fakcie, że tak naprawdę nie obudził się ani razu i okłamywała Kyoko więcej niż raz, nie powinien robić tego tak nagle. To nie było dobre, bo pośpiech nie był dobry. Ale przebudzenie królewny jest w planie chociaż nie zawiera smoków, strzelistych wierz ani nawet pocałunków. Szczególnie pocałunków bo Rei do tej pory nawet Emmy nie interesował. Pielęgniarki stanowczo usuwają ja z pokoju by rytuałami szpitalnymi coś na obudzonym pacjencie wymusić albo mu pomóc, cokolwiek, a Emma daje się usunąć nim pada jakiekolwiek słowo między nią a królewną. Słowa są zbędne. Wybudzony menager, który zapomniał i pewnie coś jeszcze, lecz to się okaże dopiero z czasem, który już pędzi na spotkanie z nieuniknionym przeznaczeniem ponownie dokładnie tak jak w tym kiczowatym filmie o bezsensownej nazwie nie mającej prawie żadnego związku z fabułą, ale która stała się drugim imieniem planu, bo jednak Przebudzenie brzmi dobrze. Wybudzony menager jest dopiero początkiem planu i Emma nie tracąc swojego cennego czasu już, o wiele szybciej i sprawniej i ładniej, z ukrytym pod maska planem przejmuje Kyoko od lekarza, który jak tylko dotknie głowa poduszki w swym mieszkaniu zapomni o dzisiejszym dniu tak jak o poprzednich wypierając go z głowy jednym szybkim shotem wódki Belvedera, na którą go nie stać w takich ilościach w jakich ją pije a mimo to ja kupuje bo żadna inna już po jednym kieliszku nie sprawia że dzień, który przeżył przestał istnieć. Przestał szukać alternatywy już dawno temu, jeszcze na medycznych studiach i teraz po prostu jest jak dobrze nakręcona maszyna, na jeden dzień. Kyoko już się nie rozlatuje w dłoniach Emmy i ta była by tym faktem zawiedziona gdyby nie maska, a właściwie jej brak. Przecież jest człowiekiem szefa, a ci nie przywiązują wagi do czegoś tak nie istotnego jak uczucia, szczególnie na nie swoje uczucia, które po tylu latach stają się nie-uczuciami i tylko realizujący się plan potrafi skruszyć lód. Zgodnie z planem aktorka błaga o spotkanie z królewną a Emma bardzo niechętnie jej pozwala i kolejny punkt z listy jest odhaczony, kiedy ta po wypowiedzeniu słów które są zbędne i słabe i ani odrobinę ważne bo nie działają bierze "chorobowe", aż prawdziwy ale już nie cały Nomura Rei wyjdzie ze szpitala. Więc Emma ją "choruje" skutecznie powstrzymując się od piruetów radości z planu który był lepszy niż dobry i chłonie to jak Jose szlag trafia na te wieści. Mieli nagrywać przeszłość bogów a teraz są zmuszeni, dokładnie zmuszeni nagrać inne sceny, a harmonogram połowy obsady zaświeci pustką i źle skrywanym zniecierpliwieniem na odpowiedź na pytanie "Kiedy?". Rei opuści klinikę za dokładnie 4 dni w bardzo uroczy dla Emmy sposób nawet nie wiedząc, ze nie jest cały. Nie pamięta i ponownie wprowadza to Mylson w świetny nastrój i wtedy kiedy Alo zajmuje się swoją królewną i nadszedł czas by się spotkać i omówić jak dobrze plan działa i nic nie stoi na przeszkodzie by dać słowom się narodzić i opuścić jej wargi. Wtedy, właśnie wtedy Emma dowiaduje się, że plan nie-działa. Umarł. Można to porównać do świadomości postaci z kreskówki, która nie spadnie póki nie spojrzy w dół. Mylson spojrzała, a raczej to Kyoko zmusiła ją by spojrzała, bo patrzeć nie chciała, wcale a wcale. Był to dzień jak każdy inny kiedy czekała aż aktorka z menagerem pojawi się i pojawili w drzwiach przebieralni niezwracajac na nią najpierw najmniejszej uwagi. Ich ciała wyraźniej niż słowa opowiadały o wzajemnym przyciąganiu, które nie raz pewnie było już konsumowane. Zresztą słowa na ten temat nigdy nie padały w obecności Emmy, ale ta wiedziała, bo było to uwzględnione w planie i było to jednym z wielu powodów dlaczego Reino musiał przeżyć.
