skipbeatopowiadania.jun.pl Strona Główna

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Statystyki RejestracjaZaloguj Album Download

Image and video hosting by TinyPic

Poprzedni temat «» Następny temat
Burzowy wieczór
Autor Wiadomość
Obszarpaniec^^ 


Wiek: 21
Dołączyła: 20 Wrz 2014
Posty: 31
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 4/11
 36%
Wysłany: 2014-12-30, 19:15   Burzowy wieczór  

Zainspirowany jednym odcinkiem :D Dwa razy kasowany, ale jest ^^.
Mam nadzieję, ze się Wam spodoba.

-Jeszcze trwa burza - westchnęła Lucy, a błyskawica, która przecinała niebo, odbiła się w jej brązowych oczach. Deszcz nasilał się coraz bardziej, smagany wiatrem atakował okna jej domu. Dziewczyna słyszała oddzielnie każda krople odbijającą się od szyby. Już dawno nie czuła się tak samotnie. Od kiedy wstąpiła do Fairy Tail wszystko było inaczej. Zdobyła przyjaciół, miała przygody, zupełnie jakby zyskała nowe życie.
Dawniej tylko deszcz jej słuchał, kiedy jej łzy łączyły się z echem jego kropel. Kiedyś nie miała wielu powodów do radości. - Byłam sama - pomyślała. Odeszła od futryny okna i zasłoniła ja firanka - No już weź się w garść. To nie czas na smutne wspomnienia. Myśl pozytywnie i... Weź kąpiel. Tak, tak. Ciepła woda ukoi twoje nerwy Lucy. Odprężysz się i poczujesz się lepiej - i tak przekonując sama siebie poszła do łazienki.
Odkręciła wodę i wsłuchała się w jej przyjemny szum. Spojrzała na mały fioletowy słoik, w którym trzymała sol do kąpieli. Zawahała się. Ostatnio, kiedy jej użyła Natsu bardzo się irytował. Przez cala misje jęczał coś o jego czułym węchu i o tym jak bardzo drażniący jest dla niego ten zapach. - Ech, przecież nie mogę wiecznie się nim przejmować. Musze tez pomyśleć o sobie i o swoim komforcie. Należy mi się chwila relaksu. Zresztą Happy nie dramatyzował tak, jak ten głupek, a chyba ma lepszy węch od niego - z ta myślą wsypała pól garści kryształków do wanny.
-Tak, tego mi brakowało - powiedziała, po czym zanurzyła się cała. Woda była ciepła, delikatnie obmywała jej ciało, rozluźniając wszystkie napięte mięśnie. Dziewczyna jednak musiała se wynurzyć, bo zaczynało brakować jej powietrza. Kiedy otworzyła oczy zauważyła, że w łazience jest ciemno.
-No świetnie, jeszcze prądu nie ma - zirytowana wyszła z wanny. Po omacku zaczęła szukać ręcznika. Błądziła ręką po ścianie, na której był wieszak. Sytuacja coraz bardziej ja denerwowała, na szczęście w końcu udało jej się natrafić na miękki materiał. Szybko się nim osuszyła i owinęła. Trochę już wyziębiona poszła do pokoju, by poszukać sobie jakichś ubrań.
