skipbeatopowiadania.jun.pl Strona Główna

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Statystyki RejestracjaZaloguj Album Download

Image and video hosting by TinyPic

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Destrix
2014-03-19, 23:49
Splot miłosnych wydarzeń, mniej lub bardziej zaskakujących.
Autor Wiadomość
Akatamaryna 


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Lut 2014
Posty: 875
Skąd: Płock
Poziom: 26
HP: 65/1637
 4%
MP: 781/781
 100%
EXP: 36/78
 46%
Wysłany: 2014-07-14, 16:11   

Arisa-chan - w następnym opku, które zacznę pisać po tym (a które pośrednio jest kontynuacją), jeszcze się nimi nacieszysz ;p

Star - dzięki ;p Przypominam, że Ren ma świeżo co zdjęty gips i gorset usztywniający na żebrach xD

Dahilia - już się bałam, że wyjdzie sztuczne i przesłodzone ;]
Ma odpowiednią długość. Bo dalej to już tylko epilog ;p
_________________
- Nie zgrywaj idioty. To poważna sprawa - powiedziała Arzella,
- Poważna - kąciki ust maga drgnęły. - A ja mam ją tak głęboko w rzyci - dodał z westchnieniem smutku Jora.
 
     
REKLAMA 

Dołączyła: 06 Sie 2013
Posty: 1792
Poziom: 0
HP: 0/0
 0%
MP: 0/0
 0%
EXP: 0/0
 100%
Wysłany: 2014-07-14, 16:21   

 
     
Dahilia 


Wiek: 23
Dołączyła: 06 Sie 2013
Posty: 1792
Skąd: Świebodzin
Poziom: 35
HP: 278/3484
 8%
MP: 1663/1663
 100%
EXP: 56/130
 43%
Wysłany: 2014-07-14, 16:21   

No wiem ; p.
Już się nie mogę doczekać kolejnego twego dzieła ; p
 
     
Star 


Wiek: 21
Dołączyła: 13 Kwi 2014
Posty: 636
Poziom: 23
HP: 36/1225
 3%
MP: 585/585
 100%
EXP: 3/65
 4%
Wysłany: 2014-07-14, 18:42   

No to co. Dla chcącego, nic trudnego :D
A Ren to chyba bardziej niż chcący :P
_________________
.: Hope dies last :.
 
     
Akatamaryna 


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Lut 2014
Posty: 875
Skąd: Płock
Poziom: 26
HP: 65/1637
 4%
MP: 781/781
 100%
EXP: 36/78
 46%
Wysłany: 2014-07-14, 20:44   

Powieim wam, ze pierwotnie chcialam ;p Ale pozniej stwierdzilam, ze jednak nie ;]
Ale! co sie odwlecze to nie uciecze! ^^
_________________
- Nie zgrywaj idioty. To poważna sprawa - powiedziała Arzella,
- Poważna - kąciki ust maga drgnęły. - A ja mam ją tak głęboko w rzyci - dodał z westchnieniem smutku Jora.
 
     
Hitori 


Dołączyła: 04 Maj 2014
Posty: 259
Skąd: z Fantazji o/Wrocław
Poziom: 15
HP: 4/488
 1%
MP: 233/233
 100%
EXP: 2/35
 5%
Wysłany: 2014-07-14, 20:53   

Nie uciecze? Czyli co? Można się w epilogu spodziewać czegoś pikantniejszego?
A które zakończenie w ogóle wygrało w głosowaniu?


Oczywistości typu "to było świetne" nie będę już pisać :)
 
     
Akatamaryna 


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Lut 2014
Posty: 875
Skąd: Płock
Poziom: 26
HP: 65/1637
 4%
MP: 781/781
 100%
EXP: 36/78
 46%
Wysłany: 2014-07-14, 21:29   

Po epilogu moze nie, ale po pierwszym rozdziale nowego opa, moze, moze ^^
Jako spojler powiem, ze wyjda podczas TEJ sceny, pewne... hm... problemy xD jakkolwiek to nie brzmi ;p


Zakonczenie nr3. Ale nie pamietam dokladnie jaka iloscia glosow. Mam to zapisane ;p przy epilogu przedstawie wszystko, wraz z omowieniem innych zakonczen ;p
_________________
- Nie zgrywaj idioty. To poważna sprawa - powiedziała Arzella,
- Poważna - kąciki ust maga drgnęły. - A ja mam ją tak głęboko w rzyci - dodał z westchnieniem smutku Jora.
 
     
Sesiva 
Junior Grouchy Smurf


Wiek: 31
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 924
Skąd: Poznań
Poziom: 27
HP: 71/1795
 4%
MP: 857/857
 100%
EXP: 7/83
 8%
Wysłany: 2014-07-15, 16:43   

hurra, Misao sie udało! :D
naprawde bardzo fajnie, że tak sie stało

:)

teraz Kuu powinien wypuścic Rena i Kyoko z pokoju
_________________
W morzu dusz
nic nie jest rzeczywiste...
 
     
zamek1989 
Vice Administrator- ^^-Pancia


Wiek: 30
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 1366
Skąd: Z nieba XD
Poziom: 31
HP: 152/2536
 6%
MP: 1211/1211
 100%
EXP: 86/104
 82%
Wysłany: 2014-07-15, 19:15   

Tygrysku, To było boskie ciesze się że Ren i Kyoko się pogodzili chociaż muszę przyznać ze moja zboczona duszyczka tęskni za jakimis hot scenakami XD ale licze że w kontynuacji beda :)Rozdział genialny nie mogę się doczekać kontynuacji kiedy będzie??:)
_________________

 
     
Akatamaryna 


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Lut 2014
Posty: 875
Skąd: Płock
Poziom: 26
HP: 65/1637
 4%
MP: 781/781
 100%
EXP: 36/78
 46%
Wysłany: 2014-07-16, 13:16   

Sesi - cieszę się, że podobała Ci się scena z Misao ^^ Będziesz miała miłą niespodziankę w epilogu ;p

Zamciu - przyznam szczerze - jestem zawiedziona! Co to za krótki komentarz? ;p takimi długimi mnie rozpieściłaś, że teraz taki króciutki mi nie wystarcza ;p p
Hot sceny będą, obiecuję ;p
Kontynuacja niedługo ;p Może nawet dzis? ;p
_________________
- Nie zgrywaj idioty. To poważna sprawa - powiedziała Arzella,
- Poważna - kąciki ust maga drgnęły. - A ja mam ją tak głęboko w rzyci - dodał z westchnieniem smutku Jora.
 