-Zakochane kobiety są tak ślepe- myśli i obraca ta myśl przyglądając się jej w rozbawieniu i niszczy ją nim ta upomni się o miejsce na jej wargach. Myśli tak robiły, chciały być wypowiadane i miały ogromnego pecha gdy trafiały do głowy Emmy bo były tam miażdżone. Wykorzystywane i porzucone, rozrywane na szczępy wytartej i splamionej tkaniny liter. Tego dnia Mylson z przerażeniem odkrywa, że pozbawienie mocy Reina było bardzo, bardzo głupim pomysłem. Dzień, który był zwyczajny i śladem doktora można było zapomnieć po kieliszku nagle, nagle staje się dniem nie-do-zapomnienia choćby kieliszków było i sto. Czy fakt, że Emma nie wiedziała chodź odrobinę łagodził tą okrutną prawdę, że popełniła ten błąd i dopiero teraz gdy to wiedziała chciała cofnąć czas i użyć Serum na coś innego niż Zapomnienie?. Ale przecież nie-pamięć Reina była ważna, plan podkreślał to dwa razy. Plan się pomylił i umarł i Emma musiała stworzyć nowy na miejsce starego ale teraz płakało jej serce za tym starym tak doskonałym, że aż wadliwym. Był zły bo nie zawierał tego faktu, który teraz odkryła. Kyoko, która znała wcale nie była Kyoko. Mogła odrzucić teraz głowę i zaśmiać się niczym szalony doktor z starych filmów planujący najgorsze zbrodnie świata i napawając się tym, nie robi tego tylko dlatego, ze jest zbyt zszokowana tym faktem i zbolałym sercem po utracie planu. Kyoko, którą znała ładnie leżała w ramkach planu, prosta i przewidywana i szaleńczo zakochana w Reiu co było proste do kontroli i była zwykłym prawie-nic nieznaczącym pionkiem. Małą rólką do odegrania w planie. Kyoko, którą poznała wcale, a wcale nie kochała Reina i była Demonem. To słowo jej pasowało, choć nie pasowało do niczego innego, a na pewno nie do planu. Demon. śmiech jednak rozbrzmiewa w jej uszach i zamyka usta trochę, ale tylko trochę zawstydzona, ze coś tak taniego jak emocje nadal mają jakaś władze w niej, kiedy nie są użyteczne i potrzebne i na pewno nie są dobre. Reino zaskoczony jak ona sama, bo przecież nie-pamięta odzyskuje utraconą równowagę przez bardzo prostą czynność. Zamyka wrzeszcząca bezsensowne frazesy o skradzionym życiu i cnocie i wysłannikach piekła którzy okazują się szatanami i ponownie o niewybaczalności i czymś jeszcze co sprawia, że Mylson nie chce wcale słuchać i rozumieć więc nie słucha i nie rozumie, i się śmieje, i przestaje. A wrzaski Kyoko Reino ucisza pocałunkiem. Ale plan już nie żył, a spotkanie z Alo z czemu-by-nie stało się potrzeba paląca i nagła, a konieczność używania nie-dobrych słów które nic nie znaczą powraca. Kiedy Reino połyka zbędne słowa Kyoko ta walczy zaciekle nie tylko z nim, ale też sobą, bo ciało pamięta doskonale fakturę i smak Reia i się poddaje, chodź Mogami ani trochę się poddać nie chce i cios który spada na Nomurę jest przesycony tą desperacja, która płynie z faktu, ze jest tą Kyoko która powinna i jedyna osoba, którą może ja całować i chce być całowana to nie jest szatan, ale Tsuruga Ren. Bestia. Mylson, która mimo niezainteresowania jednak zajmowała się Reinem nie widziała zbyt wielkiej różnicy między szatanem a Bestią. Różnica była i wykwitła jako czerwony ślad na policzku Reia i w łzach bezsilnej złości w Kyoko. Może nie do końca takiej bezsilnej zważywszy na fakt armi miniaturek Mogami, które prawie, że, a prawie już nie prawie rozrywały jej menagera na strzępy. Próbujące wyszarpać utracone życie i cnotę i resztę. To co utracone nie powróci, ale Kyoko wydaje się nie przyjmować tego faktu do wiadomości jak postać zawieszona w powietrzu. I wtedy patrzy i widzi tak jak Emma, która odkrywa nowa Kyoko i spada jak na korytarzu w szpitalu, na którym nie-była-sobą. Bo kiedy nie-był-sobą uwięziona, zakneblowana i pod powiekami miała tylko Rena nie widziała tak naprawdę wszystkiego chociaż patrzyła i czuła. Teraz ciężar słów, które nie przyniosły ukojenia,a rozszarpany Reino nie oddał tego co jej odebrał jej własnymi rękoma i jej ciałem, dopiero Teraz widziała. I wtedy wskrzesiła plan wstając otrzepując kolana i chowając do siebie demony. Grała, a pod powiekami nie było już Rena lecz wyryte bardzo głęboko, wypalone i bardzo żywe DLACZEGO.