Od progu poczuła, że coś jest nie tak. Powietrze w pomieszczeniu było gęstsze, a temperatura stanowczo za wysoka. Prąd wciąż nie wrócił i dziewczyna nic nie widziała. Nagle usłyszała straszny grzmot burzy. Odwróciła głowę w stronę okna. Potężne wyładowanie atmosferyczne oświetliło pokój i wtedy na tle szyby zobaczyła przykucnięta postać. Wyglądała jakby na kogoś czekała. Lucy z przerażeniem pojęła, że intruz czai się do skoku na nią!
Każda komórka jej ciała, krzyczała żeby uciekała. Ona jednak stała sparaliżowana strachem. Przebłysk świadomości zmusił ja do zrobienia kroku w stronę stołu, na którym zostawiła swoje klucze. Na dworze wciąż szalała burza. Pokój raz tonął w ciemnościach, a raz rozświetlał się blaskiem kolejnych błyskawic. Zdawało się, że deszcz i wiatr próbują wtargnąć do środka. Lucy siłą woli, zmusiła swoje nogi do następnego kroku. Pomieszczenie znowu wypełniło się światłem. Wewnętrzny głos kazał jej spojrzeć w stronę okna, z przerażeniem zauważyła, że jej napastnik (którego w tej chwili przeklęła w myśli po wsze czasy) zniknął! Dopiero teraz adrenalina, która przez cały czas się w niej kumulowała, pozwoliła jej rzucić się w kierunku kluczy. Czuła, że ma je na wyciągniecie reki.
Świst powietrza rozległ się echem w pokoju, w ułamku sekundy dziewczyna poczuła jego podmuch. Zamarła... Jej ręka zawisła w powietrzu, a ona zrozumiała, że nie jest w stanie zrobić już żadnego ruchu. Był za nią!
Powoli przełknęła gule, która od pewnego czasu tworzyła się w jej gardle. Serce waliło jej tak mocno jakby zaraz miało wyskoczyć z jej klatki piersiowej. Oddech intruza owiewał jej kark. Poczuła jego gorące dłonie na swoich ramionach. Te ciepło nie było przyjemne. Zrobiło jej się strasznie zimno.
Chciała uciec, teraz jednak była trzymana i pewnie nawet gdyby próbowała nie miałaby na to szansy. Zimny pot zaczął spływać po jej czole. Była przerażona. Czuła, że niedługo coś się stanie. Coś, co kompletnie odmieni obecna sytuacje. Coś, czego nawet ona się nie spodziewała. Lucy zamknęła oczy czekając na najgorsze. Napastnik głośno wciągnął powietrze. I wtedy:
-Aaaaaapsiiiiiik! - kichnął głośno, a kropelki jego śliny rozbiły się na skórze dziewczyny.
To wystarczyło, by obudzić drzemiące w dziewczynie pokłady nieopanowanej agresji, wywołane wyjątkowo stresującym wieczorem. A jedynym logicznym miejscem, lub raczej osobą, na której mogły zostać one wyładowane był intruz. Nim ostatnia kropla śliny rozprysła się na jej ciele, Lucy wykonała gwałtowny ruch i z półobrotu kopnęła przeciwnika z całej siły. Otumaniony napastnik z hukiem uderzył o ścianę. Zapadła cisza, przerywana jedynie odgłosami burzy...
-Dlaczego Lucy uderzyłaś Natsu? - usłyszała piskliwy głosik nad sobą.
-Znów ten przeklęty zapach - zachrypiał głos z drugiego końca pokoju.
-Happy, Natsu? Co wy tu robicie?

