skipbeatopowiadania.jun.pl Strona Główna

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Statystyki RejestracjaZaloguj Album Download

Image and video hosting by TinyPic

Poprzedni temat «» Następny temat
Anioł z twarzą demona.
Autor Wiadomość
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-01, 19:07   Anioł z twarzą demona.

Hej, dopiero co tutaj dołączyłam. Mam nadzieję, że spodoba się wam moje opowiadanie o Assassination Classroom.
Miłego czytania. Wszelkie komentarze, nawet co do poprawności są zawsze mile widziane.

Prolog
Praktycznie biegłam szkolnym korytarzem nie oglądając się za siebie, łzy nie przestawały płynąć po moich policzkach. Potykałam się o własne nogi. Za sobą słyszałam szydercze śmiechy, a wśród nich ten jeden jedyny, który wolałabym nigdy w życiu nie usłyszeć. Do domu dotarłam cała czerwona. Koszula mundurka była cała pognieciona. W pośpiechu nawet nie zdążyłam zapiąć górnych guzików. W mieszkaniu nikogo nie było. Tata pewnie już wyjechał, a mama… nie wiem, nie obchodzi mnie to, byleby nie wracała zbyt szybko. Zamknęłam się w swoim pokoju i płakałam jeszcze głośniej, miałam dość, dawno już sięgnęłam dna, teraz pozostało mi już tylko coraz bardziej się w nim zakopywać… i pomyśleć, że nawet nie byłam jeszcze w liceum.
Moim ciałem co chwila wstrząsały dreszcze. Nerwowo wciągałam powietrze. Usłyszałam wibrowanie telefonu w plecaku, wzięłam głęboki wdech i sięgnęłam po komórkę. Na wyświetlaczu pojawił się numer mojego taty. Szybko odebrałam żeby nie nabrał podejrzeń.
- Cześć tato! – zawołałam siląc się na entuzjastyczny ton.
- Jak w szkole? – niemal widziałam jego rozanieloną twarz kiedy usłyszał mój pogodny głos. Jak mogłabym zniszczyć ten jego idealny świat.
-W porządku, zero problemów. – dwa kłamstwa za jednym zamachem.
- Tylko w porządku? Co się dzieje? – kurcze zapomniałam się przez to wszystko.
- Tato, to szkoła. Nigdy nie będę na jej widok piszczeć jak małe dziecko. – przypomniałam mu. To była tyko część prawdy, fakt nie będę piszczeć, ale też nie każdy na widok tego budynku miał ochotę uciekać gdzie pieprz i nie trząsł się ze strachu.
- No tak. Wrócę za miesiąc, poradzisz sobie w tym czasie? – pytanie ojca wyrwało mnie z ponurych rozmyślań.
- Zawsze sobie radzę. – kolejne kłamstwo. Dlaczego niektórzy uważając, że kłamstwo jest czymś złym, to tylko sposób na ubarwienie szarej rzeczywistości, lekkie zapewnienie siebie, że coś mogło się zdarzyć tak ja my byśmy tego chcieli, sposób na niezranienie kogoś.
- Dobra tato, jestem padnięta, a muszę jeszcze odrobić lekcje. Do zobaczenia za miesiąc i dzwoń jak najczęściej. – powiedziałam odsuwając telefon i rozłączając się. Pozostało mi już tylko zrobić to co powiedziałam.
[/code]
 
     
REKLAMA 
Vice Administrator- ^^-Pancia

Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Poziom: 0
HP: 0/0
 0%
MP: 0/0
 0%
EXP: 0/0
 100%
Wysłany: 2016-07-01, 19:14   

_________________

 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 29
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 202/2536
 8%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2016-07-01, 19:14   

oooooooooo
zapowiada sie cieawie czekam na wiecej :D
_________________

 
     
Seiti1008 


Dołączyła: 25 Kwi 2014
Posty: 658
Skąd: Łódź
Poziom: 23
HP: 49/1225
 4%
MP: 585/585
 100%
EXP: 25/65
 38%
Wysłany: 2016-07-02, 08:58   

Witaj na forum. :D
To opko na podstawie anime/mangi?
W niektórych zdaniach zamiast przecinka zrobiłabym kropkę i w niektórych momentach chyba powinien być przecinek, ale ja toczę z interpunkcją walkę i już wszędzie widzę przecinki.