     
AskaSuzume 


Wiek: 29
Dołączyła: 17 Gru 2013
Posty: 826
Skąd: Bruksela
Poziom: 25
HP: 59/1490
 4%
MP: 711/711
 100%
EXP: 60/73
 82%
Wysłany: 2014-07-17, 21:31   

Aka, sorki, że będzie krótko, ale ostatnio u mnie się działo (choróbsko mnie dorwało i nie tylko) i nie mam siły jeszcze na długaśne komentarze...

początek smutaśny...buuu mam nadzieję, że się pogodzą. Oj, Ren alkohol nie jest najlepszym wyjściem...
o matko ich rozmowa...poczułam się jak na spotkaniu biznesowym, no ale co się dziwić Kyoko, że go tak chłodno potraktowała.
ohoho...jaka zmiana po prysznicu Rena... uuuu, chłopak się wziął ;)
kyaaaa jak słodko!! haha obrzydliwie słodka czekolada - tekst typowy dla Rena :P
buahahah jak go przerobiła!! haha oj, coś czuję, że będzie to ciężka noc xD

o, Misao i tatuś...oh, jaki rycerski Tamaki!!
buahahahah wnuki xD buahahaha kolejny zrobiony na szaro :P super!!

fajowo to wyszło :) niecierpliwie będę czekać na epilog :)
_________________
Mój ukochany cytat - Sore wa himitsu desu... ^^
Xellos rulez :)
 
     
Akatamaryna 


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Lut 2014
Posty: 875
Skąd: Płock
Poziom: 26
HP: 65/1637
 4%
MP: 781/781
 100%
EXP: 36/78
 46%
Wysłany: 2014-07-18, 17:19   

Dziękuję Wam wszystkim, że byliście ze mną ten cały czas. Dziękuję, że czytałyście, komentowałyście i dawałyście cenne rady. Dziękuję, że mogłam poznać przez te forum naprawdę wspaniałych ludzi.

Ten rozdział dedykowany jest Wam wszystkim. Za to, że wytrwałyście.
To też jest mój osobisty sukces, bo nigdy jeszcze nie napisałam czegoś tak długiego, nigdy nie napisałam czegoś skończonego, co nie jest one-shotem.



Ale zanim w końcu przeczytacie Epilog, mam dla Was kilka ciekawostek ;) Kiedyś Wy mnie nimi raczyłyście - teraz moja kolej ^^ Nie wiem, czy kogokolwiek to obchodzi, ale to takie moje małe marzenie ;]

1. Pierwotnie zakończenie (scena, jak ich Kuu zamknął) miała być inna. Uwaga, cytuję fragment zapisany od razu po moim śnie (wspominałam o tym w Prologu ;p ): "Podstępem zamykają ich w pustym, białym pomieszczeniu (jak więzienie). Postali tylko suchy chleb i wodę. Prezes: "- I nie wyjdziecie stąd, dopóki ty - wskazuje na Rena - nie powiesz jej sam wiesz czego i póki ty - wskazuje na Kyoko - nie powiesz mu... sama wiesz czego!
Ich opór dopiero złamano po 3 dniach.
1)powie jej, że jest Kuonem
- Kuon. Zabawne. To brzmi prawie jak Corn. - przerażenie na twarzy [Kyoko] - Mój Boże, jesteś Cornem!
- Jesteś synem ojca?! O Boże, jesteś moim bratem!” [przypis - dobry tekst. Szkoda, że go nie wykorzystałam :( (]

2. Pomysł, żeby Ren był łysy po wypadku, podsunęła mi Zameczek ;] Bardzo Ci za to dziękuję, bo w sumie fajnie z tym wyszło ^^

3. Planowo, było dużo krótsze. W pierwszej wersji nie planowałam wypadku Rena - po ich ostatnim odegraniu rodziny Heelów, Prezes i Kuu wkurzają się i zamykają ich w pokoju. Tylko tu nasunęło mi się pytanie - co w Japonii mógłby robić Kuu? A później, wieszając pranie naszła mnie wizja Yashiro, który chce popełnić seppuku, bo coś się stało Renowi. I tak jakoś wyszło ^^

4. Dziś 18 lipca - to dokładnie 5 miesięcy jak opko się ukazuje ;] (wliczając przerwę maturalną)

5. Do Rozdziału XXII nagrany został audiobook.

6. 103 strony w wordzie. wow. Prawie 50 tyś. wyrazów i 315 tyś. znaków ;p

7. Zakończenia były 3 + remis, który już przedstawiłam.
nr. 1 - 3 głosy - zakończenie nr 2 + w zakończeniu znajdowałby się spory wstęp do tego, co będzie w następnym opku i gęsto porozsiewane spojlery ;] (gęściej, niż tu ;p p)
nr. 2 - 2 głosy - byłby to ślub Rena i Kyoko.
nr. 3 - 5 głosów - cieszę się, że to wybrałyście, bo chyba najbardziej mi się podoba ^^ Zresztą, zaraz zobaczycie ^.^

8. W poprzednim rozdziale, w pierwotnej wersji, Kuu zamiast słodyczy z alkoholem, dawał Renowi butelkę alkoholu. Ale stwierdziłam, że to by jeszcze bardziej wkurzyło Kyoko, więc zaniechałam ;p


Dobra. Koniec zbędnedo pitu-pitu.
Mam nadzieję, że zbytnio się nie pogubicie, ponieważ wplatane tu są liczne retrospekcje ^^ Oznaczę je pogrubieniem


Epilog


Kyoko zerwała się nagle z łóżka.
- Która godzina? - zapytała półprzytomna, szukając wokół swojego futonu budzika. - Ojej - westchnęła, gdy w końcu, przy delikatnym świetle wiosennego poranka, znalazła zegarek i odczytała z niego godzinę. - Bałam się, że jestem spóźniona - szepnęła i przyłożyła jeszcze na chwilkę głowę do poduszki.
Przyłożyła dłoń do brzucha. - Od tego wszystkiego zaczął mnie boleć żołądek - mruknęła niezadowolona. Miała nadzieję że do południa jej przejdzie.
Westchnęła z zadowoleniem. O 8 ma wpaść Moko-san. Mają jechać razem do fryzjera. Kyoko z tego powodu rozpływała się ze szczęścia. Marzyła o tym, by kiedykolwiek, wraz z przyjaciółką chodzić na zakupy, do fryzjera i na lody.
Podśpiewując cicho, Mogami wstała, przeciągnęła się i podeszła do okna. Zapowiadał się piękny dzień.
- Tak się cieszę, Moko-san - szepnęła.