-Rozumiem. Wiec w całym mieście nie ma prądu i zastanawialiście czy u mnie wszystko w porządku? - spytała Lucy, gdy już w miarę połapała się w tłumaczeniach nieproszonych gości, siedzieli teraz we troje na podłodze, a jedynym źródłem światła była podpalona ręka Natsu. Dziewczyna wstała - Rany, to nawet miłe, ale następnym razem zastanówcie się nad sposobem składania wizyt. Zresztą nieważne. Natsu, lepiej zapal świeczki. To, ze możesz się podpalać jest całkiem praktycznie, ale będę się czuła bezpieczniej przy bardziej statycznym źródle światła. Są w drugiej szufladzie po lewej, a ja pójdę się ubrać.
-Lucy, a właściwie dlaczego jesteś w samym ręczniku? - spytał Happy.
-Koty powinny miauczeć, a nie zadawać głupie pytania - odparła grobowym głosem, przypominaj sobie dzisiejsze perypetie. Po chwili jednak się rozchmurzyła - No rozgośćcie się.
-Potrafi być straszna - pisnął Happy, kiedy już wyszła.
-Tak, ale także i mila. Dobra, weźmy się za szukanie tych świeczek, bo nie pamiętam, gdzie one miały być.
-Aye!
Przyświecając sobie ręka, Natsu podszedł do pierwszej lepszej szafki. Otworzył górna szufladę. Zaczerwienił się lekko, szybko ja zamykając. - Pomyłka... Erza mówiła prawdę o tej kusej bieliźnie - coraz bardziej zalewał się rumieńcem. - Może jeszcze zerknę - zaczął powoli otwierać szufladę, po chwili zamknął ja z hukiem- Nie, nie, nie. Nie splamię dobrego imienia Fairy Tail. No, ale przecież nawet Erza tu grzebała...
-Hej Natsu! Zobacz, co znalazłem! - zawołał go Happy. Po czym rzucił plikiem kartek prosto w twarz zdezorientowanego chłopaka - To chyba jest jedno z opowiadań Lucy.
-Opowiadań Lucy? Jakich opowiadań? To ona coś pisze?
-Ech, Natsu. Twoja pamięć jest nawet gorsza od kociej. Lucy pisze opowiadania. No wiesz, te, których prawie nikomu nie pozwala czytać. Te jej sekretne - w jego oczach pojawiły się gwiazdki ekscytacji.
-Sekretne? Magowie z jednej gildii, nie powinni mieć miedzy sobą tajemnic, a szczególnie ci z jednej drużyny. Czyli możemy to przeczytać! - zawołał z uśmiechem.
-Aye!
Natsu z zapałem wziął się za czytanie. A Happy latał wokół niego i prosił, by chłopak zaczął czytać na głos. Ten jednak zbywał go machnięciem reki i dalej śledził tekst, jednak z coraz większym przerażeniem. Zirytowany zachowaniem swojego przyjaciela kotek poleciał w poszukiwaniu opowiadania, które on tez będzie czytał tylko sobie. Pominął tylko jeden istotny fakt, a mianowicie to, że nie umie czytać. Nie zważając jednak na ten mały mankament, również zagłębił się w lekturze.
-Co to za szajs! - krzyknął Natsu, a jego głowa cala zapłonęła ze wściekłości. - Ale z niej jest...Stuknięta...Nie... Zboczona yaoistka!
-Ej, Natsu, a co to jest "yaoistka"? I czemu Lucy miałaby tym być?
Wzburzony tym, co właśnie przeczytał i ciągle czerwony na twarzy Natsu nic nie odpowiedział, tylko patrzył w zamyśleniu na kartki lezące przed nim. Zebrał je razem i związał sznurkiem, tak, aby wyglądały jak przedtem.
-A może "yaoistka" to jakaś rybka. Lubie rybki – rozmarzył się kotek. - Ale Lucy, nie wygląda jak rybka. Ej, Natsu. Tam było opowiadanie o rybkach!
-Jak to o rybkach. Ona na pewno nie pisałaby jakiegoś opowiadania o rybkach, po za tym ty nie umiesz czytać!
-Może i nie. Ale tam jest opowiadanie o rybkach! Zresztą zaraz ci pokaże - rozłożył swoje małe skrzydełka i poleciał na biurko, z którego rzucił do chłopaka małą książeczkę. Natsu spojrzał na stronę tytułową i zamarł.
-Wiesz Happy, nie powinniśmy tego czytać - zaczerwienił się. - To jej pamiętnik.
-Tym bardziej powinniśmy go przeczytać, w końcu dowiem się, czemu jest czasem taka niemiła dla mnie.
-Ale Happy, pamiętnik to bardzo prywatna rzecz. Są tam największe sekrety osoby, do której należy.
-A czy sam nie mówiłeś, że magowie z jednej gildii nie maja przed sobą tajemnic - powiedział kotek, kręcąc swoim ogonkiem.
-Niby tak... No dobrze, ale tylko jedna stronę.
Zdawać by się mogło, że przyjaciele nie słyszeli kropel deszczu, który wciąż odbijał się od szyb, ani grzmotów błyskawic ciągle rozrywających zachmurzony nieboskłon. Oni skupieni byli na dzienniku który Natsu trzymał na kolanach. Już tylko kilka chwil dzieliło ich od poznania jeden z tajemnic ich przyjaciółki. Chłopak przybliżył swoja płonąca rękę do dziennika. - Nie za blisko. Skup się Natsu! - skarcił się w myślach.
-Happy...Losuj... - sam nie wiedział czemu głos mu drżał.
Kotek za pomaca swoich skrzydeł wprawił w ruch kartki pamiętnika. Zafascynowani patrzyli jak obracają się kolejne strony. Zupełnie jakby zostali zaczarowani. Zatrzymały się. Natsu z bijącym sercem zaczął czytać szeptem, (na wszelki wypadek, żeby Lucy nie usłyszała) aby Happy mógł tez się dowiedzieć, co skrywa notatnik.

