skipbeatopowiadania.jun.pl Strona Główna

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Statystyki RejestracjaZaloguj Album Download

Image and video hosting by TinyPic
Znalezionych wyników: 906
skipbeatopowiadania.jun.pl Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Odkrycie
Elmirka2

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 997

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2017-01-20, 22:41   Temat: Odkrycie
Jess, dziękuję.
Niby nie napisałaś czegoś niespodziewanego, bo w końcu rodzeństwo Heelów przecież się zakończyło, ale zrobiłaś to tak ładnie i składnie, że aż miło.
A sukienka Setsu ......... pikantniutka.... :mrgreen:
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-11-29, 21:39   Temat: Tylko raz...
Dzięki Kochana. Bałam się, że aż tak Ci się nie podobało, że nie chcesz już więcej nic mojego czytać
Dahilia napisał/a:
Nigdy więcej ;(

Cieszę się jednak, że jest inaczej :D
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-11-29, 00:09   Temat: Tylko raz...
Oj Mary,
Wybacz. Cieszę się jednak, że aż tak poruszyło Cię moje opo. Bardzo się cieszę, że udało Ci się znaleźć chwilę na przeczytanie go.
Powiedz mi jeszcze, czy to co napisałaś oznacza, że Ci się nie podobało?
Co myślisz :?: :?: :?:
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-11-25, 21:03   Temat: Tylko raz...
:D :* :D
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-11-21, 22:57   Temat: Tylko raz...
Dzięki Ogniku Kochany za wiarę we mnie :)
Mam nadzieję, ze się nie zawiedziesz :)
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-11-11, 17:29   Temat: Tylko raz...
Wybacz Jess, że zabiłam Twojego ukochanego, ale podobno miłość jest wieczna, a śmierć (czy nagłe odejście) jednej ze stron, tą miłość wzmacnia i pogłębia...
Obiecuję, że nie zrobiłam tego specjalnie. W moim śnie on po prostu....umarł...

Ale faktycznie.... jak teraz o tym myślę, to ja chyba muszę mieć nieświadomie coś przeciwko Renowi... Patrzcie, drugi shot i kolejny raz on wzbudza kontrowersje...
Ale wierzcie mi lub nie, ale mam co do niego na prawdę WIELKIE PLANY :D :D :D
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-11-04, 09:57   Temat: Tylko raz...
Dzięki Dziewczyny za Waszą opinię.
Lewku Kochany, wybacz, ze kazałam Ci ponownie się usmarkać ;) Nie miałam takiego zamiaru. Kto zabił Rena nie miało tu znaczenia. Nie myślałam o żadnym z bohaterów, a raczej o jakimś szalonym fanie Rena (Lenona też zabił fan, który chciał być sławny z tego, że zabił Lenona)...
Nie! To nie był ani Sho ani Reino.

Seiti, dzięki serdeczne za konstruktywną krytykę :) Prawdę mówiąc, to nie zauważyłam, że jest tam rażąco wiele razy powtórzone jakiekolwiek słowo. Teraz już wiem :) Na swoją obronę mogę powiedzieć tylko tyle, że w całości chodziło mi o przekazanie jak największej ilości uczuć. A tak na prawdę twarz jest najbardziej ekspresyjną częścią ciała (a przynajmniej tak mówiła mama ;) ).
A swoją drogą, czemu padło na Rena? Hmmm, może dlatego, że jest najwdzięczniejszą postacią w mandze do wywoływania najróżniejszych emocji? A może dlatego, że tego dnia gdy to pisałam, po prostu jak się obudziłam, od razu wiedziałam, że to ciało należało do Rena...

Pojawiło się coś nowego, bo w moim umyśle też coś drgnęło. Moja przydługa choroba sprawiła, iż zaczęłam wracać myślami do Skip Beata i Kocicy...
Może i w tym temacie coś się zmieni ;)
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-10-27, 21:29   Temat: Tylko raz...
Dzięki za komplement. Na prawdę starałam się, aby nie zaburzyć tych emocji. Myślę, że gdyby teraz kazać Renowi i Kyoko rozstać się, to emocje między nimi mogłyby być podobne do tych opisanych przeze mnie. Myślę, ze mogłyby być nawet nieco silniejsze.
Co do wykańczania Kyoko, to myślę, ze ona sama robi to świetnie. Jak teraz zacznie się dręczyć po śmierci Rena, to na pewno szybciutko się wykończy :D
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-10-27, 19:09   Temat: Tylko raz...
Nie płacz Ogniku Kochany.
W Kocicy on nadal czuje się całkiem dobrze ;)

Prawdę mówiąc ja też kilka razy pisząc to popłakałam się sama...

Dzięki, że dotrwałaś do końca :)
  Temat: Tylko raz...
Elmirka2

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 3631

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2016-10-27, 17:50   Temat: Tylko raz...
Dziewczyny, mam dla Was "coś" :D
Zanim jednak, poczytałam nasze posty tutaj i umarłam przynajmniej 8 razy....