* * *


- I co było dalej?! - krzesełko z hukiem przewróciło się, gdy Kanae gwałtownie wstała i trzasnęła dłońmi o blat stołu.
Siedziały w pokoju sekcji LoveMe. Kyoko z uśmiechem przypatrywała się przyjaciółce, która dysząc wściekle, wbijała w nią wzrok.
- Po tym, jak wszystko wyjaśniliśmy sobie z Ts... z Renem - Moko popatrzyła na nią dziwnie, - rano nas wypuścili. Ren o mało nie pobił taty - uśmiechnęła się czule do wspomnień poprzedniego ranka.
- Tsk - parsknęła Kotonami. - I tak się dziwię, że tak szybko mu wybaczyłaś.
- Wiesz, Moko-san... To jest to, co nazywamy miłością - powiedziała zmienionym głosem Kyoko. Głosem pełnym ciepła i szczęścia.
- Głupoty. Ja nigdy się nie zakocham - Kotonami pokręciła głową, z wyższością spoglądając na Kyoko.
Prawdę mówiąc, niedługo Kanae miała się dowiedzieć ile warte są jej słowa.
- Prezes bardzo się ucieszył, widząc że plan się powiódł. Powiedział, że Maria to jego godna następczyni - kontynuowała Kyoko. - Cóż... Zjedliśmy razem śniadanie. I to w sumie tyle - wzruszyła ramionami dziewczyna. - Dalszą rozmowę z Kuu przełożyliśmy na jutrzejszy wieczór.
Zapadła chwilowa cisza. Nagle Kotonami parsknęła.
- Plan Yashiro-san i Ta-kuna był totalnie do niczego.
- Plan? - zdziwiła się Mogami. - O czym mówisz?
Kanae zrobiła wielkie oczy. Po chwili uśmiechnęła się miło. - Nie chcę psuć ci niespodzianki - powiedziała. - Musze lecieć. Trzymaj się! - powiedziała i podeszła do drzwi. Odwróciła się jednak i popatrzyła na przyjaciółkę.
- To dobrze, że jesteś szczęśliwa - powiedziała cicho.
- Moko-san! - Kyoko pędem do niej podbiegła i przytuliła.
- Co-co ty robisz?! Puszczaj! - próbowała się wyrwać, lecz widząc wyraz twarzy Mogami, poddała się i pozwoliła się przytulić.
A nawet delikatnie odwzajemniła uścisk.



* * *


Dochodziła siódma, a Kyoko praktycznie już była gotowa. Chwilę miotała się po pokoju, pakując do torebki różne niezbędne rzeczy. Zapięła jeszcze naszyjnik z Księżniczką Rosą i z zadowoleniem przejrzała się w lustrze.
Włosy, które wciąż farbowała, sięgały jej już łopatek. Oprócz tego, nic się nie zmieniła przez ostanie osiem miesięcy.
Uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze.
Spojrzała na zegarek. Wzięła jeszcze płaszcz, gdyż kwietniowe dni nadal były chłodne i zeszła na dół do Darumayi.
- Dzień dobry! - powiedziała do Okami-san i Taishio-sana.
- Witaj Kyoko - uśmiechnęła się radośnie kobieta. - Zjesz coś?
- Nie, dziękuję - odparła. - Troszeczkę boli mnie żołądek.
- Kochanie, to pewnie nerw-
- Pewnie jesteś w ciąży - mruknął Taishio, krojąc warzywa.
Kyoko gwałtownie zarumieniła się. - Ja-ja nie mogę być przecież w ciąży! Zre-zresztą, jak?! - zapytała, zawstydzając się.
- Znikasz na całe dnie. Wiadomo, co się z tobą dzieje? - mruknął mężczyzna.
- Kochanie! Przecież nasza Kyoko jest już dorosła! Poza tym, sądzę że jest rozsądną młodą kobietą! - powiedziała Okami, przytulając Kyoko.
- Jasne. I dlatego, że jest taka dorosła, już musi się uganiać za mężczyznami...
- Kochanie! - Okami popatrzyła na męża ze zgrozą, a ten umilknął. - Promieniejesz, Kyoko - powiedziała. - Zresztą, nic dziwnego. Powodzenia - uśmiechnęła się.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Przecież restauracja dzisiaj zamknięta - powiedział Taisho.
Okami podeszła do drzwi, przekręciła klucz w zamku i otworzyła.
- Ach! Dzień dobry! Zapraszam.
Do środka weszła ubrana w beżowy, wiosenny płaszcz kobieta. Odgarnęła blond włosy z czoła i pięknymi, zielonymi oczyma spojrzała, najpierw na Taisho, później na Kyoko.
- Ale tu spokojnie. Witajcie - powiedziała i ukłoniła się.
- Dzień dobry... mamo - szepnęła Kyoko, wpatrując się wzrokiem pełnym uwielbienia w Juliette Hizuri.


* * *


Kyoko denerwowała się. Chodziła po mieszkaniu Rena, nie bardzo wiedząc co ma ze sobą zrobić. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Podeszła do lustra i po raz setny wygładziła sukienkę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział Ren, podchodząc do niej. Ujął jej rękę i pocałował ją. Dziewczyna zarumieniła się. - Nie martw się. Wszystko będzie dobrze - szepnął jej na ucho.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
- Chodźmy - Ren uśmiechnął się i złapał Kyoko za rękę i delikatnie ścisnął. - Przecież już znasz moich rodziców, prawda? - zapytał cicho.
- Ale jako państwa Tsuruga - jęknęła. - A twój ojciec...
Ren otworzył drzwi, a Kyoko zachłysnęła się powietrzem.
W drzwiach stali państwo Hizuri. Mogami olśniona była ich wyglądem, ich pozą. A przede wszystkim tym, czym emanowali. Miłością.
- W-w-w-witam - wyjąkała dziewczyna.
- Córeczko - Kuu rzucił się na nią i przytulił. - Wybacz wszystko staremu ojcu! Ale ja zawsze chciałem, by moje dzieci były szczęśliwe! - ścisnął ją. Kyoko oczy wyszły na wierzch.
- Aha - jęknęła, bo na nic więcej nie pozwalało jej ściśnięte ciało.
- Kochanie - Juliette położyła rękę na ramieniu męża. - Udusisz ją.
Kuu odskoczył od Kyoko i podrapał się po głowie. - Wybacz mi - uśmiechnął się. - Synu - zwrócił się do Rena i wyciągnął rękę.
Tsuruga popatrzył na nią z lekką konsternacją, lecz uścisnął. Hizuri przyciągnął go do siebie i przytulił. - Tak się cieszę, synku - szepnął.
Juliette patrzyła na tę scenę z błogim wyrazem twarzy. Westchnęła cicho, zadowolona i zwróciła się do Kyoko.
- Już się znamy, prawda - powiedziała z olśniewającym uśmiechem. Była taka piękna. Kyoko na chwilę zawiesiła się, podziwiając kobietę.
- Coś się stało? - zapytała z niepokojem Juliette.
- N-nie! P-przepraszam! - Kyoko poczerwieniała. - Po prostu... podziwiałam to, jaka jest pani piękna - powiedziała cichutko.
Juliette objęła ją delikatnie. Pachniała jaśminem.
- Skoro Kuu jest twoim ojcem... Proszę cię... Czy... nie miałabyś nic przeciwko nazywania mnie mamą? - zapytała, odsuwając delikatnie Kyoko i patrząc jej w oczy.
Mogami zamarła. Po jej twarzy wolno zaczęły płynąć łzy. Zasłoniła usta rękoma.
Czy słowo "mama" może kojarzyć się dobrze? Dla niej "mama" zawsze była kimś nieosiągalnym, chłodnym. "Mama" była antonimem słowa "kocham".
Poczuła jak nogi się pod nią uginają.
- Kyoko! - Ren zdążył ją złapać. - Co się stało!? - spojrzał ze strachem na Juliette i na jej przerażoną minę.
Dziewczyna zamrugała. Jej broda drżała nieznacznie.
- Ma... - zaczęła Kyoko. Juliette podeszła do niej i przytuliła ją mocno.
- Wybacz mi. Ja... Pomyślałam, że skoro prędzej czy później zostaniemy rodziną... Poza tym Kuu zawsze tyle o tobie mówił... - szepnęła jej na ucho.
- Prędzej czy...? - Kyoko popatrzyła na nią dziwnie. Ren patrzył na matkę z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Jak już się pobierzecie - cichutko powiedziała Juliette, tak, by tylko Kyoko mogła to usłyszeć. - Wybacz mi.
Mogami kiwnęła głową. Czuła jak serce chce jej wyskoczyć z piersi. - Dziękuję... ma... mamo - powiedziała cicho i spuściła wzrok.
Poczuła jak Ren ją ściska.
- Jesteś taka dzielna - szepnął i pocałował ją w czoło.
- Synku - Juliette popatrzyła na niego z czułością w oczach. - Wyrosłeś na wspaniałego mężczyznę - powiedziała, przytulając jednocześnie jego i Kyoko.
- Moja kochana rodzinko. Fajnie tu, sielsko, milutko i tak dalej... - powiedział Kuu z błyskiem w oczach. - Ale jestem głodny - puścił oczko w kierunku Kyoko. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Zapraszamy - powiedział Ren, wskazując drogę.