Poniedziałek...bla..bla..bla. Właśnie wróciłam z misji i jestem wykończona, ale postanowiłam jak najszybciej spisać moje wrażenia.
Samo zlecenie było łatwe (sama wybierałam) wiec nie wyruszyliśmy cala drużyną, towarzyszyli mi jedynie Natsu i Happy. Erza i Gray stwierdzili, ze nie maja czasu na takie zadania, bo wola poćwiczyć. Prawda jest taka, ze Cana urządzała wtedy pijacka imprezę w gildii, a oni po prostu chcieli zabalować. Cóż, dobrze ze Natsu nie pije, bo pewnie tez by mnie wystawił.
Misje wykonaliśmy szybko. Chodziło o zebranie pewnych rzadkich ziół rosnących w górach. Dzięki wyostrzonemu węchowi Natsu szybko skończyliśmy. W drodze powrotnej jednak Happy zachorował. Musieliśmy rozbić obóz w górach. Ciekawe, że akurat teraz przydało mi się doświadczenie, które zdobyłam podczas moich pierwszych ucieczek z domu do lasu, gdzie budowałam swoje "domki".
Natsu był bardzo zdziwiony, kiedy w parę chwil zbudowałam nam solidne i przytulne schronienie. Ułożyliśmy Happy'ego na posłaniu z liści. Natsu cały czas ciepłem swoich dłoni ogrzewał drobne ciało kotka.
Nigdy go takiego przejętego nie widziałam. Owszem, wiedziałam już o tym, że jest bardzo zżyty z członkami gildii i bardzo poważnie traktuje moc przyjaźni i braterstwa, ale to nie mogło być porównywane z tym jak on dbał o Happy'ego. Czy tak wygląda miłość? Wydawało mi się, że nawet dostrzegłam łzy w jego oczach. Siedzieliśmy w milczeniu i pilnowaliśmy temperatury. Wieczorem gorączka chorego niespodziewanie wzrosła.
Postanowiłam coś z tym zrobić. Nakazałam Natsu zagotować wodę. Sama wyszłam z szałasu i wezwałam Wieczna Dziewicę, której nakazałam odnalezienie pewnego korzenia. Szybko streściłam jej wygląd i zapach korzenia. A ja wzięłam się za szukanie ziół. Nie było jeszcze na tyle ciemno bym nic nie widziała, ale szukanie ziół o tej porze zdecydowanie nie należało do najłatwiejszych. Czołgałam się po ziemi, nie chcąc ich przegapić. Po pewnym czasie jednak udało mi się zebrać wszystkie składniki leczniczej mikstury.
Chcąc być szczera muszę przyznać, że nie wiedziałam, czy pomoże ona Happy'emu. Ratowałam się dzięki niej w wielu kryzysowych sytuacjach. Działała wiec na ludzi, ale jak jej moc zadziała na kota, w dodatku magicznego, nie miałam pojęcia. Wróciłam do szałasu i szybko zrobiłam napój. Przed podaniem go Happy'emu spojrzałam w oczy Natsu. Z pełnym powagi wzrokiem, kiwnął aprobująco głową. Wlałam lekarstwo do pyszczka kotka.