Prolog krótki i chyba jestem spragniona opisów, ale poczekam na konkrety. Zaciekawiłaś mnie. :)
_________________
Nie jestem doskonała, ale wybaczam to sobie. XD
 
     
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-02, 14:49   

Seiti1008
Na początek bardzo dziękuję za rady. Z interpunkcją mam straszny problem, ale staram się jak mogę. Będę na to zwracać większą uwagę.
Co do opisów, to postaram się wprowadzić ich więcej.
Tak, opowiadanie jest na podstawie anime Assassination Classroom. Bohaterka jest wymyślona, ale już w pierwszym rodziale pojawi się znana postać :D
Jeszcze raz naprawdę dziekuję :D
 
     
Seiti1008 


Dołączyła: 25 Kwi 2014
Posty: 658
Skąd: Łódź
Poziom: 23
HP: 49/1225
 4%
MP: 585/585
 100%
EXP: 25/65
 38%
Wysłany: 2016-07-02, 15:01   

Ach, to to anime, za które zabrać się nie bardzo mogę. Polecasz je?
Lubię opisy, dają mi szczegółowy obraz z wyobraźni twórcy. :D
Interpunkcja to zło wcielone, z pewnością jest wymysłem Szatana.
_________________
Nie jestem doskonała, ale wybaczam to sobie. XD
 
     
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-02, 15:19   

Seiti1008
Polecam bardzo, na początku może nie zbyt zaciekawić, ale potem wciąga.
Dzięki za poprawę humoru tym tekstem o interpunkcji :D
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 29
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 202/2536
 8%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2016-07-02, 19:37   

Iri, Nie znam anime ale moze się skusze:D Daj tu pierwszy rozdzialik bo wzbudzilas moja ciekawośc i głód czytelniczyXD
_________________

 
     