Akatamaryna - 2014-06-06, 11:54

Sesivo-kouhai. Przede wszystkim, cieszę się, że wróciłaś ;] Dzięki za dedykację ;]

Co do rozdziału, powiem tak - forma ciekawa, chociaż troszkę męcząca, na dłuższą metę. Podobało mi się podkreślanie niektórych słów.
Szczerze? Jeszcze nigdy nie czytałam czegoś tak napisanego. TO był fajny eksperyment.

Nadal nie lubię Emmy.

Hm... czy to znaczy, że Kyoko "powróciła"?

Dahilia - 2014-06-06, 14:29

Byłam zdziwiona formą ale aka ma rację na dłuższą metę męczące to jest ; p . Rozdział świetny bardzo miło się to czytało ; p . No właśnie jak to rozumieć Kyoko wróciła ; p ?? ?
Sesiva - 2014-06-06, 18:42

wróciła wróciła i zrobi wszystkim z tyłka średniowiecze ^^
wiem, że to męczy na dłuższą mete wiec powstrzymałam sie od pisania dalej chodź od samego eksperymentu powstrzymac sie nie mogłam :D hehe
teraz ponieważ chronoloia mojego opka i tak dawno leży i kwiczy dąże pozostałymi bohaterami do momentu w którym Mogami sie uwalnia no i gdzieś tam będzie dawno obiecywany pocałunek hehe
taki jest plan, mam nadzieje że mi nie umrze :D

AskaSuzume - 2014-06-12, 22:34

Łoooo...to był... ISTNY eksperyment... szczerze mówiąc musiałam to przeczytać dwa razy, ale załapałam :P owszem trudne do czytania, ale jakieś takie...głębokie. szczerze mówiąc bardzo mnie to poruszyło, chociaż nie jestem w stanie określić co dokładnie ;) ale fajne. mi się podobało :)
zamek1989 - 2014-06-28, 13:00

Sesi, Forma ciekawa co prawda trzeba czytac pomału zeby się nie pogubić coi jak ale ja jakos tak mam z lubie trudne teksty zostało mi to z czasów szkolnychXD Kyoko powróciła i bardzo się ciesze i nie mog się już do czekac powiedz mi tylko masz zamiar wykorzystać to oczym kiedys pisałaś mi??
Sesiva - 2014-06-28, 19:02

tak zameczku, twoja cięzka praca nie pójdzie na marne. specjalnie nie okresliłam ilości dni która nastapila po wyjściu Reino ze szpitala a do wyrwania sie Kyoko z więzów by w tym przedziale czasowym tego dokonać i jeszcze pare innych motywów :D a w ciągu 4 dni co bedzie gnić w szpitalu tez sie pare rzeczy stanie

ale nie wiem kiedy uda mi sie to napisać. bo zaczynam pisac i nagle jest taki blok to zaczynam od innej sceny i znowu blok i ciągle i ciągle. WIEM co chce napisac ale to wogóle ze mnie nie płynie :/ :| -.-
będzie jak będzie ALE moge obiecać że już nie w takim dziwacznym stylu.