- Pojęcia nie miałam o planie Kuu - Juliette zgromiła męża wzrokiem.
- Bo jeżeli miało się udać, to o planie nie powinni wiedzieć wszyscy - Kuu odstawił filiżankę z kawą na spodeczek. - Najważniejsze, że Marii-chan i mi się udało - popatrzył z zadowoleniem na syna i Kyoko. - I to wszystko pod nosem Prezesa! Musisz o nią dbać, Kuon, bo inaczej posmakujesz mojego gniewu! - gniewnie wycelował palec w Rena. Ten westchnął.
- Ojcze, takiego skarbu jak Kyoko nie wypuszcza się z rąk.
Kuu uśmiechnął się z zadowoleniem.
- Będziemy się zbierać - powiedziała Juliette, wstając. - Dziękujemy za gościnę, pyszne jedzenie... i... za was.
- My również. Mamo - Kyoko uśmiechnęła się promiennie. - Dziękujemy.
Po wyjściu gości, Ren popatrzył na ukochaną i przyciągnął ją do siebie.
- Byłaś dziś naprawdę bardzo dzielna. Kocham cię - pocałował ją.
- Ja ciebie też kocham, Kuon - szepnęła i pogłębiła pocałunek.



* * *


- Kyoko! - zawołała Kotonami, biegnąc w kierunku Mogami i Juliette, które właśnie wyszły z Darumayi. - Hizuri-san! Dzień dobry! - zatrzymała się zziajana i ukłoniła. - Spóźniłam się? - zapytała.
- Ależ nie, Kanae, Skarbie! Właśnie miałyśmy na ciebie poczekać przed restauracją! Jest taka piękna pogoda, że aż żal nie wyjść z domu, prawda? - Juliette uśmiechnęła się łagodnie.
- Masz szczęście Kyoko - zauważyła Kotonami, patrząc na trzęsącą się z emocji dziewczynę. - Coś się stało? - zapytała. - Pewnie się denerwujesz?
- Nie, Moko-san. Jestem podekscytowana naszym dzisiejszym fryzjerem - powiedziała szczęśliwa Kyoko i rzuciła się w końcu na przyjaciółkę.
Kanae powstrzymała ją, łapiąc za ramiona. - Tylko tym? - zapytała zdziwiona i wymieniła z panią Hizuri znaczące spojrzenia.
- Nie, nie tylko - szepnęła Kyoko i zaczerwieniła się. - Ale jeszcze nigdy nie byłam z osobami które kocham, z przyjaciółkami, u fryzjera.
Kotonami i Hizuri wybuchnęły śmiechem.
- Masz zaburzone poczucie wartości! - powiedziała z udawaną złością Kanae.
- Moko-saaan! - jęknęła Kyoko.
- Wiesz córeczko, równie dobrze możesz powiedzieć, że jeszcze nigdy nie stałaś na śl-
- Kyoko-chan! - w ich stronę biegł Yashiro, z jakąś torbą pod pachą. - Dobrze, że jeszcze jesteś! - wyhamował z trudem, o mało nie wpadając na Moko-san. - W-wybacz, Kotonami-san! D-dzień dobry - złapał nerwowo powietrze. - Kyoko-chan! Zostawiłaś to u Rena wczoraj. Prosił, bym ci to podrzucił.
- Ach! - Kyoko klasnęła w dłonie. - Dziękuję Yashiro-san! Prawie o tym zapomniałam!
- Nie ma za co - uśmiechnął się. - Wracam do centrum dowodzenia. Widzę, że panie za to spokojne - puścił oczko do Mogami. Zachichotała. - Muszę jeszcze Ta-kuna złapać, bo lata po sklepach i śledzi w pomidorach szuka... Do zobaczenia!
- Dziękuję, Yashiro-san - powtórzyła Kyoko.


* * *


- Zatem? - zapytał Ren z groźną miną.
- To było głupie - przyznał Ta-kun.
- I? - Tsuruga skrzyżował ręce.
- Nie powinniśmy wpadać na takie pomysły - Yashiro jeszcze bardziej starał się stopić ze ścianą.
- A także?
- Przepraszamy - mruknęli żałośnie.
Kyoko zachichotała. Ren czasami potrafił być przerażający.
- Mam nadzieję, że was związek też był udawany? - zapytała.
Yashiro wyglądał, jakby miał zaraz zwymiotować, natomiast Tamaki rozpromienił się.
- Tak - przyznał szybko Yukihito, dziwnie patrząc na menadżera Mogami. - Cokolwiek on teraz powie, będzie nieprawdą! - trzęsącym się palcem wskazał na Ta-kuna, który momentalnie posmutniał.
- Dziubdziusiu, ranisz mnie! - powiedział żałośnie. - To wszystko było dla waszego dobra, Kochani!
- A gdzie jest nasz ostatni element układanki? - zapytał Ren.
Kyoko nagle poczuła się zazdrosna.
- Misao? - zapytał Yashiro.
- W szpitalu - odparł Ta-kun i uśmiechnął się szeroko.