Mój dzisiejszy (jeszcze ciepły) shot jest w zupełnie innym tonie i mam nadzieję, ze tym razem mniej zszokuję wasze umysły i serca.
Kochane moje, przedstawiam Wam:

Olejek


Powoli, delikatnie, lecz z chirurgiczną precyzją, centymetr po centymetrze Kyoko namaszczała martwe ciało leżące tuż przed nią. Pusty wzrok prześlizgiwał się po nagim ciele, oraz ścianach zakładu pogrzebowego. Nagle zachwiała się osłabiona i wyciągnęła rękę, aby nie upaść. Wciąż miała jeszcze dużo pracy przed sobą… Jej dłoń desperacko upadła na marynarkę mężczyzny. Aż zasyczała z bólu, bo palce zostały przecięte ostrą krawędzią czegoś fakturą przypominającego kamień. Zaraz…. Kamień? Oczy dziewczyny z wolna zaczęły odzyskiwać bystrość, tak jakby dusza zaczęła wracać do jej ciała, a umysł rozjaśniał się.
Drżącymi rękami zaczęła szamotać się z marynarką, aby odnaleźć malutka kieszonkę, w której ukryty był przedmiot. W końcu udało się. Odnalazła właściwą zaszewkę. Kieszonka była doszyta do wnętrza marynarki na wysokości serca.
-Hmm… - zastanowiła się – w sumie wszystkie jego marynarki mają w tym miejscu doszytą kieszonkę…
Zajrzała do środka – tak. Było tam coś. Sięgnęła i wyjęła malutki płaski kamyczek o nieregularnych, ostrych krawędziach. Wyglądał jak… odprysk jakiegoś innego, większego kamienia. Gdy obróciła go w palcach, padł na niego nikły promień światła. Kamień odbił go dając równocześnie złotą poświatę. Kyoko drgnęła – Korn – pomyślała i zerwała się na równe nogi. Podbiegła do torebki i chwilę w niej grzebała. W końcu wyjęła z niej maleńką saszetkę. Nie była lżejsza niż za zwyczaj, więc tam był. Otworzyła maleńki zatrzask i wyjęła zawartość na dłoń obok już trzymanego przedmiotu. Od razu zobaczyła zależność. Wyjęty z marynarki kamień był odpryskiem z jej Korna…
Oczy dziewczyny natychmiast napełniły się łzami. Rzuciła się z powrotem na posłanie z ciałem, objęła rękami i szczelnie przywarła do klatki piersiowej. Kolejny raz gorzko zapłakała. Myślała wcześniej, że wylała już wszystkie łzy, jakie los przeznaczył jej na całe życie. Myliła się. Miała ich jeszcze całkiem sporo. Kolejna fala spazmatycznego szlochu wyrwała się z jej piersi. Objęła mocniej martwe ramiona wciąż przytulając głowę do nagiego torsu. Długo płakała wtulona w ciało. Wdychała zapach olejku, którym dopiero co sama je namaściła. Jej umysł automatycznie wrócił do dnia, gdy mu go dała. Był to prezent jaki przywiozła mu kiedyś z Włoch. Kręciła tam kilka scen do swojej ówczesnej dramy. Zestaw olejków zakupiła u lokalnej handlarki, która zapewniała, że zrobiła je samodzielnie. Gdy wróciła do Japonii, wraz z prezentem udała się do swojego senpaia i przy kolacji opowiadała wrażenia ze swojego wyjazdu. On przeczytał jej też angielskie opisy olejków. Była wtedy strasznie zażenowana. Prawie każdy z nich miał swoje przeznaczenie. Jeden był na dobre zdrowie, jeden na jasność umysłu, trzeci miał zapewniać miłość, czwarty był po prostu zwykłym olejkiem do aromaterapii. Piąty olejek poza składem nie miał żadnego opisu. Był wariacją wielu różnych na pozór sprzecznych ze sobą zapachów. Ostatecznie jednak wspólnie tworzyły słodko-cierpki zapach. To z niego mężczyzna ucieszył się najbardziej. Mawiał, że to przecudowny zapach różanej oliwki z domieszką cedru. Mówił, że gdyby miał go więcej, z chęcią by się w nim wykąpał, a przynajmniej natarł całe ciało, aby móc całym sobą wdychać przecudny zapach przekazany mu z dobroci serca Kyoko.
Spojrzała w nieruchomą twarz mężczyzny. Wyglądał, jakby spał. Przysunęła do niej swoją twarz i na zimnych już ustach złożyła delikatny pocałunek.
- Kocham Cię. Tak bardzo Cię kocham…
Po raz kolejny oczy Mogami napełniły się łzami. Zmoczyły również wciąż spokojną twarz leżącego. Wytarła szybko swoją twarz z przelotną myślą, że dobrze, że nie ma makijażu. Osuszyła też twarz chłopaka i ponownie zanurzyła ręce w olejku. Powróciła do swojej wcześniejszej, przerwanej pracy – delikatnie nacierała bladą skórę. Sama nie wiedziała kiedy zaczęła odpływać. Jej umysł cofnął się ponownie. Tym razem zaledwie o kilka dni…
Do dnia, kiedy to Yashiro poinformował ją o wypadku na planie zdjęciowym Tsurugi. Wtedy ktoś podmienił szpadę, którą z Renem walczył przeciwnik. Przy uderzeniu, szpada miała złożyć się markując śmiertelny cios w serce. Jednak ostrze nie było prawidłowe – nie schowało się. Na szczęście współaktor był dość młody i jeszcze bardzo niedoświadczony. Jego cios był nie tylko zbyt lekki jak na potrzeby sceny, to jeszcze nie trafił w serce wcale.
Na skutek tego wypadku, Ren doznał pęknięcia 2 żeber i wielkiego siniora na lewym boku. Pod naporem Kyoko i Prezesa Takarady, Tsuruga trafił do szpitala na obserwację. Tam też nastąpił kolejny atak na aktora. Zamaskowana postać wdarła się wtedy do pokoju mężczyzny z wyrwaną skądś długą, metalową, wąską rurka. Korzystając z chwili snu pacjenta i nieobecności w pokoju kogokolwiek, zaczął okładać osłabionego Rena. Słysząc dziwne dźwięki, do pokoju wbiegli sanitariusze i odciągnęli napastnika od chłopaka. Jednak ten, w ostatnim akcie desperacji, rzucił w Rena rurą jak włócznią. Nim go wyprowadzono, zarechotał widząc opadającego na kolana aktora z rurą głęboko wbitą w pierś.
Kyoko nigdy sobie nie wybaczy, że nie było jej wtedy w szpitalu, aby należycie się z nim pożegnać. Została odnaleziona przez służących Prezesa na planie i pilnie przewieziona do szpitala. Czekał tam na nią, kurczowo trzymając się życia.