AskaSuzume - 2014-06-28, 21:00

Nie martw się Sesi. Będziemy trzymać kciuki co by wena była dla Ciebie miłosierna i dała się złapać w słowa i cały rozdział :)
zamek1989 - 2014-06-28, 21:07

No ja eż nie moge się doczekać XD a i sesi twoja praca też nie pójdzie na marneXD czekam na rozdzialik
Sesiva - 2014-07-11, 05:50

cóż. jednak cięzka praca zameczka pójdzie na marne.
fajnie sie momentami bawiłam pracujac nad tym ale to koniec
moja wena ponownie zamkneła sie w szafie
porzucam ten projekt chodx boleje nad niektórymi motywami



decyzja jest nieodwołalna. <npnm>

Sarabi - 2014-07-11, 09:54

Jeśli taka jest twoja decyzja, to się z nią jakoś pogodzę, ;( Jednak szkoda bo to na serio świetne opowiadanie i nadal mam tę malutką nadzieję, że może jednak kiedyś do niego wrócisz ;*
Dahilia - 2014-07-11, 11:53

Rozumiem o czym mówisz sesi ja też się zastanawiam nad porzuceniem mroku bo nicholera nie idzie mi to ; (. Także uszanuje twoją decyzje ; p
Akatamaryna - 2014-07-13, 20:18

I już nie będę Twoją sensei :(

To Twoja decyzja i jedyne co - to musimy się pogodzić z tym.
Ale proszę, zdradź chociaż co miałaś zamiar zrobić z bohaterami. Tak, jakbyś spojlerowała ;]

zamek1989 - 2014-07-13, 20:58

Sesi moje serce krwawi bo bbbbaaaardzo lubiłam to opo ale cie rozumiem u mnie tez cięzko z weną!!:( nic moge miec jedyni nadzieje ze kiedys do niego wrócisz może kiedys cie natchnie
Sesiva - 2014-07-15, 16:49

Aka-sensei zawsze będziesz moją sensejką ^^ po prostu przeliczyłam sie z zasobem weny. :)
trzeba była zakonczyc na tym 6 rozdziale xD hehe

punkty fabularne podeśle Tobie na Pw. Wolałabym zeby wiecej niz 3 osoby ich nie znały jakby mnie jednak natchneło do kontynuacji

Akatamaryna - 2014-07-16, 13:21

Trzymam za słowo ;]

I nie martw się, nikomu nie zająknę się słowem na temat tego, co jest na pw ;p

zamek1989 - 2015-07-04, 08:21

sesi może dałobyś rade jednak wrócić do tego opowiadania??:)
Sesiva - 2015-07-04, 08:33

wierz mi próbowałam, teraz tworze coś innego :P
zamek1989 - 2016-07-09, 14:49

Sesi, Brakuje mi twoje opowiadania:( moze bys sprobowaa cos napisac:)??
Sesiva - 2016-07-13, 21:17

niestety wena zamkneła sie w szafie i niewspółpracuje. nico nie powstanie w najbliższej przyszłości
Gość - 2018-06-25, 03:49

, , , . , , . , , , , , . , Android IOS. crazy vegas www kazino vulkan ru 1-1 . . . . , , . , , . , . , , , . , Creature from the Black Lagoon , , NetEnt. , , .
Fruit Cocktail () . , , , . , . , . " " ( ) , . , , , . - , , . Crazy Fruits , . ? , , 20 15. . , . , , . . NetEnt, , .
? , - . . , , , . , 10 , wild- . , . . . , gamble. , 4- $100. , . , . , . , . - . .
AMS [2]. , , , . " " (. Wild . , , . . , , . , . , . . . , , 2500 ! , , . Play .   . "" 100 . Armadillo Artie Greentube, Novomatic. deluxe . , . GMSlots, , .
, , ? , . - , ! . - , . , . : 20 2016 , - 104 . , , , , , , , , . , LuxorSlots , . , . Futuriti Casino Novomatic , , , . , 1 . Panda Mania 3000. , ,  (12  2015). , igrovoizall. Flash, Belatra, . Dracula , . Crazy Monkey Igrosoft , . 10 .
W1KyfWxZsd114fdM

aliens extermination



kathmandu
gold factory



elenkazino
azartplay fruits and sevens deluxe
mermaid's pearl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group