* * *


Po fryzjerze nadszedł jeszcze czas na makijażystkę. A i to nie był jeszcze koniec dzisiejszych atrakcji.
W końcu zajechały pod rezydencję Prezesa.
- Szybko, szybko, Kyoko. Mamy mało czasu. Moko-chan - Juliette popatrzyła na Kotonami. - Wasze sukienki też już tam są. Skontaktowałaś się z resztą?
Kanae kiwnęła głową. - Jasne. Wszyscy już się zbierają.
- Dobrze - Juliette uśmiechnęła się. - Kyoko, jak samopoczucie?
Mogami wzruszyła ramionami. - Jeszcze do mnie nic nie dociera.
Z rezydencji wybiegła Maria. Ubrana była w śliczną kremową sukienkę, a we włosach wpięte miała białe i niebieskie kwiatuszki.
- Maria-chan! - Kyoko ją przytuliła.
- Co ty robisz, onee-sama? Szybko, szybko, mamy mało czasu! - jęknęła zdenerwowana. - Wujek Kuu już się piekli, bo ktoś czegoś nie dopilnował, dziadek chodzi po całym domu i płacze po kątach, a Yashiro-san nawet jeszcze nie wziął prysznica! Był tu przed chwilą. Chyba się denerwuje bardziej niż Ren-sama.
- Mamy tylko półtorej godziny - jęknęła Juliette, patrząc na zegarek. - Szybko dziewczęta, musimy mieć wszystko perfekcyjnie przygotowane! - wraz z Marią zagoniła Kyoko i Kotonami do rezydencji.



* * *


- To będę ja! - powiedział Prezes.
- W twoich snach - mrocznym tonem odrzekł Kuu. - Jeżeli ma to być ktokolwiek, to tylko jej tatuś!
- Ja też jestem dla niej jak ojciec! - Prezes uderzył pięścią w stół.
- Ale ja jestem... ja jestem jej bliższym ojcem! - Hizuri nie zamierzał dawać za wygraną.
- A ja ją znam dłużej! - Takarada wytknął język.
- Oż ty...! - Kuu zacisnął rękę w pięść. Wyglądał, jakby chciał się rzucić na Prezesa.
- Cisza! - krzyknęła Maria. - Zachowujecie się jak dzieci! Od tej pory ja tu rządzę! I nie przyjmuję sprzeciwów!
Zapadła złowroga cisza.
- Dobrze. Zrobimy tak... Wujek Kuu i ja będziemy mistrzami ceremonii, dziadek będzie prowadził po lewej, a pan z Darumayi, po prawej. Nie przyjmuję sprzeciwów. Żegnam - odwróciła się na pięcie i wyszła.
Straszna jest, przemknęło im przez myśl.



* * *


- Wyglądasz cudownie - pisnęła Chiori, patrząc z uwielbieniem na Kyoko. - Jak księżniczka!
- Naprawdę? - oczy Kyoko zrobiły się wielkie. - Dziękuję! - przytuliła delikatnie dziewczynę, nie chcąc zniszczyć swojego wizerunku.
- Hizuri-sama ma świetny gust - powiedziała Kotonami, patrząc na swoją sukienkę. Była dokładnie takiego samego koloru, jak Marii. I identyczna, jak Chiori. Kanae w swoją misterną fryzurę również wpięte miała malutkie kwiatki. Takie same, tylko trochę większe, znajdowały się w bukiecie Kyoko. Westchnęła szczęśliwa i popatrzyła poważnie na Mogami.
Jej biała, rozłożysta suknia, promieniowała wręcz światłem. Koronka przy dekolcie ozdobiona była maleńkimi, niebieskimi kamykami. Krótkie, również wykonane z koronki rękawiczki, zdobiły dłonie dziewczyny.
Kyoko stała przy oknie, patrząc z lekkim uśmiechem w dal. Jej plecy były wyprostowane, a ręce złączone z przodu.
Faktycznie, wygląda jak księżniczka, pomyślała ciepło Kotonami.
- Jeszcze tylko welon - powiedziała Maria, podając go Kyoko.


* * *


- Jak to?! Jak to "Kyoko wychodzi za mąż"?! - zapytał wściekły Sho. - Niby za kogo?! Kto by ją chciał?!
Shoko westchnęła.
- Dopiero się dowiedziałam, wybacz...
- To ja... tutaj... Aaaa! - krzyknął zdenerwowany.
Wracali właśnie do Japonii.
- Nie krzycz, Sho.
- Jak mam nie krzyczeć! Ona pod moim nosem wydała się za innego! Co za zboczona dziewucha! To ja, żeby jej pokazać, jaki jestem wspaniały, ruszyłem na taką długą trasę koncertową, najpierw po całej Japonii, później po Stanach, a ty mi teraz mówisz, że Kyoko wychodzi za mąż?! Za kogo?!
- Za Tsurugę.
Sho zamarł. Przez długi czas się nie odzywał.
- Skąd wiesz? - zapytał z grobową miną.
- Do agencji przyszło dla ciebie zaproszenie - Shoko popatrzyła na niego ze współczuciem.
- KURWA! - krzyknął za cały głos Sho. W tym krzyku starał się zawrzeć swój cały ból i żal.



* * *


- Nie ma się co denerwować, Kuon, wszystko będzie dobrze - powiedział Kuu łamiącym się głosem. Poklepał syna po plecach.
- Tato, widzę, że z naszej dwójki to ty bardziej się denerwujesz, westchnął Ren.
- Jestem! Przepraszam za spóźnienie! - do kaplicy szybkim krokiem wpadł Yashiro.
- Nie ma się co denerwować, Yashiro, wszystko będzie dobrze, nikt się nie pomyli... - mruczał Kuu. Yukihito spojrzał na niego przelotnie.
- Czekaliśmy już tylko na ciebie i pannę młodą - uśmiechnął się Ren i poprawił menadżerowi klapy od marynarki. - Widzę, że zalatany dziś jesteś - uśmiechnął się. Yukihito kiwnął tylko głową.
- Jak samopoczucie? - zapytał.
- Doskonałe - odparł Ren, uśmiechając się szerzej. - Wciąż nie mogę uwierzyć w to, jaki ze mnie szczęściarz.
- Nie martwcie się chłopcy! Nie denerwujcie się! Wszystko będzie dobrze! - Kuu podszedł do nich i ze łzami w oczach zaczął klepać ich po ramionach.
- Tato... - powiedział niecierpliwie Ren.