Czekaliśmy w milczeniu. Gorączka zaczęła spadać po kilku minutach. Oboje odetchnęliśmy z ulga i popatrzyliśmy na siebie. Radosny Natsu uśmiechnął się do mnie i przyciągnął mnie do siebie. Nie wiem ile trwaliśmy w uścisku, ale wtedy wcale nie chciałam, by to się skończyło. Zdziwiłam się, ale poczułam smutek, kiedy wypuścił mnie z ramion. Wziął mnie za ręce i ze łzami w oczach mi podziękował. Nie wiedziałam, ze potrafi być taki słodki.
W nocy nie mogłam zasnąć. Oboje stwierdziliśmy, ze najlepiej będzie jeśli weźmiemy Happy'ego miedzy siebie, tak, by miał ciepło. W ciemności popatrzyłam na chłopaka. Moje serce uderzyło ciut mocniej niż powinno. Byłam w szoku...
A rano w jeszcze większym, bo obudziłam się na ciepłym, nagim torsie. W dodatku za bardzo nie mogłam się ruszać, bo Natsu przytrzymywał mnie w talii. Rozejrzałam się za Happy'm. Zwinięty w kłębek leżał przy nas. Delikatnie pogładziłam jego czoło. Miał normalna temperaturę. Uspokojona odetchnęłam. Dopiero teraz pozwoliłam sobie na spalenie największego buraka w moim życiu!
Leżałam na półnagim chłopaku, przytulona do jego klatki piersiowej. Czułam jego miarowy oddech na czole, bicie serca pode mną. Nie wiem co mnie podpuściło, ale pozwoliłam sobie na chwile zapomnienia. Przytuliłam się do jego kuszącego ciała. Było wspaniale wyrzeźbione, każdy pagórek jego mięśni wołał, aby go pocałować. Powstrzymywałam się od tego całą siłą swojej woli. Zamiast całować jego skore, zaczęłam wdychać jej cudowny zapach. Było w nim coś dzikiego, pociągało mnie to... Tak jak zgięcie pod obojczykiem, które w końcu pocałowałam. Zamarłam wtedy na chwile, bo wydawało mi się, ze chłopak się przebudził.
Na szczęście pomyliłam się. Spojrzałam na jego twarz. Spokojnie spał. Nagle zrobiło mi się strasznie wstyd mojego zachowania, przecież jesteśmy przyjaciółmi. Co ja właściwie wyprawiałam? Powoli policzyłam od dziesięciu w dol, tym samym pozwalając sobie ochłonąć.
Stwierdziłam, ze jest jeszcze wcześnie, postanowiłam na chwilkę zamknąć oczy.
Obudził mnie zapach pieczonej ryby. Natsu i Happy jedli śniadanie, kiedy zauważyli, że się obudziłam jeszcze raz oboje mi podziękowali. Chcieli mnie poczęstować rybą, ja jednak nie byłam głodna.
Meczy mnie tylko jedna rzecz. Czy Natsu wie, co wydarzyło się dziś rano? Czy jak się obudził, to wciąż byłam do niego przytulona? A jeżeli tak, to jaka była jego reakcja? W drodze powrotnej nic nie mówił. Jasne jest dla mnie tylko jedno. Już nigdy nie spojrzę na niego tak samo. I już nigdy nie będzie on dla mnie TYLKO przyjacielem i zawsze będę żyła z nadzieja na powtórzenie takiego poranku... Bo wtedy ogień w jego sercu ogrzał także i mnie.