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-02, 21:39   

Pierwszy rozdział :D Wyszedł dość długi i nie wiem, czy wam to nie przeszkadza, jeśli coś to piszcie. Postaram się robić krótsze, bo wiem, że długie rozdzaiły potrafią naprawdę nudzić.
****
Rozdział 1
Zawsze uwielbiałam zapach deszczu, jego dźwięk, kiedy uderza o szyby, liście, domy. Kochałam rozmyty przez strugi obraz wyludnionych ulic. Każda kropla życiodajnej wody była jak maleńki kryształ z nieba. Równie delikatna, piękna i krucha. Wpatrywałam się w świat za szybą, mimo wczesnej pory i nieprzyjaznej pogody widziałam już kilka osób idących pod parasolami. Najczęściej były to zabiegani dorośli spieszący się na autobus, czy próbujący złapać taksówkę, która zawiozłaby ich do pracy. Było tam też kliku studentów stojących w kolejkach do kawiarni, po kubek ciepłej kawy. Nawet deszcz nie był w stanie całkowicie zmusić ludzi do pozostania w domu. Wciągnęłam głośno powietrze widząc dobrze znaną mi burzę szkarłatnych włosów, nie do końca ukrytych pod kapturem. Chłopak biegał po parku nie przejmując się zimnymi strugami deszczu. Przez chwilę, kiedy wybiegał przez główną bramę, uniósł głowę i zobaczyłam szeroki uśmiech na jego twarzy. Zarumieniłam się zaskoczona. Nigdy jeszcze nie widziałam u niego tak dziecinnego i szczerego uśmiechu. Dostrzegając go takim miałam ochotę zawołać rudzielca, zwrócić jego uwagę, zrobić cokolwiek byleby patrzeć na ten uśmiech trochę dłużej. Delikatnie, tak żeby nie spłoszyć przycupniętych w karmniku ptaków, otwarłam okno. Z książką w ręku usadowiłam się na parapecie i pogrążyłam w lekturze. Wzrok i wyobraźnia skupiona na czymś innym, niż codzienna rzeczywistość bardzo mi pomagały. Skąd miałam wiedzieć, że ktoś akurat teraz postanowi przystanąć i na mnie spojrzeć.
****
Jak zawsze rano postanowiłem pobiegać po parku. Co z tego, że pada? Uwielbiam deszcz, powietrze jest w tedy takie rześkie, aż lepiej się oddycha. Naokoło nie kręciło się zbyt dużo osób, co ułatwiało sprawę i pozwalało oderwać się od wszechobecnej szarugi. Akurat kończyłem codzienną przebieżkę, kiedy coś, jakiś ruch, zwrócił moją uwagę i kazał się zatrzymać. Spojrzałem w górę na jedno z wielu okien w przeciwległym bloku. Było otwarte na oścież, a na parapecie siedziała dobrze mi znana postać. Patrzyłem na jej rozwiewane wiatrem kruczoczarne włosy i lśniące oczy, kolorem przypominające moją czuprynę. Uśmiechnąłem się smutno. Ile szyderstw i wyzwisk musiała słyszeć przez ich barwę? Jak często dziewczyny z jej kasy się nad nią znęcały, choćby ostatnim razem kiedy wybiegła z szatni z płaczem? Poczułem gorąco na policzkach. Sam brałeś w tym udział idioto, pomyślałem karcąc się w myślach. Teraz kiedy patrzyłem na jej kruchą postać zwiniętą na parapecie okna nagle zrobiło mi się jej okropnie żal. W oddali usłyszałem złowieszcze grzmoty, a chwilę potem niebo przeszyła jasna błyskawica.
- No to pięknie, a mogłem biegać bliżej domu. – warknąłem. Nie przeszkadzały mi przemoczone ubrania i chlupocząca z adidasach woda, ale nie uśmiechała mi się wizja wracania do domu w burzę, szczególnie kiedy pomyślałem co mnie tam czeka. Wzdrygnąłem się. Nagle do głowy wpadł mi nieco zwariowany pomysł. Nie zastanawiając się dłużej wbiegłem do bloku w którym mieszkała obserwowana przeze mnie wcześniej dziewczyna. Pamiętając mniej więcej piętro i położenie okna starałem się zawęzić krąg poszukiwań. Wreszcie dotarłem do upragnionego mieszkania. Na tabliczce obok widniało nazwisko Asuhara. Zadowolony z siebie zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyła mi drobna brunetka z zwiewnej sukience na ramiączkach. Zarumieniła się widząc mnie, co próbowała ukryć pod atramentowymi kosmykami. Ubranie, skórę i włosy miała lekko wilgotne. Pewnie od deszczu, który czasem posyłał na nią wiatr.
- To ty. – mruknęła nawet na mnie nie patrząc. – Czego tu chcesz?
Jej lodowaty ton sprawił, że poczułem się jeszcze gorzej.