Wbiegła do pokoju zalana łzami. Kredowo-szary Ren znajdował się na łóżku w pozycji półleżącej. Miał gigantyczny opatrunek na całym tułowiu. Z jego boku wychodziły 4 dreny, którymi bez przerwy wypływała krew z płuc. Gdy ją zobaczył, drgnął. Wyciągnął do niej rękę, ale natychmiast skrzywił się boleśnie. Dziewczyna dopadła go natychmiast.
- Tsuruga-san… - zaniemówiła
- Ciiicho, cicho dziewczyno. Nie płacz – otarł rękami jej mokrą twarz – nie płacz proszę – położył jej dłoń na policzku – Boże, jaka Ty jesteś piękna…
Kyoko zarumieniła się i spuściła wzrok
- Nie – powiedział, ujął jej podbródek i podniósł wysoko – Nie spuszczaj głowy. To prawda. Kyoko, jesteś piękna. Zawsze byłaś!
- Tsuruga-san, ja…
- Nie Kyoko – przerwał jej – nie mamy już czasu w owijanie w bawełnę. Wybacz, ale ja… - zasapał się więc przerwał
- Tsuruga-san, nie wysilaj się…
- Kyoko, ja umieram! Nie mamy już czasu na konwenanse. Pozwól mi… póki mam siły – złapał znowu kilka wdechów - …proszę pozwól mi powiedzieć to, czego wciąż Ci jeszcze nie powiedziałem, chodź powinienem to zrobić już dawno…
- Tsuruga-san, ja…
- Nie Kyoko, jesteśmy przyjaciółmi. Przyjaciele nie mówią sobie po nazwisku
- Ren…-san, ja… - zawahała się widząc jego ciepły uśmiech. On jednak zaraz spoważniał
- Kyoko poczekaj. Daj mi skończyć, póki wciąż mogę mówić…
Przytaknęła cicho i poprawiła się na krześle obok niego w oczekiwaniu
- Kyoko błagam, wybacz mi – zmarszczyła brwi, lecz nie odezwała się – wybacz mi, że zawaliłem sprawę. Nie tylko trzymałem Cię w niepewności i niewiedzy, ale też perfidnie okłamywałem… Naprawdę udawałem przed Tobą od dawna zamiast wyjaśnić…
- Nie rozumiem… - położył jej palec na ustach
- Wiem Kyoko, jesteś taka prostolinijna i szczera. Łatwo mi było Cię oszukać… - złapał świszczący oddech – Czy wiesz co czuje teraz moje serce? Kobieta, którą kocham od lat, siedzi teraz obok mnie i płacze, a ja nie mogę totalnie nic na to poradzić…
- K…Kochasz?! – szepnęła
- Tak Kyoko. Kocham Cię. Zawsze Cię kochałem
Oczy dziewczyny zaszkliły się
- Jak to? Od kiedy?
Na ustach chłopaka pojawił się delikatny uśmiech
- Od kiedy nazwałaś mnie królem hamburgerów
- Królem… hamburgerów…? – powtórzyła zdziwiona – Ren, ale przecież…
- Kuon – poprawił ją
- Co?!
- KUON. Kyoko, to jest właśnie to kłamstwo
- Co?! – powtórzyła
-Tsuruga Ren to mój pseudonim artystyczny
- Jak to? – przekrzywiła głowę
- Urodziłem się w znanej i bogatej japońsko-amerykańskiej rodzinie Hizuri w USA. Nazywam się Kuon Hizuri. Gdy byliśmy dziećmi, spotkaliśmy się kilka razy nad rzeką. To wtedy Cię pokochałem.
- Niemożliwe – szepnęła
- Nie Kyoko, Ty już wiesz, że mówię prawdę, prawda?
- T… Tak. Tak myślę… Ale Czemu dopiero teraz?
- Bo się bałem
-…
- Bałem się, że Cie stracę. Nie chciałem tego. Za bardzo Cię kocham – przejechał opuszkami palców po jej twarzy
- Ale czemu się bałeś? Przecież ja też Cię kocham… - dopiero gdy to powiedziała, zrozumiała swą wstydliwą sytuację. Tym razem to Ren się zarumienił.
- Kochasz?... Mnie?...
- Tak, od dawna – podniosła głowę przypominając sobie o jego wcześniejszej prośbie o nie opuszczaniu jej – Kocham Cię Tsu…. Kuon
Szeroko otwarte oczy chłopaka napełniły się łzami
- Cieszę się… Tak bardzo chciałbym Cię chociaż przytulić…
Słysząc to Mogami wstała z krzesła i zabrała je z powrotem pod ścianę
- Nie odchodź… - szepnął chłopak żałośnie
Odwróciła się do niego przodem, uśmiechnęła i szepnęła podchodząc do łóżka – Nigdzie nie idę mój… kochany – przysiadła na posłaniu tuż obok aktora, wtuliła się delikatnie i powtórzyła
- Mój kochany… Ale byliśmy głupi… - podniosła głowę i szeptem spytała – Mogę?
- Co takiego?
Czy mogę… zbliżyć się?
- ?? ?
- Czy mogę Cię pocałować?
Oczy chłopaka zaszkliły się
- A zechciałabyś? – lekko skinęła głową – jeśli byś mogła, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Mogami uniosła się i lekko złożyła pocałunek na ustach Kuona. Gdy odsunęła się, otworzył oczy i szepnął – Jeszcze – uśmiechnęła się i ponownie przywarła wargami do jego ust. Poczuła na swoim karku delikatną dłoń chłopaka. Zsuwała się po jej plecach, aż objęła ją w pasie.
Kyoko w końcu odsunęła swoją twarz od leżącego i położyła ponownie głowę na jego piersi. Wsłuchała się w uderzenia serca. Były coraz wolniejsze i leniwsze. Chciała się odsunąć i zawołać lekarza. Jednak on nie pozwolił jej.
- Oni już wiedzą – szepnął – z nimi już się pożegnałem
Oczy dziewczyny zaszkliły się. Zamknęła je i ponownie szczelnie przywarła do ukochanego. Gdy ponownie je otworzyła, zobaczyła, że w nogach łóżka stoją Yashiro, Prezes Takarada z Jelly, oraz Kanae. Wszyscy mieli łzy w oczach, lecz w milczeniu obserwowali parę. Nagle pierś chłopaka silniej uniosła się
- Dziękuję Wam. Dziękuję i żegnajcie…
- Cicho chłopcze, nie wysilaj się… - głos Lorego się załamał
- Kyoko… wybacz, że Cię zostawiam. Kocham Cię – uniósł się lekko i delikatnie ucałował czubek spoczywającej na jego piersi głowy.
- Ja tez Cię kocham… Kuon… - przełknęła ślinę – Kocham i już zawsze będę
Głowa chłopaka ponownie zagłębiła się w poduszkę, a ręka wokół jej talii nieco wzmocniła uścisk.
Pozostali tak wszyscy w milczeniu, a serce z wolna zaczęło gubić swój rytm, aż w końcu kolejne uderzenie nie nastąpiło….