Natsu tak się wczytał w tekst, że nie zauważył jak zaczęły mu się palić policzki. Nie zwracał tez uwagi na kota, który wgapiał się w niego największymi ślepiami, jakie potrafił zrobić. On pamiętał tamten poranek. Wtedy wydawało mu się, że obudził się jako pierwszy. Po otworzeniu oczu i zobaczeniu trzymanej w ramionach przyjaciółki, tak się zawstydził, że prawie ją poparzył. Na cale szczęście w porę się opanował.
Wolał o tym nigdy nie mówić Lucy, bo pewnie czułaby się tym urażona. Do dziś nie wie jak to się stało, że znalazła się wtedy ona w jego ramionach. Teraz po przeczytaniu tekstu sam nie wiedział, co ma myśleć. Nie do końca wiedział czym jest miłość, ale dawno temu chyba kochał pewna dziewczynę. Ona jednak już nie żyła. Czy w jego sercu było wiec miejsce na jeszcze jedna miłość?
Dłońmi zgasił płomienie na swoich policzkach.
-Głupota - powiedział i zaczął chować wszystkie opowiadania z pamiętnikiem łącznie, do półki przy biurku - Idziemy Happy.
-Czekaj Natsu, chcesz to teraz tak zostawić? Wiesz jeżeli nie spróbujesz...
-Happy chodź już, to nie ma sensu - odparł nawet się nie odwracając.
-Ale Natsu - w oczach stanęły mu łzy - Dobrze, przyznaje się: TO JA! To wszystko JA! To przeze mnie tamtego ranka znaleźliście się w swoich ramionach!
-Jak przez ciebie, co ty gadasz? Jak to?
-Ja chciałem tylko waszego szczęścia - rozpłakał się na dobre. - Przecież jestem Happy, smok niosący szczęście, dlatego tak mnie nazwałeś. Myślałem, że zależy ci na Lucy - mógłby jęczeć tak dalej, ale Natsu mocno go przytulił.
-Spokojnie, bo zależy, ale...
Nie zdążył dokończyć myśli, bo do pokoju weszła Lucy. W kłębach pary i nikłym świetle świec, które płonęły w łazience. Wyglądała tak delikatnie, jak wróżka rodząca się z mgły. Chłopak poczuł, że rumieniec zalewa jego twarz.
-Wybaczcie, ze tak długo, ale postanowiłam dokończyć swoja kąpiel. Nie nudziło wam się? Chwila... Czemu jest tu tak ciemno? Jesteście jak dzieci! - zirytowana podeszła do szuflady, w której trzymała świeczki i wyjęła dwie sztuki - Natsu, użycz mi swojego ognia.
-Na pewno tego chcesz? - powiedział podchodząc do niej.
-No jasne, nie wiem, gdzie mam zapałki, a jakoś muszę podpalić te świeczki.
Chłopak wziął je z jej rak, podpalił i postawił na stole. Dziewczyna poczuła zmianę nastroju w pokoju. - Szybki jest - pomyślał Happy, po czym dodał na głos, że musi „do kibelka”.
Zostali sami. W ciszy słyszeli tylko swoje oddechy i bicie serc. - Jest tylko jeden sposób, aby to sprawdzić.
-Lucy, czy wiesz jak bardzo ogień potrafi ogrzać?
Jej serce zatrzymało się na chwile, po czym zaczęło bić ze zdwojona szybkością. Krew w żyłach zaczęła szybciej krążyć, a źrenice rozszerzyły się.
-Czytałeś MOJ PAMIETNIK! - rzuciła się na niego z pięściami, złapał ją za nie i przyciągnął do siebie. Popatrzył jej w oczy i zaczął się zbliżać do jej twarzy.
-To wiesz, czy nie... - nie czekając na odpowiedz pocałował ją w usta. I poczuł wtedy dziwny wybuch w swoim sercu. Miał wrażenie, że eksplodował tam wulkan, a gorąca magma spalała wszystkie niepewności, które czaiły się w jego sercu.
Jego pocałunki robiły się coraz gorętsze. Podli złączeni na podłogę. Ich usta były wzajemnie siebie spragnione. Pomimo, ze oboje nie mieli żadnej wprawy, bardzo szybko się zsynchronizowali. Natsu miał wrażenie, że się roztapia, czul ciepło dziewczyny na swojej skórze. Błądził dłońmi po jej ciele. Przyciągnął ja jeszcze bliżej siebie. Gładził jej plecy, po chwili jednak zaczął bawić się rąbkiem jej spódniczki.
-Nosisz niepoprawnie krótkie spódniczki - wydyszał i zaczął gładzić jej udo.
Kręciło mu się w głowie, wdychał jej zapach (tym razem zrobiła sobie kąpiel bez soli :D ), jej włosy łaskotały go po twarzy. Był cały rozpalony, powstrzymywał się, by zaraz nie zacząć płonąć. Lucy przygryzła jego wargę i zaczęła schodzić pocałunkami w dol szyi. Jęknął cicho i zaśmiał się lekko.
-Co cie tak rozbawiło? - spytała dziewczyna, nie przerywając całowania jego torsu.
-Nic, tylko ten dźwięk przypomniał mi o pewnym opowiadaniu, które dziś czytałem.
-Ach tak? - wyszeptała mu do ucha, po czym sturlała się z niego i położyła obok. Natsu uśmiechnął się do niej i w jednej chwili znalazł się nad nią. Poczuła jego oddech na twarzy.
-I co teraz moja zboczona yaoistko? - nie uzyskał odpowiedzi, bo tak mocno dostał w swoja dolna cześć pleców, że z hukiem wyleciał przez okno.
Lucy wstała przygryzła wargę i podeszła do rozbitej szyby. Usłyszała skrzypniecie drzwi od łazienki. Po chwili kotek siedział jej na głowie.
-Leć za tym głupkiem i zobacz, czy nic mu nie jest.
-Aye!
-Happy, jeszcze jedno. Przekaż mu to ode mnie - pocałowała kotka w policzek.
-Aye! - odpowiedział lekko zaczerwieniony Happy.
_________________
"Kujon z niej taki jak z koziej dupy trąba..."
 