* * *


- Ileż można czekać? - zapytał Taisho Prezesa.
Takarada uśmiechnął się. - Juliette wspominała, że mają mały poślizg, ale zaraz powinny być.
Nagle zza zakrętu wyskoczył samochód i gwałtownie zatrzymał się przed osłupiałymi Prezesem i Taisho.
- Hello! Przepraszam za spóźnienie! - ze środka wypadła Juliette. - Kyoko, czekaj, sama otworzę Ci drzwi! Uważaj na welon!
Okrążyła samochód błyskawicznie, mimo że na nogach miała buty na bardzo wysokim obcasie i otworzyła drzwi po stronie pasażera. Takarada podszedł, podał rękę Mogami i pomógł jej wyjść.
- Przepięknie wyglądasz - powiedział z roztkliwieniem Lory. Kyoko uśmiechnęła się skromnie.
Kotonami i Chiori wysiadły z auta i pędem (na ile pozwalały im szpilki), przemknęły do kaplicy i zajęły miejsce, które przygotowane było dla druhen.
Lory ujął pannę młodą za lewą dłoń. Maria złapała za koniec welonu.
Taisho spojrzał na Mogami ze wzruszeniem. Nie umiał wykrztusić z siebie żadnych słów. Nie były one jednak potrzebne. Kyoko wszystko zrozumiała. Uśmiechnęła się do niego ciepło i podała mu prawą dłoń.


* * *


Był listopad.
- Boję się. Nie idźmy tam - szepnęła Kyoko.
- Jesteś pewna? - zapytał Ren, stukając palcami o kierownicę.
- Nie. Nie jestem pewna. Pomyślałam tylko... Nie, Ren, to jednak głupie - popatrzyła na niego z rozpaczą.
Siedzieli w samochodzie Tsurugi przed Darumayą. Na zewnątrz przeraźliwie wiało i zbierało się na mocny deszcz.
Pocałował ją w czoło.
- Skarbie, czy to takie dziwne, że chcę poprosić ludzi, którzy się tobą opiekują o błogosławieństwo? - zapytał rozbrajająco.
- N-nie - zaczerwieniła się lekko. Nadal nie mogła się przyzwyczaić do myśli, że są razem.
- Ja uważam to za normalne. Za głupie i chore uważam natomiast, by prosić własnego ojca o zgodę i błogosławieństwo dla małżeństwa jego córki, którą ja, jego syn, mam poślubić. Czuję się, jakbym popełniał kazirodztwo - dodał kwaśno.
Zachichotała.
- Ale Taisho jest odrobinę straszny - powiedziała.
- Damy radę - Ren uśmiechnął się słodko.



- Ona nawet nie jest pełnoletnia! - krzyknął Taisho.
- Kochanie! - Okami-san, położyła rękę na jego ramieniu. Strącił ją.
- Wiem, dlatego- - Ren zaczął wyjaśniać.
- Nie przerywaj mi! Zero szacunku dla starszych u tej młodzieży! - Taisho wstał. Górował teraz nad siedzącymi przy niskim stoliku, zakłopotaną Kyoko, zdenerwowanym Renem i małżonką, która próbowała go uspokajać.
Zapadła cisza.
- Kyoko, czy ty jesteś w ciąży? - zapytał Taisho po chwili.
Ren zarumienił się, a Mogami zrobiła się wręcz chorobliwie blada.
- O-oczywiście, że nie - powiedziała grobowym głosem. - Zamierzam do śmierci przestrzegać zasad czystości.
- Kochanie, uspokój się! To przecież niemożliwe, prawda, Tsuruga-san? - popatrzyła znacząco na Rena.
- Okami-san - powiedział grzecznie. - Proszę się nie martwić. Na wszystko przyjdzie odpowiedni czas. Po ślubie - skłonił głowę.
- Widzisz kochanie! Kyoko nie musi wyjść za mąż! Ona chce!
Taisho prychnął.
Okami nachyliła się do Mogami. - Mogę zobaczyć pierścionek - uśmiechnęła się.
- Oczywiście - Kyoko wysunęła dłoń.
- Piękny - Okami westchnęła.
Pierścionek zaręczynowy Kyoko był skromny, lecz cudowny. Poza tym, był jedyny w swoim rodzaju. Jego wyjątkowość polegała na tym, że w białe złoto, oprawiony został kawałeczek Corna. Mogami nie bez żalu oddawała swój magiczny kamień, jednak świadomość, że jego cząstkę będzie mogła nosić zawsze przy sobie, dodawała jej sił.
- Chcesz ją wykorzystać - powiedział bardziej, niż zapytał Taisho, patrząc wrogo na Rena.
- Oczywiście, że nie - odparł Tsuruga. - Kocham Kyoko. Pragnę spędzić z nią całe życie.
Znów zapadła cisza.
- Musisz coś knuć - mruknął Taisho.
Ren uśmiechnął się. - Nic nie knuję. Przyszliśmy tu razem po błogosławieństwo od państwa. Chcemy wspólnie kroczyć przez życie. Chcemy się pobrać. Wiem, że bardzo państwo się troszczą o Kyoko. Dlatego dziękuję za wszystko - Ren skłonił głowę.
Okami miała łzy w oczach.
- Kochanie - szepnęła do męża. - Masz chyba syndrom zazdrosnego o córeczkę tatuśka...
- Głupia kobieto... - spojrzał na żonę ze złością. Po chwili westchnął i uśmiechnął się. - Żyjcie razem szczęśliwi. Cieszę się, że Kyoko znalazła takiego wartościowego mężczyznę, Tsuruga-san.
Mogami odetchnęła z ulgą.


* * *


Kyoko szła wolno, uważając, by nie przydeptać swej pięknej sukni. W głowie szumiało jej trochę. Żołądek jeszcze bardziej niż rano bolał ją ze stresu.
W drodze do Rena, jej ukochanego, który stał tam i czekał na nią z błogim uśmiechem na twarzy, mijała twarze znanych i bliskich sobie ludzi.
Bogini-sama, dzięki której dziś ma taki piękny makijaż. Rodzice Sho, którzy patrzą na nią teraz z podziwem. Samego Sho nie ma, ale Kyoko nawet tego nie zauważa. Reżyser Ogata, wycierający oczy chusteczką. Bracia Ishibashi z "Bridge Rock". Okami-san, czekająca na dumnie wyprostowanego męża, który, niczym ojciec, wraz z Prezesem prowadzili teraz Kyoko do ołtarza. Pan Sawara z żoną. Część ekip filmowych z DarkMoon i Box-R.
A także uśmiechniętego od ucha do ucha Tamakiego, który obejmował Misao.