Z bolesnych wspomnień wyrwał Kyoko dźwięk z hukiem zatrzaskujących się drzwi do pomieszczenia. Ktoś był w środku. Stał przy drzwiach. Nie przejęła się tym. Delikatnie dotknęła ran na ciele chłopaka i zalała się ponownie łzami. Nagle na jej rękę opadła inna ogromna męska ręka. Bliźniaczo podobna do dłoni Kuona. Obejrzała się. To był Kuu. Jego oczy również były całe czerwone od płaczu. Patrzyli sobie przez chwilę w oczy, potem padli sobie w ramiona i obydwoje zaszlochali głośno. Trwali tak dłuższy czas.
W końcu Kuu odsunął od siebie dziewczynę i spojrzał na syna
- Chłopcze drogi – westchnął i złapał za bezwładną dłoń – zimna – stwierdził zdziwiony
- Chłopcze, co się z Tobą stało? Co z Twoim silnym i wiecznie gorącym sercem? Czemu przestało bić? – powtarzał pytania z rozpaczą – Czemu nas opuściło? Czy za mało Cię kochaliśmy? – załamał się
Kyoko widząc słabość mężczyzny, postanowiła pozostawić ojca z synem samych. Wycofała się do drzwi.
- Kyoko? – usłyszała – Kyoko, dziecko… Czy jutro po pogrzebie wrócisz z nami do domu? Do Ameryki?
- Tak tato – szepnęła
- Dziękuję…
Nim ostatecznie zamknęła za sobą drzwi, usłyszała jeszcze głośny szloch Kuu…
  Temat: Wspomnienie w Deszczu
Elmirka2

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 427

PostForum: Opowiadania z naszej własnej wyobraźni ;D   Wysłany: 2016-03-24, 20:07   Temat: Wspomnienie w Deszczu
Dzięki za dedykację. Czytałam tego shota kilka razy i za każdym razem z wielką przyjemnością. Za każdym razem jak mi go wysyłałaś, wzruszałam się przy ich pożegnaniu.
Zameczku, kocham to opowiadanie. Dziękuję Ci za nie :*
  Temat: Kocica Kyoko
Elmirka2

Odpowiedzi: 333
Wyświetleń: 17350

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2015-04-06, 18:31   Temat: Kocica Kyoko
Lubię to! :-D
  Temat: Kocica Kyoko
Elmirka2

Odpowiedzi: 333
Wyświetleń: 17350

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2015-03-29, 19:09   Temat: Kocica Kyoko
Zależało mi, aby pokazać Wam co wg mnie może dziać się w głowie Sho. Myślę, ze on też jest wyjątkowo barwną i interesująca postacią jak Ren. Ale oczywiście...


NIECH ŻYJE YASHIRO!!!!!!!!!!!!!!
  Temat: Kocica Kyoko
Elmirka2

Odpowiedzi: 333
Wyświetleń: 17350

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2015-03-29, 11:45   Temat: Kocica Kyoko
Wciąż mam co do niego plany...
  Temat: Kocica Kyoko
Elmirka2

Odpowiedzi: 333
Wyświetleń: 17350

PostForum: Opowiadania SB   Wysłany: 2015-03-25, 22:28   Temat: Kocica Kyoko
Rozdział 14.1 Extra