     
REKLAMA 

Dołączyła: 25 Kwi 2014
Posty: 658
Poziom: 0
HP: 0/0
 0%
MP: 0/0
 0%
EXP: 0/0
 100%
Wysłany: 2015-01-01, 21:03     

 
     
Seiti1008 


Dołączyła: 25 Kwi 2014
Posty: 658
Skąd: Łódź
Poziom: 23
HP: 36/1225
 3%
MP: 585/585
 100%
EXP: 25/65
 38%
Wysłany: 2015-01-01, 21:03     

Jak ja bym chciała, żeby pocałowali się w mandze, no chyba że... dawno nie czytałam FT.
To zdumiewające ile na tym forum jest zdolnych osób. Cudeńko, podoba mi się Twój styl.
_________________
Nie jestem doskonała, ale wybaczam to sobie. XD
 
     
Sesiva 
Junior Grouchy Smurf


Wiek: 31
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 924
Skąd: Poznań
Poziom: 27
HP: 71/1795
 4%
MP: 857/857
 100%
EXP: 7/83
 8%
Wysłany: 2015-01-03, 05:23     

fajne nalu :D chociaż to nie jest mój ulubiony paring z FT ;) :D
wincyj!
_________________
W morzu dusz
nic nie jest rzeczywiste...
 
     
Arisa-chan 


Wiek: 25
Dołączyła: 19 Kwi 2014
Posty: 195
Skąd: Ostrołęka
Poziom: 13
HP: 3/370
 1%
MP: 176/176
 100%
EXP: 1/30
 3%
Wysłany: 2015-01-04, 10:31     

Super szocik :D FT oglądałam już baaardzo dawno i nie jestem na bieżąco, ale zawsze mi się marzyła taka sytuacja ^^
 
     
AnoEto 

Wiek: 19
Dołączyła: 06 Kwi 2014
Posty: 82
Skąd: Białystok
Poziom: 8
HP: 0/159
 0%
MP: 76/76
 100%
EXP: 1/19
 5%
Wysłany: 2015-01-04, 23:18     

Yaoistka?! haha :-P Bardzo fajne opowiadanie, zawsze się zastanawiałam co tam Lucy pisze, że nie chcę nikomu pokazać, Yaoi się tu idealnie wpasowało xD
_________________
Śmieje­cie się ze mnie, bo jes­tem in­ny. Ja się śmieję z was, bo wszys­cy jes­teście ta­cy sami.
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 30
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 152/2536
 6%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2015-01-06, 13:03     

co prawda ja nie ogladałam ani nie czytałam FT to bardzo mi sie shocik podobał Xd nie no super był XD
_________________

 
     
Tessa 


Wiek: 24
Dołączyła: 16 Gru 2013
Posty: 411
Skąd: Mielec
Poziom: 18
HP: 14/711
 2%
MP: 339/339
 100%
EXP: 39/45
 86%
Wysłany: 2015-06-06, 17:56     

:D to jest również i mój ulubiony paring jak i erza i jellal :D więcej...
_________________

 
     
Ognista 
Szukając natchnienia


Wiek: 30
Dołączyła: 02 Sie 2013
Posty: 708
Skąd: Bargteheide, Niemcy
Poziom: 24
HP: 40/1353
 3%
MP: 646/646
 100%
EXP: 10/68
 14%
Wysłany: 2015-06-16, 17:21     

:3
_________________
"Prawda to sprawa względna. Dla różnych ludzi ma różne oblicza"
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 30
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 152/2536
 6%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2016-07-14, 21:12     

po obejrzeniu anime fairy Tail postanowilam sobie jeszcze raz przeczytac i podoba mi sie jeszcze bardziej:D
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


 
 
 
 
 
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme created by Forum Komputerowe