* * *


- Kyoko? Możemy chwilę porozmawiać? - Misao zaczepiła ją w hollu apartamentowca Rena.
- Takeuchi-san - Kyoko skłoniła się. - Słucham? - zapytała wrogo.
- Chcę ci wyjaśnić pewne nieporozumienie - powiedziała, uśmiechając się lekko. - Nie zależy mi na Renie, w sensie romantycznym - walnęła prosto z mostu i wcisnęła guzik przywołania windy.
Kyoko zamarła.
- Wszystko było planem Tamakiego i Yukihito - powiedziała Misao, patrząc na reakcję Mogami. - Przepraszam - skłoniła się. - Ren jest dla mnie przyjacielem, chciałam mu jedynie pomóc. Widziałam uczucie, jakie jest między wami - winda nadjechała, wsiadły. Kyoko, wciąż oszołomiona, wcisnęła guzik z numerem piętra. Mimo wszystko, czuła zazdrość.
- Mi nikt nie pomógł, kiedy potrzebowałam - powiedziała Misao cicho. Minę miała pełną smutku i żalu. Kyoko nagle zrobiło jej się szkoda. - Dlatego - Misao uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny, - chciałam pomóc. Wiem, że może było to świństwo z mojej strony, ale nie chciałam, byście dłużej błądzili. Przepraszam - wysiadły z windy. - I, proszę, Kyoko, mów mi po imieniu - Misao skłoniła się.
Mogami nawet nie drgnęła. Patrzyła tylko na Misao zagadkowym wzrokiem.
- Wiem, że kochasz Rena. Naprawdę, uwierz mi. Nie jestem twoją rywalką - Misao dotknęła ramienia Kyoko. - Spójrz. Jestem mężatką - uniosła dłoń do góry.
- Co? - Mogami spojrzała na nią zaskoczona. - Myślałam, że ty i Ta-kun...
- Dobrze myślałaś - uśmiechnęła się. - Gdy ty i Ren byliście zamknięci, Tamaki i ja, podjęliśmy decyzję o ślubie. Polecieliśmy do Vegas - Kyoko rozszerzyła oczy ze zdumienia.
- Ta-kun się nie chwalił - mruknęła. Misao wzruszyła ramionami. - Och, oprócz tego wydarzyło się jeszcze kilka innych rzeczy, które mogły nim wstrząsnąć. Prawdopodobnie jeszcze nic z tego do niego nie dotarło. Kyoko... - zawahała się lekko, - wejdź do mnie na chwilkę na kawę. Opowiem ci, naszą historię. Chcę, byś zrozumiała, zarówno moje zachowanie, jak i naszą decyzję. Dobrze?
Mogami z wahaniem skinęła głową.
I w ten oto sposób, Kyoko była kolejną osobą, która poznała smutną historię miłości Misao i Tamakiego, która zakończyła się jednak szczęśliwie.



* * *


Droga do Rena ciągnęła się w nieskończoność.
Spojrzała w prawo. Stali tam Juliette i Kuu. Oboje, rzecz jasna, ucharakteryzowani na "państwa Tsuruga".
Ren podjął decyzję, że póki nie osiągnie sukcesu większego niż jego ojciec, chce pozostać "Renem Tsurugą". Taki był jego wybór. Chociaż wiele razy rozmawiał na ten temat z Kyoko, ona również popierała jego decyzję. Zgodziła się przyjąć nazwisko "Tsuruga", a później, w przyszłości, gdy Kuon zdecyduje się ujawnić, zmienić je na Hizuri.
Westchnęła zadowolona.
Ren.
Uśmiechnął się do niej promiennie.
Prezes i Taisho przekazali Renowi dłonie Kyoko.
Yashiro ukradkiem otarł łzę, która poleciała mu po policzku. Kotonami uśmiechnęła się ciepło. Była szczęśliwa, że jej przyjaciółce w końcu się ułożyło.
Zaczęło się. Ale dla Kyoko czas się zatrzymał. Oczarowana, nie mogła oderwać wzroku od ukochanego.
- Jesteś piękna - szepnął.
Zarumieniła się.
- Czy ty, Tsuruga Renie, bierzesz za żonę Mogami Kyoko i...
- Tak - odparł, nie czekając na resztę przysięgi.
Kyoko poczuła łzy w oczach. Zamrugała kilka razy, by się ich pozbyć. Wpatrywała się szczęśliwie w Rena. Był dla niej całym światem.
- ...?
Jego piękny uśmiech. Jego cudowne włosy. Jego kochające oczy... Poczuła przyjemne ciepło w brzuchu.
Nagle zapadła cisza.
Kyoko jak urzeczona, wciąż wpatrywała się w Rena.
Kotonami krząknęła głośno. Ta-kun parsknął śmiechem.
- Córeczko - syknął Kuu.
- Kyoko, skarbie - powiedział Ren cicho.
- Mam cię już pocałować? - zapytała nieprzytomnie i zbliżyła swoje usta do jego i pocałowała. - Jesteśmy mężem i żoną! - powiedziała rozentuzjazmowana!
- Kyoko, skarbie... Jeszcze nie powiedziałaś "tak" - mruknął Ren z uśmiechem.
Dziewczyna spojrzała na kapłana, który kiwnął głową, na Kotonami, która spojrzała na nią ze złością, na Yashiro, który miał łzy w oczach, na Tamakiego, który zaczął się głośno się śmiać, i w końcu na Rena, który patrzył na nią z wyczekiwaniem.
- T-tak! - powiedziała szybko zawstydzona Kyoko.
Rozległy się gromkie brawa. Oficjalnie byli już mężem i żoną.



* * *


Kuu jako pierwszy wyszedł z kaplicy. Wszyscy otoczyli w środku Kyoko i Rena, by im pogratulować, jednak Hizuri senior, zapomniał o najważniejszym. Pędził teraz do samochodu po aparat, o którym kompletnie zapomniał.
Zbiegł po schodach, rozglądając się za samochodem.
Przy bramie prowadzącej na parking, stała kobieta w niebieskim kostiumie i dużym kapeluszu, nasuniętym na czoło. Kuu minął ją, jednak nagle gwałtownie się zatrzymał.
- Poznałeś mnie? - zapytała.
Odwrócił się i przyjrzał się jej dokładnie.
- Co... co ty tutaj robisz? - zapytał, patrząc na nią z przerażeniem.
Spojrzała na niego z kpiną w oczach.
- Co to za pytanie? - prychnęła. - Przyjechałam na ślub córki.
- Saena-san, nie wygłupiaj się! - krzyknął Kuu ze złością. - Tyle czasu ją ignorowałaś, dlaczego teraz nagle zjawiasz się w jej życiu?
- Hizuri-kun, odmawiasz mi udziału w ślubie mojej Kyoko? - zapytała złośliwie.
- Niczego nie mogę ci zabronić - powiedział Kuu. - Mogę cię jedynie prosić. Błagam cię, Saena-san! Nie niszcz jej szczęścia, które tak wytrwale budowała - skłonił głowę. Nie mógł pozwolić, by jego córeczka cierpiała.
Kobieta westchnęła. - Nic się nie zmieniłeś, Kuu-chan.
- Za to ty bardzo. Nigdy nie miałaś skłonności do dręczenia ludzi. No, oprócz mnie - uśmiechnął się gorzko. - Błagam, zostaw ją w spokoju.
W tym momencie para młoda wyszła z kościoła. Za nią wysypał się tłum wiwatujących na ich cześć.
- Pięknie wygląda z twoim synem - westchnęła, trochę z wyrzutem Saena. - W końcu zostaliśmy rodziną, Kuu-chan.
Nie odpowiedział.