Jego oczami

Z wściekłością przyglądał się przygotowaniom do kręcenia dzisiejszej sceny. Wciąż był zły na Shouko, że kazała mu tu przyjść. To była ostatnia rzecz, której pragnął. Na szczęście była ostatnia, więc wbrew sobie zgodził się przyjść. Miał nadzieję szybko to odbębnić i wrócić do siebie, do swojej najwierniejszej przyjaciółki – gitary i niepoukładanych myśli. A miał o czym myśleć. Ostatnie dni obfitowały w znaczne ilości nieznanych mu dotąd informacji na temat Kyoko. To wszystko stawiało ją w zupełnie innym świetle niż znał ją do tej pory. Musiał ponownie przemyśleć i przeanalizować wszystko co dotąd o niej wiedział i usłyszał. Czuł potrzebę za wszelką cenę dowiedzieć się, czemu ostatnio gdy widział Kyoko w myślach, lub na żywo, to jego oddech i serce przyspieszały. Jedynym wnioskiem ostatnich przemyśleń było to, że NIE nienawidzi jej.
Gdy weszła na salę razem z przyjaciółmi, ożywił się. Postanowił jednak niepotrzebnie nie pokazywać się. Pozostał na swoim bezpiecznym miejscu w cieniu pod ścianą. Miał stąd dobry widok, a jednocześnie nikt mu nie przeszkadzał. Zamyślił się na chwilę, a w tym czasie aktorzy zniknęli mu z radaru. Gdy się zorientował, było już za późno. Nie wiedział, gdzie poszli. Jednak instynkt podpowiadał mu, aby jeszcze nie wychodzić ze swojej kryjówki i po prostu poczekać na dalszy rozwój wypadków. Zwłaszcza, że Shouko spokojnie siedziała na swoim miejscu nieopodal. Niespodziewanie, główne postacie w końcu łaskawie pojawiły się na planie.
Gdy Sho zobaczył Kyoko w jej aktorskim mundurku szkolnym, z wrażenia aż wstał. Wyglądała naprawdę urzekająco. Nagle poczuł, ze jego serce przyspieszyło. Zaraz jednak zatrzymało się powodując nieziemski ból. Stało się tak na widok złączonych rąk Rena i Kyoko, gdy szli w kierunku reżysera. Uśmiechała się tak promiennie spoglądając na Tsurugę.
W końcu padł upragniony klaps. Zaczęli grać. Patrzył na scenę rozgrywającą się przed włączoną kamerą. Wiedział, że to fikcja, że to tylko gra; jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że przez parę aktorów przemawiają ich prawdziwe uczucia. Bolało go to. Bolało, gdy patrzył jak JEGO KYOKO rumieni się od wzroku i dotyku innego mężczyzny. Na domiar złego jest nim ON! Jego największy wróg – aktor Tsuruga Ren!
Z krwawiącym sercem patrzył na jej uśmiech, znajome ruchy, słowa. Brzmiały tak, że był pewien, że to jej własne myśli. Tak bardzo do niej pasowały. Ona na pewno właśnie tak by powiedziała. Przez głowę przeleciały mu wszystkie wcześniej widziane wspólne sceny tej pary z serialu.
Sam nie wiedział kiedy te fragmenty z dramy zaczął porównywać do swojej relacji z Kyoko. Nim się zorientował, jego serce już kibicowało Kanikiemu i pragnęło szczęśliwego zakończenia trudów tej pary.
Gdy złapał się na swoich myślach, zezłościł się sam na siebie. Jak może mu przyklaskiwać?! W końcu to on – ten drań, fircyk, który bezwstydnie sięgnął po Kyoko należącą przecież do Sho. A ona? Ona nie tylko się nie opierała, ale wręcz sama zwracała się ku niemu.
Wszystko to sprawiło, że poczuł ogromną złość. Narastała coraz bardziej. Postanowił oczyścić z niej myśli. Na sekundy zamknął oczy i odetchnął kilka razy głęboko. Pomogło, było lepiej. Ponownie spojrzał na nagrywaną scenę. To był jego największy błąd. W chwili gdy spojrzał, usta Rena z impetem atakowały usta Kyoko, a ta z ochotą oddawała pocałunek zarzucając mu ręce na szyję. To było okrutne. Bolało tak bardzo, jakby tysiąc noży przeszyło mu serce. Zaraz potem przyszła złość i gdyby nie gigantyczne pudło stojące przed nim, na pewno rzuciłby się, aby rozdzielić obściskującą się parę. Mógł tylko patrzeć na to oczywiste wyznanie miłosne.
Miał dość! Po prostu nie mógł tego znieść. Wbił sobie boleśnie paznokcie w przedramię chcąc zmniejszyć ból serca. Niewiele pomogło. Spojrzał ponownie. Ich usta nie były już złączone, jednak dzieliły je tylko centymetry. Aktorzy wciąż patrzyli sobie głęboko w oczy. Nie mógł już tego wytrzymać. Musiał wyjść, uciec, aby nikt nie widział jego złości i żalu. Bał się, że nie uda mu się dłużej ukrywać wzbierających pod powiekami łez. Poczuł, że musi stąd wyjść, musi iść i to jak najszybciej. Czuł, ze jeśli tego nie zrobi, to na serio wybuchnie. Raz jeszcze spojrzał na Kyoko zapatrzona w tego gościa i ze ściśniętym sercem ruszył ku drzwiom wyjściowym. Każdy następny krok był postawiony szybciej niż poprzedni. Gdy dotarł do drzwi już prawie biegł. Nie zwracał uwagi na otoczenie. Z impetem otworzył ciężkie metalowe drzwi i przekroczył je czym prędzej ruszając w głąb długiego korytarza. Nie dbał o to czy i jak się zamkną. Sam aż podskoczył, gdy usłyszał za sobą ich głośne trzaśnięcie. Nie zamierzał jednak się wracać, aby przeprosić za spowodowany hałas. Pewnym krokiem zmierzał dalej. Nagle usłyszał krzyk
- Sho! – nie zareagował – Sho, wracaj! – Shouko ruszyła w kierunku chłopaka
- Sho! Zatrzymaj się natychmiast! Czemu mi nie odpowiadasz?!?! – twardo szedł dalej
- Fuwa-san!!! Proszę natychmiast się zatrzymać i mi odpowiedzieć!!! – zatrzymał się w pół kroku, lecz nic poza tym
- Hej Sho?! – zawołała już łagodniej, podbiegając do niego
- Sho… - pisnęła cicho i położyła mu dłoń na ramieniu
Policzki Fuwy były mocno zarumienione, a oczy szkliły się. Nie płakał, ale nawet z daleko widać było, że aby powstrzymać łzy używa wszystkich swoich sił
- Czego chcesz!? – mruknął – Daj mi spokój!!
- Czemu uciekłeś tak nagle?
- Ja…
- Sho?… - szepnęła na wpół pytająco
- Zostaw mnie samego!
- Ale…
- Nie rozumiesz?!? Idź stąd! Chcę być sam!!!
- Rozumiem, ale…
- Opffffuuuuu…. – odetchnął głęboko – Spokojnie, nie zwieję ci na księżyc. Chcę po prostu trochę odetchnąć, w samotności przemyśleć kilka spraw