- Wiesz, byłem w okolicy i… nie było cię ostatnio w szkole, no i… przyszedłem przeprosić. – zacząłem się jąkać. Tak naprawdę o przeprosinach zdecydowałem dopiero w momencie kiedy ją zobaczyłem.
- I nie ma to nic wspólnego z faktem, że na dworze szaleje właśnie istny huragan? – w jej głosie dosłyszałem kpinę. Miała mnie. Wzruszyłem ramionami. Nagle podłoga wydawała się najbardziej interesującą rzeczą na świecie.
- Nie to nie. Na razie Yuko. – powiedziałem siląc się na lekki ton i odwróciłem się na pięcieżeby odejść. Zatrzymała mnie dłoń dziewczyny zaciskająca się nieśmiało na mojej przemoczone bluzie. Czułem jak drży. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Zostań. – powiedziała cicho.
- Co? Niedosłyszałem. – znowu bawiłem się jej kosztem. Robiłem to mimo, że czułem w jak trudnej jest sytuacji. Jakaś część mnie sprawiła, że miałem ochotę dać sobie w twarz.
- Powiedziałam żebyś został. – powtórzyła głośniej. – Chyba nie myślisz, że pozwolę ci iść do domu w takim stanie i w taką pogodę. Nie jestem tak bezduszna jak niektórzy.
Cel. Pal. Trafiła w sedno. Nie była bez serca, raniło ją każde słowo, które wypowiedziałem w tedy w szkole, każde spojrzenie pełne pogardy rzucone w jej stronę. Przez chwilę wyobraziłem sobie jak fatalnie musiała się później czuć. Odwróciłem się i wszedłem do mieszkania uprzednio ściągając buty. Nie umknęło mojej uwadze, że dziewczyna rozglądała się dokładnie dookoła zanim zamknęła drzwi. Pewnie jest sama w domu i się boi, pomyślałem. Zaprowadziła mnie w głąb mieszkania. Z uwagą przyjrzałem się przedpokojowi. Ściany w korze kawy z mlekiem, wieszak i półka na buty z ciemnego drewna.
- Tam jest łazienka. Poczekaj spróbuję znaleźć ci jakieś suche ubrania. – powiedziała cicho wskazując na drzwi po prawej stronie, a ja wsunąłem się do wskazanego pomieszczenia. Ściągnąłem już bluzę i koszulkę, którą miałem pod spodem, kiedy na progu stanęła Yuko. Widząc mnie momentalnie oblała się rumieńcem. Cisnęła mi ciuchami w twarz i trzasnęła drzwiami. Zaśmiałem się pod nosem i przejrzałem ubrania. Biała koszula, czarne spodnie i marynarka. Strój był prawie identyczny jak ten, który ubierałem do szkoły. Przebrałem się nie tracąc czasu. Kiedy tylko wyszedłem z łazienki na moich ociekających wodą włosach wylądował ręcznik.
- Trzymaj. – rzuciła dziewczyna i poprowadziła mnie do kuchni. Nadal miała lekkie wypieki na twarzy. – Napijesz się czegoś? Mam… herbatę… herbatę i… herbatę.
Z rozbawieniem patrzyłem jak wyrzuca z szafki kolejne pudełka. W końcu odwróciła się i spojrzała na mnie wyczekująco .
- W takim razie poproszę herbatę. – powiedziałem z uśmiechem. Teraz kiedy byłem w stanie poznać ją trochę bliżej nie wydawała się taką złą dziewczyną. Wręcz przeciwnie, była miła troskliwa i… Tylko się nie zakochaj pacanie, zganiłem sam siebie. Po chwili przede mną wylądował kubek parującej… herbaty. Kiedy upiłem łyk sytuacja wydała mi się tak komiczna, że zacząłem się po prostu śmiać. Yuko patrzyła na mnie jak na wariata, a ja nadal nie mogłem przestać.
- Wybacz, po prostu to wszystko wydaje się tak absurdalne… - zacząłem, ale ona nie dała mi dokończyć.
- Pewnie, nie cały tydzień temu wyzywałeś mnie od potworów, a teraz siedzisz u mnie w domu jak gdyby nigdy nic. – powiedziała zimno. Zabolało.
****
Wpatrywałam się w niego nieugiętym wzrokiem. Wiedziałam, że zachowuję się jak ostatnia świnia, ale to było silniejsze ode mnie.
- Tak właściwie, skąd miałaś pasujące ciuchy. – Akabane starał się zmienić temat.
- Są mojego brata. Nie przejmuj się, są czyste. – mruknęłam. Coś w środku mnie drgnęło. Odwróciłam się do okna, nie chcąc by chłopak zobaczył jak drży mi warga.
- Nie będzie miał nic przeciwko? – nadal drążył.
- Nie, nie będzie. – powiedziałam może odrobinę za ostro.
- Coś nie tak… - nie dałam mu dokończyć odwracając się gwałtownie.
- Słuchaj, czy możemy zmienić temat?! – warknęłam hamując kłujące pod powiekami łzy. Zaskoczyłam go tym wybuchem.
- Tak, pewnie. – mruknął niepewnie.