* * *


- Gratuluję wam! - Kotonami uścisnęła Kyoko. - Bądźcie szczęśliwi! I jeżeli ją skrzywdzisz - wycelowała palcem w Rena - popamiętasz mnie!
- Dzięki Moko-san!-
- Kyoko! Ren! Moje Skarbulki! - Ta-kun rzucił się na nich. - Kochani moi! Bądźcie szczęśliwi! Kyoko! Błagam, nie bądź w ciąży tak wybredna jak Misao - wskazał na swoją ciężarną żonę palcem. Misao z uśmiechem pogładziła swój brzuch. Za miesiąc miała termin porodu.
Roześmieli się.
- Dziś przeciągnęła mnie po całym mieście po jakieś ryby i czekoladę! - powiedział smutno Tamaki. - Mam już tego dość! Już nigdy więcej nie będę mieć dzieci! - jęknął.
A mylił się on sromotnie.
- Kochaniiii! - Yashiro rzucił się na nich wszystkich.
Kyoko zaczęła się śmiać.
Nie zauważyli Saeny, która jeszcze chwilę mówiła coś do Kuu, a później odeszła.


* * *


I żyli dalej. Czy długo? - nie wiem. Czy szczęśliwie? - to się okaże!
Do następnego opowiadania!








I jak?
Jeżeli nie będzie długich komentarzy, to nie napiszę drugiego opka ;p p
_________________
- Nie zgrywaj idioty. To poważna sprawa - powiedziała Arzella,
- Poważna - kąciki ust maga drgnęły. - A ja mam ją tak głęboko w rzyci - dodał z westchnieniem smutku Jora.
 
     
Rebel 


Dołączyła: 18 Lip 2014
Posty: 110
Skąd: Łódź
Poziom: 9
HP: 0/193
 0%
MP: 92/92
 100%
EXP: 10/20
 50%
Wysłany: 2014-07-18, 18:16   

Piękne, łezki w oczkach wzruszyła się. A teraz bardziej kawałkowo.
Reakcja Sho bezcenna
Maria następczynią prezesa, kolejny wysłannik miłości <3
Kłótnia prezesa i Kuu boska jak dwójką pięciolatków kłócących się o lizaka w
Czy dla Taisho jedynym powodem ślubu musi być ciąża, tekst o czystości bez niego bycie nie obyło do śmierci będzie bronić czystości chyba zapomniała o nocy poślubnej
Ta-kun tak bardzo chciał być z Misao a na ciążę narzeka
Widzę juz podobieństwo Yashiro do prezesa, oboje się łatwo rozklejają.
Ciekawe jakby prezes zareagował na Kyoko w ciąży hmmm.....
podszedł by do Rena i powiedział "Dobra robota"

I nie rozumiem o co chodzi z tymi śledziami w pomidorach?! To na ślub czy dla Misao ho nie złapałam
Ale epilog boski fajne były te retrospekcje.
Chce dalej i to,w tej chwili <tupie nóżką> ale się rozpisałam ale ponieważ chce drugie opko napisze jeszcze więcej bo tak
....... Dobra juz nie wiem co napisać hmmm...... ooo mam... nie głupie... czekaj myślę..... wiem już nie mogę się doczekać kolejnego opka więc masz się postarać żeby wena była bo jak nie dam ci lizaka :-P
_________________
Aisa reru no ga daisuki
 
     
Akatamaryna 


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Lut 2014
Posty: 875
Skąd: Płock
Poziom: 26
HP: 65/1637
 4%
MP: 781/781
 100%
EXP: 36/78
 46%
Wysłany: 2014-07-18, 18:54   

Rebel - tak w ogole, to witamy na pokladzie ;p
Dla mnie Taisho mentalnie zyje jeszcze w epoce Edo ;p Oj Ta-kun to narzeka tylko dlatego, by cicho nie siedziec ;p
Dobry tekst xD Moze go jakos wykorzystam w kolejnym opowiadaniu ;p Zdradze, ze tam tez sporo sie edzie fabula krecic w okol ciazy Kyoko ;p p
Chodzi o to, ze Misao miala chcice ;p I biedny Ta-kun musial zapierdzielac w podskokach ;p Nie wiem, czy faktycznie kobiety w ciazy maja takie zachcianki, ale jakos mi to do Misao pasuje ;p

Tak btw - retrospekcje sa ulozone kolejnoscia - wedlug osob ktore Kyoko spotyka oraz (czesciowo) chronologicznie ;]

Ok, zatem i ja sie postaram i wena sie postara, a wtedy trzymam Cie za slowo z tym lizakiem ;p
_________________
- Nie zgrywaj idioty. To poważna sprawa - powiedziała Arzella,
- Poważna - kąciki ust maga drgnęły. - A ja mam ją tak głęboko w rzyci - dodał z westchnieniem smutku Jora.
 
     
Sesiva 
Junior Grouchy Smurf


Wiek: 31
Dołączyła: 22 Sty 2014
Posty: 924
Skąd: Poznań
Poziom: 27
HP: 71/1795
 4%
MP: 857/857
 100%
EXP: 7/83
 8%
Wysłany: 2014-07-18, 18:55   

już koniec? ;( spodobało mi sie to przeplatanie retrospekcji z "teraz". zawiecha kyoko na ślubie tez bezcenna :D
nie potrafie pisac długich komentarzy, sensei! ;(
_________________
W morzu dusz
nic nie jest rzeczywiste...
 
     
Rebel 


Dołączyła: 18 Lip 2014
Posty: 110
Skąd: Łódź
Poziom: 9
HP: 0/193
 0%
MP: 92/92
 100%
EXP: 10/20
 50%
  Wysłany: 2014-07-18, 19:04   

Aka- jak,twoja wena przewyższy moje wygórowane oczekiwania to dam ci nawet 9 lizaków, 2 paczki cukierków a nawet ci tort zrobię
A z tym tekstem to na początku chciałam napisać "Wkoncu zrobiłeś coś co ma ręce i nogi" ale nie bo tak Xd
I dziękuję za powitanie :mrgreen:

A własnie co było pomiedzy tą jędzą (Sanae) a Kuu wytlumacz to bo mi w glowie sie uklada scenariusz ich romansu :shock: Jezu aż mnie ciary przeszły
Ostatnio zmieniony przez Rebel 2014-07-18, 19:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme created by Forum Komputerowe