- Dobra, ale nie odchodź za daleko. Ja też potrzebuję tylko kilka minut i już jedziemy
Nie odpowiedział, tylko odwrócił się tyłem i powoli ruszył
- Tylko niech ci się czacha nie zadymi – zażartowała i ruszył powrotem do pomieszczenia z planem.
Gdy tylko usłyszał oddalające się kroki Shouko, nie wytrzymał i westchnął znacznie głośniej niż się tego spodziewał.
- Taa, niech się nie zadymi – uśmiechnął się kwaśno sam do siebie.
Powoli przemierzał korytarz powłócząc nogami. Jego myśli szybko powędrowały do Kyoko i wszystkiego co z nią związane. Analizował po kolei wszystko od czasu ich dzieciństwa. Nagle spostrzegł częściowo przysłoniętą szeroką skórzaną kanapę stojąca tuż obok automatów z kawą, napojami i słodyczami. Mebel wyglądał na miękki i wygodny. Wręcz zapraszał do spoczynku w swoich objęciach. Fuwa rzucił tam swoja kurtkę i podszedł do najbliższego automatu. Nim sam zorientował się co robi, wrzucił do niego monetę, która znalazł w kieszeni. Na chybił- trafił wcisnął kilka przycisków i wziął butelkę z szuflady. Siadł na kanapie. Pociągnął solidny łyk i od razu zakrztusił się. Dopiero wtedy spojrzał dokładnie na nalepkę.
- Co?!? – zawołał – Sok pomidorowy? Do tego z jakimiś dziwnymi przyprawami… To paskudne! Kto pije takie rzeczy!?! – westchnął
Ponownie otworzył butelkę, upił łyk i skrzywił się boleśnie
-Bleeeee!!!
Zatopił się w miękkim oparciu kanapy, przymknął oczy i westchnął. Spokój jednak nie był mu dany. Niemal od razu napłynął obraz całujących się Kyoko i Rena.
- Cholera jasna! – zaklął – Czemu znowu to? Czy już zawsze będzie mnie to prześladować? Ten widok… Ta jej zarumieniona twarz, ten nieśmiały, delikatny uśmiech… Taka piękna, taka słodka…. Te roziskrzone oczy… - rozmarzył się – Jak to możliwe? Jak to się stało? Kiedy? Kiedy stała się taka kobieca i piękna? Nigdy wcześniej nie widziałem jej takiej. Przy mnie nigdy… Dlaczego to nie przy mnie stała się kobietą? Jak to możliwe, że ona… ZARAZ!!! Chwileczkę… Stała się kobietą?!? Czyli… Drań! Co on jej zrobił?!? To by znaczyło, że… Czy on ją… Może oni już… NIE! NIE! Nie, to możliwe. Nie mogłaby! Nie potrafiłaby. Jest zbyt… Ale… czy na pewno? Bardzo zmieniła się ostatnio. Gdy jest z nim wydaje się być inna, niż kiedyś. Czyli? Czy oni?... NIE! Nie! To ja! To ja jestem tym pierwszym. To mnie kochała pierwszego… To ja powinienem być jej pierwszym. Powinienem być z nią. Powinienem… Boże!!! Powinienem był ją zatrzymać! Jak to mogło się stać?! Jak mogłem ja tak zostawić? Opuścić?! Jak idiota! Jestem idiotą!
Pochylił się nagle i objął głowę dłońmi
- Idiota! Idiota! Idiota! Idiota!!! Jak mogłem ją tak po prostu olać? Jak w ogóle można odpuścić sobie taką kobietę?!? Coś takiego mógłby zrobić tylko ostatki debil i ćwok. Tylko… Tylko ja….
Ponownie zatopił się w oparcie kanapy i bezradnie westchnął. Czuł się przytłoczony. Jakby stracił całą swoją energię, całą odwagę i…. światło. Był zmęczony. Myślenie przychodziło mu coraz trudniej. Teraz czuł jedynie smutek i żal. Żal do samego siebie.
Nagle usłyszał cichy płacz. Początkowo nie zwrócił na niego uwagi. Płacz jednak nasilał się przechodząc w końcu w szloch. Coś było w nim znajomego. Coś jakby… Poderwał się nagle. Po cichu wyłonił się zza kanapy, wyjrzał na korytarz. Tak. To była ona. Zamurowało go. Nie wiedział co ma zrobić. Nigdy nie był w stanie nic zrobić, gdy płakała. Ponownie był bezradny.
- Fuwa, ty idioto! – strofował sam siebie – Zrób coś! Zrób coś, nim będzie za późno!
Odwrócił wzrok. Gorzko odetchnął i ponownie nabrał głęboko powietrza do płuc. Postanowił, ze tym razem stanie się jej oparciem. On – Sho, a nie tamten… Spojrzał ponownie na korytarz i… nie było jej tam. Ze świstem wypuścił powietrze. Była już dużo dalej. W zamyśleniu wycierała łzy. Wyglądała na nieobecną. Zaciekawiony też ruszył. Szedł kilka kroków za nią. Zebrał całą swoją odwagę, odetchnął kilkakrotnie
- Kyoko, ja… - nie zareagowała – Posłuchaj, Kyoko… - też nic
- Hmm… - zastanawiał się – nie słyszy mnie, czy nie chce słyszeć?
Nie był pewny, co właściwie było prawdą, jednak kolejnej próby nie podjął. Po prostu za nią szedł. Nie wiedział czemu, ale jakaś siła pchała go za nią. Mimo, ze nie zwracała na niego uwagi, czuł potrzebę towarzyszenia jej. Szli powoli korytarzem aż do drzwi. Wraz z pierwszym powiewem na twarzy, Sho naszło bliżej nieokreślone przeczucie. Spiął się cały i zwiększył swą czujność. Jednak w spokoju przemierzyli schody i weszli na chodnik. Fuwa przystanął przypominając sobie o obietnicy poczekania na Shouko. Kyoko zostawiła go w tyle. Ani razu nie obejrzała się.
Nagle rozległ się wściekły warkot silnika, wrzask klaksonu i pisk zużytych hamulców. Ludzie dookoła pierzchali w popłochu, ale nie Kyoko. Stała na środku gapiąc się na pędzące auto.
- Co jest?! Co ta wariatka robi? Czemu ona nie ucieka? Zatkało ją, czy co? Jeśli się nie ruszy, to zaraz ja to auto rozjedzie – Sho nie rozumiał zachowania dziewczyny – Kurwa! Nie mogę na to pozwolić, nie mogę jej stracić! Nie ma rady… - mruknął i rzucił się w kierunku Mogami.
Dopadł ją w ostatniej chwili. Na sekundę przed uderzeniem pchnął ja w bok najsilniej jak tylko potrafił. W tej samej chwili poczuł gwałtowne szarpnięcie i niemiłosierny ból w lewym ramieniu. Usłyszał też trzask miażdżonej kości. Butelka z jego ręki wypadła, błyskawicznie uderzając o ziemię. Ułamki sekund później podzielił jej los. Upadając uderzył głową o coś wystającego z asfaltu i natychmiast odpłynął.
Ocknął się słysząc z oddali piskliwy krzyk Shouko. Krzyczała na niego, wyzywała. Jej głos zbliżał się. Chłopak chciał od razu wstać i ją uciszyć, jednak… nie mógł. Czuł się jakby coś przytrzymywało go przy ziemi. Bolał go nie tylko rozszarpany bark i ramię, ale też cały kręgosłup i plecy. Nie miał sił. Czuł, że nawet otwarcie powiek staje się w tej chwili niemal graniczące z cudem. Poczuł zimne dłonie na swoim prawym nadgarstku. To musiała być Shouko. Jej głos był tuż obok. Lamentowała. Wszystko w nim aż drgnęło, gdy nagle usłyszał inny – ostry głos.