- Wybacz. Po prostu ciężko rozmawiać mi o sobie i swojej rodzinie z osobą, od której przy poprzednim spotkaniu usłyszałam, że jestem dziwadłem i potworem. – siliłam się na obojętny ton. Nie zamierzałam dać mu satysfakcji z tego, że jego słowa mnie zabolały.
- Słuchaj… Co do tego to ja… Przepraszam. – powiedział cicho lekko się czerwieniąc. Nie potrafiłam mu uwierzyć. Powoli wstałam od stołu i skierowałam się do swojego pokoju.
- Zaraz wrócę. – powiedziałam cicho. Po drodze zajrzałam do jedynego w mieszkaniu pomieszczenia do którego nikt, poza mną, nie wchodził. Zawsze kiedy przekraczałam jego próg miałam nadzieję zobaczyć uśmiechniętą twarz brata siedzącego przy biurku. Za każdym razem rozglądałam się uważnie, dając sobie złudną nadzieję, że może po prostu bawi się ze mną w chowanego, jak kiedy byłam dzieckiem. Jednak zastawałam tylko pustkę i ciszę… i tak zawsze, i w kółko. Tkwiłam w zawiłej pętli nadziei, wiary i rozczarowania. Obserwowałam ściany w szaro-niebieskim kolorze na których wisiały zdjęcia i plakaty zespołów. Zaglądałam pod łóżko stojące tak ja je zostawił, niepościelone. Ostrożnie omiatałam wzrokiem każdą półkę, na której nie pozwalałam gromadzić się kurzowi, ani brudowi. Przeczesywałam każdy kąt tego przeklętego pokoju. Dotykałam gitary stojącej przy biurku i zastanawiałam się czy kiedykolwiek usłyszę jeszcze jak na niej gra. Co dzień brałam do ręki to samo zdjęcie, na którym trzyma mnie w ramionach i uśmiecha się. Zawsze nie znajdywałam po nim ani śladu, ani jednej wskazówki mówiącej, że mógł wrócić. Z cichym westchnięciem zamknęłam drzwi z tabliczką „Nie przeszkadzać”. Znowu byłam w swoim pokoju, sięgnęłam do szafki i wyciągnęłam z niej tabletki. Szybko wyrzuciłam sobie jedną z nich na rękę i połknęłam. Umieściłam paczkę na swoim miejscu i wróciłam do kuchni. Rudzielca tam nie było. Po chwili zobaczyłam jakiś ruch w salonie. Jak sparaliżowana stałam i patrzyłam jak Akabane stoi przed pamiątkowym ołtarzykiem. Jego wzrok wlepiony był z zdjęcie szesnastoletniego chłopaka, o czarnych jak smoła włosach i szarych oczach. Brunet na głowę częściowo miał naciągnięty kaptur, jakby się wstydził. Uśmiechał się. Przyjemne wrażenie radości rozpraszała jedynie czarna wstążka przewiązana przez róg ramki. Znak żałoby i śmierci.
- To twój brat, prawda? – zapytał smutno rudzielec. Wszystkie emocje uszły ze mnie w jednym wielkim wybuchu.
- Kto ci pozwolił tu wchodzić?! Tak trudno zrozumieć aluzję „Siedź na tyłku i niczego nie ruszaj”?! Mam ci to przeliterować żebyś zrozumiał?! – w moich oczach niespodziewanie zaczęły gromadzić się łzy.
- Ja… Przepraszam. – chłopak patrzył na mnie wielkimi oczami.
- Przepraszam?! Myślisz, że to załatwi sprawę?! Jedno durne przepraszam?! Co ja jestem, panienka z kółka adoracji sławnego Akabane Karmy?! – zaczęłam się dusić i upadłam na kolana. Przestraszony rudzielec znalazł się zaraz przy mnie.
- Co się dzieje?! – w na jego twarzy malował się czysty szok. Wyciągnął rękę w moją stronę. Odtrąciłam ją.
- Zostaw mnie w spokoju! – warknęłam zwijając się z bólu.
- Zadzwonię po pogotowie. – zaproponował chłopak. Spojrzałam na niego z wściekłością.
- Ani mi się waż! – warknęłam nie mogąc wziąć oddechu.
- W takim razie powiedz mi co mam zrobić?! – chłopak nie chciał dać za wygraną. W jego oczach lśniła determinacja. Uległam.
- W moim pokoju… w szafce przy biurku jest inhalator. – wychrypiałam chociaż brakowało mi już powietrza. Przed oczami miałam mroczki. Chłopak pobiegł we wskazane miejsce. Po chwili wrócił z inhalatorem.
- Proszę. – podał mi go. Zaciągnęłam się mocno i z ulgą powitałam życiodajne powietrze wlewające się do płuc. Od chwilowego niedoboru tlenu kręciło mi się w głowie. Zachwiałam się i wpadłam prosto w ramiona Karmy. Zemdlałam.
Ostatnio zmieniony przez Irina 2016-07-03, 12:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 29
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 202/2536
 8%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2016-07-02, 21:57   