- Idioto ty! Debilu jeden! – tak… to może być tylko ona – pomyślał – Tylko ona przybiera tak zaciekły ton karcąc mnie
Natychmiast chciał jej odpowiedzieć. Planował od razu rzucić jakąś ciętą ripostę, ale ponownie zabrakło mu sił. Kyoko cały czas krzyczała i wyzywała go. Jej obelgi ze zdania na zdanie stawały się coraz mniej wybredne. Była rozhisteryzowana. Gdy usłyszał, ze zawarczała nawet na swojego Tsurugę, humor nieco poprawił mu się. Miał ochotę roześmiać się w głos. Niestety ból paraliżował go całkowicie.
Ze zgrozą Sho uświadomił sobie, że jego brak jakiejkolwiek siły psychicznej i odporności na ból, spowodowany był jego lenistwem i możliwością wykorzystywania Kyoko do wszelkich prac. Zwłaszcza tych zleconych mu przez rodziców. Wykonywała za niego nawet wszelkie męskie roboty. Ponownie dotarło do niego, jak wiele jej zawdzięcza. Tak! Stanowczo był niewdzięczny i głupi! Teraz jednak musiał pokazać jej, ze wciąż jeszcze żyje, że nie przestał walczyć. Musi pokazać, ze jest mężczyzną i jeszcze nie poddał się. Zebrał w sobie wszystkie siły i już chciał dać jej o tym znać…
- …. Zaraz, zaraz…. Czy ona właśnie nazwała mnie „marną imitacją piosenkarza”?!? Co ona sobie do cholery myśli?!? Tym razem przesadziła! – Złość dodała mu sił. Z trudem otworzył oczy i spojrzał na dziewczynę jadowicie
- Zamknij się wreszcie marna imitacjo kobiety! – warknął i dodał garść złośliwości
- Sho!
- Och, zamknijcie się wariatki! – pomyślał Fuwa – głowa mi pęka!
- Wynoś się! – warknął. Kręciło mu się w głowie – Wynoś się! Nie chcę cię tu widzieć! – miał na myśli, ze nie chce aby widziała jego słabość. Chciał dodać coś jeszcze, ale nie zdążył, bo z jej strony posypała się kolejna fala złośliwości. On również zezłościł się ponownie.
- Przestań kretynko! Gdyby nie ty to bym… - zamilkł uświadamiając sobie, co właśnie próbował powiedzieć. Poczuł obrzydzenie sam do siebie. Przeszedł go kolejny bolesny dreszcz. Skrzywił się. Czuł, ze zaczyna odpływać. Jednak ona wciąż tu stoi, mówi wciąż, patrzy na niego.
- Nie! Nie mogę teraz przegrać z bólem. Nie mogę! Jej oczy zazwyczaj pełne determinacji, są tak strasznie smutne. Nie wolno mi jeszcze bardziej jej zasmucić. Nie wolno mi teraz odpłynąć! Sho! Trzymaj się! – Zganił sam siebie po raz kolejny. Już nie dawał rady, ale nie mógł, nie chciał okazywać jej swojej słabości – oby już w końcu poszła…
Odetchnął nieco głębiej i spróbował ponownie. Uchylił oczy i zaczął
- Kyoko idź stąd! – Zdziwił go jego własny krzyk. Wiedział, że to jego limit. Odporność na ból drastycznie spadała.
- Nie! – ponownie mu przerwała.
Zezłościł się okrutnie. Jego wściekłość spotęgowała się, gdy spostrzegł, ze ramiona wokół Kyoko co chwila zacieśniają się
- Heh… Zaznacza swoje terytorium. Palant jeden! Nawet teraz próbuje pokazać mi, że ona należy do niego. Drań! Znęca się nade mną! Ale jednocześnie… Cholera! Czemu w tych jego ciemnych ślepkach… czemu tam jest tyle uczucia… Nie! To nie możliwe, żeby on ją… Nie! Niemożliwe…. Kurwa!!! – jęknął – jak to boli.
Twarz Sho ponownie wykrzywiła się. Tym razem nie dał rady ukryć swojego fizycznego bólu. Czuł jak z otwartej rany wypływa krew, a wraz z nią opuszają go siły i resztki świadomości. Czuł, że jeśli zaraz czegoś nie zrobi, to Kyoko będzie świadkiem jego upadku. Jej twarz, ta piękna twarz wykrzywi się od płaczu. Nie chciał tego. Po prostu nie chciał aby płakała przez niego. Ponownie zebrał się w sobie, otworzył oczy przybierając najgroźniejszy wyraz twarzy jaki był w stanie
- Głupia kobieto! Idź stąd… proszę cię… - Nie poskutkowało. Wiedział, że i tym razem nie zareaguje, ale zaczęła znowu coś ujadać. Dość! Zostaje już tylko ON. – pomyślał i podjął ostatnią desperacką decyzję – Muszę liczyć, że chociaż ten palant mi pomoże. No dalej, przydaj się na cos w końcu – Dobył ostatki swoich sił i godności i spojrzał jadowicie na Rena
- Zabierz ją stąd! Nie chce widzieć jak…- nie dokończył. Ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Przebiegł go dreszcz przynoszący ze sobą kolejną falę bólu. Swoją prośbę mógł dokończyć jedynie w myślach – Nie chcę widzieć jak…. cierpi z mojego powodu…
Zmusił się do trwania w swoim groźnym wyrazie. Było to coraz cięższe. Ze złości, smutku, wysiłku i bólu chciało mu się płakać. Na siłę powstrzymywał łzy. Musiał wytrzymać. Jeszcze trochę… O dziwo, pan laluś zrozumiał jego słowa. Sho był w szoku.
- Hmm, może nie jest taki głupi na jakiego wygląda – pomyślał
Patrzył jak Tsuruga szepcze jej coś na ucho. Zaczęła kręcić głową i wyrywać się. Jednak aktorzyna stanął na wysokości zadania. Złapał silnie dziewczynę i uniósł. Zabrał ją w końcu.
- Cud! – pomyślał – Fircyk uratował go! – poczuł wdzięczność dla tego człowieka
Resztką sił patrzył za oddalająca się Kyoko. Poczuł przeszywający ból serca. Nie wiedział kiedy ją znowu zobaczy. Patrzył uważnie. Musiał ją dobrze zapamiętać. Zachciało mu się płakać.
- Chyba muszę zweryfikować o nim swoją opinię – pomyślał. W tym samym momencie Tsuruga odwrócił się. Sho zamarł – cholera, mam już chyba halucynacje! Czy mi się zdaje, czy w tych czarnych oczach na serio widzę rodzaj poczucia winy, czy nawet ból?!? Nie! To niemożliwe! Ale te oczy… Ehh, co by nie było, powinienem chyba podziękować mu…
To była ostatnia świadoma myśl Fuwy – Podziękować – Ostatkiem sił spróbował skinąć głową, ale była już za ciężka. Czuł, że opada z braku sił. Nie był już nawet w stanie mrugać powiekami. Zamknął oczy i dokończył myśl – jak dobrze, że ona tego nie widzi…


Sho ocknął się ponownie, gdy ktoś próbował coś do niego mówić. Nie rozumiał o co chodziło. Nie pomagała też ta natrętna syrena jakiejś karetki. Więcej już nic nie pamiętał.
Jakiś czas później otworzył oczy. Leżał na łóżku obok którego siedziała Shouko.
- Witaj ponownie wśród żywych Sho – uśmiechnęła się
- Gdzie ja jestem? – spytał zdezorientowany
- W szpitalu. Nie denerwuj się. Teraz już wszystko będzie dobrze. Zostałeś bohaterem – zakomunikowała dumnie
- Mam to gdzieś – warknął – co z nią?
- Och, mój drogi, nie musisz być taki niemiły. Martw się lepiej o siebie.
- To potem! Odpowiedz na moje pytanie! – wycharczał ponownie
- Nic jej się nie stało. Została zabrana do kliniki Prezesa Takarady. Więcej nic nie wiem.
- Dobrze… - uspokoił się chłopak – To teraz powiedz mi, czemu mam się martwić o siebie?
- Mój drogi – zaczęła niepewnie
- Hmm?
- …Masz zmiażdżone niemal całe lewe ramię, wstrząs mózgu, możliwe, na trwałe uszkodzony kręgosłup szyjny i… oczywiście siniaki na całym ciele. Pewnym jest też, że przez najbliższe tygodnie, a może nawet miesiące nie zagrasz na gitarze.
- Chryste – szepnął – Shouko! Zabraniam ci wpuszczać tu Kyoko, lub kogokolwiek z jej otoczenia. Nie wolno też informować o moim stanie zdrowia. Zrozumiano?!?
- Sho, ale..
- Pytam, czy zrozumiałaś!?! – warknął
- T – Tak
- Dobrze. To teraz idź i powtórz to całemu personelowi medycznemu – rozkazał i dodał już łagodniej – A… Shouko, co do tej gitary, nią się nie przejmuj. Zobaczysz na co mnie stać. Wciąż nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa…
 
Strona 1 z 61
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme created by Forum Komputerowe