ooooooo kuzwa oooo jaaa ooo jaaa kurde swietne opo naprawde swietne :D chce wiecej i wiecej :D Piszesz naprawdę swietnie :D
_________________

 
     
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-02, 22:04   

Dziękuję. Akurat poprawiam drugi rozdział, także może jutro rano go wstawię :)
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 29
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 202/2536
 8%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2016-07-02, 22:12   

super bardzo się ciesze co do dlugości rozdziałow uwierz mi czytalam dluższe chyba rekordzistką pod względem rozdziałów jest nasza Elmirka2 :) i mnie samej zdarza się pisac bardzo dlugie rozdzialy :) A do tego baaardzo lubie gdy są dlugie zawsze je pochłaniam :D
_________________

 
     
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-02, 23:07   

Zastanawiam się czy nie zrobić krótkiej notki wyjaśniającej niektóre pojęcia, żeby osoby nie zapoznane z anime lepiej zrozumiały następne rozdziały. Głównie chodzi mi tu o podział klas, bo na tym wszytsko się opiera. Oczywiście nei będę się wdrażać w fabułę anime żeby nie robić spojlerów.
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 29
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 202/2536
 8%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2016-07-02, 23:15   

Iri, Cóż myslę ze to bardzo dobry pomysł:)
_________________

 
     
Seiti1008 


Dołączyła: 25 Kwi 2014
Posty: 658
Skąd: Łódź
Poziom: 23
HP: 49/1225
 4%
MP: 585/585
 100%
EXP: 25/65
 38%
Wysłany: 2016-07-03, 09:46   

Mam dylemat. Nie wiem czy brać się za anime. Teraz traktuje to opko jak powinnam, a jak dowiem się jaki charakter miał w oryginale... aach!

Mała dygresja- nie stawiamy przecinka przed "że" w sformułowaniu "mimo że". Jeśli potrzeba stawiamy przed całym zwrotem.

"na kutym trzyma mnie "- miało być "na którym"? ;)

Styl mi się podoba, jestem usatysfakcjonowana. :D

P.S. Ewe zmieniłaś awatar i to na jaki 8-)
_________________
Nie jestem doskonała, ale wybaczam to sobie. XD
 
     
Irina


Dołączył: 01 Lip 2016
Posty: 28
Poziom: 4
HP: 0/61
 0%
MP: 29/29
 100%
EXP: 1/11
 9%
Wysłany: 2016-07-03, 11:47   

Seiti1008
Jak zawsze niezastąpiony korektor :) Sprawdzałam to opowiadanie dwa razy i nie wychwyciłam tego :(
Będę pamiętać o radach :)
Co do dylematu, fakt charakter Karmy jest nieco zmieniony, ale tylko w odniesieniu do Yuko, z powodów, które później wyjaśnię.
Co do anime to polecam je obejrzeć, w tedy też mi łatwiej jest pisać, bo wiem, że komuś nie zaspojleruję a czytelnik zrozumie podstawę na której się opieram.
Te dwa błędy zaraz znajdę i poprawię :P
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme created by Forum Komputerowe

| | Darmowe fora | Reklama